"Remedium" - Suzanne Young

19 lipca

25/2016 
Tytuł oryginalny: „The Remedy
Wydawnictwo: Feeria Young
Cykl: Program (część 0)
Kategoria: fantasy/fantastyka/science fiction
Liczba stron: 432
Cena okładkowa: 39,90

Od poprzedniej recenzji minęło już kilka dni głównie dlatego, że nie mogłam zacząć kolejnej książki. Ostatnio przeczytane przeze mnie "Miasto kości", czyli pierwszy tom cyklu "Dary anioła" zrobiło na mnie spektakularne wrażenie i nie pozwalało spać przez wiele nocy. Dręczył mnie tzw. "kac książkowy", który jeszcze do końca nie ustąpił, ale jego działanie nareszcie się zmniejszyło. Moment ten od razu wykorzystałam i rzuciłam się w stronę "Remedium", czyli najnowszej książki Suzanne Young, znanej z "Plagi samobójców" i "Kuracji samobójców". Jest to część "0", dlatego w zasadzie od niej powinno się zacząć czytanie dzieł tej Pani. 

Wiele dobrego słyszałam o twórczości Young, jej książki są rozchwytywane i mają świetne oceny, dlatego i ja skusiłam się na jedną z nich.

"Remedium" jak i poprzednie tomy zostało naprawdę ładnie wydane. Może projekty okładek nie kipią pomysłowością czy nawet kreatywnością, są jednak miłe dla oka, proste i eleganckie. Nic nas nie atakuje od frontu, a z doświadczenia wiem, ze niektórzy projektanci za wszelką cenę chcą się wyróżnić, a potem wychodzi z tego baja bongo i za przeproszeniem pierdolnik kolorów (nie jestem pewna, czy powinnam to wypikać).
Tu natomiast mamy do czynienia z nowoczesną prostotą. W środku czeka na nas tekst pisany popularną, acz dużą i czytelną czcionką.



Przechodząc do meritum: jeżeli chodzi o fabułę i pomysł, to książka naprawdę wymiata (kocham kolokwializmy, często jedna soczysta "ku*wa" wyraża więcej, niż tysiąc słów).

Quinlan McKee ma 17 lat i pracuje w wydziale żałoby jako sobowtór. 
Spytacie: no dobra, czyli co robi?
Quin przejmuje styl, ubiór i zachowanie zmarłych nastolatków, aby pomóc domknąć żałobę ich rodzinom.
Jak to ma działać?
Mianowicie: bohaterka niejako staje się naczyniem, do którego "wlewa się" osobowość denata i dzięki temu członkowie rodziny mają szansę powiedzieć zmarłemu to, co ich dręczy. Jest to dość nowa metoda terapeutyczna, wynaleziona przez doktora Pritchera, która w niezainteresowanym środowisku budzi ogromne kontrowersje, a wręcz niechęć i obrzydzenie.
Dlatego Quin nie ma  w życiu lekko, w dodatku ciągłe otrzymywanie nowych osobowości powoduje, iż coraz bardziej zatraca swoją. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy dziewczyna wbrew panującym zasadom, zostaje przydzielona do drugiego pod rząd zlecenia. Tym gorzej, że Catalina Barnes, w którą ma się przeistoczyć miała wiele tajemnic. W dodatku po raz pierwszy zleceniem objęty jest także chłopak zmarłej, a co dziwniejsze jakiś związek ze sprawą ma doktor Pritchard. Mimo to sytuacja zaczyna walić się dopiero, gdy do ukochanego Cataliny, Quin naprawdę zaczyna coś czuć....Przy tym coraz mniej czuje się sobą...

Znów bohaterką jest nastolatka. Uwielbiam to...(moja mina wyraża w tym momencie ogromną ironię). O dziwo jednak w tej powieści jakoś bardzo tego nie odczułam i nawet polubiłam Quin.. Być może to ciężka harówa w wydziale żałoby spowodowała u niej tak szybki rozwój psychiczny, ale niestety także liczne szkody. Czasem naprawdę jej współczułam.
Często byłam zdezorientowana i nie wiedziałam co myśleć, ponieważ omawiana metoda domknięcia żałoby to naprawdę sprawa mocno kontrowersyjna. Brawa dla Young za taką pomysłowość, bo rzeczywiście tak wielka kreatywność to nie lada wyczyn. Napisano już tak wiele książek o tak nieograniczonej tematyce, że zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko jest wymyślić coś nowego. Tym bardziej szanuję.

