"Nie poddawaj się" - Rainbow Rowell - czyli twór tak ekstremalnie dziwny, że aż mnie oczarował

22 października

No i znowu opinia o książce!
Dziś przedstawię wam niesamowicie dziwny twór. 
Niestety nie czytałam "Fangirl", ale pogrzebałam trochę w internecie i z tego co zrozumiałam, to "Nie poddawaj się" jest fan fiction innego fan fiction Harry'ego Pottera. 
Macie to? Ja nie bardzo.



Dobra, spróbuję wam to wytłumaczyć bardziej. Cathy jest bohaterką "Fangirl" i ma swoją ukochaną serię o czarodziejach, nie może się doczekać ósmego tomu, dlatego sama pisze fanfik tegoż cyklu. Jeżeli coś porypałam to piszcie w komentarzach. 
Rainbow Rowell jest popularną autorką literatury młodzieżowej, utalentowana, wszechstronna i generalnie mogłabym mówić o niej godzinami, gdybym cokolwiek o niej wiedziała. 

Ta recenzja będzie dziwna i inna. Ciężko napisać na poważnie o tak szurniętej książce. 


47/2016

Tytuł oryginalny:"Carry on"
Wydawnictwo: Harper Collins
Cykl: -
Kategoria: fantasy
Liczba stron: 507
Cena okładkowa: 36,99 zł
Oprawa: miękka
Data premiery:  12-10-2016

Od tej książki odstraszała mnie i autorka (bo pisze takie książki, których ja raczej nie czytuję), i okładka (okropnie dziadowska moim zdaniem), i tytuł. Praktycznie nic nie zwiastuje nam powieści fantasy z czarodziejami w roli głównej. Gdybym zobaczyła ją na półce w księgarni, rękę dałabym sobie uciąć, że to jakaś obyczajówa. I co? I dziś byłabym bez ręki (pozdrowienia dla fanów filmu). Tytuł wyjaśnia się dopiero na samiusieńkim końcu i szczerze powiedziawszy dobrałabym jakiś inny :). Wydanie bez fajerwerków, miękka okładka (taka baardzo miękka), ale duża czcionka i ogromne strony dają razem niezły efekt. 


Simon Snow właśnie zaczyna ostatni - ósmy rok w szkole dla czarodziejów w Watford. Jest najpotężniejszym na świecie magiem, a nie potrafi sobie poradzić nawet z różdżką. Wszystko podpala i ludzie omijają go z daleka. W dodatku jest bohaterem przepowiedni, który to ma uratować cały świat. Jego sytuacji nie poprawiają problemy z dziewczyną i cicha wojna ze swoim współlokatorem - Basiltonem. Simon ciągle ma wrażenie, że jego wróg coś knuje, a sytuacja pogarsza się, gdy Baz nie wraca do szkoły... W tym samym czasie nawiedza go duch, któremu zobowiązał się pomóc, a żeby spełnić obietnicę - będzie musiał chwilowo zakopać topór wojenny ze swoim największym nieprzyjacielem...


Zaczynamy czytać i dostajemy obuchem w łeb. Moment moment, "Wybraniec", który w wieku 11 lat trafia do szkoły dla czarodziejów, mówi mu o tym jej dyrektor; przyjaciółka, która zawsze wszystko wie, do tego zły i potężny mag, który chce zniszczyć świat i przepowiednia zapowiadająca przyjście wielkiego czarodzieja, który pokona wszelkie zło. Coś wam to przypomina?
Harry Potter jak w mordę strzelił.
Nawet urodziny mieli w tym samym miesiącu. Oczywiście oboje nie mają rodziców. Na korytarzu przy gabinecie dyrektora wiszą portrety poprzedników, Simon jest najpotężniejszym na świecie czarodziejem, przyjaźni się z żeńską wersją Hagrida, a do tego mamy rówieśnika, który go nienawidzi. Cała konstrukcja Szkoły Watfordzkiej do bólu przypomina Hogward. Mamy wieżyczki, błonia (tylko trochę inaczej nazwane), coś na kształt zakazanego lasu, kobieca wesja Hagrida mieszka sobie w chatce niedaleko szkoły i tak dalej i tak dalej.

- Przestanę - oznajmia. - Od tej chwili dam spokój Wellbelove. W ogóle mi na niej nie zależy.
- To jeszcze gorzej! [Simon]
- No to nie przestanę! - warczy, jakby to on miał prawo się wściekać. - Lepiej? Wezmę z nią cholerny ślub i będziemy mieli najpiękniejsze dzieci w historii magii, i wszystkim damy na imię Simon, żeby Ci zaleźć za skórę.

