Co wkurza większość książkoholików?

06 sierpnia

Cześć i czołem! Czy ręką! Czy nogą- czy czym tam jeszcze lubicie! :)

Przygotowania do tego posta zajęły mi sporo czasu, za każdym razem, gdy zobaczyłam w internecie czy w księgarni coś, co bardzo działało mi na nerwy, zaraz skrzętnie to sobie zapisywałam.

Tak więc dziś przedstawię wam rzeczy, które najbardziej wkurzają mnie, jako typowego książkoholika i myślę, że większość z was też tego nie cierpi.


1. Wydawanie tłumaczenia tylko części jakiegoś cyklu.

Numerem jeden jest zdecydowanie ten zarzut. Według mnie- największy grzech wydawniczy, bo to
PO PROSTU KU*WA SZCZYT.
Powiedzcie mi, jak można wypuścić na polski rynek na przykład 3 z 5 części jakiegoś cyklu? No jak? Przepraszam za bluzgi na blogu bądź co bądź kulturalnym, ale innego pytania nie można tu postawić. Oczywiście rozumiem kiedy wydawnictwo wypuściło na rynek jedną część i stwierdzili, że kolejnych już nie będą, bo im się nie opłaca - to ich święte prawo. Są jednak serie, gdzie wydano np 3 z 7 książek, mam tu na myśli serie o Nocnej Łowczyni Jeaniene Frost. Pomimo ciągłych próśb ze strony fanów, nadal nie wydano kolejnych części. Za to mam naprawdę ogromnego focha na wydawnictwo MAG. Inny przykład: cykl (mój ukochany) o Sookie Stackhouse. Wydano 14 części. CZTERNAŚCIE Z PIĘTNASTU! Przegięcie.
Na pewno macie na swojej liście książek do przeczytania kontynuacje, których prawdopodobnie nigdy się nie doczekacie.

W oryginale wyszło siedem podstawowych części, nie wspominam
już o częściach 0.5 czy 0.1.



W Polsce wyszły trzy....

2. Wielkie cegły w miękkiej oprawie.

Na to już w ogóle powinien być jakiś paragraf. Uważam, że powyżej maksimum 800 stron powinno się wydawać książkę w twardej oprawie lub chociaż w dwóch wersjach. To naprawdę jest niektórym z nas niezbędne. Nienawidzę, gdy łamią mi się brzegi w książkach, weźmy na tapetę chociażby "Lady Midnight"- 828 stron i miękka okładka....Bez komentarza.

3. Oszczędzanie na wydaniu książki.

Do wszystkich wydawnictw, jeżeli oszczędzacie na papierze i dajecie cieniutki, czy kleicie, bo szycie jest droższe to uwierzcie- TO WIDAĆ. Mnie osobiście to naprawdę odstrasza. Mój facet jakiś czas temu kupił sobie książkę "Obudź w sobie olbrzyma"- bardzo mu się podoba i generalnie jest to pozycja, która ma świetne oceny. Niestety wydana tylko w jednej opcji i jest po prostu tak upchana, tak ściśle sklejona, miniaturowe marginesy, że grubością przypomina moje książki, które mają po 400 stron, a ona sama ma ponad 700. Tomek naprawdę dba o książki (ma to w końcu po mnie) a już ma maksymalnie złamany grzbiet, bo musi dość mocno otworzyć tę książkę, żeby dojrzeć początki zdań (małe marginesy). Teraz już w ogóle zaczęło się bajlando, bo klej zaczął puszczać i kartki wypadają. Jak można popełnić takie wydanie?
Tutaj wam pokażę moje dwie przykładowe książki, po jednej widać, że wydawnictwo "odfajkowało" wydanie i taką, do której się naprawdę przyłożono.


Książka Sparks jest w baaaardzo miękkiej oprawie, bez obrazków czy czegokolwiek innego, a jej cena okładkowa wynosi 37,80 zł. "Osobliwy dom Pani Peregrine" wydano w twardej okładce, ze wspaniałymi fotografiami w środku, ilustrowanymi stronami i w ogóle widać, że niemożliwie się tu przyłożono i kosztuje ona 35 zł. Wniosek? Sami go wyciągnijcie. Zaznaczę tylko, że Media Rodzina nie jest wydawnictwem, które jakoś słabo prosperuje, więc porządne wydanie książki wcale nie doprowadza do bankructwa. 

Pragnę jednak zaznaczyć, że nie zawsze twarda oprawa oznacza świetne wydanie. O nie, jak w przypadku "Inferno", obwoluta piękna, kolorowa, a po jej ściągnięciu czeka na nas coś takiego....


Na dowód, że jak się chce, to można, pokażę wam wydanie " Portretu Doriana Graya".

 

 4. Nagła zmiana wydania w środku serii.

Dlaczego wydawnictwa nam to robią? Mamy ukochaną książkę, a potem kontynuacja pojawia się w innym wydaniu. Przykład? Moje ukochane "Dziewczyny, których pożądał", jak tylko dowiedziałam się, że jest kolejna część, poleciałam do komputera i kupowałam, jakiż był mój zawód, gdy zobaczyłam to:


Kolejnym przykładem jest chociażby słynne "Metro", nie wydanie ostatniej części w oryginalnej wersji było szczytem chamstwa. Sama posiadam jednak to nowsze wydanie, z którego jestem bardzo zadowolona.



5. Kiedy wygląd bohatera nie zgadza się z jego opisem w książce.

W zasadzie nie wiem z czego to wynika, z braku gotowego zdjęcia, które można by było wrzucić na okładkę, z lenistwa wydawcy, któremu nie chce się przeczytać książki i dowiedzieć jak powinien wyglądać front. To taki błąd czysto kosmetyczny, ale denerwuje mnie tak samo, jak zmiana wyglądu bohatera w ekranizacji jakiejś powieści.
6. Kiedy autor (u nas dotyczy to prawie wyłącznie polskich) obrusza się o krytyczną recenzję.

Niestety większość z was na pewno spotkała się z sytuacją, gdzie blogera objechano z góry na dół czy to na fanpage jakiegoś autora czy na samym jego profilu dlatego, że napisał krytyczną opinię o jego dziele. Szczyt braku pokory i żenady. Jak inaczej określić takie zachowanie? Skoro piszesz coś, musisz liczyć się z tym, że komuś to się ma prawo nie spodobać. Blogerzy książkowi są obecnie potęgą, a niektórzy autorzy chyba nie zdają sobie z tego sprawy i wysyłając egzemplarze do recenzji nie mają pojęcia, na co się piszą. Później wychodzą cyrki. 

7. Ohydne okładki, które odstraszają czytelników.

Każdy z nas ma swoje ulubione książki, które mają po prostu obrzydliwą oprawę. Skutecznie to odstrasza czytelników, a być może przez ten okrutny żart projektantów sprzed nosa ucieka nam najlepsza książka ever? U mnie jest to zdecydowanie seria "Darów anioła"- poprzednie wydanie było koszmarne, teraz jest już zdecydowanie lepiej, chociaż i tak mam wiele uwag. 

TO JEST STRASZNE!
To już trochę lepiej, ale nadal szału ni ma.
Dziesięć tysięcy razy bardziej wolałabym żeby okładki "Darów anioła"
właśnie tak wyglądały.

Jeżeli chodzi o rzeczy, które mnie irytują u wydawców, autorów i tak dalej to chyba tyle. Teraz przejdę do blogosfery, do której członków również mam kilka zarzutów.

8. 3-zdaniowe opinie, hucznie zwane recenzjami.

Nie mówię, jeżeli ktoś naprawdę tak prowadzi bloga, że w pięciu zdaniach opisuje wrażenia po przeczytaniu książki, ale są to świetnie zbudowane sformułowania, niezwykle przemyślane, bombardujące nas tysiącem informacji.
Tutaj jednak chodzi mi o "recenzje", które składają się z piętnastu linijek skopiowanego opisu od wydawcy, a kolejne trzy ograniczają się do :"Fajna książka, fajna historia, fajni bohaterowie"- jeszcze potem jawnie się oburzają i dziwią, że niewielu ludzi czyta ich opinie. 

ZAZNACZAM: nie uważam, że moje opinie są fantastyczne, dlatego nazywam je "opiniami" i nie oczekuję od blogerów, że będą pisać jak krytycy literaccy, bo nimi nie jesteśmy. Jednak jak widzę coś takiego to mnie to bardzo odstrasza. Po prostu jeżeli szukam recenzji danej książki, to chcę wiedzieć czy książka jest "fajna", ale oprócz tego dlaczego- właśnie tego mi bardzo brakuje. Oczywiście to nie jest jakiś ogromny problem, ale raczej rzecz do poprawienia, na którą trzeba zwrócić uwagę. 

9. Spoilery 

To chyba największy koszmar każdego czytelnika, który szuka opinii na temat książki, którą chce przeczytać. Ten punkt ściśle wiąże się z poprzednim, ponieważ w takich bardzo krótkich i niezbyt bogatych w treść opiniach, łatwo jest zaspoilerować coś. Pierwsza zasada każdego blogera książkowego: NIE ZDRADZAĆ WAŻNYCH SZCZEGÓŁÓW FABUŁY I BROŃ BOŻE ZAKOŃCZENIA. To powinno wisieć jako baner na niektórych witrynach. 

10. Komentarze typu :"Fajny post, zapraszam do mnie : (link).

Nie wiem czy komukolwiek muszę tu cokolwiek tłumaczyć. Są to komentarze, które niektórych doprowadzają do szewskiej pasji. Ja bardziej czuję zażenowanie poziomem osoby, która w ten sposób się wypowiada. Naprawdę, wchodzę na konto praktycznie każdej osoby, która wypowie się u mnie na blogu i oglądam, co prezentuje na swoim, jeżeli go ma. Myślę, że większość z was tak robi, chyba że w ogóle nie chce widzieć innych, wówczas nawet zostawienie linka nie zachęci.
Ostatnio jednak widziałam największy kosmos w moim życiu. 
Przeczytałam posta pewnej blogerki, nad którym naprawdę się napracowała i było to widać. Pod artykułem  inna blogerka nawet nie połaszczyła się o napisanie nawet jakieś frazesu, typu "świetny post" czy tym podobne. Tutaj była perfidna reklama złożona z pięciu linijek i zaczynała się mniej więcej tak:" DZIŚ U MNIE NA BLOGU ZUPEŁNIE INNY POST! Mówię w nim o tym, jak..... " blablabla i link do bloga. Bez kitu, zagotowałam się, bo autorka artykułu bardzo się napracowała a tu taka żenada w komentarzu ją spotkała.

Tutaj znalazłam...eh...nawet nie wiem jak to nazwać...

11.  "W tym miesiącu przeczytałam tylko 18 książek, wiem, to okropny wynik, w następnym będzie lepiej..." - Czy tylko mnie to wkurza?

Notorycznie widzę coś takiego na blogach i zastanawiam się, czy tylko mnie działa to na nerwy. Cytat u góry jest z życia wzięty. Jak to zobaczyłam to od razu zamknęłam okno z tym blogiem. Bez jaj. Rzeczywiście, żeby uznać swój wynik w czytelnictwie za dobry trzeba przeczytać przynajmniej jedną dziennie?! Albo nie, nawet dwie! Rozumiem, że niektórzy ilość trzech- czterech -czy nawet pięciu przeczytanych książek w miesiącu jest niewystarczająco okej? Czy naprawdę liczy się ilość a nie jakość? Albo to ja sobie coś ubzdurałam i to ze mną jest coś nie tak, że jeżeli przeczytam w miesiącu jedną, ale tak fantastyczną książkę, że przez nią spać po nocach nie mogę to jestem niewyobrażalnie szczęśliwa?

12. Na koniec hicior nad hiciory.

Jakiś czas temu widziałam u pewnej blogerki posta z podobnymi zażaleniami, ale skierowanymi wyłącznie do blogerów. Jednym z nich było to, jakoby większość blogów wyglądała baardzo podobnie (z czym po części się zgadzam, ale jakoś strasznie mi to nie zawala) i wszędzie jest ten sam szablon i napisy zamiast nagłówka. Co miała owa osoba na swoim blogu? Ten sam szablon, który można spotkać na większości naszych witryn (podobny do tego, który na razie mam ja) i NAPIS ZAMIAST NAGŁÓWKA. Serio nie miałabym nic przeciwko niej, ale napisała to z takim obrzydzeniem i pogardą, że zabrakło mi słów, jak można być tak ślepym.

Tym razem to taki post z wylewaniem swoich gorzkich żali, niedługo postaram się napisać coś przyjemniejszego, bo blogowanie, wydawanie i czytanie książek to nie tylko zarzuty, to w 90% największa przyjemność :).


A co was irytuje najbardziej?


Zgadzacie się ze mną? A może nie?

O wszystkim piszcie w komentarzach ! :)

Zajrzyj również tu

118 komentarzy

  1. Muszę przyznać, że Twoje spostrzeżenia są naprawdę trafne. Chociaż Inferno mi się podoba nawet po zdjęciu obwoluty :D Od "Darów" faktycznie "odepchnęły" mnie okładki- są straszne. Niektóre wydawnictwa strasznie zawyżają ceny książek - wuja pracował w drukarni i jak mi powiedział ile wynosi koszt druku w porównaniu z ceną okładkową to byłam w szoku :o. Haha "Fajny post :))" ;d PS naprawdę ciekawy wpis - pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) "Inferno" nie wygląda jakoś strasznie, ale no tak się nie powinno robić...Oszczędzają jak mogą.
      Tak z ciekawości, ile wynosi koszt druku takiej książki, bo ja np. nie wiem :D??

      "Dzięki" xDD Pozdrawiam cieplutko i Ciebie!

      Usuń
  2. 1. "Żelazny dwór"
    seria z MAG (nie pamiętam jaka)
    książki Geny Showalter (znów nie pamiętam nazwy)
    I mam nadzieję, że HarperCollins wyda kolejne części Talonu :(
    2. np. Zmierzch :D
    3. Nienawidze, gdy wydawnictwa robią takie rzeczy. Takie książki niech sobie wsadzą w cztery litery.
    4. Zmiany są "cudowne", wszystko pasuje, a tu nagle niespodzianka.
    6. Takie kwiatki są cudowne! Nie ma to jak autor, który wali fochy, bo jego książka, to przecież cud!
    7. Mam pierwsze wydanie darów, bo dostałam za free dwie części, to skompletowałam :D Mimo wszystko jest mi to obojętne, ale postaci na nich wyglądają jak potwory xD
    8. TAK! To jest mistrzostwo, a najbardziej wkurza, jak tacy pseudo-blogerzy mają jakieś współprace :/
    9.Fabuła jeszcze da się przeżyć, ale zakończenie? Idzie powiesić taką osobę.
    10. Świetny post Katarzyno, zapraszam do siebie, tu masz link ------->
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/ Widzisz go?! CZY. TY. GO. WIDZISZ. Tak wgl, dodałam nową recenzję, no i wiesz, możesz skomentować. xD
    11. Ja czasami czytam z 5 w miesiącu i się z tym dobrze czuje, jak czytają książki "Koziołek Matołek", czy też nie mają innego życia, poza książkami, ich strata :D
    12. No cóż, blogspot ma niewiele szablonów, więc niech nie wymagają. Ja to się cieszę, że darmowo mogę prowadzić bloga :D
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Żelazny dwór" ! Właśnie! Pół roku temu miałam to wciągnąć na listę książek do przeczytania i zapomniałam jak to się nazywa!
      Z tego co wiem (sama mam), "Zmierzch" dostępny był również w twardej oprawie, nawet najnowsza część wydana została w dwóch opcjach :)
      A propos tych fochów była ostatnio w sieci wielka afera, bo autorce wielce się nie podobało, że ktoś stwierdził, iż jej książka nie jest dobra, nie obrażano jej ani nic, być może słyszałaś o tym, było głośno.
      Dosłownie jak potwory! Czasami wydawcy nie rozumieją, że mniej znaczy więcej -.-
      Oooo tak, jednak zazwyczaj są to osoby bardzo młodziutkie i wystarczy im podsunąć kilka uwag i ogarniają temat, sama znam jednak pewną osobę, która jest wielce zadziwiona, że ma mało wyświetleń, a porad w ogóle nie słucha -.-
      DZIĘKUJĘ, WIDZĘ GO !!! (btw jak wypowiadasz się w taki sposób, to nie będę zła, jeżeli linka do siebie zostawisz :D)
      Pozdrawiam i dzięki za wypowiedź ! :D

      Usuń
    2. Musisz "Żelazny dwór" przeczytać, koniecznie!
      A nawet nie wiedziałam, że "Zmierzch" wydano w twardej. Ja tego nie czytałam nigdy, więc się nie interesowałam :D
      Słyszałam o tej aferze! Nawet na fanpejdżu stanęłam w obronie blogerki, na którą ta autorka najechała. Szurnięta!
      Bo trzeba się porządnie wypowiadać, a nie jednym zdaniem :D

      Usuń
    3. Przeczytam, już sobie zapisałam :D

      Ja czytałam i swego czasu bardzo mi się podobał, co prawda to były moje początki z książkami :)

      Ludzie trochę przesadzali wyzywając tę biedną dziewczynę, ale ten temat to w ogóle na oddzielny post motyw....

      Polać Ci! :D

      Usuń
  3. Nienawidzę jak wydawnictwa wydają naprawdę grubaśne książki w miękkiej oprawie. Później połamany grzbiet tej biednej książki wygląda tak okropnie, że aż się człowiekowi odechciewa powrotu do ukazanej tam historii. "Nagła zmiana wydania w środku serii" to chyba największe zło świata. Kiedy kupowałam "Igrzyska Śmierci" w księgarni, dwa pierwsze tomy były w tych czarno-żółtych okładkach, a trzeci miał oprawę oryginalną. Gdyby nie uprzejmość pracownika tej księgarni, który poszedł na zaplecze i przyniósł mi trzeci tom pasujący do reszty (i zrobił to z wielkim uśmiechem i do tego życzył przyjemniej lektury:D ), to zostałabym z tą dziwnie wydaną serią. Dziękuję panu!
    Nie spotkałam się jeszcze z tym, aby autor miał jakieś pretensje do recenzenta jego książki, ale to całkiem możliwe. "Blogerzy książkowi są obecnie potęgą"-to moje ulubione zdanie w całym tym poście! :D Chyba je sobie wytapetuje na ścianie ♥ Gdy przyjrzałam się dokładniej tym pierwszym okładkom "Darów Anioła" nie mogłam przestać się śmiać-zwłaszcza z drugiego tomu-Boże! Czy ta dziewczyna ma brwi?? Zgadzam się ze wszystkimi zarzutami skierowanymi do blogosfery. Najbardziej denerwują mnie te 3-zdaniowe "recenzje", po których i tak nic nie wiadomo. Raz spotkałam się z "recenzją", która opisywała, a chyba nawet streszczała całą książkę! No jak tak można?! Najgłupszą rzeczą jest tzw. "reklamowanie się". Kiedy jestem na jakimś blogu pierwszy raz i widzę, że jest on naprawdę dobry-przeczytam kilka recenzji, które też są świetne i zostawiam jakiś komentarz to również dodaję do niego link do mojego bloga. Ale robię to tylko raz, bo jaki jest sens robić to bez przerwy? Gdyby ktoś chciał to z łatwością mógłby mnie znaleźć. Nie cierpię momentu, w którym czytam jakiś komentarz i jest on zazwyczaj nie na temat, nie nawiązuję do postu lub recenzji na blogu, tylko jest napisany tylko po to by móc się zareklamować.

    Bardzo interesujący post! W końcu ktoś kto zwrócił uwagę na tak ważne sprawy, dziejące się w blogosferze i rynku wydawniczym. Pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję, że za bardzo się nie rozpisałam. :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JEZUS MARIA! Weź, bo tu jest materiał na odddzielnego posta xDD Coś Ty, takie komentarze zawsze mile widziane <3
      Oooo z "Igrzyskami..." to grubo, ale w ogóle jakieś takie dziwne dziwy z nimi powychodziły, były np. trzy części w tym starym, oryginalnym wydaniu i wsadzili to w etui z frontem filmowym O.o Do dziś nie wiem o co im chodziło.
      Drugi tom "Darów..." jest po prostu fantastyczny, ta dziewczyna w ogóle łamie się pod takimi dziwnymi kątami, o twarzy nie wspomnę, żart projektanta.
      Oooo zapomniałam jeszcze o cudach typu: obs za obs, czy kom za kom, mnie się jeszcze mojej rocznej "karierze" nie zdarzyło, ale wiem, że spora część blogerów ma z tym problemy, żeby to wyplenić ;/

      Oh, rozpuścisz mnie kochana, będę całkiem nieznośna, jak będę czytać takie komplementy <3
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Wow! Ale się Kasia zdenerwowała! I prawidłowo! Te same rzeczy mnie denerwują, co wiecej denerwują mnie jeszcze: kom/kom obs/obs. O dajcie żyć.
    Kiedyś prosiłam o pomoc pewną dziewczynę, nie mogłam zrobić czegoś na blogu, ona poprosiła mnie o link, ja jej wysłałam, a ona od razu mi odpisała- w ogole nie zwiazane z moim problemem- za dużo tekstu na blogu, za mało zdjęć. Hm, nie wstawiam słit foci, bo piszę o książkach... recenzuję, więc w 5 zdaniach się nie zamknę. Ale za dużo piszę... a o czym? na pewno w 5 sekund nie zdążyła przeczytać, za to zdążyła skomentować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, do szewskiej pasji doprowadzają mnie wydawnictwa i ich niekonsekwencja -.-
      Oooo to jest dobre! xD
      No cóż, niektórzy z natury są niezbyt życzliwi ;/ Do tej pory jednak z takimi ludźmi za bardzo się nie zderzyłam na szczęście :D

      Usuń
    2. Całe Twoje szczęście :P
      Nominowałam Cię na swoim blogu do LBA :) Mam nadzieję, że z chęcią odpowiesz na moich 11 pytań :)

      Usuń
    3. Zdecydowanie :) Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  5. Wydanie czternastu z piętnastu tomów to serio przesada. Ja na szczęście nigdy nie musiałam się denerwować z tego powodu i mam nadzieję, że tak pozostanie. Z drugim punktem nie mam kłopotu, bo zwyczajnie nie posiadam tak grubych tomisk. Jedynie Światło, którego nie widać oraz Człowiek o 24 twarzach się wyróżnia. Autorzy, którzy nie znoszą krytyki... Ostatnio dyskutowałam o tym z innymi blogerami i dalej tego nie rozumiem. Tacy pisarze bardzo mnie odstraszają. Ostatni przykład to typowa hipokryzja. Brak słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy już w końcu wydadzą coś, co będziesz chciała mieć i to będzie 800- stronicowe bydle, zobaczysz co to za ból xD
      Niestety i mam wrażenie, że tylko w Polsce to się dzieje, a już ludzie, którzy "bronią" takiego pisarza przed krytyką są po prostu żałośni i ich obrona ogranicza się do tego, że przecież ta powieść jest "cudowna i fantastyczna" żadnych konkretów, masakra.

      A propos ostatniej pozycji miałam to samo, po prostu wyszłam stamtąd i nigdy nie wrócę!

      Usuń
  6. To się wściekłaś :) Ale Twoje spostrzeżenia są bardzo trafne :) bardzo ciekawy artykuł :) dawaj więcej :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sam post pisałam raczej "na zimno", więc jeszcze jest spoko :D
      Bardzo dziękuję :) Następnym razem napiszę coś pozytywnego, bo przecież o to chodzi w książkach, a nie chcę wyjść na marudę xD

      Usuń
  7. Po pierwsze: cykl o Gwen Frost. na sześć tomów w Polsce wydano cztery... Juhu, dzięki wam mili panowie z wydawnictwa :).

    Po drugie: ej stoi mi na półce Inferno, a nie miałam pojęcia, że ono pod spodem takie ubogie xD

    Po kolejne: Kurde, czemu w Polsce nie ma takich ślicznych DA? :O Przecież te ostatnie okładki są takie cudownie minimalistyczne <3 Irytują mnie te klaty na naszych, polskich Darach -,-

    Po następne: Ej też mam alergie na te krótkie opinie! Jak już na taką trafię, to szukam zakładki o autorze, i sprawdzam ile ma lat. No bo umówmy się, że może typuś ma latek 13 na przykład, a więc nie musi mieć kto wie jakiego słownictwa i zdolności wyrażania swojej opinii. I wtedy takiemu daruje, sugeruje w komentarzu coby pisał ciut więcej, i zaglądam za jakiś czas. A nóż-widelec się poprawił? Ale jak widzę, że blogerzy powyżej siedemnastki piszą takie coś, to no sorry, ale JAK? No jak? Szkoda słów :<

    Po nananastępne: Jezuniu jak ja się cieszę, że u mnie komentarze typu "obs za obs?" mogę policzyć na palcach jednej ręki :D. Chyba by mnie szlag trafił, w ogóle jaki to ma sens? Co tym ludziom da taka pusta obserwacja? Jak już pisać, to dla ludzi, których na prawdę interesuje to, co bazgrolę, a nie dla durnych cyferek.

    Po przedostatnie: nie lubię liczenia książek. Nigdy nie liczyłam, aczkolwiek uznałam, że od sierpnia zacznę, ale dl siebie. Nie czaję tego wyścigu, a już tekst, że 18 książek to marny wynik mnie rozbroił. Czemu mam wrażenie, ze laska od osiemnastki nie ma życia? Ehh... -,-

    Po ostatnie: Obłędny pomysł na post!