Opisy wszystkich zadań sobowtórów są naprawdę szczegółowe i intrygujące. Autorka stworzyła zupełnie inną rzeczywistość i z ogromną precyzją oddała jej realia. Zasady sobowtóra, jego zachowanie, jednak najbardziej uderzyło mnie podejście samej Quin do jej podszywanej rodziny. W momencie, gdy wchodzi w daną rolę o w zasadzie obcych dla niej ludziach myśli jak o prawdziwych rodzicach, rodzeństwu, nazywa ich mamą, tatą, siostrą, bratem itd. Nawet kiedy jest sama, czy rozmawia z kimś z wydziału.

Jak już wspomniałam Quin nawet polubiłam, jednak największą sympatią obdarzyłam Deacona, postać wcale nie wysuwającą się na pierwszy plan, jednak jak się później okaże, odgrywającą ogromną rolę w całej historii. Pewny siebie, nawet lekko arogancki ze świetnym poczuciem humoru bezsprzecznie był gwiazdą tej książki. Jego relacja z główną bohaterką także często przyprawia o szybsze bicie serca. Nie jest to jednak typowo nastoletnie uczucie i być może to jest ich głównym problemem.
Tom, ojciec Quinlan od razu mi podpadał i od początku dręczyło mnie przekonanie, że jest kawałem...bydlaka. Myliłam się? Nie powiem :D. Aaron, partner zawodowy naszej Quin miły i przywiązany do niej, mimo tylko 19 lat jest naprawdę odpowiedzialnym typem i kilka razy zaimponował mi. Marie ni grzała mnie ni ziębiła. O dziwo, oprócz przybranych rodzin głównej bohaterki to większość postaci występujących w książce. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że było ich naprawdę niewiele, ale i dobrze, bo powstałe później tajemnice i intrygi mogłyby trochę za bardzo namącić czytelnikowi w głowie, gdyby na każdej stronie spotykał setki różnych nazwisk.

Muszę przyznać, że pomimo dręczącego mnie kaca książkowego, to świetnie mi się czytało tę pozycję. Jednego dnia zaczęłam, drugiego skończyłam i to była naprawdę fascynująca przygoda. Jeżeli szukacie historii zupełnie innej, to sięgnijcie po tę pozycję, bo zdecydowania jest niesamowicie oryginalna. Akcja toczy się szybko, czyli tak, jak lubię a żadne wątki nie są przeciągane w nieskończoność. 

Jedyny zarzut jaki mogę mieć to, że im więcej stron miałam za sobą, tym więcej niewyjaśnionych intryg powstawało. Czytam sobie 400 stron i nagle okazuje się, że w zasadzie żadna zagadka nie jest rozwiązana. Oznacza to jedno: na pewno ukaże się kolejna część :) Na pewno przeczytam, bo strasznie mnie zdenerwował fakt, że nic nie wiem co tam się wydarzyło.

Generalnie świetna, niemożliwie oryginalna historia, doskonale prowadzona fabuła i wyraziści bohaterowie. Czego potrzeba więcej? Myślę, że po części książka ta spodobała mi się tak bardzo, ponieważ porusza problem identyfikacji osobowości, a temat ten jest mi bardzo bliski, ponieważ jak część z was na pewno wie- uwielbiam thrillery psychologiczne, a wśród nich upodobałam sobie motyw osobowości wielorakiej. Dlatego też książki poruszające temat tożsamości również są bliskie mojemu sercu. "Remedium" nie jest jednak szczegółowym studium psychologicznym, mimo to jest naprawdę dobre :) W przyszłości na pewno sięgnę po inne dzieła Pani Young.

Ogólna ocena: 8,5/10. 

Za książkę dziękuję księgarni internetowej Pan Tomasz :)

www.pantomasz.pl

Zajrzyj również tu

22 komentarzy

  1. O, ciekawe. Nie spotkałam się jeszcze z tak zarysowaną fabułą. Ludzie pracujący jako "sobowtóry"? Mega!
    Chyba poczynię odpowiednie zamówienie w bibliotece! ;)

    Pozdrawiam!

    Dumna,

    dumna-i-uprzedzona.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Naprawdę oryginalny pomysł, jest warta kupna :D

      Usuń
  2. Kurde, zapowiada się świetnie! Dzięki za tak ciekawą recenzję. Na pewno się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Jest świetna, zdecydowanie!

      Usuń
  3. Zainteresowała mnie fabuła. Kolejna książka do kupienia :D
    No ładnie, ciekawe skąd ja tyle mamony na trzaskam :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła to najlepszy punkt tej ksiązki, na pewno :)
      Haha mam to samo, tylko teraz jeszcze się zastanawiam skąd miejsce wynajdę xD

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Jak wiadomo nie czytam takich książek, ale... Twoja recenzja mnie tak urzekła i zaciekawiła, że będę musiała to przeczytać! 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, więc chyba sobie przyznam jakąś nagrodę ! <3

      Usuń
  5. Kurcze tyle razy kręciłam się wokół tej książki i za każdym razem myślałam "nie to o samobójcach, to nie powinno być dobre" aż tu proszę! Po przeczytaniu twojej opinii aż mnie ręce świerzbią żeby sięgnąć po tą lekturę! <3
    Rewelacyjna recenzja, bardzo miło się czytało, podoba mi się że nie przebierasz w słowach tylko przedstawiasz nam swoją szczera opinie!
    Pozdrawiam cieplutko <3
    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo miałam podobne wrażenie "eeee, ta babka pisała o samobójcach, no fajnie fajnie, ale nic nowego" a tu o :D
      Bardzo dziękuję, miód na serce, aż mniej chorobę odczuwam! :D
      Pozdrawiam również ! :)

      Usuń
  6. Strasznie mnie nią zaciekawiłaś. Nigdy o niej nie słyszałam, ale ja również uwielbiam tematy osobowości czy jak to tam się nazywa. Autorka wymyśliła bardzo interesującą historię i na pewno w najbliższym czasie sięgnę po tą książkę. Oczywiście jak znajdę trochę czas :) Dlaczego to musi być takie trudne? Tyle wspaniałych książek, a tak mało czasu :(
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjęłaś mi to z ust! Właśnie pracuję nad opracowaniem pompki rozszerzającej czas xD
      Bardzo się ciesze, że zaciekawiłam :D

      Usuń
  7. Phi, recenzja standardowo świetna - chyba muszę wyszukać jakieś synonimy, bo TO zaczyna się robić nudne, serio.
    *Okey, zacznijmy jeszcze raz*
    Arcy-piękna recenzja <3 :D
    Ciekawie to opisałaś, a muszę przyznać, że pierwszy raz słyszę o takim pomyśle. Książka musi być na prawdę bardzo oryginalna :)
    Niepospolita fabuła, git okładka - ugh, chyba mój portfel troszkę schudnie xd
    Pozdrawiam serdecznie, buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, naprawdę nie przeszkadza mi ta rutyna xD :D
      Czubek, bardzo dziękuję ;*
      Nic nowego, Ty nie kupuj tyle, bo potem jeszcze w depresję mi wpadniesz i co wtedy? Kto mi powie, że moja recenzja jest ładna? -1000 do pewności siebie będzie ;(

      Pozdrawiam! :D

      Usuń
  8. Naprawdę genialna recenzja, lecz jak dla mnie to jest za mało "twojego zdania", a za dużo opisu fabuły (albo ja czytałam dziwne recenzje i mam nienormalne upodobania :D) Co do samej książki to zachęciłaś mnie bardzo, gdyż kocham thrillery, a pomysł z sobowtórami jest naprawdę oryginalny, mimo to czuję jakiś posmak nie wiem czemu :P , ale w przyszłości na pewno zabiorę się za tą książkę :D
    MójBlog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...rozumiem, też miałam trochę takie wrażenie, ale ciężko było mi więcej napisać nie zdradzając fabuły. W tym był największy problem, bo jest tu tyle intryg i tajemnic, że opisując swoje wrażenia mogłabym zaspojlerować, a tego właśnie za wszelką cenę uniknąć, bo sama tego nienawidzę -.-

      Bardzo się cieszę, przeczytaj na pewno, bo jest mega tajemnicza i wciągająca :D

      Usuń
  9. Jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam sie z tak orginalnym motywem w książce. Główna bohaterka już przypadła mi do gustu.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://themessofbookie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również już dawno nie widziałam takiej pomysłowości i trzeba zaznaczyć, że utworzony w książce świat jest w pełni realny, nie ma żadnych wątków fantastycznych.
      Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  10. Mimo, że to tom 0, ja nie czytam prequeli przed serią właściwą (zdarzyło mi się to tylko przy "Diabelskich maszynach" i w tym jednym przpyadku nie żałuję) i praktycznie zawsze mi się to opłacało. Nie wiem czy znasz "Więźnia labiryntu" ale naprawdę współczuję osobom, które zaczęły od "Rozkazu zagłady"...
    A seria czeka w kolejce, mam ją w planach ;)
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam, ale nie czytałam. W kolejce też był film, ale w końcu stwierdziłam, że jak z każdą ekranizacją czekać będę aż skończę oryginał, to nigdy w życiu nic nie obejrzę :D Dlatego "Więźnia" w najbliższym czasie czytac nie będę :)

      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  11. Muszę, muszę ją przeczytać! Na razie przeczytałam tylko "Plagę samobójców" - bardzo mi się podobała. :) Dodaję tą książkę do kolejki. :D

    Pozdrawiam gorąco!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się podobała? W zasadzie nawet nie wiem o czym są wczesniejsze części, znaczy wiem ale tak piąte przez dziesiąte ;/
      Bardzo się cieszę, bo jest warta uwagi zdecydowanie :D

      Usuń