Moje "najgrubsze" i "najchudsze" książki :)

20 września


Witam ponownie w moich skromnych progach! :)

Dziś nie recenzja, ponieważ zostało mi jeszcze około 300 stron cudownej książki "Z mgły zrodzony" (spodziewajcie się samych ochów i achów). Postanowiłam jednak zrobić malutki przegląd mojej biblioteczki i przedstawię wam moje "najgrubsze" i "najchudsze" książki :D

Muszę wam powiedzieć, że moje zbieractwo książek zaczęło osiągać poziom patologiczny. Ostatnio opowiadałam wam o "Latrach" Briana Lumley'a i o mojej niechęci do przeczytania pierwszej części "Nekroskopu". Dziś odkryłam, że mam tę książkę u siebie, chociaż za cholerę nie pamiętam skąd się u mnie wzięła...


Dobra, na początek powiem wam, że tak się natargałam próbując zrobić zdjęcia, że plecy za chwilę mi odpadną. Moment. To możliwe? Muszę to sobie wyobrazić.

Mniejsza z tym, przedstawię wam 16 moich największych klocków i tyle samo moich najlżejszych maleństw. Zaczniemy od grubasów :D. Jakże się natyrałam, żeby je poprzenosić! W końcu jednak mój luby pomógł swej milady i jakoś w końcu powstał ten "stosik". 

Uwielbiam takie cegiełki kurcze, może nie najlepiej się je czyta, bo nieraz ciągną się w nieskończoność, ale za to jak pięknie wyglądają na półce! <3
Muszę przyznać, że tak jakoś biednie wygląda książka "Na szczycie", mimo że liczy ich aż 794!
Wśród tego zestawienia znalazła się także moja "lekturka" ze studiów, czyli "Psychologia społeczna" (to ta na samym dole), mimo że może nie ma zbyt wielu stron (bo 635) to jednak format A4 robi imponujące wrażenie.

Teraz przedstawię wam je kolejno od tych liczących najwięcej stron :

  •  Dwa największe kolosy mojej kolekcji, czyli "To" Kinga (Boże, jak ja się jej naszukałam, wpiszcie sobie w google "Stephen King To kup", do rana będziecie szukać, po angielsku nie lepiej, bo przecież w oryginale tytuł brzmi "It") licząca 1104 strony oraz "Trupia otucha", czyli okrągłe 1040 stron wampirzej przyjemności. Żadnej z nich jeszcze nie przeczytałam xD Aaa! Książka Simmonsa to mój najdroższy nabytek ever :).

  

  • Kolejna jest królowa polskiego kryminału, czyli Katarzyna Bonda i jej 848 stronicowy "Okularnik". Kupiłam drugą część cyklu, nie czytając najpierw pierwszej, norma. No i druga już książka Kinga. Do tej pory z jego dzieł przeczytałam wyłącznie owe "Stukostrachy", które niestety mnie nie zachwyciły. O! Jest to także moja jedyna powieść w formacie kieszonkowym (828 stron).

 

  •  Moja ukochana "Lady Midnight" <3. Moja miłość do Cassandry Clare zaczęła się własnie od tej 828 stronicowej kostki brukowej. Genialna Kasia zaczęła czytać serie od dupy strony, brawa. No i podobno 800 stron czystej przyjemności, czyli Shantaram, moja pierwsza wygrana w konkursie i to od razu taka!

  • No i mamy niepozorną książkę "Na szczycie", która na 794 strony nie wygląda. Jest wielka i można nią zabić. "Zgrozę..." już przeczytałam. Księgę polecam, choć 792 strony wcale nie takiej lekkiej lektury mogą odstraszyć.

  

  •  Następny w kolejce jest "Blackout" ze swoimi 784 stronami. Dokładnie tyle ma również trzecia część trylogii Millennium Stiega Larssona. Dopiero teraz zobaczyłam, że zdjęcie zrobiłam ni w kijki ni w drewka, bo stwierdziłam, że dziabnę całość na jednej fotografii. Przy okazji napiszę, że wcześniejsze tomy mają 704 i 640 stron.

  

  • Czwarta część "Zmierzchu" liczy 719 stron. Muszę przyznać, że ta seria swego czasu naprawdę mi się podobała, chociaż akurat ta część wydaje mi się, że była napisana trochę dla kasy i bardzo na siłę. Przede mną jeszcze ostatni tom (;() "Darów anioła", bardzo się cieszę, że jest tak długi (702 strony), bo jeszcze przez chwilę nie będę musiała się rozstawać z Jace'em...eh...

  

  • No i dwie ostatnie cegły. Jedna z nich to moja wcześniej wspomniana lekturka. Powiem tylko, że sporą część musiałam przeczytać do egzaminu, a jak listonosz przyniósł mi to monstrum w formacie A4 to prawie się popłakałam z rozpaczy (635 stron). Teraz jednak uwielbiam tę księgę, jest cudownie napisana i tyle ciekawostek, że aż mózg paruje przy czytaniu. No i mój wrześniowy nabytek, glanc nówka nieśmigana, czyli pierwsza część cyklu....kuźwa, nigdy nie wiem jakiego, dobra tam, nieważne....Brandona Sandersona. Na początku bałam się jej jak murzynek Bambo kąpieli, ale teraz się w niej po prostu zakochałam! To 624 strony niewiarygodnej cudowności!

  

Mała dygresja: BOŻE, NIE SKOŃCZĘ TEGO POSTA NIGDY.
Koniec dygresji.
Jedziem dalej.

Nadszedł teraz czas na moje "najchudsze" książeczki. Jest ich dokładnie tyle samo, żebyście na końcu mogli sobie porównać oba stosiki :D.
Jak widzicie, prezentuje się dość mizernie xD. To będzie wyjątkowy stosik, bo znajdą się tu dwa poradniki, przewodnik po filmie (to mój blog, więc według mnie to też książka) a także książka dotycząca multi level marketingu, którą zakupił mi mój luby, gdy jeszcze pracowałam w branży ubezpieczeniowej.

Tym razem zaczniemy od tych "najchudszych":

  • Absolutna królowa, jeżeli chodzi o książki cieniusieńkie, czyli "Kokaina" licząca zaledwie 93 strony. Zaczęłam ją kiedyś czytać, ale nie skończyłam. Drugie miejsce zajął mój Ilustrowany Przewodnik po filmie "Dary anioła: Miasto kości", którym oczywiście zapomniałam się pochwalić przy okazji podsumowania lipca. Liczy 122 strony i kupiłam go za uwaga: 2,99 zł!!!


  • "Jak być szczęśliwym...." kupiłam na wyprzedaży znaku. Liczę na to, że ta 160 stronicowa książeczka pomoże mi odnaleźć szczęście lub chociaż spowoduje, że będę trochę mniej smutna ;). Całe 4 strony więcej liczy owo "Mieć i być", niestety nie przeczytałam i nie wiem kiedy to zrobię, ponieważ już nie siedzę w multilvl marketingu.


  • "Z kim płaczą gwiazdy" wygrałam w konkursie i za cholerę nie wiem o czym jest, wiem tylko, że ma 191 stron. Natomiast "Jak rozszyfrować każdego" dostałam od wydawnictwa Rebis i jestem jej okropnie ciekawa. Myślę, że tytuł jest parszywie dobrany, bądź może być pewnego rodzaju przeciwieństwem całego zamysłu tej książki. Krótki poradnik liczący 199 stron.


  • "Gorączka", czyli trzeci tom trylogii Cieni. Właśnie odkryłam, że chyba nie mam drugiej części, albo mam po prostu taki burdel w biblioteczce. Książka ta liczy 199 stron, a te cholerne "Latry", które już miałam "przyjemność" czytać i recenzować na szczęście tylko 200.


  • "Dotyk martwych" to liczący 201 stron dodatek do mojego najukochańszego cyklu o wampirach. Zbiór opowiadań, który czytało się naprawdę przyjemnie, chociaż w zasadzie rzuciłabym się na każdy ochłap, który rzuciłaby mi autorka, jeżeli tylko wiązałby się z telepatką Sookie, zmiennokształtnym samie i wampirzym Wikingu Ericu. "Na tropie zła" kupiłam gdzieś tam, kiedyś tam, za chyba 15 zł. Jak za raporty profilera w twardej oprawie to dobra cena. Liczy 206 stron.


  • "Praktyka morderstwa" to książka, którą czytałam ooooo i jeszcze dawniej. Okropne dziadostwo. Jedyny plus, że ma tylko 221 stron. "Ani żadnej rzeczy" to takie moje małe wydawnicze cudo. Kiedy myziam sobie tę książkę to wyglądam jak Golum ze swoim skarbem. Tylko mam więcej włosów, a jak się nie umaluję to większej różnicy nie zobaczycie. Pięknie wydana jest ta książka i taka strasznie kanciata, co po prostu uwielbiam, gdybyście zobaczyli ją na żywo, to na pewno oszalelibyście tak samo jak ja :D. Aaaa, to 234 strony (mam nadzieję) przyjemności. Myślę, że będzie to podobne do książek Dana Browna (<3).


  • Dwie części cyklu o niesamowitej wampirzycy. Uśmiałam się jak podczas czytania książki "Zawód: wiedźma" cudo! Nieważne, że zaczęłam czytać od trzeciego tomu, potem przeczytałam drugi, a na końcu czwarty, a pierwszego nigdzie nie mogłam dostać, więc wcale nie przeczytałam. Nieeee, nieważne, pomińmy ten temat. Oba tomy liczą po 239 stron. Szkoda, że są takie krótkie :(


  • No i nareszcie dochodzimy do końca. Przedostatnie piórko w mojej biblioteczce to taki bardziej zeszyt ćwiczeń. Co ćwiczymy? A no pewność siebie, jak przerobię cały, to na pewno wam o nim opowiem, jest dosyć spory, bo liczy aż 272 strony. "Cienie" to 247 stronicowa pierwsza część wcześniej wspomnianej trylogii, której jeszcze nie zaczęłam, ale myślę, że kiedyś w końcu to zrobię. Chyba. Nie no kiedyś na pewno.


No i to by było w końcu na tyle :D Przegląd zamykam zdjęciem, na którym możecie porównać sobie oba stosiki. Przypomnę tylko, że oba liczą dokładnie taką samą ilość książek :).


Mam nadzieję, że wytrzymaliście do końca i dzięki za uwagę :D Dajcie znać, czy się podobało, piszcie o swoich największych cegłach- ich zawsze jestem ciekawa ;).

A tak już poza tematem, to przyznam się wam, że paskudnie się czuję. To targanie książek wyszło mi trochę bokiem, a poza tym strasznie się ostatnio wyziębiłam na spacerze. O właśnie! Pokażę wam mały making-of z fotografowania książek xD

Jak widzicie wrzesień- a ja w zimowych skarpetach. No cóż, chociaż kolorystycznie do książki pasowały.

Mam nadzieję, że was wrzesień nie traktuje choróbskami, bo wiem co to za ból, tym bardziej, że akurat jutro wybieram się do lekarza.

Całe szczęście, że nadal robię sobie wakacje, chociaż już powoli czas brać się do roboty :).

Trzymajcie się ! (i nie puszczajcie- jak to mawia moja mama)

Zajrzyj również tu

59 komentarzy

  1. Sanderson jest świetny i też go posiadam, trylogia Millenium <3 kocham te książki i to od nich zaczęła się te moje nałogowe czytanie :) A teraz czytam Gambita hetmańskiego który ma 1024 strony (około), ale bardzo przyjemnie się czyta :D też posiadam "Panią Noc", jeszcze z tych 'puszystych' książek (żeby nie powiedzieć grubych xD) mam "Mroczne materie", które mają ponad 900 stron, Atramentowa Trylogia i "Drżenie" i "Niepokój" :D a z tych najcieńszych to mają najmniej 295 i 300 :) takich 'cienkich' (w porównaniu z tamtymi powieściami) książek mam około 6 :D
    Takie taszczenie książek z pewnością się nieco na zdrowiu odbija ;) ale życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia :p tak zimno się zrobiło, że nie ma się czemu dziwić, że skarpetki takie ciepłe :D i zacytuję jedną z piosenek z bajki "Ciepło lepsze jest niż chłód" :D a teraz możesz się domyślać, o jaką bajkę chodzi :D
    Pozdrawiam cieplutko, bo zimno za oknem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że zakupię wszystkie ksiażki tego Pana, bo jest niesamowity!
      No właśnie Larrsona z tej trylogii przeczytałam póki co jedynie pierwszą część, reszta leży i czeka :).
      O masakra, ja się boję zacząć "To" ponad 1000 stron i to takiej miniaturowej czcionki, że taką ściągi w gimnazjum pisałam.
      Atramentowa trylogia? Brzmi ciekawie, muszę zobaczyc co to za cudo.
      Bardzo dziękuję ! Przyda się zdecydowanie, bo ostatnio coś moje serducho nie daje rady ;/
      Hmmmm może "Kraina lodu"? Tylko to mi się kojarzy xD

      Pozdrawiam serdecznie! :D

      Usuń
    2. Ending z bajki....Tabaluga :D

      Usuń
    3. Kurde! Zawsze oglądałam Tabalugę i nie zczaiłam :(
      "Jakubie! Zrób mi loda!" xD

      Usuń
  2. O matko, jaka różnica! Zazdroszczę niektórych cegiełek, sama chętnie miałabym takie na półce. Również zachwycam się "Z mgły zrodzonym". Ta książka jest genialna! A okładka - cud, miód! I to właśnie książki Sandersona są u mnie najgrubszymi cegiełkami zaraz po serii Millenium. :)

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie póki nie zestawiłam ich w stosikach przy sobie nie była ona taka widoczna :D
      Oooo, w ogóle Mag znów zyskał w moich oczach za to, że tę serię wydali w twardych oprawach, nawet te cieńsze tomy <3

      Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  3. No i co ja mam powiedzieć. Robi wrażenie, a ja cóż czym mam się pochwalić? Kolekcją Ricka Riordana Olimpijscy Herosi (każdy tom około 500 str.), czerwony sztorm Toma Clancy'ego (773 str.). I kilka innych ale nie chcę mi się szukać na półkach.

    Cienkich jest dużo więcej, że wymienię 2012 (zbiór opowiadań dodawanych w Empiku z tygodnia książki czy jakoś tak), Dwa lata wakacji Juliusza Verne'a, cała seria Jutro Johna Marsdena (cała w sensie razem z trójtomowych cyklem który nazywam epilogiem), kilka pozycja z cyklu Świat Czarownic Andre Norton i wiele innych. Może kiedyś dam zdjęcia.

    Pozdrawiam,

    P.S.: Na bolące plecy najlepszy jest masaż sprezentowany przez ukochaną osobę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Riordana mam jedynie pierwszą część Percy'ego :)
      Koniecznie! Chętnie zobaczę :D Zwłaszcza cegiełki.

      Oczywiście :) Ale czasami nawet to nie do końca pomoże ;/

      Usuń
    2. Część moich książeczek.
      http://blog-opowiadania.blogspot.com/2016/09/ksiazki-obfite-i-nie.html

      Usuń
  4. Rzeczywiście stosik imponujący i zgadzam się z Tobą w stu procentach że takie grubaski na półce wyglądają ekstra :) Sama chciałabym mieć taką pokaźną kolekcję jednak mam tylko 7 książek (takich do czytania dla mnie a nie jakiś książek wojennych mojego dziadka :D). Jak tak popatrzyłam na te książki Kinga to aż zapragnęłam po niektóre sięgnąć drugi raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyznam Ci w tajemnicy, że czasami mam ochotę kupić jakąś cegłę tylko dlatego, że tak cudownie wygląda...Boże, obym nigdy nie pracowała w księgarni.
      Ja mam nadzieję, że "To" i kilka innych pozycji mnie nie zawiedzie :)

      Usuń
  5. Piękne stosiki! Uwielbiam takie grube książki, po pierwsze dlatego, że przeważnie zapewniają nam długie godziny rozrywki, a po drugie zgadzam się z tobą, że pięknie wyglądają na półce ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Najcieńsze to mam książeczki z serii takich horrorów dla młodzieży, chyba po 100 stron liczą, natomiast najgrubszy był Martin i Ogry księżyca Ericksona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad zakupem Martina myślę już od jakiegoś czasu, ale mam pewien problem. Historie wpisujące się w klimaty heroic fantasy nie bardzo ogarniam ;/

      Usuń
  7. Fajny post. Też robiłem kiedyś coś takiego, ale osobno najgrubsze i najchudsze. :) Z chudych nic od Ciebie nie znam i nie mam. Natomiast z grubych sam posiadam te Kingi (te "To" Ci się spodoba bankowo, ale osobiście wolę inną cegłę, "Bastion"), Simmonsa, Lovecrafta, Millenium (świetny cykl kryminalny) i Sanderson (cieszy mnie, że się podoba. On ma jednak większe cegły. Czekam na reckę). A te Shantaram kupię sobie na święta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie produkowania tego postu to juz też się zaczęłam zastanawiać czy nie podzielić na pół, ale wzięłam się w garść i dokończyłam :D
      Mam nadzieję, bo strasznie długo "Tego" szukałam :D

      Usuń
    2. "To" ma tylko jeden moment taki słaby, który mi się nie podobał. Ale ogólnie czołówka Kinga. Także tego, będziesz miała co czytać. :)

      Usuń
  8. Trylogię Millenium oraz serię Zmierzch też posiadam, ale po angielsku i jeszcze nie czytałam tych książek, przy czym tej drugiej serii raczej nie mam zamiaru ;) U mnie największe cegiełki to "Imię Róży", "Blackout" i książki Mroza, a tych cieńszych trochę by się uzbierało. "Mały książę" lub cała seria "Heartland" mają po około 200 stron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja "Zmierzchu" raczej też już czytać nie będę, chociaż może kiedyś...Zrobiłabym małą konfrontację z kiedyś i dziś :D

      Usuń
  9. Z ciekawości sprawdziłem jak z grubością jest u mnie na półce. Zdecydowanie najbardziej obszerną pozycją jest "Kronika ptaka nakręcacza" Murakamiego(prawie 670 stron). Najcieńsza - "Święto nieistotności" Kundery (110 stron). I raczej te cienkie u mnie przeważają, przynajmniej z tych oznaczonych na lubimy czytać jako przeczytane. Za te grubsze pozycje jakoś rzadziej się zabieram. Sam w sumie nie wiem czemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...te grubasy jednak wciagają na dłużej i trzeba mieć naprawdę sporo czasu, żeby je przeczytać :D

      Usuń
  10. Jakie ładne stosiki! Oraz piękna różnica. Moje najgrubsze liczą After i Miasto Niebiańskiego Ognia, a reszty nawet nie pamiętam. Chyba czas zrobić porządki...

    https://bibliotekatajemnic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! "After" też mam! Ale wypadało dosyć słabo, bo ma troche ponad 600 "tylko" :D
      O koniecznie! Może tak jak ja potem odkopiesz coś, czego nie pamietasz nawet, że kupowałaś :D

      Usuń
  11. Piękny zbiór :) ja też mam Larssona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z takich grubych cegieł ostatnio wpadł mi w łapki Gambit hetmański, Królewska heretyczka i Pol Pot. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo o Gambicie słyszałam już trochę, musze nad nim pomyslec :)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z talich grubych książek to mam Hambit hetamski,droga królów i z pewnością wiele więcej ale kto by to wypisywał . I o Boże masz Shantaram. Od razu przypomniałami się Anitka z BookReviews ijej czarna rękawiczka jesli chodzi otę książkę. W kazdym razie jestem ciekawa twohej opinii na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam Twój komentarz, bo dodał się dwa razy :)
      Haha mam ! Byłam strasznie zaskoczona, że wygrałam i jeszcze bardziej, jak listonosz przyniósł to monstrum <3

      Usuń
  15. Podziwiam, mnie by się nie chciało taszczyć tych wszystkich tomisk ;)
    Zastanawiam się nad książką Kinga "To", ale ciągle mam obawy, że ta powieść będzie za straszna jak dla mnie :/

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuję :)
      Niestety nie poradzę nic w tej kwestii, bo jeszcze nie przeczytałam tej książki ;/ Póki co przeczytałam tylko "Stukostrachy" i nie za bardzo mi się spodobały ;/

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  16. Ja też lubię grube książki, ale nie mogę z nimi leżeć i czytać :( Nie jestem wstanie utrzymać ich w ręku :( Wtedy tylko na siedząco! Beeee! A co do cienkich... uwielbiam! Szybko się je czyta, ale nie można zżyć się z bohaterami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! To rzeczywiście jest problem.
      W takich sytuacjach najlepiej sprawdzałby się czytnik, no ale przecież my lubimy mieć książki prawda :D

      Usuń
  17. Kocham czytać cegiełki. *-* Zawsze bardziej się wciągam w taką książkę, na dłużej je zapamiętuje i mam więcej emocji z nimi związanych. Cienkie szybko przeczytam, odkładam i zapominam chyba, że była to jakaś wyjątkowa książka.
    Ale różnica w tych stosikach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie! Chociaż jest duży ból, gdy taka cegiełka nam się nie podoba ;<
      Ogromna!

      Usuń
  18. Larsson zawsze mnie cieszy jak go widzę. Cudowna trylogia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli jednak, że oprawa jest miękka ;/
      Pierwsza część bardzo mi się podobała :D

      Usuń
  19. Różnica jest niesamowita! Do tej cegiełki, kosteczki Lady Midnight też się przymierzałam, ale w końcu odpuściłam, a co do Kinga, to nadal szukam odpowiedniej książki na rozpoczęcie z nim przygody. ;)
    I znam ten ból, a może raczej zimno! Niby jesień, a ja też wyciągam już zimowe ubrania, bo jakoś coraz chłodniej się robi. ;/
    Pozdrawiam serdecznie,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, koniecznie ją musisz przeczytać!
      Jest masakra, najgorsze, że raz ciepło, raz zimna, ani to się ubrac, ani się rozebrać...grrrr!

      Pozdrawiam "cieplutko" ! :D

      Usuń
  20. Shantaram to 800 stron czystego szczęścia? Słyszałam o nim raczej złe recenzje, więc nie wiadomo :D Przyznam się, że takie ogromniaste cegły trochę mnie przerażają, chyba nie lubię spędzać długiego czasu z jedną książką. W każdym razie, chyba nie mam aż takich cegieł jak Ty, ale w moich zbiorach największe są chyba ,,Harry Potter i Zakon Feniksa", ,,Pielgrzym" oraz ,,After" :)
    PS. Też chodzę w puchatych skarpetach! Takie skarpety to błogosławieństwo ludzkości :D
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na rozdanie
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka obietnica widnieje na okładce! Mam nadzieję, że jej dotrzymają, bo przyznam, że ambitna :D
      Cóż, mnie też czasem, ale chyba nie działa to u mnie w przypadku fantasy, takie powieści mogę czytać non stop, choćby książka miała i 2000 stron :)
      O, na "Pielgrzyma" czaję się już od jakiegoś czasu, ale nigdy mi jakoś nie po drodze do niego.
      Haha u mnie mama zajmuje się produkcją, no czasem zdradzę jej wyroby i ruszam po takie frotte do sklepu xD
      Dzięki wielkie, na pewno wpadne :)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytam ten post i czytam, i czytam, i leżę, i płaczę... Dlaczego? Bo większości przedstawionych przez ciebie książek nie czytałam... Rozpacz totalna...

    Ale do rzeczy - pierwszy stos, czy też raczej stosisko prezentuje się imponująco! Zazdroszczę takiego dobytku!
    Z takich grubasów to posiadam na swoich półkach "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa", "Przed świtem" i "Zimową opowieść" - te trzy pozycje chyba są najgrubsze :)

    Drugi stosik, w porównaniu do pierwszych szesnastu pozycji, wygląda uroczo! Takie maciupkie, cudowne, urocze kruszynki! :D
    Czytałam książki Meredith i je chyba mogę zaliczyć do najchudszych pośród mojego księgozbioru, obok PAXA i książki "Świat na żółto" (zakupionej na Znakowej promocji, podczas której zastanawiałam się nad zakupem "Jak być szczęśliwym?", ale stwierdziłam, że moje życie ssie, a te rady i tak pewnie nic nie pomogą... Może kiedyś jednak sięgnę :P).

    Buziaki! :*
    Ola

    PS. Durny blogger nie chce współpracować i miesza komentarze. SMUTEK TOTALNY. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz co rozpaczać, 90% też jeszcze nie przeczytałam xD Może wezmę się trochę za porządki i pokażę, ile mam u siebie nieprzeczytanych xD Sporo w każdym razie.
      Ooo a przeczytałaś już chociaż tego Sherlocka? Chociaż może nie mów, bo jak Dominika to przeczyta, to będzie płakać :D
      No maleńkie takie xD Lubię sięgać po takie chudzinki zaraz po grubasach, żeby śmignąć tylko przez daną historię.
      hahahhaha ssie mówisz? xDD
      Buziaki :*
      Ps. Znam to ;/ Zwłaszcza jak się pisze kilometrowy komentarz, jeb i nie ma...

      Usuń
  23. O książkkoholikach, którzy nie mogą spać bo zamiast łóżka mają książki już słyszałam, ale o takich, którzy nie wiedzą, że mają jakąś pozycję w swoich zbiorach? Jesteś pierwsza :D !
    ''Jak rozszyfrować każdego" ma na okładce jakiegoś detektywika. Oczywiście musiałam dwa razy się przyjrzeć, bo dla mnie detektyw jest tylko jeden. Powiem z ulgą, że jest za brzydki na mojego Sherlocka♥
    Cegiełki uwielbiam pod względem tego jak się prezentują, np. na półce, ale do czytania są beznadziejne. O wiele bardziej wole cienkie lektury, które można wszędzie zabrać. Dlatego też kupiłam pakiet kilku tomów Sherlocka, a nie jedno, wielkie tomisko. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha miło mi xD Wiesz, w końcu to zawsze jakaś zmiana, nigdy nie wiem co mnie spotka, kiedy podchodzę do biblioteczki :D
      O matko, dopiero na niego zwróciłam uwagę xDD
      Nie no gdzieżby, ten jest za gruby wgl -.-
      Beznadziejne owszem, jak chcę poczytać na leżąco, jedynie na brzuchu, odchylać się na full i potem kręgosłup połamany przez resztę dnia....
      Haha no tak, powiem Ci, że chyba też wolałabym kupić ten pakiecik co Ty, bo w końcu to więcej ksiażek *.*

      Usuń
  24. Świetny pomysł na post! Rzeczywiście chude książki przezentują się doś mizernie przy tych grubasach :D
    Powiem szczerze, mało znam :( Jeśli chodzi o DA to jestem na czwartej części i jakoś nie mogę zabrać się za piątą. Nie wiem dlaczego, bo kocham tą serię! Może po prostu nie mogę się przemóc bo nie chcę kończyć swojej przygody z Jace'm (<3), Clary i innymi...
    Kiedyś muszę Sandersona dopaść!!! Wszyscy ciągle mówią tyle dobrych rzeczy o nim!
    Jeśli chodzi o Kinga to jeszcze nie czytałam żadnej jego książki, ale mam w planach :D
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      O matko! Ja mam dokładnie to samo, został mi ostatni tom i to chyba jakieś podświadome...nie chcę kończyć przygody z Jace'em :< No i z innymi xD
      Haha też tak miałam "kurde, tyle sie mówi, może przeczytam" i o matko <3
      Pozdrawiam cieplutko! :D

      Usuń
  25. ACH! ACH! ACH! Tyle książek w jednym poście! *napawam się widokiem* ♥

    Ta różnica w wysokości stosiku-WOW!!! :D Super zdjęcie-też tak chce :P

    Tyle cudownych cegiełek-King i Clare *.*
    "Genialna Kasia zaczęła czytać serie od dupy strony, brawa." BRAWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie no ważne, że od czegoś zaczęłaś!

    Ja z takich grubasów to mam tylko 2 książki, które przy Twoich to są "książeczki" i mówię tutaj o "Mieście niebiańskiego ognia" i "Królowej cieni"!! ♥

    Rozpaczam, bo nie znam żadnej z tych cieniutkich książek *chlip chlip* No cóż, mówi się trudno i żyje się dalej :D

    Genialny pomysł na posta!!! Buziaki!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to może niedługo pokażę Ci moje wszystkie nieprzeczytane? xD Padniesz trupem tylko, że...czuję, że ja chyba też ;/

      To rób! Czekam <3
      Nic nowego -.- Raz zaczęłam serię od trzeciego tomu, potem przeczytałam drugi, a potem czwarty, pierwszego do dziś nie przeczytałąm xD

      OOo Szklany tron koniecznie chcę mieć :D

      Dziękuję kochana ;*

      Usuń
  26. O cie chromole! Ciekawie prezentuje się ten Twój stosik 'grubasków' XD
    Tak czytam te Twoje opisy... i wiesz takie: Kurna, to to się naczytała.... a chwilę później "Żadnej z nich jeszcze nie przeczytałam" - myślałam że się opluję, tak się śmiałam XD
    Powiem Ci, że "To" Kinga prezentuje się całkiem-całkiem. Ok, bardzo całkiem. Doba no już, strasznie mi się podoba XD
    Oooo!! A o tej książce słyszałam! "Okularnik" kojarzę!
    Nooo! <3 "Pani Noc" <3<3 Kochaaaam!
    "Zgrozy..." nie czytałam, ale Twoja recka śni mi się po nocach, więc chyba coś skubnę tej książki XD
    LUJU! Ty wiesz, że mam tę trylogię w domu? XD Leżą na półce i ciekawie wyglądają - ale słyszałam, że ciężkim językiem napisane - choć fajne.
    A Zmierzch i DA już stety-niestety za mną :((( Ciesz się blondaskiem, ciesz bo w DM go nie ma :(((
    No, 'lekturka' to określenie średnio na jeża - ale cicho XDXD Muszę reckę "Z mgły zrodzonego przeczytać" ale to może jutro, żeby komentarz w miarę zrozumiały był XD
    Ty no, ale za trn Przewodnik po filmie to lipa - lipa bo ja nie kupiłam!! :'(
    "Jak rozszyfrować każdego" wydaje się być ciekawe, ale okładka do kitu Ci mówię!
    Ooo, no i te kurna Latry XD
    Zakochałam się no! "Ani żadnej rzeczy" na zdjęci wygląda cudnie, więc liczę że jak polecę do jakiegoś empika, matrasa czy innego kija to wymacam i mam nadzieję kupię XD
    Buziakii! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhaa widzisz, tak Cię zaskoczyć potrafię tylko ja <3
      O matko, ale parszywe jest to wydanie, nie dość, że koło 1100 stron, to jeszcze czcionka taka, jaką w gimnazjum ściągi pisałam -.-
      O chociaż coś :D
      Trylogia Larrsona? Absolutnie! Nie ma tam nic ciężkiego, czytałam póki co pierwszą część i jest fantastyczna! :)
      Ooo tak, tak lubię czytać Twoje komentarze ;*
      Zawsze możesz kupić, patrzyłam jeszcze kilka dni temu i nadal był na świecie książki w takiej samej cenie! Poza tym jak będę przy kasie kupię sobie jeszcze przewodnik Nocnego Łowcy :D
      O matko, cudowna książeczka, taka chudzinka, ale niewyobrażalnie piękna :D
      Buziaki kochana :*

      Usuń
  27. Życzę dużo zdrowia! A stosiki zacne - zarówno ten "gruby", jak i "chudy". ;-) Właśnie uświadomiłaś mi, że muszę w końcu zabrać się za jakąś powieść Kinga, bo miałam już jedne spotkanie z jego twórczością, ale było niezwykle nudne, więc wypadałoby odczarować w końcu jego powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Ooo czyli jesteśmy w podobnej sytuacji, mnie "Stukostrachy" absolutnie nie porwały, ale kupiłam jeszcze inne książki Kinga, zeby nie skreślać go po jednej książce.

      Usuń
  28. Fajny post:D Świetne stosy :D Za Sandersona muszę się dopiero zabrać :D Chyba sobie ściągnę od Cb pomysł na posta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :) Bardzo proszę, nie ma problemu :D

      Usuń