„The DUFF” – Kody Keplinger

30 czerwca

Normalnie nie zajmuję się tak bezwględnymi młodzieżówkami, ale stwierdziłam, że chyba mnie to nie zabije, a że jest popularne to mogę przeczytać i przynajmniej swoje doznania opiszę na blogu.

No cóż, początek, jakieś 30 stron położył mnie na łopatki. Niewiarygodna ilość ciosów w wątrobę, plus lewy sierpowy poniżej pasa. Mniej więcej tak bolało mnie czytanie „tego”. O dziwo, później było coraz, coraz lepiej i w końcu muszę przyznać- spodobało mi się :).

Nie jest to literatura górnolotna, ale hmm… „Grey’a..” też Shakespeare nie napisał.

Książka opowiada o 17-letniej Biance, kończącej tego roku liceum (nie to co u nas, tam szkołę średnią zaczyna się w wieku 14 lat, ale nie o tym). Ma ona dwie przyjaciółki, wszystko jest okej, do czasu, gdy szkolny playboy i alvaro przysiada się do niej w barze dla młodzieży i nie przebiera w słowach. Uświadamia jej, że rozmawia z nią tylko dlatego, żeby przypodobać się jej seksownym, piekielnie pięknym przyjaciółkom, a ona jest czymś w rodzaju biednego, bezdomnego pieska, którego one przygarnęły, po to, by ludzie odbierali je jako jeszcze śliczniejsze w porównaniu do nijakiej koleżanki. Uświadamia jej, że jest duff’em. Od tego czasu słowo to prześladuje ją jak przeciętną kobietę czekolada w trakcie trudnych dni. Przy okazji główna bohaterka ma kolejny powód do nienawiści wobec Wesleya Rusha, wspomnianego wcześniej amanta. Dodatkowo sytuacja w domu nie polepsza jej nastroju. Matka wiecznie w rozjadach, ojciec- niepijący alkoholik. W końcu dochodzi do złożenia papierów rozwodowych. Bianca zdecydowanie to przeżywa i siedząc samotnie przy bardze, popijając colę całuje Rusha. Tak oto zaczyna się ich romans. Seks 3-4 razy w tygodniu, dzięki temu jej myśli zajęte są czymś innym a ona sama niczym się nie martwi, chociaż podczas tych spotkań. Okazuje się jednak, że potajemne spotykanie się ze szkolnym lovelasem może ciągnąć za sobą inne skutki, bo przecież w każdym można się zakochać prawda?
Może sama fabuła jakoś nie porywa, jednak wszystko spisane jest w sposób niezwykle sympatyczny, baaardzo prosty, lecz wiele wypowiedzi rozbawiło mnie do rozpuku. Bezpośredniość głównej bohaterki spodobała mi się, nie była to kolejna dziewczyna typu:” O boże, złamałam paznokieć, nie wyjdę przez miesiąc z domu”, na szczęście.

Z jednej strony uderza nas prostota bohaterów, sytuacji, wypowiedzi, w liceum toczy się normalne życie, nauka i te sprawy, a z drugiej normalne problemy nastolatków. Imprezy, alkohol (o dziwo w książce jest go niezwykle mało i zaprezentowany jako niosący za sobą przykre konsekwencje) i dużo seksu. Z jednej strony niewinność bohaterki i jej problemy, a z drugiej mocno (jak na tego typu książki) rozbudowana sfera seksualna. Oczywiście nie jest to literatura erotyczna, lecz ma wiele wątków dotyczących intymności. Nie ma się tu co doszukiwać drugiego dna, jest to po prostu książka łatwa, lekka i przyjemna, w sam raz na wrześniowe popołudnie. Jeżeli ktoś szuka czegoś takiego, zabawnego, niezobowiązującego i no jednak bez Homeryckiego polotu, zdecydowanie polecam! :D

Zajrzyj również tu

2 komentarzy

  1. "Od tego czasu słowo to prześladuje ją jak przeciętną kobietę czekolada w trakcie trudnych dni" - hahaha xd idealnie to ujęłaś!
    Głupio się przyznawać, ale kiedyś bawiąc się w 'samequizy' wynik podpowiadał, że muszę obejrzeć film: "The DUFF...". Ja, niewiele myśląc, siadłam i film obejrzałam :')
    Normalnie staram się unikać jak ognia oglądania filmu - przed przeczytaniem pierwowzoru - jednak tu byłam niedoinformowana (i tym będę się bronić)!
    Miałam zamiar zabrać się za tą książkę i po Twojej recenzji, czuję, że będzie miło przeczytać taką książkę, któregoś letniego wieczoru :D
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku to, że nie przeczytałaś najpierw książki nie jest żadnym grzechem. Ja osobiście najpierw zasiadłam do lektury (jedna z niewielu książek, które przeczytałam w wersji elektronicznej), później ogarnięta tym całym szałem wzięłam się za film. Jedynymi podobieństwami są chyba imiona głównych bohaterów. Książka to jest zupełnie inny świat, w ekranizacji wywalili wszystkie sceny seksu czy czegokolwiek erotycznego, podczas gdy powieść była po prostu niby opływała i była w zasadzie jednym z głównych jej elementów. Książka dużo lepsza, polecam Ci przeczytać :D

      Usuń