Słów kilka o filmowych adaptacjach niektórych powieści

29 sierpnia

Jest mi bardzo miło, że mogę was dziś u siebie gościć, tym bardziej, że są tu na pewno czytelnicy Ameruji, Quidportavi czy Sempry, którzy mnie jeszcze nigdy nie odwiedzili :). To już niestety ostatnia odsłona naszego cyklu "Co cztery głowy to nie jedna", mamy jednak nadzieję, że z każdą z nas zostaniecie na dłużej :).

 

Na pewno widzicie ten (cudowny) banerek, który nie przestanie mnie śmieszyć już nigdy z jednego powodu. Przeczytajcie sobie imiona na dole. "Sempra", "Quidportavi", "Ameruja" i...."Kasia" xDDD Egzotico, americo i taka zwyczajna jak kiełbasa "Kasia".

Jeden temat. Cztery punkty widzenia.

Dziś na tapetę wzięłyśmy wybrane przez siebie ekranizacje książek. Jako, ze teraz to ja jestem gospodarzem, powinnam oddać głos najpierw dziewczynom, ale skoro już piszę wstęp to pozwólcie, że się kolokwialnie rzecz ujmując wpierdzielę.

Może nie wiecie (yhym...), że jestem ogromną fanką "Darów anioła" i stało się to właśnie dzięki adaptacji filmowej pierwszej części tej serii, czyli "Miasta kości".


Wcześniej przeczytałam jakieś 50 stron tego tomu, ale jakoś nie zachwyciło mnie i wzięłam się za coś innego i co? BŁĄD! Zakochałam się w tej historii właśnie dzięki filmowi.


Wiem, że jest rzesza osób, która go serdecznie nienawidzi, a bo coś wycięli, coś zmienili, blablabla, ale moment. Gdyby przeniesiono na wielki ekran daną historię bez zmian, to któż nie czytając wcześniej powieści, na podstawie której powstał dany film byłby chętny do zaznajomienia się z oryginałem? Szczerze powiedziawszy- ja nie. Przecież już wszystko wiem, nic mnie nie zaskoczy, jedynie dla zachwytu stylem lub coś podobnego, lecz generalnie większego sensu by to nie miało. Natomiast gdy ekranizacja zgadza się z fabułą książki jedynie w jakiejś części, czytanie tej pozycji może wywołać u nas jakieś emocje.

Gorzej, jeżeli film jest całkowicie do kitu, wówczas generalnie odstrasza on niedoszłych czytelników od powieści. Tu właśnie mogę przytoczyć pewien przykład.
Dno i wodorosty, chała, rzeźnia, lipa i bubel jakich mało- mam na myśli pożal się Boże serial "Shadowhunters", który powstał niby na podstawie moich ukochanych "Darów...". W połowie trailera uciekłam z krzykiem sprzed komputera. To było straszne. "Po ekranie" biegała wypalająca oczy pomarańczowa żarówa, której wyrazu twarzy nawet nie potrafię określić, bo wyglądała jak ziemniak, nawet gdy płakała czy była zła, smutna lub szczęśliwa. Do tej pory myślałam, że tytuł najgorszego drewniaka ever należy się żonie Cezarego Żaka, gdy odgrywała rolę Aliny w "Miodowych latach", ale nie, McNamara zdecydowanie zdeklasowała konkurentkę. Na temat Jace'a się nawet nie wypowiem. Aktor jeszcze ujdzie nawet, ale z tego bohatera zabrano chyba wszystko, co można było zabrać.


Aaaaaa....No i jeszcze jedna sprawa. Wiecie co jest gorsze od nieudanych efektów specjalnych? Walenie do filmu tonę tej beznadziei. Po raz pierwszy w życiu bolały mnie oczy. Nie, przepraszam, podobnie mam jak widzę filmu typu "Pająk gigant" czy "Lawalantula", w których chyba nawet aktorzy są zniesmaczeni poziomem tych nieszczęsnych efektów.

Dobra, ale nie samymi "Darami..." człowiek żyje (nie licząc mnie). Już niedługo, bo w październiku na wielkim ekranie mają się pojawić dwie adaptacje, na które czekam z zapartym tchem. Jest to "Osobliwy dom Pani Peregrine"- w książce się po prostu zakochałam, a w tytułową rolę wcieli się ubóstwiana przeze mnie Eva Green, a także "Inferno", czyli kolejna ekranizacja powieści Dana Browna, którego wielbię z całego serca. 

Jeżeli jesteśmy przy temacie adaptacji filmowych to chyba nie sposób nie wspomnieć o osobie, spod pióra której wyszła kosmiczna ilość powieści, które doczekały się ekranizacji. Mowa oczywiście o Stephenie Kingu. Każdy z nas słyszał, czytał lub oglądał chociażby "Lśnienie", "Dzieci kukurydzy" czy "Zieloną milę". Szacunek dla tego Pana. 
Aktualnie trwa wielki boom na literaturę dystopijną. "Igrzyska śmierci", seria "Niezgodna" czy "Więzień labiryntu" cieszą się ogromną popularnością. O! Jeżeli jesteśmy już przy dziele Pani Collins to powiem wam, co strasznie mnie wnerwia jeżeli chodzi o ekranizacje. Do białej gorączki wręcz doprowadza mnie, kiedy bohaterowie jakiejś powieści mają powiedzmy po 16-17 lat, a aktorzy, którzy wcielają się w ich role 25-26, co tam, nawet i 30! Czy serio nie ma już dobrych, młodych aktorów? W większości przypadków widać, że ci ludzie brzydko mówiąc są po prostu za starzy. 