    Buziaki ;*
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh....cudowni Panowie ;/ Widzisz, dzięki mnie dowiedziałaś się co masz na półce! :)
      Znalazłam te okładki na pewnej stronie, na której można kupić je po angielsku właśnie z takim frontem, są absolutnie świetne. W tym przypadku mniej znaczy więcej :)

      Własnie najczęściej popełniający blogerzy są właśnie w takim wieku! Tak 13-15 ale z czasem się wyrabiają i o dziwo, naprawdę dobrze przyswajają rady, strasi już niekoniecznie ;/

      Ja jeszcze takiego komentarza nie miałam, dlatego zupełnie zapomniałam żeby i ten cudny przypadek opisać :D

      Bardzo mi miło, dziękuję i pozdrawiam ;*

      Usuń
  8. Wypowiem się krótko, zwięźle i na temat:
    Popieram punkty 6, 7, 10 i 11. Tak, sytuacje w nich opisane są mega wkurzające.
    'Czytam cię' od niedawna, ale już mogę powiedzieć, że Twoje wpisy są świetne. Ten nie jest wyjątkiem. Oby tak dalej :D
    *a teraz odchodzę w cień, ponieważ pisanie długich komentarzy nie jest moją mocną stroną*
    Have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo mi miło, że polubiłaś mnie i moje teksty, cudowne uczucie :D
      Absolutnie nie potrzeba długich, tak krótki i pokrzepiający jest równie świetny!
      Miłego i Tobie! :)

      Usuń
  9. 1. Też tego nienawidzę :/ Jak na razie na szczęście zdarzyło mi się to tylko raz z książką którą uwielbiam czyli: Szmaragdowy atlas księgi początku. Pomimo, że druga część jest już wydana za granicą i to już dawno, a nawet chyba trzecia też już jest, to jeszcze jakimś cudem u nas nadal drugiej nie wydali :/
    2. Tak to jest straszne :O Mi często w takich książkach folia się obrywa tak gdzie trzymam palec z przodu okładki, bo z racji iż książka jest cięższa muszę ją mocnej trzymać. Ale nie była bym zła (wręcz przeciwnie) gdyby wydawnictwa dzielili takie grube książki na dwie części. Zdecydowanie wolę krótsze książki które mają więcej części :)
    3. Nawiązanie do pięknie wydanych książek - uwielbiam gdy wydawnictwa nie tylko polskie, ale i zagraniczne się przykładają i dodają do książek obrazki, zdjęcia itp. Książka jest w tedy moim zdaniem dużo, dużo lepsza i piękniejsza. jak np. ilustrowane wydanie Harrego Pottera, czy Greccy bogowie/herosi według Persiaka. Wszystkie książki fantastyczne powinny mieć rysunki :/ Ogólnie nie przepadam za okładkami z twarzą, ale przepiękne masz to wydanie Doriana :) Mi ogólnie podoba się wydanie Ingferno bez obwoluty, nie jest złe. Ale mogło by być też lepsze :/ Ja np. bardzo lubię, gdy np. dajmy na to ponownie ilustrowane wydanie Harrego, obwoluta jest przepełniona wszystkim, a gdy się ją ściągnie jest biało-żółta okładka z sową :D Uwielbiam, gdy okładka jest minimalistyczna z akcentem.
    4. To i tak nic, najgorzej gdy np. trylogia jest już wydana, a potem nagle wydawnictwo zrobiło nową okładkę pierwszej części która nie pasuje do kolejnych,a tą poprzednią okładkę przestało drukować.
    5. mnie właśnie dlatego drażnią postacie na okładkach. Nie dość, że ich wygląd nie zgadza się z treścią, albo podsuwa nam jak ten bohater ma wyglądać dzięki czemu sami nie możemy sobie tego wyobrazić, to jeszcze często się zdarza, że są oni po prostu brzydcy :P
    7. Mi też zdecydowanie nie podobają się okładki Darów anioła. Zwłaszzca te pierwsze okładki. ta dziewczyna z drugiej okładki to człowiek czy jakiś paszczur :P Ale te trzecie bardzo mi się podobają, uwielbiam okładki w tym stylu :)
    8. Mnie też to drażni, że jest kilkanaście linijek opisu ( i to nie napisanego przez nich) oraz kilka linijek recenzji. To fajna książka, fajne ..... to jest straszne. Ale drażni mnie również gdy recenzje są troszkę bardziej rozbudowane w formie jakiś 10 zdań. W ogóle nie da się z tego wyczytać dokładnie co mu się podobało, a co nie. Ja również nie mówię, że ja piszę jakieś świetne recenzje, ale jednak wolała bym czytać recenzje w których troszkę bardziej się rozpisze o bohaterach, fabule itp.
    9. Tak!!!!! Spoilery są ''ZUE'' Jak można spoilerować? Ja tego nie pojmuję :P Bloger powinien umieć tak zachęcić czytelnika do przeczytania danej książki by przy okazji nie spoilerować. Przez to właśnie nikomu nie chce się czytać książki. Rozumiem jeśli ktoś napisze jeden mały spoilerek w jednym poście na dwadzieścia, bo po prostu chce powiedzieć jakąś zabawną anegdotkę czy coś, ale niech napisze przed tym że to spoiler, oraz niech nie robi tego właśnie za często. le jednak trzeba tez powiedzieć, że spoilery mi przeszkadzają, ale tylko te do danej książki, jeśli ktoś np. recenzuje drugą części to spoilery do pierwszej części mi nie przeszkadzają (ale oczywiście czytam wtedy tą recenzję tylko jeśli przeczytałam już pierwszą część)
    10. Tak, to jest drażniące. Bo to pokazuje,że ktoś tylko przyszedł się zareklamować :P
    11. Ja sama tak napisałam, ale to było z 8 książkami, więc :P Ale to dlatego, że po prostu są wakacje, a ja zaplanowałam sobie więcej. Ale to jednak 8, ale np. 18 to już naprawdę :P
    12. Przypomniał mi się jeden odcinek ugotowanych :D Trzy pierwsze osoby zrobiły deser zawierający truskawki. Oczywiście ta czwarta się na to poskarżyła, a zgadnij z czym ona zrobiła deser............... tak, z truskawkami :D Tak mi się śmiać chciało :P
    O jejciu, troszkę się rozpisałam :P Ale naprawdę napisałaś świetny post i chciałam dać też troszkę swoich opinii :)
    pomiedzy-wersami.blogspot.com
    Instagram: @kremciowata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JAKI DŁUGAŚNY KOMENTARZ! <3 Sama byś już z tego posta zrobiła!
      Kocham <3

      Dzielenie książki na dwie części nie byłoby nawet złym pomysłem! Jednak np. ja bardzo lubię takie grubasy i nie ukrywam, że wolałabym żeby były ze mną w takiej formie, ale w twardej okładce, albo chociaż takiej półtwardej i szyte, broń Boże nieklejone!

      Ooo uwielbiam ilustrowane wydanie, a ten Gray, to jedyny Szary jakiego akceptuję w pełnej rozciągłości! W ogóle to wydanie jest niesamowite, duża czcionka, świetnie się będzie czytać (bo jeszcze tego nie zrobiłam :D), twarda okładka z piękną obwolutą i 29 zł cena okładkowa! Powiem Ci, że mam podobnie z twarzami i w ogóle z ludźmi na frontach książek, ale ten jest nawet w porządku :) To "Inferno nie jest takie złe, przypomniałam sobie teraz, że mam gorszy egzemplarz. Jest to "Ciało" mojej ukochanej Tess Gerritsen, super obwoluta, a po jej ściągnięciu nic, tylko czerń. Nawet tytułu nie ma...

      "Dary anioła"! Pierwsza część wyszła w okładce filmowej a następnych nijak dopasować...Te okładki "Darów..." są super! Zakochałam się w nich, a generalnie w wersji anglojęzycznej znajdziemy jeszcze wiele innych, inna opcja ma np. cudowne grzbiety, chyba jeszcze lepsze niż seria Lux!

      Oczywiście, czasem zwyczajnie nie da się uniknąc spoilerów, ale no niestety, trzeba zamieścić ostrzeżenie, inaczej nie wolno.
      Rzeczywiście, 8 książek w ciągu miesiące, czyli jedna co 3,5 dnia! Zarąbiście mało xD

      BOŻE. Za taką hipokryzję powinien być jakiś paragraf, może owa blogerka znajdzie się na moim blogu, może przeczyta ten post i komentarze i może zrozumie?
      Eee, wątpię.
      Bardzo Ci za nie dziękuję, to dla mnie niezwykle ważne :)
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Zapomniałam dodać, że mam np. ilustrowane wydanie "Zaginionego symbolu" Dana Browna (w ogóle podobno to taka perełka, o czym nie wiedziałam xD) i jest piękne, po prostu boskie <3

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o serię Metro to na początku szukałem chyba w dwunastu księgarniach bo myślałem, że jest wydana w dwóch wersjach. A jak się okazało, że jest tylko jedna to poczułem się jakby ktoś uderzył mnie w twarz.

    Poniżej coś czego misją jest wywołanie uśmiechu, mam nadzieję, że zostanie ona zakończona powodzeniem.

    -----------------------------
    /hejp mode on/
    Świetny post, zapraszam do mnie.
    www.lipnylink.pl
    /hejp mode off/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi bardzo, bo wiem właśnie, że jest naprawdę ogromna rzesza fanów tej starej wersji i tym trikiem wydawnictwo zwyczajnie przegięło.

      Bardzo dziękuję za lipny link, na pewno zajrzę :D XD

      Usuń
  11. Świetny post i naprawdę go z przyjemnością czytałam bo do wielu rzeczy mogłam się odnieść sama ze swoich doświadczeń z pewnymi seriami tyle, że w moim przypadku seria nie została kontynuowana bo się nie opłacało dla wydawnictwa :) Co do obwolut to mam też spotkałam się z różnym wyglądem książek(jeśli chodzi o to jak wyglądają pod obwolutą) no i do tego muszę dodać "Dziewczynę z pociągu", która też się do tej kategorii zalicza. Ogólnie okładka "Dziewczyny z pociągu" nie powala ale to co znalazłam pod obwolutą to jakiś żart. Niby bestseller ale zrobiony naprawdę okropnie.
    Gratuluję jednak pomysłu na taki post bo czasem są potrzebne takie posty :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się, że i Ty się ze mną zgadzasz :)
      O to nie wiedziałam, że ma ona obwolutę w ogóle? To dla mnie nowość. Nie czytałam (nie)stety tej książki, lecz z naprawdę wielu opinii wynika, że nie jest to najlepsza powieść i dlatego nie mam zamiaru zmieniać tego stanu :).

      Bardzo mi miło, że się podoba :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  12. Nie wiem, od czego zacząć komentować Twój post. Na pewno nie znoszę, kiedy cegiełki wydawane są w miękkiej oprawie. Nie dość, że grzbiet koszmarnie się zagina, to sama czuję się, jakbym trzymała galaretę, kiedy książka bez przerwy się przechyla i rozłazi.

    Nie czytałam serii ,,Dary anioła", ale wielokrotnie widziałam straszne okładki, o których piszesz i bynajmniej nie zachęcają mnie ona do sięgnięcia po nią. Czasem nie rozumiem, czy wydawca (czy ktoś, kto zajmuje się oprawą graficzną) naprawdę nie widzi, że to nie wygląda dobrze? Na szczęście nie pamiętam aż tak wiele tragicznych przypadków nieładnie wydanych książek, ale ,,Dary anioła" są chyba najgorszym z nich.

    Kolejna sprawa: sama bardzo się staram odwiedzić blog każdej osoby, która zajrzy na moją stronę, pozostawi po sobie komentarz, który sugeruje swoją treścią, że ta osoba przeczytała choć kawałek tekstu, oraz doda link do siebie. Nie lubię komentarzy zawierających tylko ,,Super post. Zajrzyj do mnie". Jeśli ty nie masz czasu i chęci przeczytać czegoś, czemu poświęciłam swój czas, dlaczego ja mam zrobić to dla ciebie?

    Na koniec, nie wiem, co mam myśleć, kiedy czytam, że ktoś przeczytał ,,zaledwie" 18 książek. Sama bardzo się cieszę z mojego wyniku z ostatniego miesiąca, ale każdy dysponuje inną ilością wolnego czasu, raz jest go więcej, innym razem mniej. Poza tym można czytać książki grubości 800 stron lub cieniutkie opowiadania. Liczenie książek ma wiele warunków i to indywidualna sprawa każdego, jaki wynik jest wysoki a jaki niski.

    Kurczę, przez taki post musiała Ci nieźle ulżyć, co? Mnie samej jakoś lżej na sercu dzięki temu komentarzowi. :D Czasami chyba potrzebujemy się wyżalić. :)

    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja największy problem z takimi klockami mam, bo zwyczajnie bardzo dbam o swoje książki i jeżeli mam przed sobą taką cegłę, która grozi złamaniem grzbietu-zwyczajnie nie otwieram jej za bardzo. Komfort czytania= -1000.

      Bardzo przykro mi słyszeć o okładkach "Darów anioła", które naprawdę są koszmarne i w mojej opinii. Najbardziej krwawi mi serce dlatego, że to naprawdę cudowna seria i widziałam ją już ładnych parę lat temu i podejrzewam, że gdybym nie zaczęła prowadzić bloga i kilka razy nie natknęła się na mega pozytywne recenzje innych blogerów na temat tego cyklu- kijem bym go nie tknęła.

      Mam to samo zdanie! Też staram się odwiedzić każdego, kto odwiedza mnie i ten parszywy link w niczym nie pomaga, a znacznie wpływa na wizerunek tej osoby w moich oczach.

      Troszeczkę tak :) Muszę jednak przyznać, że chciałabym aby wreszcie wydawnictwa otworzyły oczy i może kiedyś kiedyś ten post dotrze i do nich, może dzięki temu przestaną wydawać 800-stronicowe kostki brukowe w miękkiej okładce.

      Pozdrawiam również i pięknie dziękuję za wypowiedź! :)

      Usuń
  13. Zysk i S-ka zawsze dbał o piękne wydania swoich książek, za co jestem im wdzięczny, bo na półce mogę trzymać kilka perełek. Trafiłaś w punkt z grubasami w miękkiej okładce. Jeśli jeszcze są one sklejone do granic możliwości, to nie ma na świecie nic, co irytowałoby mnie bardziej.
    Jak dla mnie "blogerki" kopiujące styl innych, popularnych już w internecie osób to zmora blogosfery. Wszędzie kom za kom, obs za obs, teksty są bez sensu — tego się zwyczajnie nie da czytać. A żeby było śmiesznie, to właśnie tych pseudoblogerek w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej.
    Nie sądziłem, że tak wiele podobnych rzeczy nas irytuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zysk i S-ka to naprawdę ogromne wydawnictwo, ale w poście przytoczyłam przypadek "Portretu Doriana Graya", wydanego właśnie przez nich, który jest naprawdę bardzo dopracowany i chwała im za to!
      O właśnie, to też kwestia chęci oszczędzania na wydaniu książki, przecież szycie jest droższe, a jak do tego taką pozycję sklei się i odpowiednio przy tym dociśnie, mamy centymetr oszczędzony na przechowywaniu.
      Powiem szczerze, że jeszcze wśród blogerów ksiązkowych nie jest to zjawisko tak nagminne, najgorzej jest z tzw. "szafiarkami", podany wyżej przykład, gdzie trzy komentarze pod rząd na pewnej witrynie wyglądały tak samo, czyli:"Fajny post, zapraszam do mnie:..." czy "Super blog, zapraszam do mnie..", no co tam się dzieje, to jest magia.

      W końcu oboje czytamy książki i jesteśmy zwykłymi czytelnikami, którzy bez skrępowania wypowiadają swoje zdanie :D

      Usuń
  14. Z tymi komentarzami masz dużo racji, czasami się zastanawiam, czy ludziom nie szkoda czasu na ich dodawanie. Zresztą, jeśli ktoś napisze coś ciekawego i potrafi odnieść się np do Twojej recenzji, to wtedy z większą przyjemnością go odwiedzisz- czy to takie trudne :) ? Sympatyczny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No cóż, wiele czasu to nie zajmuje, w końcu raz napiszesz:"Super post, zapraszam do mnie...(link)" i potem ctrl+c i ctrl+v i już! Na stu blogach masz reklamę, a trwa to maksimum pół godziny.

      Bardzo mi miło :)

      Usuń
  15. Samo przerywanie serii potrafi być mocno irytująca, ale jeszcze bardziej irytuje, kiedy tylko ostatniego tomu brakuje. To poczucie, że tak niewiele brakowało, by mieć całą serię...
    Co to serii o Sookie Stackhouse – cała seria została wydana plus tom opowiadań. O tej piętnastej książce to mówisz o tym tomie, w którym opisane są dalsze losy poszczególnych postaci? Jeśli tak, to nie ma czego żałować, bo widziałam tę książkę i jest niewarta uwagi. Autorka powymyślała dziwne zakończenia życiorysów swoich postaci i to w zasadzie są krótkie notki notki o każdym z nich, a nie pełna powieść. Ne dziwię się, że tego nie wydano w Polsce.
    Zmiana okładek też jest straszna. Mnie wkurza też to, że kiedy pojawia się film na podstawie np. początku serii, to ten jeden tom zostaje wydany w okładce filmowe i już zwykłej się nie uświadczy. Jak potem chcesz mieć całą serię, to jesteś skazany na niepasujący do reszty pierwszy tom. :/
    Wierz mi, "Pani Noc" to jeszcze nie jest najstraszniejsze wydanie w miękkiej oprawie. Seria "Obca" jest tylko w miękkiej, a najgrubszy tom ma 1248 stron. Boję się, że połamię grzbiety, więc po prostu muszę czytać ostrożnie.
    Kilku zdaniowe "recenzje" – czegoś takiego po prostu nie czytam. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wydawnictwa takim "recenzentom" nie zaufają, bo to wydaje się najzwyczajniej w świecie niesprawiedliwe. Człowiek czyta, uzewnętrznia się potem, stara się ubrać w najładniejsze zwroty, a ktoś klepnie parę zdań i odfajkowane.
    Spoilery to zbrodnia. Kilka razy nacięłam się na "recenzje", które były streszczeniami od początku do końca. I najśmieszniejsze jest to, że tacy agenci też potrafią dostawać książki do "recenzji". Jakim cudem? Przecież tym nie zachęci do przeczytania książki, skoro zdradzi całą fabułę. Jak potem czytać książkę? Po co, skoro już wie się wszystko, co się stanie?
    Też widziałam ten post z wytykaniem nagłówka. :D Pozostaje powiedzieć: nie przyganiaj, kotle, garnkowi, skoro sam smolisz. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie, chodzi mi o ten, który mówi, co się działo potem :) Może i nie ma, ale fakt, że naprawdę chciałam ją przeczytać, w końcu 14 części wyszło, a 15 nie? Porażka. Stwierdziłam, że w końcu będę musiała ją kupić po angielsku, bo nie ma wyjścia innego.

      Tak! Wspomniałam już w innym komentarzu o tym, jak np. "Dary anioła" (mam na ich punkcie fioła), pierwszą część wydano w filmowej okładce a reszta puff..magia, nie ma jak dopasować tego.

      Niee, jeszcze na jak tak grubego kloca, jest w miarę ok, wygięła mi się trochę, ale dało się dość komfortowo ją czytać :) O BOŻE! No to jest szczyt, musi być za to paragraf. Paranoja i nie ma możliwości kupienia w twardej oprawie?

      Zazwyczaj właśnie wydawnictwa takim recenzentom powiedzmy "ufają", bo już kilka razy się z tym spotkałam, że blogerzy ci mieli kilka współprac nawiązanych, myślę jednak, że to nie będą kooperacje długotrwałe.

      Haha to była masakra xD No cóż, miejmy nadzieję, że przejrzała na oczy :)
      Dziękuję za wypowiedź i pozdrawiam ! :)

      Usuń
  16. No cóż, co do 11 to ja nigdy, ale to nigdy nie jestem zadowolona ze swojego wyniku, nawet jeżeli ilość przeczytanych książek to 18, zawsze mam poczucie, że tak naprawdę mogłam przeczytać więcej... Nienawidzę kiedy wydawnictwa wydają tylko np. jeden tom z trzech! Przykładem jest chociażby "Misja Ivy", pierwszy tom jest przegenialny i nie mogłam po nim spać, ale wydawnictwo nie raczy wydać tomu drugiego, mimo, że ta książka ma całkiem dużo fanów... KOSZMar!! No i zmienienie okładki ostatniego tomu to też porażka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu to jak Ty żyjesz xD Szału można dostać, gdy się jest z siebie wiecznie niezadowolonym ;/
      Znam jeszcze przypadek ksiązki "Dobrani" to podobno trylogia, a w Polsce (w pięknej okładce!) wyszła tylko jedna część ....
      To już nie porażka tylko szczyt chamstwa, nie rozumiem jak można zrobić czytelnikom coś takiego!

      Usuń
  17. Hahah, świetna notka! Całkowicie się zgadzam z każdym punktem, cóż mogę dodać. Zdecydowanie najbardziej irytuje mnie wydawanie serii i przerwanie w połowie, tak jak było chociażby z Sagą księżycową, nad którą na szczęście ktoś się zlitował. Co do punktu 12-ostatnio widziałam bardzo podobną notkę, może nawet tę samą co Ty I TO WOŁA O POMSTĘ DO NIEBA NO, JAK MOŻNA BYĆ TAK ZAŚLEPIONYM. Aż mi głupio, że się nie rozpisuję tak jak inni czytelnicy. :D
    Pozdrawiam, zostaję tu na dłużej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo bardzo dziękuję i cieszę się ogromnie, że się ze mną zgadzasz! :)
      Znam i mam ją w planach, więc aż mi się humor poprawił, że gdy już przy niej odlecę nie będę musiała cierpieć z powodu braku wydania :D
      Podejrzewam, że widziałyśmy to samo, w ostatnim czasie to jedyny taki post jaki widziałam i wbił mi się do głowy zdecydowanie xD

      Absolutnie nie wolno Ci się tak czuć! Bardzo dziękuję za wypowiedź!
      Bardzo się cieszę i pozdrawiam! :D

      Usuń
  18. Bardzo wkurza mnie punkt 1. Mam parę, rozpoczynających jakąś serię książek, które są świetnie, ale resztę nie przetłumaczyli. Ostatnio też denerwuje mnie punkt 8 . Dodałabym jeszcze punkt mówiący o tym, że jedną książkę z serii wydadzą w wersji papierowej, a kolejne trzy w wersji tylko elektronicznej, chociaż ludzie oczekują wersji papierowej, a resztę nie tłumaczą. Ja tak mam z jedną świetną serią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest tragedia, bo naprawdę wciągasz się w jakąś serię a przez czyjeś widzimisię już nie przeczytasz kolejnej części, mimo że autor postarał się, by zadowolić swoich czytelników.

      O MATKO! Takie coś jest możliwe? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam ;/

      Usuń
  19. Mnie wkurzają brzydkie okładki i zmienianie okładek w środku serii, 3-zdaniowe "recenzje" też, w ogóle to mam wrażenie, że dzisiaj każdy chce zostać blogerem i jak się nie łapie w żadnej innej kategorii, to próbuje w książkowej :D I powiem Ci, że z tymi twardymi oprawami przy "cegłach" też jest problem, bo wtedy one lubią się obdzierać, tzn. obwoluta odchodzi od twardej oprawy i też wygląda źle.
    A na książki, które przestano tłumaczyć jeszcze nie trafiłam - na szczęście! :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ładna okładka" jest oczywiście pojęciem względnym, ale kiedy front jest niezadbany, niedopracowany, a człowiek, którego na nim przedstawili wygląda, jakby go dopadło 50 piorunów to raczej nie można tego uznać w jakimkolwiek sensie za udany projekt...
      Hmmm...tak nigdy na to nie patrzyłam :D
      Ciesz się, bo to jest tak niewyobrażalny ból, gdy z bohaterem, którego pokochałas musisz pożegnać się raz na zawsze, mimo że nie dowiedziałaś się o jego dalszych losach...TYLKO DLATEGO, że wydawnictwo stwierdziło, że eeee, nie wydajemy, po co.

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  21. Te okładki i mój Boże. "Dary anioła" S okropne w tych dwóch wymienionych przez Ciebie wydaniach, ale jakie było moje zdziwienie jak w końcu zobaczyłam piękne okładki "Darów aniola". Co do jednego się nie zgodzę "inferno". Lubię kiedy pod obwolutą chowa się jednak coś minimalistycznego, wygląda to według mnie elegancko. Co do blogosfery to mnie niszczy: zachecilas mnie do książki, kiedy recenzja jest negatywna :(
    Pozdrawiam, Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nowsze nie są takie dramatyczne, jak te "oryginalne", ale no cóż, delikatnie mówiąc nie zachęcają. Są piękne a są jeszcze inne wspaniałe wydania, wystarczy popatrzeć w internecie!

      No cóż, jeszcze "Inferno" nie jest takie złe, ładna czcionka, więc jest nawet ok :) Mam jednak inną ksiązkę, obwoluta bajer, a pod spodem jest CZERŃ. Nic więcej, czarna okładka.

      Aaaaa o tym cudzie zapomniałam zupełnie wspomnieć. Oczy wypala taki komentarz.

      Pozdrawiam! :D

      Ps. Usunęłam jeden komentarz, ponieważ opublikowało się dwa razu :)

      Usuń
  22. Trafny post! Zgadzam się niemal z każdym punktem. Fakt, że takie tematy wzbudzają kontrowersje, ale czasami aż nóż się w kieszeni otwiera, kiedy mamy do czynienia z sytuacjami, które opisujesz. I to zarówno w przypadku wydawnictw, autorów, jak i właśnie blogerów. Niestety, mam wrażenie, że to wszystko przez komercję, która nas opanowuje. Coraz więcej trzeba zarobić na książkach, dostać coraz więcej pochwał jako autor, bo reszta się nie zna, więc zlinczujemy osobę publicznie, bo odważyła się mieć swoje zdanie, a coraz więcej osób staje się blogerami, bo "darmowe książeczki!!!!1!!". Co do tych statystyk, ile się przeczytało itd. to w sumie lubię czytać je u innych, ale sama raczej się tego nie podejmę, bo nie lubię przerabiać książek na numery. Mam czas, że przeczytam takie przykładowe 18 książek w miesiącu, a mam momenty, gdzie przeczytam jedną i mi starczy.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ! :D
      No cóż, co do tych "darmowych" książeczek, to mam kilka uwag. Dostajemy egzemplarz wart jakieś 30 zł, a za to ryjemy tę książkę kilka dni, potem jeszcze recenzja, promocja posta, dbanie o bloga i tak dalej. No zarąbisty interes :D

      Ja zazwyczaj podsumuję, ale w sumie u mnie zawsze ta liczba się waha w granicach od 3 do 7, może 8. Więcej raczej nigdy nie dam rady przeczytać.

      Pozdrawiam również i dziękuję za wypowiedź! :)

      Usuń
  23. zgadzam się :D punkt pierwszy na szczęście można rozwiązać samemu, czytając książki w oryginale (lub po angielsku). czasem zastanawiam się jak ktoś może przeczytać 18 książek w miesiącu, czy on wgl nie ma życia prywatnego? nie robi nic poza jedzeniem, spaniem i czytaniem? pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, to jedyna możliwość, ja również planuję trochę się przerzucić na anglojęzyczne wydania. Jest jednak problem: ksiażki takie w Polsce są masakrycznie wręcz drogie. Egzemplarz "Darów anioła" po angielsku kosztuje min. 50 zł, podczas gdy nasze wydanie mogę kupić za powiedzmy 25 zł.

      Powiem Ci, że też mnie to zastanawia. JAK?
      Pozdrawiam również cieplutko :)

      Usuń
  24. Ja to się spotkałem kiedyś z recenzjami, które zawierały tylko streszczenie książki i ewentualnie ocenę w stylu 7/10 - ani jednego zdania o tym, czy książka jest dobra, czy nie jest dobra i co w niej jest takiego, że przyciąga/odpycha. Za wyjątkiem zdania: "Poleciła mi ją Marysia i na początku myślałam, że mi się nie spodoba, ale jednak mi się trochę spodobała". BORZE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że w komentarzu nie mogę wstawić obrazka. Świetnie by tu pasowało moje ulubione zdjęcie lasu i :"MÓJ BORZE".
      Cóż, niestety spotkać taką "recenzję" nie jest rzeczą trudną.
      Skisłam xD Piękny przykład :D

      Pozdrawiam ! :)

      Usuń
  25. Najbardziej zdecydowanie irytuje mnie zmiana wydania w środku serii. Denerwuje mnie nawet inny kolor napisu na grzbiecie i okładce. Przykładowo trylogia 'Oddechy'; tom 1. - cyferka i napis fioletowe; tom 2. i 3. - cyferka i napis białe. Podobnie jest w przypadku 'Delirium'. Może jestem przewrażliwiona, ale jeju, to tak okropnie boli jak patrzę na półkę. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O O O! Seria Jo Nesbo, mam jedną książkę, która ma znaczek wydawnictwa czarny, a już druga w tym samym wydaniu znaczek czerwony (który zarąbiście nie pasuje), pytam: DLACZEGO?
      Mam "Delirium", ale na razie mnie to nie boli, bo mam tylko pierwszą część :D

      Mimo wszystko, to takie typowo kosmetyczne poprawki mogłyby naprawdę wiele zmienić i może nie sa to jakieś ogromne wady, to ludzi, którzy sporo czytają i kolekcjonują książki bardzo to denerwuje. Mnie także, może ktoś wreszcie powinien to uświadomić wydawnictwom?

      Usuń
  26. Dodałabym brak e-booków. Niektóre wydawnictwa w ogóle nie robią elektronicznej wersji, pozostałe z opóźnieniem większym lub mniejszym. Sytuacja, że papierowa książka wychodzi i e-book tego samego dnia - to rzadkość. Jeśli chodzi o wygląd książek, zgadzam się z Twoimi uwagami. Ostatni wydana seria mojego ukochanego Kundery to porażka... Zamysł graficzny całkiem dobry, ale papier..szkoda słów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...tego w ogóle nie wzięłam pod uwagę, dziękuję bardzo. Dla osób lubujących się w czytnikach to rzeczywiście okropność, bo skoro następuje premiera danej książki, to czemu nie mogą jej przeczytać w dzień premiery?
      Bardzo dziękuję za wypowiedź i powiem, że niestety gatunek papieru, który wykorzystuje się na daną książkę ma raczej znaczenie marginalne...dla wydawnictw oczywiście...

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. Dodam, że wersja elektroniczna kosztuje tyle samo co papierowa, więc wydawnictw mogłyby się pokusić o zwiększenie potencjalnej liczby swoich czytelników, do których np. należy cała rzesza osób z ograniczeniami ruchowymi, dla których wyprawa do księgarni lub biblioteki jest mało prawdopodobna. Pozdrawiam Cię ;)

      Usuń
    3. Ostatnio znalazłam nawet książka, której wersja elektroniczna była droższa od papierowej, do dziś nie mam pojęcia co o tym myśleć ;/

      Usuń
  27. Największe zaskoczenie dla mnie to podpunkt z "Inferno". Obwoluta cacy, a pod nią... Nie wiem, dlaczego, ale skojarzyło mi się to z obrazem Jezusa z Borje. Wydawnictwa próbują na wszystkim zaoszczędzić. Nie wiem, dla nich chyba ilość jest ważniejsza niż jakość.
    Problem oprawy dotyczy też cieńszych książek. Ostatnio męczyłam się tak z Pachnidłem wydanym przez Świat Książki. Tylko 250 stron, ale naćkane tekstu, gdzie tylko się dało. To już moje szkolne zeszyty miały jakieś marginesy i tekst w nich był uporządkowany.
    Co do blogowej strony, komentarze w stylu "fajna recenzja wpadnij do mnie na xxx" są na porządku dziennym. U mnie na szczęście dość rzadko pojawiają się takie kwiatki, ale jak prowadziłam lata temu blogowy pamiętnik, to pod każdą notką po kilka takich znajdowałam. Krew nagła człowieka zalewa.
    "18 książek w tym miesiącu"... Ja się cieszę, jak chociaż 2 przeczytam. Nie wiem, chyba zapiszę się na kurs szybkiego czytania, żeby czytać jedną 500-stronicową książkę dziennie, by móc się potem pochwalić na blogu osiągnięciami.
    I najlepsze - szablon. Jest na bloggerze milion blogerów prowadzących blogi graficzne, którzy za darmo zrobią taki szablon, jaki sobie można wymarzyć. Sama skorzystałam z tej opcji, bo po długiej przerwie w blogowaniu zapomniałam już, jak majstrować w programie graficznym i html'u. Musiałabym sobie przypomnieć.
    Jeżu, ale żem się rozpisała... :D
    Buziaki,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z "Inferno" zdecydowanie się nie popisali, chociaż jak już ktoś wczesniej wspomniał jest dosyć ładnie zrobione, więc pal to licho.
      Hmm...zwykle wydawnictwa oszczędzają na książkach grubych, na tych mniejszych objętościowo jeszcze się nie spotkałam, więc naprawdę dziwna sprawa, ale to już trochę słabe ;/

      Takie komentarze są wręcz nagminne chociazby u tzw. "szafiarek". Ja na szczęście jeszcze nie miałam chyba ani jednego, z czego bardzo się cieszę :D

      O tak! Widziałam takie blogi, czasem coś interesującego z tego wyjdzie, ale jakoś ja trafiałam na same takie przeładowane ;/

      Bardzo dobrze, że żeś się tak rozpisała xDD
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
  28. Lubię takie posty jak ten - okołoksiążkowe, sama nawet czasem je robię (tak, chamska reklama :)) i w wielu przypadkach muszę się z tobą zgodzić :) 'tylko 18...' serio? mi przy dobrych wiatrach udaje się przeczytać 4-6 :) i jest to wynik całkiem zadowalający, choć nie widzę czasem sensu rozpisywania się o tym, kiedy np pisze i recenzuje się na bieżąco :p ale nie ważne, kto co woli :) mnie najbardziej denerwują miękkie oprawy przy naprawdę duuużych książkach :/ a coraz częściej widzę, te recenzje takie króciutkie :p ja, szperacz na blogach :) i nawet nieco frustruje mnie, że bardzo dużo książek jest wydawanych w białych lub czarnych okładkach - takich mam najwięcej :)
    Pozdrawiam :) i podkreślę jeszcze raz "fajny wpis" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię czytać podobne na innych blogach :D
      Ja czytam podobnie, zwykle to jedna książka w tygodniu, ale zdarza się, że właśnie tę jedną przeczytam w jeden dzień, a potem 6 dni leczę kaca xD
      Króciutkie recenzje naprawdę nie muszą być złe, często ludzie właśnie takich szukają, ale trzeba pamiętać, że przy takich trzeba zawrzeć maksimum treści i informacji i skompresować to najbardziej, jak się tylko da, inaczej nie ma sensu.
      "Dziękuję" xD
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  29. Jak większość komentujących, zgadzam się w zasadzie ze wszystkim (szczególnie wydanie "Inferno" aż mnie zabolało, ale za to wydanie "Portretu Doriana Graya" masz cudne;p). Co do cegłówek w miękkich oprawach - właśnie czytam "Maga" Fowlesa. Nie dość, że dość duży format, to jeszcze prawie 700 stron i jakby było mało, że grzbiet mi się łamie, to mam jeszcze problem z odpowiednią pozycją do czytania, bo nie wiem, jak trzymać tę książkę, żeby wygodnie się czytało.

    A ogólnie to fajny blog, wpadnij do mnie i może kom za kom? (nie mogłam się powstrzymać:p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa bardzo dziękuję :D Bardzo taniutkie jest! Można je dostać za dwie dychy spokojnie!
      Nie da się, takich książek niestety nie da się czytać wygodnie ;/ Ja jeszcze jestem jakaś upośledzona pod tym względem, bo wolę nie otwierać jej dalej niż do połowy niż zeby mi się poniszczyła xD

      Dziękuję bardzo, nie skorzystam xDD :D Rozumiem, wielu nie może :D

      Usuń
  30. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tobą zgodzić. Nienawidzę wydawnictw, które po wydaniu kilku części mówią "O tego nie wydamy bo mi się nie chce" XD . A jak ma sie poczuć czytelnik?! Ja się pytam. A co do okładek uważam tak samo. Kiedy wejdę do Empiku i zobaczę brzydkie okładki od razu zmieniam punkt widzenia. Za to gdy zobaczę śliczne okładki nawet fabuła mi nie przeszkadza :D A obwaluty? No cóż oni chyba uważają, że jeśli zrobią obwalutę ze śliskiego papieru to okładka jest nie potrzebna. Co innego taka "Diuna".
    O blogerach nic nie powiem. Tylko tyle, że tak już zawsze będzie. Ludzie nawet nie zobaczą dokładnie twojego blogu, tylko od razu piszą "fajny post". Ja nawet ostatnio miałam komentarz o kosmetykach na blogu o książkach! Żenada
    flokete-libro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre tak robią xD Patrz----> Papierowy Księżyc, zwłaszcza wkurzają mnie swoimi durnowatymi tekstami na fanpage'u...

      No niestety, przecież teraz mamy taki wybór książek, że coś nas musi przyciągnąć, a co do nas woła kiedy wchodzimy do księgarni? Okładka, dopiero później opis, no niestety.

      Oooooo! To jest hicior! Wiesz, może stwierdzili, że jak już odechce Ci się czytania i kupowania książek, to kupisz jakieś kosmetyki? Nie wiem. Nie mam pojęcia, co kieruje takimi ludźmi bez kitu.

      Pozdrawiam Cię gorąco! :)

      Usuń
  31. Mnie najbardziej denerwują nierówne rozmiarowo książki. Rozumiem to przy takich naprawdę ogromnych cegłach które są wyższe od reszty o parę centymetrów. Ale są też takie, które są o zaledwie pół centymetra wyższe. Dla mnie, osoby która musi mieć wszystko pięknie i równo to piekło! :D Zgadzam się co do niektórych serii - już parę razy miałam żałobę po samym ostatnim tomie nigdy u nas nie wydanym. A zupełnie różne okładki jednej serii to chyba żarty. Naprawdę! Przecież one powinny do siebie pasować... Na moje szczęście miałam tylko jedną książkę ze złamanym grzbietem tak mocno że aż kartki wyleciały. :( Nie lubię tego. :(
    W każdym razie zaskakujący post, długo go pisałaś? Jakbym miała usiąść i pisać co mnie wkurza nie napisałabym pewnie nawet zdania na szybko. :D
    Och, a tak jeszcze o komentarzach - ostatnio widziałam komentarze w stylu "nie czytałam, nie w moim guście, zapraszam do siebie" i tak pod każdym postem na którymś blogu. ;/
    Wiem że strasznie zagmatwany komentarz, przepraszam. xD
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, koszmar! Widziałam kiedyś w Świecie Książki piękne wydanie książek Kinga, w twardych, beżowych oprawach, w starodawnym stylu. Tomy były ponumerowane i wzdłuż przy górnych krawędziach biegł taki paseczek i na pierwszych kilku częściach leciał nawet równo, a potem masakra, jakiś szlaczek się porobił. Niby pierdoła, ale doprowadza do szału, mnie przynajmniej.

      Bardzo mi miło :) To znaczy tak, jak pisałam, około miesiąca zapisywałam sobie co mnie wkurza, gdzieś coś podpatrzyłam i zaraz notowałam na karteczkach, które jak się możesz domyślić latały wszędzie xD Myślę, że takie spisanie wszystkiego na gotowo zajęło hmmm...2 godziny? Coś takiego, plus zdjęcia itd :)

      Oooo, zmieniły się teksty? Jakiś postęp, że nie "super blog" xD

      Wszystko zrozumiałam, spokojnie, dzięki wielkie za wypowiedź :D
      Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  32. Świetny tag! tak wszystko ładnie zgrałaś że przeczytałam na jednym wdechu <3 Jest na twoim blogu recenzja "Dziewczyny, których pożądał" albo będzie? Jestem strasznie ciekawa tej książki. Okładka jest fenomenalna. A co do Darów anioła to w 100% się z tb zgadzam! Te okładki są beznadziejne bardziej odstraszają niż zachęcają :/
    pozdrawiam cieplutko :*
    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Jeeest, oczywiście, to jedna z książek, która znalazłaby się w piątce ukochanych :D
      https://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/2016/06/dziewczyny-ktorych-pozada-jnasaw.html

      Na blogu jest spis recenzji (obrazkowy), więc jeżeli jeszcze czegoś będziesz szukać, to tam będzie najprościej :D

      Mnie właśnie okładka się nie podoba, "Lęk pierwotny" już ma dużo lepszą. Za to "Dziewczyny..." to bardzo szeroka książka, którą świetnie się czyta i niesamowicie wygodnie :D

      Miejmy nadzieję, że okładki wreszcie się poprawią :D

      Pozdrawiam cieplutkow! :*

      Usuń
  33. Zgadzam się z Tobą w 100% do komentarzy Świetny post dodałabym jeszcze obs/obs? To mnie mega denerwuje!
    Tylko 18 książek, ja tyle przez dwa miesiące nie czytam, a ktoś się żali że to mało!
    Genialnie to wszystko opisałaś! Świetnie się czytało:*
    Pozdrawiam, Books-my life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      Zupełnie zapomniałam dodać to "cudo", bo sama jeszcze nigdy nie miałam podobnej sytuacji i dlatego tak się stało :D
      Bardzo mi miło i cieszę się ogromnie :D

      Pozdrawiam!

      Usuń
  34. Widzę, że bardzo napracowałaś się nad tym postem. Mnie też większość z wymienionych przez Ciebie rzeczy denerwuje. Jednak na niektóre nawet nie zwróciłam uwagi. Może to przez to, że jakoś nie trafiłam na książkę, która by mi się rozpadała.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że trochę pracy w niego włożyłam :D

      Wszystko przed Tobą, ale obyś nigdy tego nie doświadczyła!
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  35. Po Twoim genialnym wpisie u Uli od razu miałam ochotę wpaść do Ciebie na bloga, na którym zostałam kompletnie zauroczona tematyką tego posta - nareszcie ktoś poruszył temat, który chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak wiele błędów popełniają nie tylko wydawcy, ale też my jako blogerzy!
    Pierwszy punkt ubódł mnie do głębi, bo przypomniałam sobie o Księżycowym Cyklu, czy jak to się tam nazywało - w rzeczy samej jest to seria Marissy Meyer, która odnosi ogromne, OGROMNE sukcesy na rynku zagranicznym. W końcu jeśli zdarzy Ci się kiedyś odwiedzić amerykański booktube, zapewniam Cię, że prawie w każdym filmiku znajdzie się wzmianka o tej sadze... a co zrobiło polskie wydawnictwo, Egmont bodajże, jeżeli pamięć mnie nie myli? Zaprzestało publikacji kolejnych części po drugim tomie, i żadne prośby, groźby, modły ani e-maile do nich nie zmieniły tej sytuacji, wręcz przeciwnie. Co prawda ja "Cinder", pierwszą część, przeczytałam dopiero kilka dni temu i w sumie resztę mogę przeczytać w oryginale, nie mam z tym problemów, to myślę sobie o wszystkich czytelnikach, którzy chcieliby dalej poznać tę historię i aż serce mi się kraje - jeżeli już się za coś biorą, to niech to dokończą, no sorry, przecież Egmont to nie jest wydawnictwo, które mogłoby sobie pozwolić na coś takiego...
    Sposób wydania, czcionka, okładka i w ogóle sprawy graficzne książek (pozwól, że nie będę się rozpisywać o błędach ortograficznych, interpunkcyjnych, składniowych i oczywiście translatorskich) to po prostu jakaś pięta Achillesowa wszystkich wydawnictw, bo zawsze w nich się można do czegoś przyczepić. Nie lubię się za bardzo czepiać, bo w końcu oni wiedzą lepiej i tak dalej, ale właśnie słysząc o tym, jak została potraktowana osiemsetstronicowa książka nie mogę się powstrzymać od wyrażenia własnego zdania. Pozwól, że znowu przywołam przykład z rynku zagranicznego - KAŻDA książka jest wydawana w miękkiej i twardej oprawie, z obwolutą... czy tak się nie da, ja pytam?! Oglądając zdjęcia amerykańskich bookstagrammerów mam ochotę naprawdę coś rozwalić, bo poziom wydawania powieści tu i tam to po prostu jakiś koszmar, wstyd mówić. I to jeszcze jak dla mnie-wiecznej perfekcjonistki, kiedy każdy złamany grzbiet to wypominanie sobie tego przez następne nie wiem ile czasu, a wyrwana kartka to hańba i klejenie z dokładnością do każdego milimetra. Przeprowadzamy się do USA? :P
    A, i co do "Inferno", to właśnie zdałam sobie sprawę, że przecież mam dokładnie to samo wydanie w domu, a nigdy nie zdjęłam mu obwoluty! W sumie nie jestem zbytnio zaszokowana czerwoną okładką pod nią, ale i tak obwolutę rzadko się zdejmuje, a książka się trzyma i jest dobrze zrobiona (przynajmniej w moim odczuciu), dlatego w sumie mi to nie robi różnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nie wspomnę o zmianie wydania, który stosunkowo rzadko się zdarza w czytanym przeze mnie gatunku, ale o wydawaniu jednej serii/trylogii/książki w kilkunastu wydaniach. Na co, powiedz mi, całe te wydania filmowe (zazwyczaj brzydkie jak nie wiem co), skoro już jedno zostało wcześniej opublikowane? Rozumiem, że wydawnictwo chce zarobić na tym, że wychodzi ekranizacja... ale jeżeli ktoś będzie chciał kupić pierwowzór po obejrzeniu filmu albo też przeczytać go przed pójściem do kina, to kupi książkę tak czy tak - jeżeli nie, to nawet najpiękniejsze wydanie z ulubionymi aktorami na okładce nie zmusi go do czytania. Na ich miejscu może odnowiłabym nakład danej książki albo po prostu lepiej go rozreklamowała, bo to, co teraz odwalają przechodzi wszelkie granice.
      I jeszcze w temacie kolejnych edycji tej samej książki, przywołam zagraniczną "aferę" (tak żeby pokazać, że nie tylko Polska popełnia błędy, hahah) związaną z trylogią "Niezwyciężona" Marie Rutkoski, może kojarzysz, bo było o niej dosyć głośno. Otóż na okładkach przezentują się młode kobiety ubrane w suknie balowe, trzymające w ręku broń - miecz, nóż, w sumie nie pamiętam. I wydawnictwo stwierdziło, że przecież księżniczka nie może walczyć, to jest niedopuszczalne, zrobimy jeszcze jedną okładkę, na której będzie kobieta ubrana w strój bojowy i wtedy dopiero będzie git! Tak. Wydali jeszcze raz TĄ SAMĄ książkę tylko dlatego, że dziewczyna w sukni nie pasuje do miecza. *bravissimo*
      O! Dobrze że poruszyłaś temat polskich autorów. Sporo ludzi burzy się i burzy, że skupiamy się tylko na tych zagranicznych i naszych nie dostrzegamy... ale widząc podejście niektórych rodaków do krytycznych recenzji, po prostu... wrrr... przecież po to wydali książkę, żeby spotkała się z opiniami innych, a jeżeli jest zła, to co - mam wychwalać tylko dlatego, żeby pani Jaka Jakaśtam się nie obraziła i nie obsypała mnie obelgami? Czy właśnie ona nie powinna być świadoma tego, że wystawia się na "ostrzał recenzyjny" i niektórym może nie przypaść do gustu to, co napisała? *facepalm*
      I po pierwsze: Twoje recenzje są fantastyczne i koniec, nie próbuj nawet porównywać się do tych, którzy piszą dwa zdania i twierdzą, że to najlepsza opinia na całym Bożym świecie.
      Rozumiem, każdy ma wolną wolę, robi, co mu się żywnie podoba, ale... no recenzja, która ma trzy zdania, i to do tego dwa to opis książki od wydawcy (co gorsza, 60% takich opinii traktuje o książkach otrzymanych od księgarni/wydawnictwa) to przegięcie, zupełnie nie rozumiem, czemu tacy ludzie biorą się za recenzowanie. I dlaczego wszyscy zgadzają się na współpracę z nimi, to druga sprawa, gdzie ja, prowadząc bloga od roku i pisząc w miarę okej recenzje (nie wiem, jakie są, ale z pewnością lepsze od takich kilkuzdaniowych) raz po raz spotykam się z odmowami na temat otrzymywania darmowych egzemplarzy.
      Myślę, że poruszyłam wszystkie nurtujące mnie tematy, dzięki za ten post i będę wpadać częściej!
      (I teraz znienawidzony przez Ciebie tekst, ale nie mogę się powstrzymać, bo jestem z natury złośliwej)
      obs za obs? wpadaj do mnie kochana :************ świetny pościk omg ale ja tesz napisałam recenzje i no musisz jom zobaczyć!! paczaj: pattbooks.blogspot.com!!!!!! :****

      Usuń
    2. A co tu się zadziało?! Jaki(e) komentarz(e) *.*
      Bardzo się cieszę, że mój gościnny występ (a będą jeszcze dwa) się spodobał :D
      Oooo, gdyby pisać o naszych błędach jeden post to za mało! Trzeba byłoby wspomnieć przede wszystkim o błędach ortograficznych i gramatycznych, które wręcz wylewają się z niektórych blogów jak mój kot z koszyka podczas upałów. Nagminnie spotykam się z „na prawdę” (w znaczeniu „naprawdę”, nie takim, gdzie pisane rozdzielnie byłoby odpowiednią formą) i „spowrotem” – nie mam pojęcia skąd to się wzięło w ogóle (ooooo „wogóle” to też hicior).
      To jest bodajże Saga Księżycowa, jeżeli mówimy o tym samym :D Wiadomo, można sobie przeczytać po angielsku, ale trzeba zauważyć, że książki anglojęzyczne u nas sprzedawane, są dużo droższe. U mnie grubą krechę ma MAG i nie wiem czy kiedykolwiek się w moich oczach zrehabilituje. A jeżeli chodzi o amerykański booktube, to staram się go nie oglądać, bo dostaję szału, jak po raz kolejny widzę „Dary anioła” w twardych oprawach....
      Powiem Ci, że też myślę dokładnie to samo, ALE! Jestem w trakcie czytania „Zgrozy w Dunwich”, koło 800 stron, jestem na 580’tej i do tej pory nie wychwyciłam ANI JEDNEJ LITERÓWKI CZY BŁĘDU. Jest to ksiązka wydana przez wydawnictwo Vesper i to druga ich pozycja, którą czytam i jest szał. Nie wiem jak to robią ale naprawdę wszystko jest git!
      No to jest jakaś porażka, bo szczerze mówiąc, wolałabym mieć połowę tych książek, które mam, ale w twardych oprawach. Naprawdę, zalezy mi na tym, żeby przetrwały więcej niż ja i mam zamiar je kisić w swojej biblioteczce aż padnę :D Intrygująca propozycja i stamtąd będziemy pisały recenzje po polsku czy po angielsku? :D
      Widzisz czego się dzięki mnie dowiadujesz?  Nie jest straszna, ale mimo wszystko tak to nie powinno oglądać, ja i tak przeważnie obwoluty wywalam, bo mnie denerwują.
      Ja czasem lubię wydania filmowe, nieraz bywają naprawdę ładne :D Tylko o kant dupy to potłuc można za przeproszeniem, jak zrobią jedną taką a reszta leci jak leciała.
      O tym nie słyszałam! Brawa dla wydawnictwa! Boże, co za cioły istnieją na tym świecie to jest niewyobrażalne po prostu. Jak podejrzewam, pierwsza wersja tej okładki była tysiąc razy lepsza?
      Oczywiście, w końcu dostajesz książkę „za darmo” i powinnaś autora lizać po butach. Ciesz się, że Cię wybrał i pisz pochwały. O! Albo wiersz na jego cześć najlepiej od razu.
      O matko, dziękuję :* Ja Ci powiem czemu tak się dzieje- wydawnictwa nie za często czytają nasze recenzje. Rzucę okiem czy dobrze oceniona czy źle i tyle, reszta należy do statystyk bloga.
      No dobra, przyjdę zobaczę, zaryzykuję ;) xD
      Dzięki wielkie za tak wyczerpującą wypowiedź :*

      Usuń
  36. Podpisuję się rękoma i nogami pod tym, co napisałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Myślę, że troszkę się mylisz co do tych tłoczonych liter na oprawionej w materiał oprawie. Na pewno jest to droższe niż sfotoszopowany odtwórca roli Doriana Graya - gdzie na karton nakleją tylko kawałek papieru. Ja osobiście wolałabym właśnie taką z tłoczonymi literami. ;) Za to zgadzam się do niezdrowych wyścigów czytelniczych, mój Boże, jak mnie to wkurza... Wybitny Żeromski czytał 30 książek rocznie i tworzył zdania, od których oczy wychodzą na wierzch. Bardzo boli takie bezmyślne czytanie złej literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, akurat to wydanie "Inferno" pod spodem mimo wszystko wygląda elegancko, dlatego jeszcze może się podobać :) Mam jednak ksiązkę, która pod obwolutą nie ma nic, czarna okładka, nawet tytułu nie ma, to już nie jest dobre.

      Moim zdaniem nie ma jak to określasz "złej literatury" :D Po prostu jednym bardziej podoba się to, innym co innego, nie da się obiektywnie stwierdzić co jest dobre, a co złe :)
      Czasami myślę, że takie osoby nie mają życia oprócz książek, no chyba że są po kursie szybkiego czytania (nie jestem zwolenniczką tej techniki) i dlatego mają takie wyniki :)
      Dzięki za wypowiedź :)

      Usuń
    2. Z filozoficznego punktu widzenia, owszem, nie ma czegoś takiego jak "zła literatura". Nie ma też czegoś takiego jak "obiektywizm". Natomiast z perspektywy literaturoznawczej absolutnie można ocenić wartość książki. :)

      Pozdrawiam i przesyłam uściski! :)

      Usuń
    3. Też się z tym absolutnie zgodzę :) No cóż, dla każdego co innego jest wartością i każdy ceni coś innego, więc moim zdaniem wartość danej ksiązki można określić tylko dla określonej grupy ludzi, ale to już jest kwestia mocno sporna, wiadomo :)

      Pozdrawiam ! :)

      Usuń
  38. Cześć:) Ze wszystkim co napisałaś masz zupełną rację, gdybym miała sama sporządzić taką listę, to wymieniłabym wszystko to samo co Ty. Szczególnie drażnią mnie grube książki, które są w miękkiej okładce, gdyż bardzo ciężko je się w ten sposób czyta i zaraz się coś zagnie itp. Co do Darów Anioła - to okładki skutecznie mnie odstraszyły. Mam w domu chyba 3 części i więcej nie zbierałam ich, ale odstraszylo mnie te to ze tyle jest kolejnych tomów - nie lubie az tak rozbudowanych cyklów. Co do okładek, to one mają bardzo dużo do powiedzenia, jeśli wybieram ksiazke która chce przeczytać. Co do komentarzy uważam to samo - nie toleruje tych tekstow '' fajny blog wpadnij do mnie''. Sama takich nikomu nie pisze i tego samego oczekuje od innych. Pozdrawiam;)


    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Mnie również, mam hopla na punkcie stanu moich książek i jeżeli trafiam na takiego klocka to go po prostu do końca nie otwieram, ale wiadomo, komfort żaden.
      Ja bardzo lubię takie cykle, bo kiedy już jakiś pokocham, nie muszę się z nim za szybko rozstawać :) Ale polecam Ci całym serduchem, właśnie idzie do mnie ostatnia część, której jeszcze nie miałam i we wrześniu lecę dalej z "Darami..." :D

      Usuń
  39. Pierwszy punkt i już czuję bulwers! Pamiętam było kilka takich akcji, że miałam ochotę udusić osoby odpowiedzialne za wydanie niecałej serii/cyklu/trylogii. Idealnym przykładem jest "Oksa Pollock" cztery części wydane, waśnie zaczyna się akcja, jeden z bohaterów okazuje się być zdradziecką żmiją... i koniec. pozostałe części można czytać tylko w oryginale... po niemiecku... Jeszcze żeby po angielsku, to dałabym radę! Ale nie!
    Albo jeszcze książka "Anielski Ogień" - byłam świeżo po "Darach Anioła" i wszytko co miało anioła w tytule miało być moje XD Książka bardzo fajna, akcja wartka, bohaterowie których da się polubić... i nic. O reszcie książek mogę pomarzyć.
    A wiesz, że ostatnio kupiłam sobie te trzy części z cyklu o Nocnej Łowczyni - a Ty mi właśnie uświadomiłaś, że to był błąd XD
    "Pani Noc" po jednym czytaniu wygląda jakby ktoś ją podeptał i wrzucił do zgniatarki :')
    "Amerykańscy Bogowie" Neila Gaimana posiadam w twardej oprawie z obwolutą i ona sama w sobie nie jest zła, ale kiesy się ją ściągnie... bleeeee, wygląda jeszcze gorzej niż "Inferno", które pokazałaś :(
    Te pierwsze okładki DA to normalnie koszmar! Aż czuję niechęć do czytania! :(((
    Ale te ostatnie okładki, które pokazałaś - te jednolite - bardzo mi się podobają i wyglądają co najmniej o niebo lepiej!
    Ogólnie, zgadzam się z Tobą, świetnie to ujęłaś :D
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty generalnie jestem nerwowa kobieta xD

      Ooo jeszcze po niemiecku? To świetnie w ogóle xDD Pozostają jedynie nieoficjalne tłumaczenia, jeżeli takie są dostępne w ogóle ;/
      No mam to samo, kupiłam sobie Sniegowskiego "Nefilim" i tak dalej xD
      eh....Ta moja ukochana Nocna Łowczyni, na szczęście znajdziesz tłumaczenia nieoficjalne, oprócz siódmej części ;/
      Moja "Pani noc" jest tylko leciuteńko wygięta, nic poza tym! Ale ja mam *obla za przeproszeniem :D
      Są piękne i można je kupić, szkoda, że po angielsku xD
      Buziaki :*

      Usuń
  40. Racja, powyżej 800 stron twarda okładka a co do reszty.. Na swoim blogu na początku ciutkę spojlerowałam :D ale zwrócono mi uwagę i mam nadzieję, że w miarę się poprawiłam :)

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby przyjmować rady i myślę, że skoro jesteś tego świadoma to na pewno się to zmieniło :) Na pewno odwiedzę Twojego bloga i sama się o tym przekonam :)

      Usuń
  41. Zdecydowanie się z tobą zgadzam. Wszyściutkie punkty są u nas takie same:) Ale mnie najbardziej wkurza to, że książki są takie drogie:( MASAKRA:( przecież kultura powinna być ogólnie dostępna:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa no o tym to już nie wspomnę nawet. Jest jednak wiele osób, które uważają, że ksiażki muszą tyle kosztować bo....miliard powodów.
      Jednak kiedy ja np. czytam ksiązkę przez dwa dni i ona kosztuje 30-40 zł, to trochę za słono jak na mnie ;/

      Usuń
  42. Właśnie, to jest istna masakra kiedy wydają wszystkie części oprócz ostatniej i w zupełności się z Tobą zgadzam z tym co napisałaś. :) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Bardzo się cieszę, że się ze mną zgadzasz :) Pozdrawiam !

      Usuń
  43. Kurcze... Czytając ten post miałam wrażenie, jakbyś czytała mi w myślach i spisała moje opinie 😂 Dosłownie! Zgadzam się z Tobą w stu procentach.
    I gdybym chciała zawrzeć w tym komentarzu wszystkie moje przemyślenia, to powstałaby niezła epopeja, dlatego ograniczę się tylko do kilku zdań, chociażby z tego powodu, że na telefonie nie pisze mi się zbyt wygodnie...
    Zacznę od końca, czyli od blogosfery. Mam identyczne odczucia! I chociaż mojemu blogowi i recenzjom, czy też opiniom, daleko do ideału, to jednak "lekko" denerwuje mnie gdy wchodzę na czyjegoś bloga, który ma współprac na pęczki, a jego recenzje to skopiowany opis książki (tak, wiem, sama kiedyś wstawiałam opisy, tesz już się tego wystrzegam) i dwa, trzy zdania, które są niemalże identyczne w każdym poście - "fajna książka, ciekawi bohaterowie i cała historia"... Brak słów 😕
    Dalej - zmienianie oprawy graficznej to jakiś żart... Nieźle się wkurzyłam gdy Insignis nie wydało "Metra 2035" w starej szacie... "Na szczęście" sprzedałam dwie pierwsze części, które posiadałam i zaopatrzyłam się w całą trylogię w nowej szacie graficznej... Ale o tak nadal jak o tym pomyślę to podnosi mi się ciśnienie 😲
    O zaprzestaniu wydawania jakiejś serii w samym środku lub pod koniec to już nie wspomnę, bo to zdecydowanie największy grzech, jaki wydawnictwo może popełnić...

    Naprawdę szacunek za ten post! Zebrałaś wszystko co mnie niezmiernie irytuje, a to spory wyczyn 😉

    Pozdrawiam!
    Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może własnie tak było? :D

      Nie no tam, współprace współpracami, ale przecież skądś muszą mieć wyświetlenia prawda?
      Kolejna ofiara wydawnictwa Insignis! Masakra. Dobrze, że nie byłaś jakąś szaleńczą fanką tego starego wydania, bo takich czytelników są rzesze...a tu takie coś...

      Bardzo dziękuję cieszę się, że się ze mną zgadzasz :D
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  44. Wymieniłaś tyle rzeczy, które Cię wnerwiają, że w sumie ja nie mam nic do dodania. :D Ale mogę podkreślić te, które mnie irytują ponad miarę, a są to punkty:
    1 - tego nie kapuję w ogóle. Kilka razy tak zrobiła Fabryka Słów. MAG to w sumie nie wiedziałem i nie kojarzę nic innego.
    2 - tym bardziej, że jest niewielka różnica między ceną wydania miękkiej, a twardej. Kiedyś o tym pisałem Andrzej Miszkurka, PR-owiec od MAGa, dlatego oni wiele książek mają w twardej.
    4 - to jest wielki żal. Dlatego że ja jestem estetą i lubię książki jednolicie wydane. Największy wnerw mam na wydawnictwo Albatros, które wydaje mojego ulubionego Kinga na tyle różnych sposobów, że na półce widać jakby kilka wydawnictw go wydawało...
    7 - to jest powszechnie znane i to też często dotyczyło Albatrosa i Kinga. Kilka było takich maszkar, że tylko je wrzucić do pieca. Ale kupić trzeba było, bo to premiera, a Kinga przeczytam wszystko, nawet jakby to wydali na papierze toaletowym. :D
    8 - takowych nie czytam, więc się nie irytuję, ale faktycznie może to wnerwić mocno
    9 - !!!!!! Dlatego z wielką ostrożnością czytam recki książek jeszcze nieprzeczytanych, a które planuję w najbliższym możliwym czasie. Czytam w sumie tylko opinie sprawdzonych znajomych.
    10 - najlepiej olać. Nie ma innej rady. ;A)

    5 - hehehe, To mnie nie dotyczy ale rozbawiło, bo ja nigdy nie porównałem opisu postaci z okładkową wersją. :P


    PS: W zasadzie zwróciłem uwagę na ten post przeglądając przed chwilą G+ i widząc gif z Joey'em, który jest kapitalny. :D Obecnie od 3 miesięcy oglądam cały serial, bo zawsze oglądałem tylko to, co aktualnie leci w TV. Jestem na 8 i nieubłaganie zbliżam się do końca. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać sporo rzeczy działa mi na nerwy xD
      MAG ma u mnie mega wielką krechę, której nigdy się chyba nie pozbędzie.

      Czekaj czekaj, a co ma ateizm do jednolicie wydawanych książek? xD

      King to już w ogóle wyższa szkoła jazdy. Jest takie jedno, piękne wydanie, w takim starodawnym stylu i tam na grzbietach jest taki paseczek, ale gdyby był równy, to byłoby zbyt pięknie. Leci zygzakiem.

      Ja w zasadzie staram się nie czytać recenzji książek, które mam w najbliższych czasie plan przeczytać.

      Joey rządzi, mogłabym zrobić wpis tylko z gifami, na którymi znajduje się on i podejrzewam, że byłby bardzo popularny xD

      Co potem planujesz zrobić ze swym życiem? xD :D

      Usuń
    2. No co ty. MAG to jedno z najlepszych wydawnictw. Mają mega dobry kontakt z czytelnikami i wydają świetnie. Widocznie musiał być bardzo konkretny powód, że tego nie dokończyli. Ale można podpytać na forum, czy jednak nie planują kiedyś.

      Nie ateizm, a estetyzm. Źle mnie zrozumiałaś. Estetyka książki jest dla mnie ważne. ;)

      Wiem, takie czarno-białe wydania Prószyńskiego. Nie było ich zbyt dużo. Prós najlepiej wydaje Kinga. :)

      I tak jest najlepiej, bo dla każdego granica spoileru jest różna. Jednych wnerwia najdrobniejsza pierdoła, innych więcej.

      Jak nie skoczę to zacznę od nowa 1 sezon. :D Żartuję. Zacznę "Świat według Bundych" - tak myślę. Drugi z moich ulubionych seriali sprzed lat, którego też od A do Z nie widziałem, a chciałbym, więc będą kolejne tygodnie oglądania i zajęcia. :)

      Usuń
    3. Nie wiem, być może, jednak czuję awersję. Nawet pomimo tego, że wydali moje najukochańsze "Dary anioła". Oczywiście, mieli wydać już kilka lat temu, potem na jesień i w końcu ani widu ani słychu.

      O matko, coś mi się pochrzaniło xD

      Spoko, mam swój ukochany film "Piąty element" widziałam go już około 40-50 razy, nieraz puszczałam go raz, a jak się skończył to znów. Patologia generalnie.
      Też lubiłam :D Al wymiatał xD

      Usuń
    4. To może jeszcze się przekonasz. MAG wydaje świetnie książki i wiele kapitalnych tytułów. Z Fantastyki to w zasadzie niemal tylko od nich biorę książki. Mnóstwo ciekawych autorów i tytułów.

      Ja też mam taki jeden "Wstrząsy". Oglądałęm go jeszcze za bajtla, majac 5-6 lat na kasecie wideo. To był szał. Ty już możesz nie pamiętać tych czasów, bo młodsza jesteś, ale ja miałem na tej kasecie 2 filmy i oglądałem je dziennie, więc na dobrą sprawę nie zliczysz, ile razy, ale z 1000 to na bank. :P
      Al świetny. Ten jego dodge mi się zawsze podobał i marzył. :)

      Usuń
    5. No cóż, z tym się zgodzę, jeżeli chodzi o fantastykę to rzeczywiście są największą potęgą na polskim rynku wydawniczym.

      O, w koncu jestem młodsza od kogoś ! :D
      Ten moment, kiedy puszczali mój ulubiony film w telewizji i po 15 minutach wyłączałamm, bo nie mogłam zdzierżyć innego, zupełnie beznadziejnego tłumaczenia- w końcu znałam wszystkie teksty na pamięć xD
      Zawsze miałąm rozkminę co tak go przerażało w tej jego żonie, dobra była :D

      Usuń
    6. Mnie już to tak nie cieszy, jak Ciebie. :P ALe swoich rówieśników też mam tutaj.
      Hehe, Peggy świetna. A ja jej nigdzie w innym filmie nie widziałem. Dopiero po latach zaczęła grać główną w rewelacyjnym serialu "Sons of Anarchy", który polecam.

      Usuń
  45. 1 Zgadzam się z Tobą i podzielam to o Sookie Stackhouse. Sama mam całą serię, a no tak nie całą- przecież u nas nie wyszła ostatnia część :p
    2,3 Rzeczywiście jest to głupie, bo takie tomiska w miękkiej oprawie już po jednym czytaniu niekiedy wyglądają jakby przeżyły wojnę. Mnie też strasznie wkurza to oszczędzanie na papierze. Jakiś czas temu zamówiłam sobie książkę, wszystko super, ale kartki miała tak cienki, że przy przewracaniu kartki trzy z nich się przedarły ( i wcale nie przewracałam ich mocniej niż zwykle :P)
    6 No tak autorzy często nie mogą pogodzić się z tym, że ktoś krytykuje jugo książkę. A przecież krytyka jest rzeczą naturalną, wszakże żadna książka nie jest idealna, nie mówiąc już o tym, że przecież pisane są dla czytelników.
    7 Nie wiem czy zauważyłaś, ale większość książek naszych polskich autorów ma strasznie brzydkie, żeby nie powiedzieć ohydne okładki.
    8. No tak do recenzji potrzeba czegoś więcej. Poza tym moim zdaniem aby ktoś pisał "recenzje" to musi siedzieć bardzo głęboko w tym rynku wydawniczym. ( no wiesz o co mi chodzi :))
    10 Taa, mi się to nie zdarzyło, ale to strasznie smutne, że ktoś jest na tyle "inteligentny" żeby zostawiać takie komentarze pod postami. Nic tylko odwdzięczyć się tym samym :P
    12. Haha no widać, że ta osoba jest z tych, którzy potrafią tylko innych krytykować nie patrząc na siebie, poza tym sama się ośmieszyła i pokazała jak bardzo jest inteligentna :d

    Widać, że bardzo się napracowałaś przy tym poście. I bardzo Ci dziękuję bo dopiero teraz mogłam zobaczyć w jednym miejscu to wszytko co mnie samą niesamowicie wku.....rza.
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo czyżby fanka tej serii? Ja ją kocham <3
      O Boże, kartki przedarły się przy przewracaniu stron? To już trochę przegięcie. Chociaz też mam taką jedną, wygląda jakby była zrobiona z papieru toaletowego, ale jeszcze jej nie czytałam.

      Dokładnie! A potem to dlaczego blogerzy nie czytają książek polskich autorów?! No ciekawe dlaczego...

      Jakoś nie zwracam na to zbytnio uwagi, czytałam jednak "Dwadzieścia siedem snów", która ma piękną okładkę!

      Wiem wiem o co Ci chodzi, czytam w myślach :D

      Bardzo dziękuję kochana :* Widzisz, bo my nerwowe kobiety jesteśmy xD :D

      Usuń
    2. To chyba powinnam się bać, czasem mam dziwne myśli :D
      Nie ma za co, sama prawda :))

      Usuń
    3. So....You are my new bestfriend! :D

      Usuń
  46. Zgadzam się we wszystkim. Ale pociesza mnie to, że polskie książki i tak są wydawane bardzo dobrze, bo te brytyjskie paperback to już masakra. Żeby w ogóle je otworzyć to trzeba na wstępie grzbiet złamać. Za to denerwuje mnie cena polskich książek. Takie cieniutkie, na tanim papierze i klejone zamiast szyte... i nagle cena znikąd podskakuje do 37 złotych. A książka nawet 300 stron nie ma.
    Za to mnie Inferno się bardzo podoba. Uwielbiam, gdy obwoluta jest inna niż okładka, bo wtedy sobie można wybrać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boże, to wolę sobie tego nie wyobrażać xD Byłam w maju we Włoszech i weszłam sobie do takiej małej księgarenki i nie mieli NIC po angielsku, a chciałam sobie kupić ;< Za to książki praktycznie wszystkie w twardych oprawach, widziałam np. Niezgodną :) Dużo lepiej wydawane.
      O cenie już nie wspomnę nawet, 40 zł za książkę, 20 zł za flaszkę wódki=Polska.
      Ja nienawidzę obwolut, wyginają się, drą, porażka ;/

      Usuń
  47. Metro ochh Metro. Mam wszystkie części. Pięknie wyglądają na szafce. Prócz tej ostatniej. Taka jasna i duuuża, za wysoka. Jest to bardzo ładne wydanie ale dla prawdziwego fana ustawiania książek seriami to porażka:)
    Pozdrawiam
    zalanykawa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się zdecydowanie. Mam w domu całą trylogię w tej nowej wersji, więc dla mnie jest okej, ale sama znam kilka fanów tej starej, którzy zostali skazani na skompletowanie niepasującej do siebie serii :<
      Pozdrawiam!

      Usuń
  48. Boże, tak! Czekałam na taki wpis, masz absolutną. Szczególnie najmocniej bolą nie ukończone cykle, zryte okładki, inny wygląd bohaterów, spoilery w fabule. Co się przyczepię, jeszcze mała czcionka. Mam wadę wzroku, ale nawet jakbym jej nie miała, to kurde niektóre książki i tak przyprawiłyby mnie o ból głowy. No niech dadzą ciut większą czcionkę! :)
    Zgadzam się, podpisuję obiema rękami i oby więcej takich postów ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Gaba

    OdpowiedzUsuń
  49. Tak wpis mi się podobał, że ucięłam w komentarzu pół zdania :) "Masz absolutną... rację!" ;D

    OdpowiedzUsuń
  50. ojej. Przyznam ze w wielu sie zgadzam chociazby : ucinanie serii, brzydkie okladki, ceny.... natomiast co do blogerow :D hah niektorzy sa zabawni przyznaje, te z "fajny blog wpadnij" to jakas plaga ale najczesciej zauwazyla mze sa to nastolatki. co do Inferno mam wydanie w grubej oprawie i jest ladne, natomiast takie bez oprawy....eee z materialu eeee przecie to szybko sie zniszczy. Wiem po moich skiazkach a dokaldnie oridzocw sprzed 30 lat jak wygladaja te ksiazki teraz. No albo CEGLY w cienkich oprawach. Nie mam nic do cegiel w cienkich orpawach jesli sa dobrze SKLEJONE. niestety natrafiam czesto na zle sklejone :P ale mam np ksiazki GRUBE ktore sa na CINEKO i.... malusienkie litery. Maly rozmiar mala czcionka tego przyznam nie pojmuje. Wydano neidawno na nowo w grubej i nadali wszystko takei MALE. a ze chcialam miec serie to upilam stare, cienkie, tansze i aldniesjze z wygladu xd Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Muszę przyznać, że za punkt 1 i 4 byłabym w stanie zamordować. Mam nadzieję się wreszcie zebrać i pozamawiać brakujące części w oryginale, żeby mieć je w jakikolwiek sposób. Trochę się tego nazbierało. Za to co do okładek Darów Aniołów to nie mogę się zgodzić - te nowe jest całkiem przyzwoite. Natomiast Mechaniczna trylogia jest po prostu cudna.

    OdpowiedzUsuń
  52. Uwielbiam gify, które umieszczasz w postach!
    Jeśli chodzi o okładki "Miasta kości", to do dziś czuję do nich obrzydzenie. Rzeczywiście tak jak wspominałaś coś takiego może odstraszyć czytelnika. Ze mną właśnie tak było. Gdyby nie to, że przygody Clary stały się tak popularne, pewnie nie sięgnęłabym po książki pani Clare.
    Nic, kompletnie nic nie denerwuje mnie tak jak zmienianie okładek w środku serii. Najbardziej odczułam to przy serii "Dotyk Julii". Bardzo podobały mi się oryginalne okładki, ale oczywiście polskie wydawnictwo musiało ją zmienić. Pół biedy gdyby reszta serii była w podobnym klimacie. Ale nie! Stwierdzili, że już nie chce im się wysilać, więc wezmą sobie oryginalne. W efekcie trylogia wygląda jak duologia, bo pierwsza część w ogóle nie wygląda jakby była częścią serii.
    Kiedy widzę komentarz "fajny blog, wpadnij do mnie", to aż nóż otwiera mi się w kieszeni! To tylko potwierdza, że dana osoba nawet nie przeczytała naszego wpisu, a przyszła jedynie zareklamować swojego bloga. Jednak mam wrażenie, że ludzie powoli zauważają, że nie na tym to wszystko polega i ja osobiście trochę rzadziej spotykam się z tym.
    Wpis bardzo mi się podoba, widać, że włożyłaś w niego wiele pracy.
    Pozdrawiam!
    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. Punkty dotyczące wydawnictw i wydawania książek jestem jeszcze w stanie zrozumieć. Nie wiem co się dzieje w wydawnictwie, może ktoś uważa, że tak naprawdę wykonuje niezłą robotę, albo że czytelnicy powinni być wdzięczni, że w ogóle wydają konkretny tytuł ( co już w zakrawa na śmieszność, ale wcale by mnie nie zdziwiło), więc nie oceniam bo jakby nie patrzeć jestem osobą z zewnątrz. Chociaż niektóre rzeczy mnie też denerwują, jak np. Twój przykład o Nocnej Łowczyni. Ale najgorszy punkt, ze wszystkich, które wymieniłaś to punkt numer 11. Na początku jak zaczęłam czytać blogi osób, które tak pisały czułam się winna- no bo ja przeczytałam 5, a ktoś znalazł czas na choćby trzy razy więcej. No to co ja robiłam? Ale potem przyszło otrzeźwienie- ile z tych niechby 18 książek było fantastycznych? Często były to zapychacze czasu, a ja czytałam coś lepszego, lepszego dla mnie. I uznałam, że nie ma sensu tracić nerwów na takie rzeczy- wchodzę, widzę olabogowanie jak to mało przeczytałam/em, wychodzę bez smutku.

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail