„Obsydian” – Jennifer L. Armentrout

30 czerwca

8/2016

Tytuł oryginalny:”Obsidian”
Wydawnictwo: FILIA
Cykl: Lux (tom 1.)
Kategoria: fantastyka/fantasy/science fiction
Liczba stron: 442
Cena okładkowa: 39,90 zł

Nie odzywałam się od marcowego Book Haula. Jak mogłam? Też się zastanawiam. Jednak zostało postanowione, od dziś bardziej zajmuję się blogiem! Co prawda nie wiem jak zniesie to mój grafik, aczkolwiek jestem pewna, że nie będzie protestował, bo i jak coś, co nie istnieje ma protestować? ;).

Streszczając pokrótce moje dokonania od ostatniego wpisu. No cóż, gorączka zakupowa opanowała mnie przez pewien czas na dobre. Mój budżet nagiął się jak…nie wiem nawet do czego to porównać, nawet gimnastyczki tak się nie wyginają. Przyznam szczerze- żeby kupić kolejną partię pożyczyłam pieniądze, ale bez paniki, już oddaję :D. Tak więc mój fanatyzm dosięgnął najmroczniejszych głębin krainy niepohamowania. Myślę, że książkoholicy zrozumieją. Czasami jednak zastanawiam się, skąd biorę na to wszystko pieniądze…(chwila zadumania, pustka w oczach) i cóż, nadal mnie to ciekawi. Najważniejsze, że ciągle mogę nabywać! No i czytać oczywiście, w końcu po to  się zaopatruję :D. Moje nowe cudeńka pokażę wam w kwietniowym podsumowaniu. Przeczytałam również już pierwszą część trylogii „Millenium”, ale myślę, że aby skonstruować porządną opinię, muszę poświęcić trochę więcej czasu.

Tak więc, chcę wam zaprezentować jeden z dwóch powodów, dla których popełniłam ostatni akt zakupu.
DADAM!

Przestawiam „Obsydian”, czyli pierwszy tom serii Lux, autorki, o której nigdy w życiu nie słyszałam.
Do przeczytania tej książki zachęciły mnie następujące elementy:
  • Świetna okładka, piękne kolory i po prostu boski grzbiet książki, jaram się niemożliwie,
  • Ocena na lubimyczytać.pl, która wynosi, UWAGA: 8,08!,
  • Tematyka fantasy, a teraz właśnie czegoś takiego potrzebowałam,
  • Motyw miłosny, co jeżeli nie jest zbyt nachalny i pełen patosu, a połączony z czymś fantastycznym zawsze dla mnie jest strzałem w dziesiątkę.
Co mnie zniechęciło?:
  • Koszmarna cena, poniżej trzech dych (plus minus 2 złote) nie da się jej upolować, chyba, że używaną.
Jednak mimo wszystko, czułam się tak zmobilizowania do przeczytania tej pozycji, że zainwestowałam, o zgrozo 28 zł. Mimo wszystko, było warto, tak myślę. Nie czuję jakiejś głębokiej pustki za moimi trzema dychami, które odeszły w siną dal. Za to została mi naprawdę świetna książka :D
Zacznijmy od początku.

Zastanawialiście się kiedyś, czy poza naszą planetą, gdzieś w tej nieodgadnionej i nieokiełznanej przestrzeni kosmicznej żyją inne istoty? Nie mówię ludzie, bo zapewne oni siebie inaczej by nazywali. A czy zastanawialiście się, czy te istoty są może szalenie piękne, pociągające i mają mega moce?

Autorka książki zdecydowanie tak! A skoro ma wyjść z tej powieści młodzieżówka z historią miłosną jako motyw przewodni, to nie mogła tych ufoków przedstawić inaczej. Wyobraźcie sobie tylko: Ona, piękna, młoda, zgrabna, bystra i on, gruby, obleśny byt z 10 odnóżami, a każda pofałdowana jak ludzik Michellin, w pysku ma trzy komplety kłów, a szczękę ma oblepioną w ślinie…Macie to? No ja też nie bardzo. Teraz taki scenariusz: Ona, piękna, młoda, zgrabna, bystra i on, wysoki, nieziemsko przystojny brunet, ze szmaragdowymi oczami, na którego widok wszystkie laski ściągają majtki przez głowę. O tak, to znamy, ale nie oszukujmy się, to właśnie lubimy :D.

Tak więc, Katy wyprowadza się wraz z mamą do zupełnie innego stanu. Nowe otoczenie, nowi znajomi, wiadomo, główna bohaterka boi się, że zostanie szkolnym dziwolągiem. Jednak „na szczęście” w domu obok mieszka rodzeństwo w jej wieku, ona: zwariowana, niezwykle wesoła dziewczyna, która przekona do siebie wszystkich, a on…no cóż, jak to zostało wielokrotnie w książce powtórzone „ogromne ciacho” jednak z charakteru zwykły palant. Jednak, czy to na pewno jego prawdziwa twarz? Po mieście chodzą pogłoski o różnych dziwnych wydarzeniach. Miejscowi mają na ten temat wiele teorii, lecz we wszystkim są zgodni: nie będą się do NICH zbliżać. Wszyscy odwracają się od Katy, kiedy wychodzi z sąsiadką na miasto, dzieciom mówi się : uważaj na NICH, odsuń się od NICH. No właśnie, kim są ci ONI? Wkrótce nasza bohaterka dowie się, że życie na Ziemi nie ogranicza się wcale do znanych wszystkim ludzi, bowiem miasteczko, na pozór zwyczajne okazuje się domem dla ludzi stworzonych ze światła…

No i ten Deamon. Już imię wystarcza za wizytówkę. Ktoś, kto niesamowicie działa Ci na nerwy i otwarcie mówi, że Cię nie znosi, w następnej chwili gotów jest zginąć dla Ciebie. Mimo, że poniża Cię, odda dla Ciebie wszystko i zrobi wszystko, co w jego mocy, by być blisko. Lekka schizofrenia? O dziwo nie. Wszystko ma swój powód. Deamon próbuje ukryć swoją tajemnicę, która jeżeli wyjdzie na jaw może doprowadzić do jego śmierci, a także do unicestwienia jego najbliższych i jedynej siostry. Bratu nie pomógł i nigdy sobie tego nie wybaczy.  Jednak co sądzić o takiej osobie? No cóż, nasza bohaterka (btw. bloggerka, która pisze o książkach) również ma z tym problem. Jedyny chłopak, który pociąga ją do granic możliwości, na którego widok traci oddech, a maleńki kontakt fizyczny dotyka do żywego, jednocześnie ekstremalnie ją wkurza. Jednak czy można walczyć z miłością? Przywiązaniem (dosłownym) i pożądaniem?

Zdecydowanie podobała mi się ta książka, aczkolwiek to typowa młodzieżówka. Zwłaszcza podobała mi się pierwsza część, druga troszeczkę mniej, jednak całość oceniam jako naprawdę dobrą powieść. Nowa wizja przede wszystkim, nie ma żadnych wampirów, wilkołaków czy innych takich, bardzo popularnych bytów. Mamy ufoki :D. Chętnie przeczytałabym coś o jakichś mega obrzydliwych, zielonych ludkach i ich miłości xD. Ostatnio nawet natrafiłam na coś podobnego, tylko głównym motywem były (było?) zombie. Tylko za cholerę nie pamiętam co to była za książka, w której był przedstawiony akt spółkowania (potocznie nazywana seksem) między truposzami. Istnieje nawet takie prawdopodobieństwo, że mam ją na swojej półce, ale kto by to spamiętał :D.

Wracając do książki, całość oceniam na hmm…myślę, że 7.5 będzię jak najbardziej słuszne. Trzeba również dodać, że przetłumaczone na język polski zostały jedynie dwie kolejne części, czyli „Onyks” i „Opal”, reszta oczywiście nie. Poza serią, lecz utrzymane w tej samej konwencji możemy przeczytać „Obsesję”. W każdym razie, kto nie zna tej autorki, a lubi młodzieżówki, polecam przeczytać „Obsydiana”. Jedyny minus: strasznie szybko się skończyła, zostało mi jakieś 50 stron, a tu przekładam kartkę i widzę „KONIEC”, to było straszne. Dodatkowo było kilka rozdziałów pisanych z perspektywy Deamona (co o dziwo mi się podobało, bo zwykle takie rozwiązania kończą się strasznym chłamem) i 2 rozdziały kolejnej części (szmaciarze, specjalnie to zrobili, żeby mnie zachęcić…udało im się).

Zajrzyj również tu

2 komentarzy

  1. Ojej, zakochałam się w tej książce od pierwszych stron i niemal natychmiast 'pochłonęłam' kolejne dwie części. Następnie spędziłam niemal całą noc, jak jakaś psychopatka (!xd) szukając w internecie wieści o tłumaczeniu kolejnych tomów! :D
    Uwielbiam <3
    Twoja recenzja - powala na kolana! :D
    Buziaki, Ameruja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli czytałaś tylko trzy części, to uwaga: następne również są przetłumaczone :D Jest chyba pięć plus jakaś dodatkowa, nie ta sama historia, ale mająca akcję w podobnym klimacie :D Ja na pewno kupię dalsze części (jak tylko zdobędę trochę grosza) głównie ze względu na...grzbiety, po prostu fantastycznie wyglądają na półce xD

      Usuń