AAAA!!! Muszę, muszę wspomnieć jeszcze o moich ukochanych "Pamiętnikach wampirów" (wolę książki, tysiąc razy bardziej). Ian Somerhalder jako Damon po prostu robi ten film!


Dobra, wystarczy tego dobrego, bo w końcu post będzie miał dwa kilometry, a dziś nie tylko ja mam do powiedzenia parę słów na temat filmowych adaptacji książek.
Dziewczyny!
Oddaję wam....hmmm....Kurde, głos nie bardzo. Klawiaturę?

Quidportavi


Hej ho Wisienki!

Dziś ostatni raz plątam się po niemo im blogu :’(. Jak już wiecie, kręcimy się w tematach nieco mniej książkowych… chociaż nie do końca. Ekranizacje książek. Wiele osób uważa, że najpierw trzeba przeczytać daną historii, a podero później obejrzeć film. Mi tam szczerze powiedziawszy kolejność nie robi większej różnicy, chociaż lubię najpierw sięgnąć po książkę ;).

Jest masa filmów, które są godne polecenia, i tu muszę wymienić takie cudeńka, jak chociażby Zanim się pojawiłeś (które jest tak bajeczne, tak pastelowo-piękne, tak wzruszające, i tak pełne uśmiechu Emili Clarke, że nie da się nie pokochać tego filmu), Papierowe miasta (które podobały mi się o wiele bardziej, niż Gwiazd naszych wina... chociaż to chyba przez to, ze nie lubię Shailene Woodley w krótkich włosach XD), Władcę Pierścieni (naprawdę muszę Wam mówić skąd ten wybór? No błagam ludzie! Jak książka mnie lekko nudziła, tak film uważam za coś świetnego, chociaż przez mojego tatę, który jest ogromnym fanem Tolkien’a znam całą trylogię na pamięć. W rozszerzonej wersji xD), czy Hobbita (patrz: poprzedni nawias). Ach, no i oczywiście Outlander’a! Wiem, że to serial, ale na litość boską nie byłabym sobą, gdybym o nim nie powiedziała. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli jeszcze nie oglądaliście serialowej adaptacji Obcej, to czym prędzej to nadróbcie! <3



Ale są też ekranizacje, które nie powinny powstać. Serio, niektóre filmy powinno się ocenzurować, albo wycofać z użycia. Szczerze powiedziawszy pierwsze o czym pomyślałam to Wiedźmin. Film-rak. To właściwie ciężko nawet filmem nazwać. Tam po prostu ktoś uznał, że „Ej! Super pomysłem będzie wycięcie z serialu o Geralcie najciekawszych scen, dograniu kilku żeby się to niby kupy trzymało, posklejania w „logiczną” całość, i puszczenia do kin. Juhu! „Mamy filma, będą pieniążki.” Nienienienienie. NIE. Jeśli ktokolwiek z was jeszcze nie czytał sagi o Wiedźminie, to błagam, nie sięgajcie najpierw po film. Najlepiej w ogóle nie sięgajcie. Serio. Nie warto. Jak już musicie, to obejrzyjcie serial, serial względnie ma sens. Chociaż tak czy siak ubolewam nad tym gumowymi potworami. Zawsze mi się kojarzą z takimi pajączkami na kabelku z kramów… wiecie o czym mówię? No ale rozumiem, film nie jest najnowszy, pewnie kasy też nie mieli za dużo, wybaczam gumowe strzygi i inne takie cuda. Nie mniej jednak nadal czekam na nową wersję ekranizacji przygód Geralta, i mam nadzieje, że pogłoski o amerykańskiej produkcji opartej na historii stworzonej przez Sapkowskiego są prawdziwe ;)

Holibka, rozpisałam się o tym Wiedźminie, i brakło mi literek na inne tragiczne ekranizacje :’(. Ale na szczęście są jeszcze dziewczyny, one mają literek pod dostatkiem, a i filmów znać wiele znają ;). Tak więc oddaje głos reszcie, a Wam życzę miłego dnia!

Sempra


Kluski, dzisiaj na blogu Kasi porozmawiamy o adaptacjach filmowych. Wiecie, są różne rodzaje adaptacji, niekiedy są one pięknym odwzorowaniem książki, a niekiedy jedyne, co łączy je z książką to tytuł (choć nawet w tym się nie zgadzają…). Częściej raczej jest tak, że w głowie ma się pewną myśl, a mianowicie „ci goście chyba nawet książki na oczy nie widzieli”. 


Jestem książkoholikiem, lubię oglądać sobie adaptacje i nierzadko je bojkotuję. Po prostu taka moja natura. Kiedy myślę o filmowych niewypałach, to pierwsze co mi przychodzi na myśl, to „Eragon”. Ten film był… no coś nie mogę znaleźć słowa… beznadziejny. Tak totalnie, dogłębnie beznadziejny, że na miejscu reżysera bym się po prostu zapadła pod ziemię. Albo „Intruz”, w którym pominęli dosłownie całą głębię z powieści. Ale wiecie, kto zasługuje na Specjalną Nagrodę Najgorszych Adaptacji Ever? Serial „Shadowhunters”. Często w adaptacjach pomijane są głębsze wątki, a fabuła zostaje skrócona, co w sumie zrozumiem. Ale wiecie czego nie rozumiem? Tego dobierania aktorów. Jak oni to robią? Na ślepo czy co? Nie wiedzą, że złym dobraniem aktorów do ról, psują czytelnikowi jego wyobrażenia?


Ale przestańmy na chwilę bojkotować, bo czasami adaptacje są równie ciekawe jak sama książka. Weźmy takie „Pretty Little Liars”, które całkowicie odchodzi od książek i żyje własnym życiem. No i w sumie chwała mu za to, że tak odbiega od serii, bo inaczej byłby wielkim niewypałem. O. Albo „Hobbit”. Mimo, że film z książką łączy jedynie to, że czarodziej, grupka krasnoludów i hobbit wyruszyli na wyprawę, to chwycił mnie za serce [#TeamKili, proszę bez hejtów]. I kocham ekranizacje książek Stephena Kinga. Mają w sobie niesamowity klimat, zupełnie jak jego powieści. Albo seria o Harrym Potterze… No kto nie lubi tych filmów?



Więc, kluski moje, oczywiście, że można hejtować ekranizacje, jednak są wśród nich niesamowite perełki, które dorównują książkom (a czasami są nawet lepsze…). Trzymajcie się, dobranoc.

Ameruja



Cześć, hej, witam! Dziś na blogu mojej kochanej Kasi, która pisze bajecznie! :D i nic tylko uwielbiać!

Ekranizacje... w sumie to chyba normalne, że wolę najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zabrać się za film.
To, że lubię i wolę, nie znaczy, iż zawsze mi to wychodzi.


Moje ukochane "Dary Anioła" zaczęłam tylko i wyłącznie ze względu na film.
Ot co, kiedyś wieczorem mi się nudziło i włączyła pierwszy lepszy film. Bezwarunkowo się zakochałam. Oczarowała mnie wszystko; od (nie)rudych włosów Clary, przez chodzące cudo - Jamiego, po mojego idealnego Godfreya (Magnusa). Serio, jego pojawienie się bez spodni strasznie zachęciło do przeczytania książki! XD

Szczerze? Ekranizacja szału nie robi, ale jako film jest świetny. No, na pewno lepszy od serialu!
Serial to... po prostu nie warto tracić na niego czasu :')



Jakiś niewypał? Proszę bardzo!
"Niezgodna"! Tutaj też pierwszy widziałam film.
Ciekawy? A i owszem, w końcu, potem przeczytałam książki.
Pierwsza część (i książka i film) super. Naprawdę mi się podobały! Ale następne? To już nawet pod flaki z olejem nie podchodzi! Tu jest gorzej!
Zbuntowaną jeszcze jakoś przetrwałam, ale Wierna? Prawie zasypiałam, a akcja stała w miejscu.
Z koleżanką się śmiałyśmy, że jest: Niezgodna, Zbuntowana i Zazdrosna XD

Coś miłego? Zawsze się znajdzie :D
"Gwiezdny Pył", świetna ekranizacja, jeszcze lepszej książki! Neil Gaiman pisze niesamowicie, wszystko jest ciekawe, niemożliwe, a zarazem przystępne. Film jest naprawdę godny polecenia, należy do moich ulubionych ekranizacji!

To chyba wszystko; moje żale i bóle w większości nadal siedzą i bałaganią w moich myślach, ale nie starczy mi miejsca na opisanie ich wszystkich :') Tak więc pozdrawiam serdecznie :')

[uwaga, to znów ja]

 

To chyba tyle, co mamy wam do powiedzenia w sprawie ekranizacji. "Ochy i achy" przekazane, gorzkie żale wylane. 

Teraz wy pochwalcie, jaka jest wasza ulubiona adaptacja, a jaka najbardziej znienawidzona.

Umieramy z ciekawości :D

Gify pochodzą z giphy.com

Zajrzyj również tu

25 komentarzy

  1. Większość z nich kojarzę, ale o tym ostatnim słyszę pierwszy raz :)
    Co do DA to książki były dobre, ale jakoś niezwykle, film niezły, ale nic szczególnego, a serialu jeszcze nie oglądałam, ale mam w planach :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też nowość, nie słyszałam o tym filmie :)
      O matko, serialu nigdy nie obejrzę...Chyba, że będę bardzo pijana.
      Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  2. Ekranizacje książek, trzeba przyznać, że wzięłyście trudny temat (ale w sensie duży, szeroki, "temat rzeka"). Ja osobiście staram się mieć do nich raczej taki obojętny stosunek, co jest czasami bardzo trudne np. gdy podczas tworzenia filmów wypada fragment bądź postać która według ciebie mimo roli w tle jest dość ważnym elementem. Rozumiem takie zachowanie ale mimo to odzywa się takie małe wredne stworzonko w środku;)
    Powinienem pewnie podać jakieś przykłady. Niech będzie, może weźmy na warsztat modne Igrzyska Śmierci, a właściwie to, że film mimo iż ciekawy całkowicie spłycił a nawet ośmielam się twierdzić, że przesunął na margines tematy jak podział społeczny (czy kastowy, bo nie oszukujmy się te dystrykty można spokojnie tak nazwać), czy niewolnictwo (awoksi, niby w adaptacji trzeciego tomu się pojawili, jednak bez wspomnienia o nich wcześniej ich sytuacja nie jest tak uderzająca). Jenak najbardziej mnie uderzyło, że główna bohaterka jest przez cały czas bardzo bierna. Dlaczego nie pokazali tych kłótni z panią komandor w 13, jest jakaś taka nijaka w porównaniu z bohaterką na stronach książki.

    ---------------------------

    Mam nadzieję, że nie "namotałem" za bardzo i uda się całej czwórce bez problemu dojść z tym wszystkim do ładu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, miałam ogromny problem żeby się nareszcie zamknąć jeżeli chodzi o ten temat, post musiałby mieć ze dwa kilometry, żeby wycisnąć z tego motywu wszystko.
      Zdecydowanie również mam z tym problem, zawsze mnie zastanawia :"Dlaczego?", co myślał sobie scenarzysta wycinając ważną dla fabuły postać ;/
      Jeżeli chodzi o "Igrzyska..." to najpierw czytałam książki, a później oglądałam ekranizacje, więc to takie całe głębsze zaplecze już miałam. Mój facet jednak powieści nie czytał i często musiałam mu coś dopowiadać, bo film rzeczywiście tego nie ukazał, nad czym również ubolewałam.

      Nieee, myślę, że wszyscy zrozumieli, ja tak, więc podejrzewam, że inni tym bardziej :D

      Usuń
  3. Damon zawsze wymiata <33 Ja tam książek nie czytałam i nie mam chęci po nie sięgać, głównie przez złe opinie, ale serial (do pewnego momentu) ubóstwiałam. Teraz jest tam za dużo niezgodności itp., ale i tak czekam na ostatni, ósmy sezon.
    Moja ulubiona adaptacja? *Uwaga będzie to tak zaskakująca dowiedź jak Kasi* Oczywiście Sherlock w roli głównej z Benedictem. Nic tego nie przebije!
    Za to bardzo zła byłam po ekranizacji ,,Więźnia...'', ale już trochę mi przeszło. Nie zmienia to jednak faktu, że filmy są luźną wariacją na temat pierwowzoru (szczególnie część druga, gdzie wszystko jest inne). ,,Zanim się pojawiłeś'' też jest boskie♥
    Dobrze wspominam ,,Zostań jeśli kochasz'' oraz GNW i ,,Złodziejkę książek'', bo po tych dwóch filmach sięgnęłam po książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam książki i uważam, że bardzo wiele osób patrzy na tę serię przez pryzmat "Zmierzchu", a przecież rzeczone ksiażki Pani Smith powstały w 1991 roku...
      Oczywiście, pierwsze słyszę! Sherlock? Nie wiedziałam, opowiedz mi coś...xDDD
      Generalnie powiem Ci szczerze, że gdyby nie "Złodziejka ksiażek", która pojawiła się w okładce filmowej- nie wiedziałabym, że w ogóle jest adaptacja tej powieści xD

      Usuń
    2. Nie czytałam ani ,,Zmierzchu'' (i przez wygląd aktorów nawet nie zamierzam, bo cały czas mam w głowie ich twarze, bleh), ani Pamiętników (ta powtarzam się). Do Pamiętników w sumie nie mam tak wielkiej obiekcji, ale nie ciągnie mnie też tak bardzo do tej serii .
      Brak słów w moim słowniku, by opisać zajebistość tego serialu♥ To trzeba przeżyć :D
      Hahah, ja czekałam, aż moja nauczycielka mi ją pożyczy, ale byłam tak zniecierpliwiona, że w końcu najpierw sięgnęłam po ekranizacje :p

      Usuń
    3. Aż takie złe twarze mieli? Ej ale w bodajże drugiej albo trzeciej części gra tam Jamie nie :D (ten, co wcielał się w rolę Jace'a).
      Już się boję myśleć, co będzie jak w końcu ją przeczytasz xD Wszędzie będzie Sherlock co? xDD Pokój sobie wytapetujesz :D

      Usuń
  4. Są tu ich czytelnicy, ale twoi także, więc nie do końca się zaliczam... WYBACZ! :P
    Kasiu, czy ty właśnie się porównałaś do... kiełbasy? XDD Czyli jak rozwalić czytelnika od pierwszego akapitu! "Miasto Kości" wymiatało!
    "Dno i wodorosty, chała, rzeźnia, lipa i bubel jakich mało..." czy ty chcesz wywołać lawinę śmiechu? Ale w sumie nie, bo się zgadzam z twoim zdaniem. Do Shadowhunters podeszłam jak do komedii ("Głupi i głupszy" połączone z mieczami świetlnymi z "Gwiezdnych Wojen" i grą aktorską pt: "Z zza płotu przybywam"), więc nie było aż tak źle, aczkolwiek... A o Clary to nawet się nie wypowiem, bo to co piszesz - wyglądała jak ziemniak w każdej scenie. Alec jedynie trzymał ten poziom, ale też... na jednym aktorze nie ujedziemy przez wszystkie sezony. ("Pamiętniki Wampirów" potwierdzają tą tezę, bo czekanie na Damona już mnie w 1 sezonie wykończyło... ;-; ).
    (nie, nie czytałam nic Kinga, ani nie oglądałam żadnej ekranizacji... *nie bij, nadrobię kiedyś!*, aczkolwiek dużo się o nich nasłuchałam.)
    Haha, PIERWSZA wpadłam na Pamiętniki Wampirów!!! *odtańcza taniec radości i powraca do czytania, ponieważ iż wyprzedziła Our Merciful Queen w skojarzeniach*
    Może nie będę już komentować każdego akapitu, bo nawet ty do końca tego komentarza nie przeczytasz XDD To ja idę czytać i zaraz wrócę.
    Też jestem #TeamKili!!!! Hobbit życiem. "Outlandera" kiedyś zacznę oglądać... Obiecuję!
    Dobra, koniec tego dobrego: najgorszym dnem jest serial Shadowhunters, a dobrym filmem np. wspomniany wcześniej Hobbit.
    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dla moich to już domyślnie są uściski <3

      Oj tam, może troszeczkę xD Jest taka kiełbasa- zwyczajna xD
      Wczoraj się poświęciłam i zaczęłam oglądać ten cholerny serial. Przetrwałam równe 21 minut pierwsze odcinka a potem poszłam wsadzić łeb do wiadra z lodowatą wodą. Mózg mi wyparował. Powiem Ci tak: jak Clary jest straszna, tak ten pożal się Boże Jace wszystko położył. Nie mogłam wytrzymać dłużej tego kanciatego, bezmózgiego łba. Nie wiem czy będę to oglądać nawet dla Aleca i ślicznej Izzy (aktorka jest niewiarygodnie ładna).
      Nie biję, luz, ja przeczytałam tylko "Stukostrachy" do tej pory, nie czytałaś, ale słyszałaś na pewno :D
      Pamiętników nie mogłam znieść w pierwszym sezonie, zwłaszcza ubolewałam nad brakiem Meredith, która była kluczową postacią ;/
      Czytam wszystko!
      Pozdrawiam kochana ! :)

      Usuń
  5. Zanim przeczytałam "Dary Anioła" obejrzałam film, który bardzo mi się podobał. To właśnie dzięki niemu sięgnęłam po całą serię i była to najlepsza decyzja w moim życiu. Film widziałam już kilka razy, bo naprawdę go lubię i chciałabym, żeby kolejne części również powstały, no ale zamiast filmów dostałam serial, który był największa porażką świata. Żeby nie było-widziałam cały sezon. Dlaczego? Dwa słowa: Alec i Magnus (to w zasadzie trzy). Matthew jako Alec jest.....OMÓJBOŻE!!! ♥♥ Gdyby nie oni skończyłabym już chyba po pierwszych dwóch odcinkach.
    Reszta jest naprawdę do dupy. Efekty specjalne, niestworzone moce Nocnych Łowców, Luke i Czarnobyl? Czarnobyl?! serio?? A taką kropką nad "i" jest Clary-pozwól, że zacytuję-wypalająca oczy pomarańczowa żarówa, wyglądająca jak ziemniak-hahahahhahahahahhahaha :D Rozwaliłaś mnie! Lepiej bym tego nie ujęła! Jej gra aktorska to jakaś porażka!

    "Pamiętniki wampirów" są obłędne! ♥ Były one moim pierwszym serialem, który obejrzałam z własnej woli (jak to brzmi), ale za to jak fantastycznym. Ian jest nieziemski i zgadzam się, że to on robi ten film ♥ Dzięki temu serialowi poznałam tak wielu moich mężów, że o mamuniu!! *.* Moim zdaniem serial ma tylko jeden minus-jest strasznie długi. Kiedy skończyłam go oglądać już nie wiedziałam, kto ile razy umarł i czy nadal żyje :D
    -----------------------------------------------------------------------------------
    "Zanim się pojawiłeś" jest niesamowite. Ten film ma tak niezwykły klimat ♥♥ Do tego cudowni aktorzy, którzy wykonali kawał dobrej roboty. "Zanim się pojawiłeś" to jedna z lepszych ekranizacji-BOŻE jak ja płakałam!

    "Hobbita" uwielbiam, ale "Władcy Pierścieni" nigdy nie skończyłam-wydaje mi się taki nudny, a wiem, że nudny nie jest. Co ze mną jest nie tak? :D

    "Outlander" zaczęłam oglądać z Twojego polecenia i jestem zachwycona! Jeśli nadal będzie utrzymywał tak wysoki poziom to stanie się moim ulubionym serialem! Sam Heughan ♥♥♥
    -----------------------------------------------------------------------------------
    "Eragorna" ani "Pretty Little Liars" nie oglądałam ani nie czytałam-więcej grzechów nie pamiętam! Kusi mnie "Pretty...", ale na razie nie mam na niego czasu :D

    Ekranizacje "Harry'ego Pottera" to moim zdaniem jedne z najlepszych! ♥♥ Mogłabym je oglądać bez przerwy!
    -----------------------------------------------------------------------------------
    Do książek z serii "Niezgodna" mam wielki sentyment. Historię Tris poznałam najpierw od filmu, który skradł moje serce! Theo James ♥♥♥♥ Teraz mogę go oglądać w kółko. Ekranizacja "Zbuntowanej" nie był zła, ale kompletnie nie trzymała poziomu pierwszej części, a "Wierna" to już w ogóle-książka sobie a film sobie :D Na "Wiernej" byłam w kinie i kilka razy zastanawiałam się, ile pozostało do końca, bo chętnie bym już stąd poszła....i coś zjadła :D

    "Gwiezdny pył" to podobno świetny film, ale obiecałam sobie, że najpierw książka :D
    Teraz mam na nią jeszcze większą ochotę!

    -----------------------------------------------------------------------------------

    No myślę, że już nie będę pisać na temat moich ulubionych i znienawidzonych ekranizacji, bo i tak już się strasznie rozpisałam, ale to wszystko Wasza wina-robicie takie ciekawe posty!

    Pisałam to drugi raz, więc lepiej, żeby się załadowało :D

    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOBIETO! Pierwszy raz w życiu musze przewijać komentarz, żeby na niego odpowiedzieć ! <3

      Właśnie spotykam się z wieloma negatywnymi opiniami na temat filmu, podczas gdy był naprawdę dobry i widać, że się starano. Myślę, że trzeba zrobić tak jak my- najpierw film, potem książka i jest cud, miód :D
      Wczoraj obejrzałam całe 21 minut pierwszego odcinka "Shadowhunters" i....eh....szkoda gadać. Chciałam Clary i Jace'a a dostałam drewno i pałąka.

      To byś przeczytała Pamiętniki! O matko! Elena do piątej części to umarła ze cztery razy, była wszystkim, w tym aniołem. Aczkolwiek wolę książki i tak :D Muszę przyznać, że dobierając aktorów wiedzieli co robią xDD
      Mówisz, że film "Władca pierścieni" jest nudny? Jezu Maria, byś przeczytała książki, każdą część męczyłam po 2-3 miesiąca, masakra.
      A jeżeli chodzi o Niezgodną to własnie ja wolę film, dużo bardziej, przeczytałam jedną część książek i powiedziałam : Nie! Nigdy więcej! Dziadostwo.

      Bardzo mnie to cieszy i zakładam, że dziewczyny również :D

      BOŻE DRUGI RAZ?!

      No tak, już mówiłam, że Cię kocham, to się nie będę powtarzać.

      Pozdrawiam Cię cieplutko :*

      Usuń
  6. Kurczę, dziewczyny wymiatacie! Wasze posty są genialne, a te to już w ogóle! Mega! :D No i dobra dziewczyny, genialny post, ekranizacje często są właśnie lepsze od książki, albo dużo gorsze, albo tak jak to było z Harrym Potterem, że po prostu ekranizacja świetna! :)
    To tak, Wiem dziewczyny, że Wam się nie podoba serial Shadowhunters (nie bijcie), ale dla mnie był po prostu okey, po mimo tego, że Clary miała jedną minę a Jace nie palił tym swoim genialnym sarkazmem. Jednak przyznajcie mi Magnus był genialny i Isabelle! :D
    Oczywiście film, był lepszy był tam Jace co palił sarkazmem i wg był mega! Ale dla mnie serial był w porządku. Jednak nie czytałam jeszcze Darów Anioła dopiero są przede mną. :D I moje ok co do serialu może zniknąć. Tak, więc podsumowując błagam nie bijcie! :D

    Teraz kurna, nie oglądałam żadnej ekranizacji książek Kinga ani w ogóle nie czytam jego książek, po prostu nie ciągnie mnie do Kinga. :)

    Kiedyś oglądałam "Pamiętniki Wampirów", ale po jakimś czasie przestałam, tak samo ich też nie czytałam. To co ja kurna czytam. Ale pamiętam, że bohaterów mega polubiłam!

    Dalej "Igrzyska Śmierci" ekranizacja jedna z najlepszych, chociaż to możliwe, że przesadzają z tym, że gra 16 letnią dziewczynę 30 letnia aktorka jednak główna bohaterka nie wyglądała przynajmniej tak staro. :D

    Dobra to teraz mój kochany Tolkien nie dość, że książki pisze genialne to ekranizacje są cudowne. Ba, żeby ekranizacje. Byłam w teatrze na Hobbicie i co ludzie było fantastycznie! Mimo, że sporo wydarzeń było pominiętych, ale ludzie nigdy tego nie zapomnę! Pająki na szczudłach, te gobliny, ale najlepsze były fajerwerki tak po prostu wystrzelone z różdżki Gandalfa. Żałujcie, ze Was nie było. :D A ekranizacje po prostu nic tylko patrzeć, naprawdę jedne z najlepszych! :D Dobra jak już pisze te dobre to pisze... "Opowieści z Narni" kolejna genialna seria i genialne ekranizacje, wszystko po prostu dopięte na ostatni guzik. Bohaterzy, całą Narnia to wszystko cudowne! Dalej Harry Potter nie no ten Magiczny świat był idealnie wykreowany, cała magia byłą pokazana a aktorzy naprawdę genialnie dobrani! Po prostu tak ich sobie wyobrażałam. Cały Hogwart, wioska Hogsage to było wspaniałe! No to teraz ludziee kocham filmy o Batmanie, tam wszystko tak samo Wow!!! W ogóle o superbohaterach filmy są genialne, np. taki Spiderman, Batman, Deedpool, Capitan America ludzie to jest genialne po prostu jak oni latają, zwalczają zło noo !!! :D
    No i już na sam koniec Niezgodna, kurczę film pierwsza cześć był cudowny! I kurdę przeczytałam i znowu pierwsza cześć była cudna kurna uwielbiam ja a dalej już schrzanione. I tak było z ekranizacją.
    Dobra dziewczyny, kończę bo i tak się rozpisałam, chcę 2 edycję :D
    No to Pozdrawiam cieplutko ni i Buzziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi (i dziewczynom na pewno też) miło :D

      Nie, ja nie mogę przeboleć tego serialu po prostu, ten do porzygu nijaki Jace i ziemniakowa Clary- nie, nie mogę tego ogarnąć ;/ Film kocham <3
      Przeczytaj i zobaczysz, znienawidzisz ten serial!
      Magnus mi właśnie średnio pasuje, ale Alec jest super! A Izzy? Kurde, nie pamiętam czy widziałam tak piękną aktorkę kiedykolwiek.

      Nie cierpię jak ludzie wcielający się w danego bogatera są 10-15 lat starsi -.- Jak ten cholerny filmowy Alec! Boże, on wygląda na 35 a nie 18.

      W teatrze na Hobbicie!? O kurde! Ale szał, ja na spektaklu w ogóle byłam tylko raz, a jeszcze na czymś takim? Jestem ciekawa jak zrobili smoka xDD

      Miejmy nadzieję, że jeszcze kiedyś zrobimy jakiś featuring :D

      Dziękuję Ci za taką piękną wypowiedź :* Pozdrawiam cieplutko ! :)

      Usuń
    2. Smok też był na szczudłach, ale genialnie to wszystko było te odgłosy i w ogóle. Pozdrawiam raz jeszcze :D

      Usuń
  7. ja też odkryłam Dary Anioła dzięki Ekranizacji.... szczerze mówiąc uważałam film za strasznie słaby.... aż tu nagle powstał serial !

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z tobą w 100 % jeśliu chodzi o serial "Shadowhunters". To co oni tam zrobili, jest po prostu nie do pomyślenia :( Przyznam ci się szczerze, że ja główną bohaterkę nazywam identycznie ziemniak z żarówą na głowie, bo tak właśnie ona wygląda. Ona ma zawsze jeden i ten sam tępy wyraz twarzy :/ a jace, to po prostu... czekaj chwilę, muszę odetchnąć bo zaraz się chyba popłaczę :'( Filmowy Jace był niesamowity, a ten to nie dość, że z wyglądu jest no nie dokońca, to jeszcze też z charakteru to nie Jece i mam wrażenie, że wszystkie cechy, które kochałam w Jecie (nie wiem, jak to się odmienia :P) oddali Alecowi, którego zresztą uwielbiam. To on skradł moje serce i to głównie dla niego chcę oglądać ten serial. Jest po prostu nowym Jacem, tylko w lepszym opakowaniu, no sory Kasia, wiem, że mnie zabijesz, ale nawet ten filmowy Jece, nie ma co z nim konkurować <3 I do tego te efekty specjalne... o boże. Ja czytając Dary anioła, myślałam, że Jace, Alec itp to Nocni łowcy, a nie wampiry..chyba, że ja o czymś nie wiem :P Ale w serialu to jak oni latali to przechodzi ludzkie pojęcie :P I do tego ten instytut... aż brak mi słów. Dobra o tym serialu już kończę :P
    Pamiętniki wmapirów <3 Kocham, kocham, kocham <3 Zarówno serial jak i książki. OOoo, to jest właśnie przykład dobrze zrobionego serialu <3 Aktorzy świetni, efekty też, tak samo historia <3 Ian, jest świetny w roli Damona i to on i Joseph skradli moje serce <3 Po prostu uwielbiam ten serial <3 Naprawdę aż się nie mam do czego przyczepić xD
    Zanim się pojawiłeś zarówno czytałam jak i oglądałam i obie rzeczy były świetne tylko troszkę mnie nudziły :p Ale dobra, dobra o książce już nic nie mówię..przejdźmy do ekranizacji :D Aktorzy naprawdę świetnie dobrani.. Sama kocham <3 A Emile również świetnie odegrała swoją rolę :)
    O jejciu muszę w końcu obejrzeć Outlander, bo już tyle mi Ula o tym serialu opowiedziała i jeszcze te gify xD
    Magnus <3 A tobie Amelka tylko jedno w głowie xD
    Ja tam zawsze trzymam się zasady najpierw książka potem film. I cały czas mi to wychodzi, jedyne z czym zrobiłam wyjątek to Harry Potter oraz Zmierzch, ale te adaptacje oglądałam, jeszcze zanim nałogowo zaczęłam czytać. I co? I g...o :/ Harrego niby chcę przeczytać, ale Zmierzch który nawet mi się podobał to do książki mnie w ogóle nie ciągnie, a próbowałam i po prostu nudno mi jest, bo już wiem, jak to się wszystko potoczy :/ Więc nie! Ja zdecydowanie najpierw czytam książki :)
    Dobra, na chwilę kończę, bo tak się rozpisałam, że mi komentarza dodać nie chce i muszę go na dwa podzielić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, wróciłam i mogę kontynuować xD
      Mam identyczne zdanie. Dary anioła jako adaptacja na podstawie książki najlepsza nie jest, ale jako film jest świetna. Lily <3 Jamie <3
      Oj tak adaptacje niezgodnej są kiepskie. Pierwsza część bardzo mi się podobała (o kolejny film, który przeczytałam przed przeczytaniem książki, ale w tedy nie wiedziałam, że w ogóle takowa istnieje :P)Tak mi się ta ekranizacja podobała, że gdy tylko dowiedziałam się, że istnieje książka na której podstawie powstał ten film od razu rzuciłam się do sklepu po wszystkie części. I tak jak książki bardzo mi się podobały tak z adaptacji na adaptację było coraz gorzej. Niezgodna- świetna, Zbuntowana -okej, ale wierna to jakaś porażka. Strasznie się na tym filmie wynudziłam :P Identycznie było z 3 cz filmu na podstawie Igrzysk śmierci. No po prostu porażka.
      Kurcze i teraz czas na mnie? Szczerze? Nie mam pojęcia, jakie filmy tu dać :P Harry Potter był świetny, ale jeszcze go nie czytałam, więc jako o ekranizacji się wypowiedzieć nie mogę. No dobra czytałam 3 pierwsze części w tym pierwszą dość niedawno i ta była świetną ekranizacją. Dary oczywiście też były świetne, tyle, że jako film bo do ekranizacji to jeszcze im dużo brakuje :P I jeszcze Gwiazd naszych wina czy papierowe miasta. Tych dobrych to zbyt wiele nie pamiętam, ale za to pamiętam te złe, jak np. wcześniej wspomniane prze ze mnie 3 części Niezgodnej oraz Igrzysk śmierci. Albo Percy Jackson, który jako film był nawet fajny, a nawet lepszy niż fajny, ale jeśli chodzi o książkę to praktycznie nic się z nią nie zgadzało. Aż w końcu tyle pozmieniali, że nie mogą nawet tego kontynuować :P W sumie Percy to identycznie jak Dary, świetny film, ale kiepska adaptacja na podstawie książki :P
      A jeśli chodzi o seriale... to oczywiście są moje kochane Pamiętniki wampirów (o których rozgadałam, a właściwie to rozpisałam się już wcześniej) oraz Zaklinacze koni, na podstawie świetnej serii Heartland. W serialach jest ten problem, że dość mocno różnią się od książki, ale i tak chce się je oglądać, gdyż są świetne (no z wyjątkiem Shadowhunters). Świetni aktorzy, dobra akcja i w ogóle.
      Łoł, troszkę się rozpisałam :P
      Więc czas już kończyć :D Świetny post :*
      pomiedzy-wersami.blogspot.com

      Usuń
    2. Ta baba wyglądała jak ziemniak z wetkniętą, zapaloną zapałką na czubku...Żenada. Obejrzałam wczoraj dokładnie połowę pierwszego odcinka (bo tyle wytrzymałam) i jak oglądałam Jace'a to też miałam ochote płakać. BOŻE JAK MOŻNA BYŁO ZROBIC COŚ TAKIEGO MOJEMU UKOCHANEMU?! Osobie za to odpowiedzialnej przywiązałabym jedną nogę do jednego konia, drugą nogę do drugiego konia i...a nie, sory nie mam koni, eh ;/

      Joseph to jest w ogóle dziwny typ. Ani szczególnie przystojny, ani szczególnie utalentowany a baby ciągną do niego jak ćma do światła xD

      Ja też przeważnie chciałam najpierw przeczytać książkę, a potem oglądać film, ale po moim zderzeniu z "Darami..." stwierdzam, że nie zawsze to jest dobra kolejność kurde.

      Pierwszy raz w życiu widzę, że trzeba podzielić komentarz na dwa, bo jest za długi xDD

      E tam Lily, -Jamie <3 xD

      Ej no ale to dobrze, że są pozmieniane, jaki sens miałoby czytanie oryginałów, gdyby film wszystko wyjaśniał, nic nie zostałoby zmienione i w ogóle? Nie byłoby celu w tym żadnego. Takie czytanie dla czytania, a tak chociaż coś innego jest, nigdy nie wiadomo czy historia potoczy się tak jak w filmie czy inaczej !:)
      Haha Shadowhunters- przemilczmy już moze xDD

      Kochana, dziękujemy ślicznie za taki komentarz, widzę, że następnym razem trzeba wziąć Ciebie do współpracy to opiszesz dosłownie WSZYSTKO :D

      Pozdrawiam Cię cieplutko :*

      Usuń
  9. Ja ,,Darów Anioła" nie czytałam. Odłożyłam, podobnie jak Ty za pierwszym razem, po około 50 stronach. Wciąż nie wiem, czy wrócę do tej serii, ale chyba będę musiała się przemóc, bo tak wiele osób za nią szaleje. Jeśli zaś chodzi o film, to wydawał mi się bardzo ciekawy, szczególnie ze względu na aktora grającego Jace'a, któremu po prostunie mogę się oprzeć :D Ja także czekam na ekranizację ,,Osobliwego domu pani Peregrine", który ostatnio czytałam, a także na ,,Dziewczynę z pociągu" oraz ,,Fantastyczne zwierzęta i jak ja znaleźć" (mogłam pomylić tytuł, bo zawsze zapominam). Wszystkie filmy mają się ukazać jeszcze w tym roku, więc będzie się działo! :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ją przeczytaj, ja nie wiedziałam, że dalej czekają na mnie takie cudowności. HA! Jamie'mu chyba nikt się nie może oprzeć, mimo że chudzinka taka :D
      Wczoraj się właśnie dowiedziałam, że będzie ekranizacja "Fantastycznych zwierząt..." i kurde, muszę to obejrzeć, aż mnie zżera z ciekawości :D

      Pozdrawiam ! :)

      Usuń
  10. Wow! Fajny pomysł! :) Żadnej z tych ekranizacji nie widziałam... :( Mam nadzieję, ze jak nadrobię to będę mogła się wypowiedzieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Harry Potter? Nie widziałaś? Jak mogłaś xD To widział kurde każdy xD
      Koniecznie "Miasto kości"! <3

      Usuń
  11. To takie dziwne, bo wychodzi na to, że myślę niemalże identycznie jak wy wszystkie xD
    "Shadowhunters" to dla mnie również kompletny niewypał... I o ile Dominica Sherwooda lubię, tak tutaj nie mogę go znieść... A już szczególnie tych pseudoblond włosów, które wyglądają jak jakiś przepalony olej z Fast Foodu xD
    Uwielbiam film "Miasto kości" (Jamie <3 Godfrey <3), uwielbiam ekranizacje książek Kinga, a w "Zanim się pojawiłeś" jestem totalnie zakochana (mimo, że to takie romansidło, a ja naprawdę rzadko sięgam po romansidła xD).
    Tak czy inaczej - pomysł na post świetny :D
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail