„Dwadzieścia siedem snów” – Marta Alicja Trzeciak

02 lipca


19/2016

Wydawnictwo: Kobiece
Cykl: -
Kategoria: literatura współczesna
Liczba stron: 336
Cena okładkowa: 34,90 zł

Oto przedstawię wam dziś wynik mojej drugiej współpracy z wydawnictwem, mam nadzieję, że będzie udana i pomyślna, ponieważ pierwsza książka, o której mam przyjemność napisać opinię jest naprawdę świetna.

W jednym zdaniu: jedna z dziwniejszych powieści, jakie w życiu przeczytałam.

Sama się sobie dziwię, że wzięłam się za polską autorkę, której przyznam się bez bicia, dotąd nie znałam. Czuję niestety lekką awersję do naszych rodzimych pisarzy głównie ze względu na toporność, która mnie do nich zdecydowanie zniechęca. Nie jestem jakąś kosmopolitką, żeby nie było, być może do tej pory nie trafiłam na żadnego polskiego autora, który by mnie oczarował. W tym przypadku jednak w ogóle nie zauważyłam, że czytam książkę polskiej autorki, której akcja rozgrywa się w naszej ojczyźnie. Dla mnie to wielki plus, nie czytałam o żadnych dresach, meczach i kibolach, wódce (no może tylko raz) itd., znalazłam tylko kilka nawiązań do Polski, jak np. stwierdzenie, że grillowanie to nasz sport narodowy, czy wzmianka o disco polo puszczanym w golfie :D Muszę przyznać, że takie ojczyste akcenty baaaardzo mi odpowiadały.
Krótko nakreślę fabułę: młoda pisarka (nawet nie wiemy jak się nazywa, a swojego męża nazywa „M.”) przyjeżdża do małej wioski To Nowe, aby popracować nad książką. Zatrzymuje się w maleńkim powiedzmy pensjonacie, w którym rolę gospodyni pełni niejaka Szara. Poznaje tam też starą, gderliwą matkę Szarej a także Laurę, młodziutkie, butne dziewczę. Wkrótce jednak główna bohaterka dowiaduje się, że nad kobietami z rodu Szarych wisi klątwa…

Największy plus tej powieści: fabuła przedstawiająca trudną, acz nieskomplikowaną historię, która pociągnięta jest w sposób wręcz magiczny, nic nie jest takim, jakim się wydaje. Zasiadając do tej książki po prostu odlatywałam.

Muszę przyznać jednak, że początek nie należał do najłatwiejszych. Pierwsze dwa rozdziały ciągnęły mi się niemiłosiernie i mówię sobie:”Nie, nie ogarnę tego, jak nic się nie zacznie dziać to tu zasnę”. Trzeci rozdział był już świetny, a kolejne strzałem w dziesiątkę. Jak bardzo się cieszę, że nie odłożyłam jej po tym początku. Jestem przyzwyczajona do kryminałów i horrorów z wartą akcją, gdzie wszędzie leje się krew i walają flaki (olać eufemizmy). To było dla mnie zupełnie coś innego. Coś jakby żołnierz piechoty morskiej poszedł na kurs florystyczny. Normalnie inny świat.

Szczerze powiem, że czasem nie do końca tę powieść ogarniałam. Nie wstydzę się tego i przyznaję, że niektórych wypowiedzi po prostu nie zrozumiałam. Myślę jednak, że dzięki temu książka jeszcze bardziej zyskała na tajemniczości. Chociaż wiadomo, mimo wszystko wolałabym rozumieć co mówi do mnie jakaś postać. Wypowiedzi bohaterów są pełne pięknych myśli, które od razu sobie pozapisywałam, oto jeden z przykładów:

„Pewność to utrata wolności. Tam, gdzie zaczyna się jedno, kończy się drugie”

Nierzadko miałam wrażenie, że przez główną bohaterkę przemawia sama autorka książki, co dawało świetny efekt. Podobnie jak przeplatanie się jawy ze sferą oniryzmu. W końcu wszystko tak się ze sobą zlewa, że w zasadzie nie wiemy, czy dana sytuacja rozgrywa się w rzeczywistości, czy to tylko senna mara.
Kiedy piszę o jakiejś książce nie mogę pominąć tego, co należy do najważniejszych elementów książki (według mnie oczywiście), czyli humoru. W tej powieści znajdziemy kilka naprawdę świetnych kawałków, jak np. ten, w którym młodziutka Laura kłóci się ze znienawidzoną przez siebie Remkową (przytoczę dłuższy fragment, bo jest po prostu świetny):

„Remkowa krzyczała, że Laura jst popsutym bachorem, który ma pełną dupę i nic sobie nie robi z autorytetów i rad starszych. Laura z kolei nazywała Remkową nadętą staruchą, która myśli, że zawsze ma rację (…). Remkowa na to, że Laura jest typowym bękartem, którego nikt na świat nie prosił, i dlatego teraz zachowuje się, jakby miała diabła pod skórą. Laura odkrzyczała więc, że Remkowa jest bezzębną wiedźmą, z którą już nikt na świecie nie wytrzyma i wszyscy modlą się, żeby już kopnęła w kalendarz.”

Uwielbiam takie cytaty :D.

Jedyny minus? Czasem wydawała mi się trochę zagmatwana. Mimo to jest to naprawdę świetna książka z gatunku literatury kobiecej (sama się sobie dziwię, że mówię to ja, wielka fanka kryminałów i thrillerów medycznych) i poleciłabym ją nawet facetom, myślę, że mogłaby być to coś zupełnie innego ale dosyć przyjemnego :).

Kiedy już myślałam, że w miarę wszystko ogarniam, to dwoma ostatnimi zdaniami książki, autorka zdecydowanie wybiła mi to z głowy.

Ogólna ocena: 7,5/10

http://www.wydawnictwokobiece.pl/




 Za książkę dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)





Ps. Tak mi strasznie smutno, bo pod tym postem wielu z was się udzielało, tutaj natomiast wrzucam wpisy na nowo, więc cała dyskusja zostaje tam :( Mam nadzieję, że szybko cała sytuacja się unormuje.

Zajrzyj również tu

0 komentarzy

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail