„Niewolnica pornobiznesu” – L. Lovelace, M. McGrady

30 czerwca

Chcę was przeprosić za tak długą przerwę w dodawaniu recenzji, ale ostatnio czytam po kilka książek jednocześnie, aktualnie muszę doczytać jeszcze :”Dziennik bulimiczki”, „Po tej stronie grobu”, czyli piątą część cyklu Nocnej Łowczyni, a także „Taka piękna śmierć” Pettersona. Skończyłam również poprzednie części serii książek Jeaniene Frost, jednak nawiedziło mnie ostatnio pewnego rodzaju zatwardzenie pisarskie i nie mogę się z niczym ruszyć, na dodatek fakt, że nadal trwają wakacje i jest co robić, tego nie ułatwia :).

UWAGA, KSIĄŻKA ZAWIERA OPISY OSTRYCH SCEN SEKSU I PRZEMOCY.

Na książkę tę trafiłam przypadkiem w internecie na jednym z forum książkoholików :). Wcześniej nie miałam nawet pojęcia, kim była Linda Lovelace czy Linda Boreman. W dzisiejszym świecie pełnym pornografii i seksu aż byłam zaskoczona, że pierwszy, głośny film tego typu ominął mnie szerokim łukiem, tym bardziej, że powstała książka o losach głównej bohaterki owego „dzieła”. Do tej pory go nie obejrzałam i nie zamierzam w najbliższej przyszłości.
Może zacznę od genezy powstania tej książki. Linda Boreman, dziewczyna mająca dwadzieścia jeden lat, dosłownie uwięziona pod kloszem trochę opętanej matki, w końcu wyrywa się z domu i decyduje się uciec od rodziców w ramiona niedawno poznanego Chucka Traynora. Pierwszy błąd. Ufa nieznajomemu, a sądząc z jej relacji nie był on uosobieniem elegancji i obiektem bezgranicznej sympatii.

Książka powstała, jak to mówi sama Linda, po to, by świat dowiedział się prawdy, jako że wcześniej ukazała się inna, spisana przez Chucka niby opowiedziana przez nią samą historia o tym, jak seks jest dla niej ważny i nie ma zadań niewykonalnych, oraz jak bardzo lubi swoją pracę. Podobno chce również, by jej syn znał każdy szczegół jej życia, a raczej próby przeżycia w tamtym okresie. Jak wspomina się na końcu książki, robi też to dla pieniędzy, ponieważ aktualnie (w tamtym czasie, podczas spisywania) była kobietą biedną i fakt ten bardzo ją  irytował.

Generalnie historia jest opowiedziana w taki sposób, że czasami miałoby się chęć dorwać tych wszystkich bydlaków i przywiązać każdemu z nich jedną nogę do jednego konia, drugą do drugiego i pognać je hen, daleko. Jednak jednocześnie jest w tym wszystkim coś, co nie pozwala w to do końca uwierzyć. Być może fakt, że Linda po części pisała to dla swojego syna, a przez to ukazana jest jako niewinna, pełna ufności biedna niewiasta, przeciwko której staje cały świat. Hmm…ale czy na pewno? Już na początku jest wzmianka o tym, że dziewicą już dawno nie jest (ok, w tym nic dziwnego), ale w wieku 20 lat urodziła nieślubne dziecko, po czym jej matka oddała je do adopcji. Po tym nie ma już absolutnie żadnej mowy na ten temat. Być może, przez rok już jej wszystko przeszło, lub po prostu nie obeszło jej to tak bardzo. Trochę dziwne prawda? Może to jednak, po prostu przeoczenie, albo nieodpowiednie, przypadkowe określenie, jednak z opisu jej wcześniejszego życia, można wywnioskować, że miała już sporą ilość partnerów seksualnych. Szczerze powiedziawszy, nie mam nic przeciwko, każdy żyje jak chce i wszystko jest okej, ale po takich faktach odrobinkę ciężko jest w 100% uwierzyć w to, jaką nieskazitelną i niewinną kobietą jest główna bohaterka, jak to zwykle się ją opisuje w tej książce.

Napisana jest ona w sposób prosty, spójny i logiczny, na podstawie nagrań z rozmów z Lindą. To kolejny minus, prawdopodobnie wolałabym, żeby była skonstruowana troszeczkę gorzej, jednak spisana przez nią samą. Przez to jest to czasami lekko niewiarygodne.

Przechodząc do fabuły. Ciężko mówić o jako takiej.  W końcu to historia napisana, jak to niektórzy mawiają „na faktach autentycznych”. Poznajemy tu okropne cztery lata życia najbardziej znanej aktorki pornograficznej, która została nią nie z własnego wyboru. Ciągłe bicie, ubliżanie, poniżanie, gwałty, przymuszanie do seksu z kilkoma mężczyznami jednocześnie, z kobietami, z różnymi przedmiotami, a w pewnym momencie także z psem robi z niej psychiczne warzywo. Linda wyłącza się na wszelkie bodźce, chce po prostu przeżyć, zapomina o tym, że liczy się jakość tego życia, ale to uświadamia sobie po słowach kogoś z planu zdjęciowego, który mówi, że „Wolałbym być martwy, niż nie całkiem żywy”, po tym bohaterka w końcu zaczyna brać los we własne ręce coraz zapalczywiej. Wszelakie opisy seksu są tu niezwykle brutalne. Boreman, a później Traynor, ponieważ została (podobno) przymuszona do małżeństwa , często cierpiała fizycznie, czytający poznaje prawdziwy świat branży porno, jednak nie tylko. Linda była setki razy przymuszana do prostytucji, a kiedy „nie starała się” była bita za karę przez Chucka. Wolała więc stosować do wszystkich jego rozkazów, niż dostawać łomot.

Generalnie jest to historia straszna. Posiadanie męża, który nienawidził kobiet, lubił sprawiać jej ból, nawet po karze wykonanej przez jedną z prostytutek wibratorem, Linda musiała zatajać fakt, że przepisane przez lekarza tabletki są na łagodzenie infekcji, a nie bólu, w przeciwnym razie zostałyby jej odebrane. Traynor uwielbiał robić jej na złość, jako prostytutka dostawała najgorszych klientów, kiedy mógł, potęgował jej ból, za wszystko płacił jej ciałem, nawet dla zabawy obnażał ją przed innymi w miejscach publicznych.
Polecam jako lekturę dla każdego (pełnoletniego oczywiście), żeby się przekonać, że życie naprawdę potrafi dać w kość, jednak najważniejsze jest nie utracić siebie i własnej osobowości. Radzę też przeczytać po to, by wyrobić sobie własne zdanie na temat tej książki. Czytałam w internecie kilka opinii i widzę, że wiele osób ma podobne mieszane uczucia do moich. Z jednej strony wstrząsa nimi ta historia, z drugiej jest wiele niedomówień i robienie z głównej bohaterki aż tak niewinnej niewiasty jest zabiegiem jednak odrobinę na wyrost i zdecydowanie ksiażka traci na przekazie. Dodatkowo, jedyna taka refleksja, dość często powtarzana tutaj to, że „każdemu może się to przytrafić”. Zdecydowanie tak. Jednak na podstawie tylu cierpień można wysnuć tutaj o wiele więcej warte konkluzje. Mimo wszystko- warto poświęcić kilka wieczorów (nie polecam czytanie po nocach oczywiście ;))

No więc to tyle, jeżeli chodzi o tę przełomową książkę, niezwykle burzliwego „związku”, że się tak wyrażę Lindy i wszystkimi konsekwencjami jej błędu.

Mam nadzieję, że jak najszybciej dodam kolejną, żebyście o mnie nie zapomnieli, a czy może wy już czytaliście „Niewolnicę pornobiznesu”?

Zajrzyj również tu

0 komentarzy