Na początku czułam się troszeczkę zbita z tropu, bo w końcu czekałam na oryginalną opowieść o czarodziejach (wcześniej nie wiedziałam o tym, że historia Simona jest wzorowana na Potterze), a tu mam ...klops. I to rozlazły.
Stwierdziłam, że dobra, nieważne - czytam dalej i nie myślę o tych podobieństwach.
Całe szczęście później było już nawet oryginalnie :)

Po pięciu rozdziałach byłam tak oczarowana i tak okrutnie wciągnęłam się w historię, że jednego dnia opanowałam 300 stron. Siedziałam do wpół do drugiej w nocy i nie mogłam się oderwać, co nie zdarza mi się za często - zwykle nie zarywam nocek.
- Mama mówi, że nie wiadomo, skąd tak naprawdę pochodzisz i że możesz być niebezpieczny.
- Dlaczego jej nie posłuchałaś? - zapytałem.
- Bo nie wiadomo, skąd tak naprawdę pochodzisz, Simonie! I możesz być niebezpieczny!
Jeżeli chodzi o styl autorki - wcześniej nie czytałam żadnej jej powieści, dlatego nie wiedziałam czego się spodziewać. Dla Pani Rowell to również było wyzwanie, bo zazwyczaj nie pisze fantasy, więc w zasadzie odbyłyśmy razem nasz "pierwszy raz" :D.
Język jest bardzo prosty, autorka nie boi się wulgaryzmów, ale o dziwo są one użyte prawidłowo. 
Krótkie rozdziały nadają dynamiki, a dzięki mocy perspektyw lepiej poznajemy każdego z bohaterów.

Oczywiście najwięcej wydarzeń rozgrywa się z perspektywy Simona Snowa. Wybrańca, potężnego czarodzieja, wiernego i lojalnego przyjaciela i niezbyt udanego chłopaka Agathy. 
Najbardziej jednak podobały mi się rozdziały Baza. Rówieśnika reszty naszych bohaterów, taki trochę "czarny charakter" jak Draco, ale tego gościa bardzo polubiłam. Sarkastyczny dupek, który próbuje jak najbardziej uprzykrzyć życie swojego współlokatora (Simona). Wyjątkowy, bardzo zdolny czarodziej.
Wspomniałam, że jest wampirem? :D
Tak, Rowell wprowadziła krwiopijców, co bardzo mnie uszczęśliwiło. 

Zjadłem kanapkę w podziemiach i popiłem paroma szczurami.

Świat czarodziejów nie jest zbyt rozbudowany ani szczegółowy. Autorka skupiła się raczej na bohaterach, ich przygodach, rozterkach, rozmowach i przekomarzankach.
Wszystkie sceny walki są po prostu śmieszne xD Umrzecie po prostu. Nawet największe starcia kończą się po dwóch minutach. Miałam wrażenie, że są one tylko przerywnikami w codziennym życiu Simona, Penelope, Agathy i Baza. Wojna wisi w powietrzu, a wszyscy bawią się jak na wakacjach w lunaparku.

Ostatnio mam jednak pecha do idiotycznych nazw. Najpierw "Prawdodziejka", teraz to. 
Przykłady tych perełek:
  • wiewiórdemon,
  • rybostwory,
  • borsukinsyny,
  • babojagołaki,
  • syrenołaki.
To dopiero początek.
Najlepsze były zaklęcia.
  • Z drogi, śledzie, bo król jedzie! (droga staje się wolna, samochody się rozstępują jak w filmie "Bruce Wszechmogący),
  • Motylem jestem (można latać),
  • Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba. Jak nie chleba, to bułeczki, włożę sobie go do teczki i zjem gdzieś nad brzegiem rzeki (wyobraźcie sobie: 18'letni chłopak, przerażający smok, a ten na stwora z takim zaklęciem.... no cóż, zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że smok umrze ze śmiechu),
  • Wołki, wołki, a kysz, a kysz! (nawet nie chcę o tym myśleć),
  • Życie na gorąco! (jak chcesz sobie odgrzać żarcie, musisz wypowiedzieć nazwę czasopisma - logiczne),
Jeżeli już jesteśmy przy dziwnych nazwach... Wyobraźcie sobie takiego Lorda Voldemorta - potężny czarodziej, siejący postrach na całym świecie, ludzie boją się wypowiedzieć nawet jego imię. Tu mamy podobnego bohatera i nazywa się... Szarobur. Podstępny Szarobur. 
Potrzebujecie jeszcze czegoś?
Jak to moja zaprzyjaźniona Q. stwierdziła - Szarobur to taki Voldemort z downem. Nic dodać - nic ująć :D

- Wyobraź sobie, że jesteś chochlikiem - mówi. - Wiem, że to obrzydliwe, ale wyobraź sobie. Jesteś chochlikiem, masz córkę i dajesz jej na imię Trixie. Chyba tylko po to, żeby wszyscy wiedzieli, że coś z nią nie tak. Jakby wszystkie chochliki musiały mieć na imię Trixie, Pixie albo Dixie.

Nie no wystarczy już, bo jak o tym pomyślę, to mózg paruje. Gdybym była czarodziejem w tym świecie i miała wygadywać takie głupoty, to rzuciłabym się z mostu, żeby mnie pożarły syrenołaki (podejrzewam, że kilkoro z was cieszyłoby się z takiego obrotu spraw, bo już bym tu nie pitoliła tak).

Bohaterowie bardzo mi się podobali, jedynie za Agathą nie przepadam. Na szczęście jest jej stosunkowo mało, a jej rozdziały wiele do powieści nie wnoszą, więc można je pobieżnie tylko przelecieć. Simon, Penny, Baz, Mag, Ebb i reszta są zupełnie od siebie inni, co daje efekt przyjemnej różnorodności.

No i nareszcie przechodzę do motywu, który podobał mi się najbardziej. To skierowane bardziej do kobiecej części moich czytelników!
Powieść w dużej mierze skonstruowana jest na wątku homoseksualnym. 
Ja jestem oczarowana. W powieściach Cassandry Clare (już na pewno wiecie jak kocham "Dary anioła") bardzo lubię to, że opisuje związki homoseksualne i są one traktowane jak zupełnie coś normalnego. Nikt się niczemu nie dziwi, nikogo nic nie brzydzi, a bohaterowie nie muszą się wstydzić. Szacunek dla autorki, bo to niełatwe zadanie. Czytelnik ma wrażenie, że właśnie tak to powinno wyglądać i wszystkie elementy świata przedstawionego idealnie ze sobą współgrają.
Trochę siedzę w temacie tzw. fanfików, ponieważ moja przyjaciółka swego czasu czytała ich naprawdę wiele. Kiedy już opanowała praktycznie wszystko, co istnieje w internecie - przerzuciła się na te, pisane po angielsku :D Wiem też, że rzesza fanek Harry'ego Pottera bardzo chciała wprowadzenia wątku Draco x Harry. Na ten temat powstało mnóstwo opowiadań i fanfiction. Dziewczyny! Jeżeli należycie do tej grupy - czytajcie "Nie poddawaj się". 
Jak już mówiłam - bardzo mi się ten wątek podobał i kolejne strony czytałam z wypiekami na twarzy. 

- Jestem rozpalona.
Baz uśmiecha się od ucha do ucha i znowu unosi brew.
- Chodzi mi o podwyższoną temperaturę.

Powoli przechodzę do końca, bo i tak popłynęłam z tematem. Ubawiłam się bardzo podczas czytania tej powieści. Niektóre nazwy czy wydarzenia powodowały, że czułam...zażenowanie, jednak nic mnie nie odstraszyło do niej na dobre. Jest to ambitna literatura, ostatnio dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak "guilty pleasure" (Kasia - człowiek zamierzchłej epoki) i jeżeli miałabym tutaj przypisać jakąś książkę, to na pewno byłoby to "Nie poddawaj się". Oczywiście jako asertywny czytelnik mówię, że mam to wszystko gdzieś. Mam 22 lata, uwielbiam książki o wampirach i bawią mnie mało ambitne książki.

Komu polecam? Przede wszystkim osobom, które:
  • lubią Harry'ego Pottera i nie chcą kończyć przygody ze światem czarodziejów,
  • zakochali się w twórczości Rainbow Rowell,
  • uwielbiają wątki homoseksualne (zwłaszcza męskie - jeżeli ich nie lubicie, to może się wam ona nie spodobać),
  • chcą przeczytać książkę dla czystej przyjemności, typowego "odmóżdżeniowca", który nie wniesie do waszego życia absolutnie nic, chociaż może pobudzić wyobraźnię ^^,
  • mentalnie nie wykraczają ponad 17 lat :D,
  • nie oczekują górnolotnego fantasy ;).
Oczywiście powieść możecie czytać niezależnie od innych, czy to od "Fangirl" czy "Harry'ego Pottera" :)

Jeżeli nie wiecie, czy to książka dla was, zawsze możecie przeczytać darmowy fragment, który znajduje się tutaj:


Generalnie książka bardzo mi się podobała. Trzeba ją czytać z przymrużeniem oka, bo nie wierzę, żeby tu wszystko było pisane na serio, chociażby zaklęcia. Przy okazji tej powieści okryłam, że jestem mentalnym młodziakiem, ale co się dziwić - mam kota w nagłówku. 
Mam małe marzenie - aby autorka napisała kolejną część. Kupię nawet za ostatnie pieniądze, bo ubawiłam się niezmiernie i na pewno przeczytam ją jeszcze nieraz :D.

Za książkę dziękuję :
Będziecie czytać? :D

Zajrzyj również tu

46 komentarzy

  1. Padłam gdy przeczytałam to zaklęcie z biedroneczką w tle i twoją ciętą ripostę o tym smoku :)
    A całkiem już na poważnie to raczej nie czytam fanficków, nie przepadam za nimi i w tej konkretnej książce przeraża mnie ilość stron. Więc chyba zrezygnuję z tej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na usta aż cisną się słowa niecenzuralne, kiedy człowiek jest zmuszony do czytania takich pierdół...
      Ja chętnie jeszcze poczytałabym z 200 lub 300 -naprawdę nie pogniewałabym się, gdyby była dłuższa, ale jestem już przyzwyczajona do takiej długości ksiązek :D

      Usuń
  2. Czy będę czytać? Na pewno nie w najbliższym czasie, ale kto wie może kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości. Kto wie może nie ryknę śmiechem przy wielkim i strasznym Szaroburze :D
    A jeśli chodzi o zaklęcia, jest ich tam więcej? Może zaklęcie na otwarcie drzwi to "Dzwiczkus otwieratus natychmiastus".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak tak, strasznym i "Podstępnym" Szaroburze -masakra.
      Jest! Jest tego dziadostwa strasznie dużo, autorka nie miała litości dla swoich czytelników i nie szczędziła ich xD

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. Przez to tłumaczenie serce mnie boli :C
    Jak czytałam Fangirl, a tam były fragmenty z fan fika Cath z Carry on właśnie, to one najbardziej podobały mi się z całej książki XDD. Choć Fangirl wypadła dla mnie mocno średnio, to mam ochotę przeczytać Nie poddawaj się. Może niedługo xd

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko Ciebie ;/
      To czytaj koniecznie!
      Podobno w "Fangirl" wypadały te fragmenty dość chaotyczne, ale głowę daję sobie uciąc, że pokochasz tę powieść!

      Usuń
  4. Tym razem podziękuję - to nie dla mnie, chociaż wątki homoseksualne mi nie przeszkadzają :) Ostatnio jaki potterowy atak - gdzie nie spojrzę, tam HP, a ja jeszcze nie czytałam i nawet nie oglądałam... Chyba jestem już po prostu za stara. Żal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że na punkcie tej książki nie oszalałabyś tak, jak a :)
      O ja też!
      Na Pottera mam już nie te lata niestety :D Chociaż swego czasu każdą część czytałam po trzy razy :D

      Usuń
  5. Nie byłam przekonana do tej książki, mam mały problem z Rainbow, ma dość specyficzny styl pisania. Czytałam jej "Eleonorę i Parka" tak mi nie podeszła, że myślałam iż umrę pod koniec. Za to "Fangirl" miała swój urok. Teraz w biedrze miałam w ręce "Załącznik" przeczytałam kawałek, pomyślałam - kurde, może być dobre! Natomiast jeśli chodzi o "Linię serc" to moja czytelnicza bratnia dusza stwierdziła, że Rainbow musiała coś palić przy pisaniu tej książki 😂 Także autorka jest wszechstronna i można powiedzieć, że ciekawa. Jak widać przy Carry On pojechała po bandzie i też tłumaczenie nadaje śmiesznego wydźwięku tej książce. Myślę, że jak znajdę czas to sięgnę po nią. ;D a co do Twojego komentarza, że zrobiło się u mnie kobieco. Otóż ja praktycznie tylko taką literaturę czytam dlatego taka pojawia się na blogu. Nie wychodzę po za literaturę kobiecą, erotyki, młodzieżówki i New Adult. Może się trochę ograniczam, ale jak narazie nic innego mnie nie kręci. :D recenzja jak zawsze śmieszna i na poziomie! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie szkoda, że nie czytałam jej poprzednich książek, bo wtedy byłabym w stanie coś poradzić ;/
      Ja mam koncepcję,że przy "Carry on" musiała przyjmować napoje wysokoprocentowe xD
      Sięgaj koniecznie, mówię Ci- spodoba Ci się, tego jestem pewna, choć może nie jest to coś, po co zwykle sięgasz :)
      Miałam na myśli, że własnie New Adult itp. ostatnio się u Ciebie nie pojawiają :D

      Usuń
  6. Ale gif cudny! ^^
    Czytam sobie ten wstęp - to nie zachęca, i to nie zachęca - a to wręcz odrzuca! I sobie myślę: "Co Cię do tej książki podkusiło kobieto?" XD
    Ogólnie, mam straaaszną ochotę na Fangirl - w końcu to o takiej szurniętej wariatce jak ja xDDD Może, kiedy przeczytam Fangirl to rzucę okiem na tę? Albo na odwrót xD Luj wie xDD
    Normalnie zawał przeżyłam, kiedy napisałaś mi, że to fantastyka - a nie żaden krwawy thriller! Harry'ego nie czytałam, ale kiedyś zamierzam. No wiesz, kieeeedyś xD
    Może po jakimś takim ff bym się w końcu zebrała. No, ale ogólnie nie przepadam za fanfikami, co mnie troszkę odstrasza od tej książki - no, ale no.
    A nawet jak nie dla HP, to przeczytam to dla wątku homoseksualnego! No luju, po Malecu mają wysoko postawioną poprzeczkę! No i propsy dla autorki, że tak podeszła do tematu, a nie jakiś homofob z niej czy coś.

    No, ogólnie buziaki! Super recka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3
      Kompletnie nie miałam pomysłu na zdjęcie, bo jak coś mi pasowało do okładki, to nie było adekwatne do treści i na odwrót ;/
      Koniecznie! Dawaj najpierw to, bo nie zniosę myśli, że zraziłaś się do autorki i nie przeczytam Twojej opinii o "Nie poddawaj się"!
      o! To był mój ulubiony wątek i powiem Ci... że praktycznie tylko dla niego tę ksiązkę przeczytałam xDD

      Buziaki, dzięki wielkie :*

      Usuń
  7. Szczerze? Nie jestem przekonana. W ogóle mam do tej książki mega mieszane uczucia :D
    Rainbow Rowell czytałam "Fangirl" i mega mi się nie podobało. Było nudno, oklepanie, a główna bohaterka to takie ciepłe kluchy z olejem.
    I tereaz zaczyna się problem, bo jedyne, co mi się podobało, to przewijające się niektóre momenty z właśnie Simona i pomyślałam sobie, że chętnie sama bym taką historię przeczytała.
    Ale czekaj, czekaj, czy Ty mówisz, że ta kobieta wciąga nas w historię od 8, ostatniego tomu?
    Dobra, w skrócie pewnie nie sięgnę. Wykorzystam koleżankę, której "Fangirl" się podobało, żeby przeczytała to i mi streściła xD
    Pozdrawiam! :)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem :)
      O! Jeżeli podobały Ci się fragmenty, to na pewno pokochasz całą opowieść :)
      Tak, od ósmego tomu wyimaginowanego cyklu xD Ale na spokojnie wszystko się rozumie i jakoś nie mam wrażenia, że jestem wyrwana z kontekstu. Akcja zaczyna się pod koniec wakacji, gdy Simon wraca do szkoły, więc taki restart następuje :)
      No cóż, to też sposób xD
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  8. Wczoraj skończyłem "Fangirl" i jestem pewny, że sięgnę tęż po "Nie poddawaj się" ^_^ Zwłaszcza, że Fangirl bardzo mi się podobała :') Co prawda fragmenty ff Cath i książek o Simonie na początku rozdziałów mnie denerwowały, ale myślę, że jeśli wszystko będzie złożone "do kupy" - może być naprawdę dobre :') Swoją drogą, Drarry to mój ulubiony ship z Harry'ego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie wierzę - Belikov zaszczycił mnie na blogu <3
      Ooo koniecznie, akurat Twoją recenzję na ten temat przeczytam od razu i jeszcze podpytam prywatnie co i jak, bo coś czuję, że wszystkiego publicznie nie ujawnisz xD
      Nie wierzę xDDD Masz + 10000 do sympatii ode mnie <3

      Usuń
  9. O ja, piszesz o mnie xd czuję się prawie sławna :') Opłaca się giermkować wiernie XDDDDD
    EJ no ale racje miałam z tym Szaroburem xD to już nawet mój tata się w czółko palnął jak mu o tym powiedziałam :D
    Watek homo jest fenomenalny :D Aczkolwiek wiesz, w drugim tomie mogłoby się okazać, że Simon się rozmyślił, bo to taki cipok, że kto go tam wie :D Całuję się dziko z Bazem, zwraca uwagę na jego najmniejszy włosek, ale nie! On nie ma oewności czy jest gejem XD No CHORE!
    Z resztą jak cała ta książka <3 I o dziwo to jest w niej najlepsze xD To co, czytasz kolejne twory Rowell? Klimat podobny, ino bez wampirów. Ale też takie... odmóżdza. Chociaż bez tych zaklęć to nie jest takie pełne odmózgowienie :< I kurde gubię ciągle wątek jak to piszę xDDD
    Baz-wampir był genialny xD Nawet lepszy niż Baz-gej, co zadziwia :D "zjadłem babeczkę i popiłem dwoma szczurami", albo "właśnie wytrąbiłem łanię" mnie rozbroiło XDD
    W zasadzie czytając twoja reckę czułam się jakbyś mi w głowie siedziała, ino lepiej umiała ubrać w słowa moje myśli. Duuuużo lepiej XD
    Miłego wieczoru ;*
    Q. (Jedyna I Niepowtarzalna z "Imieniem" na Q!)

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie - dokładnie xD
      Giermkuj dalej, to może jeszcze większych zaszczytów dostąpisz xD
      Ty, ale żeś spoilera rąbnęła tutaj. Oby nikt nie przeczytał Twojej wypowiedzi xD
      No może nie mieć pewności prawda? W końcu wcześniej był z dziewczyną xD
      Boże, pisząc z Tobą używam za dużo "xD".
      Nie, kolejnych nie czytam :D Chyba, że znów będą wampiry - to wtedy, w innym przypadku niet!
      Nie, gej lepszy xD
      O matko, siedzę Ci w głowie? Musimy iść z tym do lekarza.
      Jeszcze wymyślę kogoś, kto też ma imię na Q xD
      Bai bai :*

      Usuń
  10. Z punktów dla kogo wpisuje się do wszystkich, poza tym z lubienie Rainbow Rowell.
    Czytałam "Fangirl" i nie polubiłam się z tą autorką, mam wręcz traumę. Ale po "Nie poddawaj się" pewnie sięgnę, bo chyba w "Fangirl" najlepsze były fragmenty fanfików.
    Chyba wszyscy domownicy mają mnie za psychiczną, bo czytając twoje recenzje co chwila się podśmiewuję (jest takie słowo?!).
    Voldemort z downem wygrał wszystko xD
    Na HarryxDraco się nie zgadzam, bo jakoś nie przepadam za Draco, ale SimonxBaz to inna historia, bo w Bazie zdecydowanie coś lubię.
    Te zaklęcia, te nazwy... jejusiu... Wołki, wołki, a kysz, a kysz!
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ksiązka jest idealna dla Ciebie, czytaj i się nie zastanawiaj!
      Hahha tak, jest, zatwierdziłam je oficjalnie. Chociaż ja mówię zawsze :"podśmiechiwuję" xD
      Baz jest genialny! Świetna postać :D
      Pozdrawiam ciepło! :D

      Usuń
  11. Czytałam "Fangirl" i tak średni mi się podobała ta książka i tę też tak średnio mi się chce przeczytać. Fragmenty użyte w "Fangirl" średnio zachęcały, poza tym trochę jakby autorka kopiowała Harrego Pottera, a niezbyt chcę czytać takich klonów.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie ma się co zmuszać :)
      Klonem nie jest, może na początku było trochę brutalnie mówiąc - zerżnięte, ale potem na szczęście już wszystko toczyło się inaczej niż w Potterze :)
      Buziaki :*

      Usuń
  12. Rozwaliły mnie te nazwy i zaklęcia!! Borsukinsyny i to "coś" o biedroneczce najlepsze :D Nie no nie mogę ale mnie to rozbawiło...
    Czy tą książkę przeczytam? Nie wiem. Może jak będę bardzo potrzebowała takiego kompletnego odmóżdżacza, ale raczej nie mam czasu na czytanie kopii Harrego Pottera...
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne to jest po prostu xD Za każdym razem, gdy czytałam podobne cudeńka to ogarniało mnie ogromne zażenowanie...
      Kopią nie jest, początek był rzeczywiście zbyt podobny, ale potem już w ogóle nie przypomina Pottera :D
      Pozdrawiam kochana! :D

      Usuń
  13. Jakim cudem mogła zostać przetłumaczona w ten sposób książka? :O
    Totalne WOW, nie spodziewałam się tego, że w jakiejś powieści może wystąpić tak potoczny język, tak bardzo luźny styl.
    Te wszystkie zaklęcia, te śledzie ... -,- xD Nie wierzę. Zwariowana lektura.
    I jeszcze na temat Harry'ego Pottera. To zależy od czytelników, czy im się ta książka spodoba.Niektórzy nie lubią mieć takiego uczucia, jakby czytało się tę samą powieść tylko z innym tytułem. Ja osobiście takiego czegoś nie lubię.
    Lubię Pottera i mimo wszystko zabiorę się za tę książkę nie ze względu na niego, ale ze względu na to, aby poprawić sobie czasami humorek.
    Pozdrawiam!
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, są gorsze tłumaczenia, naprawdę xD Podejrzewam, że postanowiono nadać nowy tytuł niż tylko dokonać przetłumaczenia :)
      Rzekłabym nawet, że chora xD
      Nie, nie absolutnie - to nie jest kopia, początek boli, ale potem to zupełnie inna historia :)
      Ooo to poprawi Ci go na pewno! :D
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  14. Hmmm czytając Twoją recenzję, mam mieszane uczucia... Kocham Pottera <3 trudno byłoby mi się chyba przestawić np. na te zaklęcia ;p Prawdopodobnie bardzo by mnie to denerwowało... Może powinnam się przełamać i jednak spróbować. Może akurat by mi się spodobało :d Ach... te dylematy czytelnika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no nie wierzę, że te zaklęcia były pisane na poważnie, no po prostu nie chcę w to wierzyć :D
      Myślę, że spodobałaby Ci się :D Zwłaszcza przez wątek "miłosny" - ciężko go takim nawet nazwać xD

      Usuń
  15. Niestety ta powieść nie dla mnie, ale przeczytałam poprzednie książki R. Rowell tj.: "Linia serc" i "Załącznik" - to książki, które są lekkie i przyjemne, ale po przeczytaniu odkłada się je na półkę i zwyczajnie o nich zapomina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie zmuszaj się w takim razie :)
      Między innymi z tego powodu nie będę sięgać po inne powieści Rowell, ta mnie zainteresowała ze względu na to, że to książka fantasy :)

      Usuń
  16. Na moim blogu trwa właśnie konkurs, w którym można wygrać "Zaginionego"- gorąco zachęcam do wzięcia udziału :)

    www.word-is-infinite.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. No i teraz muszę to przeczytać, żeby cię te biedroneczki zeżarły, wydam na to ostatnie pieniądze. Ale coś czuję, że będzie warto.
    Gdy po raz pierwszy wzięłam tą książkę do ręki, mój przeżarty fangirlowaniem mózg upierał się, że "będzie ship, będzie ship". I czego się tutaj dowiaduję? Miałam rację! Ojejku, uwielbiam czytać yaoi, kocham HP i ta książka jest zdecydowanie dla mnie. 😊
    Cieszy mnie zapewnienie, że nieznajomość "Fangirl" nie przeszkadza w czytaniu w.w., to mnie w sumie martwiło najbardziej.
    A trochę odmóżdżenia to plan idealny przy obecnym planie lekcji (huraaa... liceum 😒).
    Prawie zapomniałam, recenzja była świetna, napisana lekko i ciekawie. 😉
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD
      I bardzo dobrze! Jak inwestować, to w rozrywkę może nie ambitną, ale taką, która Cię zmiecie z nóg! :D
      "przeżarty fangirlowaniem mózg" - umarłam xDD
      No pierwszy raz spotykam na moim blogu kogoś, kto lubi yaoi! I się do tego przyznaje oczywiście. Piątka! :D
      Ja nie zaznajomiłam się z "Fangirl" i nie mam zamiaru, i wszystko było w jak najlepszym porządku :D Bardzo się cieszę, że autorka nie powiązała tych książek ze sobą tak, że trzeba przeczytać jedną- by zrozumieć drugą :)
      Bardzo dziękuję, okropnie mi miło :D
      Pozdrawiam cieplutko i oby ten ohydny plan zmienili!

      Usuń
  18. Kurka, teraz narobiłaś mi starszną ochotę na tę ksiażkę, chociaż wcześniej nie wiedziałam, o czym jest. Czytałam ,,Fangirl" i chyba wszystkie powieści Rainbow Rowell, więc znam motyw Simona Snowa. Znów rozbawiły mnie te nazwy - komiczne! Chociaż to zaklęcie ze smokiem... zanim Simon zdążyłby je wypowiedzieć, smok już zjadłby go z trzy razy :D Myślę, że postaram się złapać tę książkę gdzieś na Targach już w weekend :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Bardzo się cieszę :D
      Ooo możę będą mieli akurat w atrakcyjnej cenie, polecam Ci gorąco, zwłaszcza jeżeli lubisz książki Rowell :)
      Pozdrawiam i udanych łowów!

      Usuń
  19. Śmiem twierdzić, że to plagiat albo po prostu jakaś parodia ;) Dużo w polskich internetach ochów i achów pod adresem tej autorki, ale nigdy nie miałam okazji się z nią zapoznać. Obawiam się, że ta książka może być dla mnie trochę zbyt dziwna, chociaż muszę przyznać, że opisujesz ją intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, powiem Ci szczerze, że sama nie wiem jaka jest różnica między bezpardonowym zerżnięciem a fanfiction... Moja zagadka życiowa.
      Bardzo mi miło :) Przemyśl na spokojnie, albo w ogóle przeczytaj sobie fragment i zobaczysz czy warta jest kupna :)

      Usuń
  20. Śliczne zdjęcie! (a może gif czy coś) Takie urocze i magiczne! *.* *zachwycam się*
    No ja też nie bardzo mam to, że to jest jakieś ff innego ff o "HP"......co?????????!!!
    Voldemort z downem-hahhahahahahhahahahahha padłam XD
    Okey-nie przeczytam tego!
    Jakoś strasznie razi mnie to podobieństwo do "Harry'ego...", a do tego te głupie nazwy i zaklęcia! Boże, zaklęcia są jakby wymyślone przez dziecko! Myślę, że gdybym musiała czytać tę książkę z tymi hokusami pokusami to chyba bym oszalała, ale wyskoczyła przez okno! Moje życie jest zbyt cenne, żeby psuć sobie zdrowie psychiczne przez jedną książkę.
    Baz i Penelope będą mi musieli wybaczyć, bo niestety nie spotkamy się.
    I może ten wątek homoseksualny byłby wstanie mnie do tej książki przekonać, gdyby nie to, że już się go domyślam.
    Myślę, że jak już będę się brała za Rowell, to będzie to to nieszczęsne "Fangirl" (nie za dużo "to"?).
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gif! Bardzo dziękuję :D Kompletnie nie miałam pomysłu na zdjęcie, więc stwierdziłam, że chociaż będzie błyszczeć xD

      Czytaj! Głowę dam sobie uciąc, że oszalejesz na punkcie tej książki :D

      Nazwy są idiotyczne.

      No wiesz, może i się go domyślasz, ale nie masz pojęcia jak super było go przeżywać!
      Nieee, może być xD Powodzenia w takim razie :D

      Buziaki :*

      Usuń
  21. Mimo, że nie czytałaś "Fangirl", to recenzja poszła Ci znakomicie:) U mnie odwrotnie - czytałam wszystko Rowell i choć kocham "Fangirl" to na tę pozycję się nie zdecydowałam. Wszystko dlatego, że ostatnia książka autorki "Załącznik" trochę mnie rozczarowała:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... Bardzo się cieszę :)
      Czytałam jedynie fragment Załącznika i od razu stwierdziłam, że to książka absolutnie nie dla mnie :/
      Oby nigdy więcej takie rozczarowania Cię nie spotykały!

      Usuń
  22. Ostatnio w ogóle nie miałam czasu na przesiadywanie w internetach i mam tu u ciebie trochę zaległości... aż żal tyłek ściska, bo stęskniłam się za twoimi recenzjami :D
    Widzę, że masz jakiś dziwny okres ostatnio... najpierw przeżywasz pierwszy raz z autorką, a potem chcesz "przelecieć" rozdział... XD
    O tej książce nigdy nie słyszałam, a teraz aż mnie skręca, żeby tylko mieć ją na półce (to twoja wina, że mój portfel będzie jeszcze chudszy niż jest aktualnie). Kocham Pottera, kocham fanfiki i uwielbiam wątki homoseksualne, bo one w pewien sposób przyzwyczajają ludzi do tego, iż homoseksualizm nie jest niczym dziwnym ani niespotykanym. Szacunek dla autorki!
    Okładka faktycznie dziadowska i w ogóle bym się nie domyśliła, że ma coś wspólnego z fantastyką XD
    Buziaki! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, już dawno Cię u mnie nie widziałam :(
      W takim razie witam z powrotem w moich skromnych progach :D

      To nie dziwny okres, to cała dekada juz będzie xD

      Oj nie chciałam. Chociaż w sumie to chciałam, w końcu o to chodzi! Zeby polecać sobie książki :D Wątek "homo" na pewno Cię usatysfakcjonuje <3

      Ja dokładnie tak samo xD Bez sensu w ogóle, bo fani fantasy nie podejdą do niej w księgarni ;(

      Buziaki! :*

      Usuń
  23. O Matko! Toż to idealna pozycja dla mnie! Nic tylko siadać i czytać! :D

    Tyle, że w sumie chyba najpierw wolałabym przeczytać "Fangirl" :( Trzeba będzie coś wykombinować! :D

    Już u Ulki na recenzji płakałam ze śmiechu z tych nazw i zaklęć, u Ciebie zyskałam kolejną dawkę śmiechu. Intrygują mnie te "dwuminutowe" walki xD To może być ciekawe... Wiesz czytałam kiedyś sobie takiego fanficka (oczywiście potterowskiego), co prawda bitwa była długa, ale płakałam na niej ze śmiechu... Wyobraź sobie, że był tam motyw Chłopca-Który-Fortunnie-Wyrżnął-Twarzą-W-Ziemię i podciął Voldemorta, który wypierdzielił się, stoczył się z pagórka i Harry go bez problemu zabił xDDD No po prostu kosmos xDDD

    Dobra, kończę tę dygresję, idę płakać i błagać kogoś o zakup "Fangirl" oraz "Nie poddawaj się" :D

    Buziole! :*
    Ola aka Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem Bella Tina według nazwy. Pozdrowienia dla każdego, kto czyta to zeznanie. Zostałem odrzucony przez mojego męża po trzech (3) latach małżeństwa tylko dlatego, że inna kobieta miała jakieś zaklęcia, a on zostawił mnie i dziecko, aby cierpieć. Pewnego dnia, kiedy czytałem w internecie, widziałem post na temat tego czarownika na ten adres lovespellsolution@yahoo.com, pomóż kobiecie odzyskać męża i dałem mu odpowiedź na jego adres i powiedział mi Że kobieta miała zaklęcie na mój mąż i powiedział mi, że pomoże mi i po dwóch dniach, że będę miał mojego męża z powrotem. Wierzę w niego i dziś cieszę się, że wszyscy wiedzą, że ten czarujący czarodzieja ma możliwość przywrócenia kochanków z powrotem. Bo teraz jestem zadowolony z mojego męża. Dzięki za Dr.Brown. Jego email: lovespellsolution@yahoo.com lub pod numerem +27846918903

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail