„Ludzie z bagien” – Edward Lee

30 czerwca

5/2016

Tytuł oryginalny:”Creekers”
Wydawnictwo: Replika
Kategoria: horror (dodałabym, że obrzydliwy)
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 35,90 zł

Pierwsze moje spotkanie z Edwardem Lee, które uważam za niezwykle udane. Bardzo się cieszę z tego faktu, ponieważ na mojej półce leży już „Sukkub” autorstwa tego Pana. Okładka zapowiada powieść obrzydliwą, ohydną i obleśną i książka ta dokładnie taka jest :D

Phil Stracker, funkcjonariusz w wydziale narkotykowym jest świetny w swoim fachu. Jednak podczas jednej z akcji strzela do dziecka, które jak później się okazuje zmarło od strzału na miejscu. Na dodatek w jego ciele znaleziono nielegalną amunicję, która znajdowała się również w broni służbowej Phila. Nikt nie wierzy Philowi, ani w to jakoby miał zostać wrobiony. Nie ma wyjścia i „dobrowolnie” odchodzi z policji. Jego kariera zostaje przekreślona, jednak do czasu. Strackera odwiedza jego były szef Mullins, proponując mu pracę u siebie, która nie za bardzo porywa swą atrakcyjnością, ponieważ wiąże się z powrotem do jego miasteczka rodzinnego, które ciężko nazwać domem. Zawszona dziura, skąd każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie ucieka, gdzie pieprz rośnie. Bród, smród, cholera i malaria, i…Bagnowi. Ludzie-tabu. Nikt o nich nie rozmawia, większość nie wierzy nawet w ich istnienie. Zdeformowane ciała do granic możliwości, dziwny dialekt, zapędy kazirodcze sięgające zamierzchłych czasów i plotki o szerzącym się kanibalizmie… Do tego wszystkiego ich przywódca para się handlem narkotykami, tak więc Phil Straker ma niemały orzech do zgryzienia. Nie pomaga okropna trauma z dzieciństwa i tajemnicza chata z niemożliwymi do opisania rzeczami w środku…

Krew, flaki, ohydny, dziki seks i kanibalizm, w tych czterech określeniach można opisać tę książkę. Krwawe uprawianie pól pokrytych ciałami, przewalające się wszędzie wątroby, wyssane z krwi serca, urywane głowy, zgwałcenia wyrwanych w brzuchach dziur, kopulowanie babci z wnuczkiem, ojca z córką, kuzynką, wnuczką i cholera wie jeszcze w jakich kondygnacjach. Trzeba przyznać, że wszystkie opisy walą czytelnika po głowie i żołądku. Mnogość wulgaryzmów może czasami przytłaczać. Na początku zdarzało się, że mi przeszkadzały, jednak w miarę rozwoju akcji zaczęłam się przyzwyczajać.

Te książkę jak i styl pisania Edwarda Lee można albo pokochać, albo znienawidzić. Tak drastyczne opisy wielu osobom (na przykład mnie) mogą się zdecydowanie spodobać, wielu ludzi własnie takich ksiażek szuka, a muszę przyznać, że jest ich niestety mało. W tych czasach stwierdzono, że „Zmierzch’ jest horrorem (wtf w ogóle), tak więc radzę najpierw przeczytać tę książkę, wówczas nasze spojrzenie na sam gatunek horroru zupełnie się zmieni.

Fabuła może nie jest powalająca, aczkolwiek zdecydowanie interesująca. Główny wątek pozostaje tajemnicą prawie aż do samego końca, który miażdży nasz umysł niczym walec drogowy. Osobom poszukującym mocnych  wrażeń zdecydowanie polecam, zaś tym , które wolą delikatne, romantyczne historie hmm…no cóż, zawsze można spróbować, ale na swoją odpowiedzialność :).

Ogólna ocena: 7,5/10

Zajrzyj również tu

0 komentarzy

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail