"Prawdodziejka"; - Susan Dennard

15 października

Cześć wam!
Dziś trochę postękam.



44/2016

Tytuł oryginalny:"Truthwitch"
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Czaroziemie (tom 1)
Kategoria:  fantastyka/fantasy
Liczba stron: 400
Cena okładkowa: 36,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery:  12-10-2016

"Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami.
- Prawdodziejka wejdzie do kanonu.

Taki blurb autorstwa Pani J. Mass atakuje nas z okładki tajemniczo brzmiącej "Prawdodziejki".
Uwierzyłam.
Przeczytałam.
I co?
Jajco.

Ale po kolei.

Jedyne, co wiedziałam przed przeczytaniem tej książki to, że opowiada o dwóch przyjaciółkach - czarodziejkach, które wpadają w jakieś wielkie tarapaty i muszę uciekać. To tyle, ale wystarczyło mi w zupełności. Ostatnio jak widzicie mam jakieś jazdy na fantasy i łapię wszystko z tego gatunku.

Tak więc zaczęłam czytać i po około 70-80 stronach nagle uświadomiłam sobie, że nie wiem co potrafi owa prawdodziejka. Oczywiście domyślałam się, ale lubię mieć sprawdzone informacje, więc z ciekawości czy jakoś się to wszystko rozwinie i w jaką stronę zmierza akcja - spojrzałam sobie na opis znajdujący się z tyłu na okładce. Jakież było moje zdziwienie kiedy zwyczajnie, chamsko mi zaspoilerowano kim jest owa prawdodziejka :<
Zapiszę sobie na ścianie: nie czytać opisów z tyłu książki.

W każdym razie pierwsze co mnie uderzyło: do bólu głupie nazwy. Nie mam pojęcia czy to kwestia tłumaczenia, czy po prostu to tak idiotycznie brzmi w języku polskim.
Jak jeszcze ową prawdodziejkę mogę przeżyć tak np.: krwiodziej, pływodziej, wiatrodziej, glebodziej, żelazodziej (? Już kuźwa nie pamiętam nawet jak to było) no po prostu ....eh.... Hicior nad hiciorami: WIATROKULARY.
Też macie wrażenie, że nazwy te tworzyło pięcioletnie dziecko, któremu chwilowo się nudziło?
Kiedy czyta się tę książkę, to naprawdę bardzo boli.

Dobra, ale idźmy do najważniejszego - fabuły.
Nie powiem, że jest nieciekawie. Książka nawet wciąga i bardzo przyjemnie się ją czyta, ale nie jest to historia oryginalna, a czasem wręcz przewidywalna.
Przez 400 stron nie nastąpił chyba ani jeden moment, który wyrwałby mnie z kapci, a niestety - tego oczekuję od fantasy.
Bardzo podobała mi się konstrukcja całego tła politycznego. Mamy tutaj ukazany świat w takiej "przerwie" od wojny. Wszelkie krainy żyją w niezwykle napiętych stosunkach, minimalne przejawy nieposłuszeństwa wobec tamtejszych norm mogą spowodować niewyobrażalne konsekwencje. Do tego każdy zdaje sobie sprawę z kończącego się powoli traktatu pokojowego, po którego ustaniu wiele społeczeństw zostanie zmiecionych z powierzchni ziemi.

Jeżeli chodzi o pomysł Susan Dennard - kolokwialnie powiem - du*y mi nie urwało.
Jest jeden tego powód: niedopracowanie.
Dość słabo wykreowany świat przez autorkę, a do tego niezbyt szczegółowe opisy ... w zasadzie czegokolwiek.
Mamy tu głównie czarodziejów, nie oszukujmy się : ludzie odróżniający prawdę od kłamstw, czy panujący nad żywiołami - to już było. Jednak jest kilka nowości, mam tu na myśli głównie krwiodzieja, który panuje nad cieczą nieprzerwanie płynącą w naszych żyłach, może nas unieruchomić na pewien czas, potrafi wyczuć naszą woń - nigdy się nie myli; czy też np. wododziej - specjalizujący się w płynach ustrojowych, dzięki którym jest świetnym uzdrowicielem. Ogniodziej - sprawdza się w ubytkach mięśni. Jeżeli chodzi o kości - złamania i tak dalej - naprawy tego dokonuje już inny czarodziej.

No i właśnie, świat tu przedstawiony ma naprawdę wiele zalet, jednak ciężko je zauważać, ponieważ przez całą powieść czułam niedosyt. Rozszczepienie magów - mówi się o tym wiele razy, ale z każdym kolejnym - nie dowiadujemy się o procesie tym absolutnie nic więcej. Ono jest, wiemy po trosze jak się ono przejawia i czym głównie skutkuje - ale ani dlaczego, ani jak ono powstaje - tego się nie dowiemy.
No i niestety tak jest ze wszystkim. Często aż miałam ochotę krzyczeć: BABO, DAJ MI JAKIEŚ INFORMACJE. Nie słuchała niestety ;<

Jeżeli chodzi o bohaterów - mam ten sam zarzut. Chociaż jeżeli chodzi o Safiyę i Iseult (musiałam aż zobaczyć do książki jak to się pisało), to są to bardzo wyraziste bohaterki. Czasem aż za. Autorka właśnie popada w tego typu skrajności. Safiya jawi się jako niesamowicie dzika i nieokiełznana wojowniczka, czasem aż do przesady. Sama o sobie mówiła: "No przecież jestem Safiya! Muszę mu pokazać, że tak nie może być!". Nieważne czemu i nieważne po co.
Jednak mimo wszystko moim zdaniem to jedne z jaśniejszych elementów tej książki. Są to po prostu rasowe kobiety (pomijając to przejaskrawienie już), mające sporo (głupich) pomysłów, waleczne i do bólu sobie oddane, dlatego że wiąże je magiczna więź. Są więziosiostrami. Nie, nie dowiecie się co to w zasadzie jest.

Nie obędziemy się bez wątku miłosnego, który jest na szczęście dość delikatny, aczkolwiek jego przebiegu domyślimy się już od początku. Merik jest moim zdaniem jednym ze słabszych bohaterów. Ot Książątko, wielkie panisko, czasem przejawiające miłość do ojczyzny i chęć ratowania swoich pobratymców (to git), jednak przez większość czasu tak bardzo się rządził, tak bardzo miał być charakterny, że wyszedł....nijaki.

Ja nie wiem, to jest nowa książka i już pobieżnie przeleciałam kilka recenzji, ale tylko po to, by zobaczyć czy ludziom się podoba i widziałam same zachwyty nad nią.
Czy ze mną jest coś nie tak?

Zgodzę się z tym, że jest to lekka książka, którą czyta się przyjemnie i jeżeli jesteście fanami fantasy - to może się wam spodobać.
Ja miałam najwidoczniej wobec niej inne oczekiwania, których niestety w większości nie spełniła.

O! A propos samego zakończenia - mam wrażenie, że ostatnie 100 stron pisał ktoś zupełnie inny, albo autorka doznała jakiegoś olśnienia, bo naprawdę mi się podobało. Już nie zwracając uwagi na te braki szczegółów, to nawet mnie wciągnęła. Akcja zdecydowanie ruszyła z kopyta, główna bohaterka bardzo się zmieniła - na lepsze na szczęście i bardzo, ale to bardzo ciekawi mnie wątek krwiodzieja, który dla mnie mógłby być główną postacią tej książki, a Merika można byłoby wywalić w kibinimater.

Brakowało mi również bardzo humoru. Tak bardzo lubię się pośmiać przy książce :(

Czy przeczytam następną część?
Jeżeli zostanie rozwinięty wątek krwiodzieja, świat zostanie lepiej wykreowany i akcja będzie się toczyć jak na ostatnich 100 stronach - z przyjemnością.

Moim zdaniem "Prawdodziejka" do kanonu nie wejdzie, chociaż jest to dobra książka, którą przyjemnie się czyta :)

Ogólna ocena była, ale stwierdziłam, że to bez sensu, z recenzji sami wywnioskować możecie jak oceniam tę książkę :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN :)



Zajrzyj również tu

50 komentarzy

  1. Nie wiem dlaczego, ale wstęp mnie rozbawił. Wyobrażałam sobie taką radosną Kasie mówiącą ,,cześć wam'', a tam zaraz z grymasem ,,a znów pojadę po bandzie, bo przeczytałam beznadziejną książkę''. Dobra, nieważne.
    Uwielbiam tła polityczne w fantasy <3 Serio. Swoją drogą może znasz coś takiego godnego polecenia? Nie musi być tam dużo smoków itp., bo to nie do końca moje klimaty, ale też mam dość tych zwykłych książek.
    ,,Nie słuchała niestety'' :DD Susan i Danielle (autorka Porwanej Pieśniarki) muszą się przyjaźnić, bo ja do niej ,,Dawaj Tistana!'', a ona nadal z tą miss pomarańczy.
    W każdym razie już widząc okładkę wiedziałam, że nic z tego. To pierwsza okładka z SQN, która nie była tak ładna jak wszystkie pozostałe więc uznałam, że to znak, a wszystkie te pochwały ludzi dookoła w zbyt dużym natężeniu odstraszyły (wyjaśniałam już przy Epidemii, że czasami tak mam :P). Także Prawdodziejka nie będzie czymś po co sięgnę tym bardziej, że ma wątek miłosny, a ja w fantasy i dystopiach nie lubię wątku miłosnego. Tylko mnie męczy i odciąga od akcji. Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie po bandzie nie pojechałam, starałam się też dobre rzeczy znaleźć w tej książce :D Nieraz musiałam się porządnie zastanowić...
      Tło polityczne - już Ci pisałam, celuj w Z mgły zrodzonego, po pierwszym tomie oszalałam po prostu i już jestem w stanie stwierdzić, że tego autora pokochałam :D
      xDDDD Nie chcą słuchać czasami :<
      Powiem Ci, że widząc inne ksiażki tego wydawnictwa u dziewczyn chociażby, mówię ooo, ciekawe jaka ta będzie, a jest zwykła. Ładna, czytelna, ale myślałam, że będzie coś szałowego w środku, no nic, może następnym razem trafię :)
      Pozdrawiam !

      Usuń
  2. No wiesz... Merik jest chyba moim ulubionym bohaterem, a jego rozmowy z Safi, są naprawdę zabawne :D Takie przynajmniej jest moje zdania. Co do rozszczepienia, wydaje mi się, że dobrze jest tak jak jest. Koniec końców powieść skupia się na dziewczynach, a one go same nie przeżyły i w sumie nikt nie wie, jak i dlaczego zachodzi ;P Końcówka zdecydownanie najlepsza, bo początek przydługi :D Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu mnie zabawne się nie wydawały, ale już wiele osób mówiło mi, że mam dziwne poczucie humoru (w tym sensie, że mało kiedy śmieszą mnie rzeczy, których innych kładą po prostu plackiem) :D
      O tak tak, końcówkę bym zostawiła, pierwsze 300 stron - out.
      Zazdroszczę, że tak Ci się podobała - sama lubię tak zagłębiać się w książki :D

      Usuń
  3. Ja jeszcze nie czytam, opis mnie zaciekawił ale te nazwy są śmieszne i masz rację, że wygląda jakby wymyślało je dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zamierzasz? :)
      No niestety, bardzo mi przeszkadzały ;/

      Usuń
  4. Gdy doszedłem do wątku gdzie pisałaś "Też macie wrażenie, że nazwy te tworzyło pięcioletnie dziecko, któremu chwilowo się nudziło", to przez myśl przeszło "A może książka jest dla pięcioletniego dziecka", oczywiście od razu gdy myśl się zmaterializowała poszła za nią kolejna "czyś ty zwariował!?", innymi słowy umysł sam mnie wyprowadził z tego błędu. Wiesz jak czytałem o tych łączeniach słownych (moc + koniec słowa "czarodziej"), przyszło mi do głowy pewien serial na kanale nickelodeon, a konkretnie "Avatar", niby bajka ale bardzo głęboka. Polecam tobie może ci się spodoba. Są dwa sezony (że się tak wyrażę) pierwsza to "Legenda Aanga" i druga "Legenda Korry". Niby pierwszy sezon został przerobiony na film, ale ten raczej omijaj szerokim łukiem (jak to mówią: Nie bierz nawet za darmo).
    Jeśli chodzi o książkę o wydaję mi się, że jak na złość zaszkodził jej zbytni marketing. A te pozytywne recenzje czy raczej pieśni pochwalne to jeden z elementów marketingu. Ponieważ nie oszukujmy się. Blogerzy książkowi, szczególnie ci z dużą publicznością potrafią manipulować słupkami sprzedaży książki [rany trochę sztywno to zabrzmiało].
    A jeśli chodzi o to czy ja nabędę tę pozycję, sam nie wiem, może w jakiejś promocji. Ale dość długo będę ją oceniał.

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, istnieją genialne dzieci, które sobie same czytają fantastyczne książki, więc na upartego... :D

      Okej, będę omijać :D Jednak bajek niestety oglądać nie lubię - żadnych chyba ;/ W dzieciństwie non stop, a teraz...O! Jedyna, na którą czasem sobie zerknę to Baranek Shoun :D Genialna.

      Również mam takie wrażenie ;/ Podobnie jak z "Dziewczyną z pociągu" - tylko na dużo mniejszą skalę.
      O ja nie manipuluję! A też jestem blogerem książkowym :D Trudno, najwyżej ktoś mnie przestanie lubić, ale chcę pisać to, co myślę :D

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  5. Tymi nazwami to rzeczywiście zaszaleli. Być może to tylko mój urok, ponieważ po prostu nie przepadam za polskimi nazwami, które nawet nie są poetyckie ani nic takiego. Z dwojga złego, wolę gdy są pozostawione same sobie - przypisane z języka angielskiego. Czasem uda się coś niecoś wykreować, jednak nie zawsze się to udaje.

    Co do reszty książki - tobie się nie podobało, jednak mi pewnie podejdzie do gustu xd Czarodziejki, naiwne książęta... ostatnio czuje, że to moje klimaty. Być może przez to, iż chce na siłę obejrzeć nową bajkę godną Disneya, a takiej nie znajduję, jednak... pewnie mi się spodoba. XD Albo będę tak pośrodku, bo Magda szaleje za tą książką, ty jesteś na nie... Ktoś was musi pogodzić, ok? XDD

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem kilka musiałoby byc po prostu zmienionych, a tak wyszło na jedno kopyto strasznie.
      Moim zdaniem też niektóre nazwy po przełożeniu na język polski brzmią trochę "kulawo" ;/

      Hahaha xD Być może, jesteś dużo młodsza ode mnie, więc jak najbardziej - próbuj :D
      Okej, dla mnie nie ma problemu xD

      Buziaki :*

      Usuń
  6. Właśnie nie mogę się przemóc, żeby przeczytać tę książkę przez te dziwaczne nazwy i słowa... chybabym cały czas chichotała ;P Trzeba przyznać, że pomysł autorka miała oryginalny, ale zniechęca mnie wątek romantyczny (chociaż na szczęście nie ma trójkąta miłosnego- juhu!!!) oraz ten brak szczegółów... Hmmm... kupić jej nie kupię, bo szkoda kaski, ale jakbym trafiła na nią w bibliotece, to może bym zaryzykowała. Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątek romantyczny jest na szczęscie naprawde delikatny i rozwija się w sumie dopiero pod sam koniec książki :)
      No tak, trójkąty rzeczywiście się przejadły, chociaż przyznam, że czasem sobie chętnie czytam historie z takim wątkiem ;)
      O! To dobre rozwiązanie, możesz też przeczytać sobie darmowy fragment, może już zobaczysz, czy to ksiązka dla Ciebie - czy nie :D

      Usuń
  7. Nieźle sobie śmieszkowałam czytając Twoją recenzję. Głównie za sprawą tych nazw. :D
    Nie mam zamiaru czytać tej książki, jakoś mnie nie kusiła od początku, teraz się utwierdziłam w tym. Choć może, jak znajdę ją w bibliotece... Na poprawę humory tymi boskimi nazwami. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nazwy są przekomiczne :D
      Jeżeli masz podobny gust do mojego, to raczej Ci się nie spodoba :D Ale spróbować możesz!

      Usuń
  8. Najpierw nie miałam ochoty przeczytać tej książki, potem obejrzałam kilka recenzji i chciałam ją przeczytać a tu znowu nie wiem czy mam ją czytać. Ogólnie nie lubię zabierać się za wychwalane książki bo w większości wypadków mnie zawodzą. Może jak fala minie i moje oczekiwania się do niej zmniejszą to wtedy po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty - przeważnie nie sięgam po książki w czasie trwania "boomu" na nie. Nieraz nawet kupuję nowości, ale i tak potem leżą sobie z pół roku, albo i rok i czekają na swój czas :)
      Zdecydowanie, ja miałam wobec niej dosyć spore i pewnie dlatego tak się zawiodłam.

      Usuń
  9. Nie lubię fantasy, tzn nie czytam fantasy, ale uwielbiam czytać Twoje recenzje! Jest tak, że człowiek na chwilkę może sobie wyobrazić jak to mówisz. Genialna sprawa i taka lekkość dosłownie rozmowa z koleżanką o książce! 😁 Pewnie gdybym ja przeczytała tę książkę to by mi się spodobała, bo znam się na fantasy tak jak na ogrodnictwie, czyli wcale. A kiedy nie ma się punktu odniesienia to ciężko żeby coś się nie podobało. Choć mówiłam, że nie lubimy się z fantasy, a jednak mam "Dwór cierni i róż" na półce, żeby chociaż spróbować poznać ten obszerny temat, więc kto wie, może mi się spodoba? 😁 Szczere opinie są najlepsze, a w Twojej widać szczerość i to najważniejsze 😁😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę, może Cię kiedyś zachęcę do tego gatunku :D
      Haha! Dlatego nie mam zamiaru póki co stawiać na takie konkretne, bardziej zobiektyzowane recenzje bez prywaty :)
      O! Dwór cierni i róż jest na mojej trochę przydługiej liście książek do przeczytania.
      Bardzo dziękuję, na tym mi zależało, niestety sama czytałam wiele recenzji, po których na pierwszy rzut oka było widać, że są lekko "naciągane" - nie przepadam za takimi.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  10. To chyba pierwsza recenzja tej książki, z którą się spotkałem, gdzie zostały przedstawione nie tylko zalety, ale i wady. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal bardzo chcę sięgnąć po Prawdodziejkę :)
    Zapraszam do mnie - jest i muzycznie i książkowo ;)
    http://alive117.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ta książka nie zasługuje na tyle pochwał, z którymi podobnie jak Ty się spotykam.
      Chociaż już wiesz czym to może "śmierdzieć" ;)
      W takim razie czekam na Twoją recenzję :)
      Pozdrawiam i wpadnę!

      Usuń
  11. "Uwierzyłam.
    Przeczytałam.
    I co?
    Jajco."
    - to są chyba najszczersze słowa jakie ostatnio usłyszałam xD
    Mówię Ci, tyyyyyle dobrego się o tej książce nasłuchałam. Wszyscy chwalą i całują po.. a sama cobie dopowiadaj. Tak czy siak - jak zaczęła się ta cała reklama ów książki, to ja tak sobie myślę "Ooo, ciekawe o czym ten komiks". Owszem komiks. Nie pomyślałabym, że to taka zwykła książka - nie mam pojęcia dlaczego xD Dobra, wracając. Okładka mi się nie podoba - za to tytuł owszem. Alee, wyobrażałam to sobie inaczej. Ta prawdodziejka to miał być ktoś w stylu tej laski z erudycji (Niezgodnej) - tylko miałaby te cholerne specyfiki jakoś w palcach (?) a nie w strzykawkach xDD O ile rozumiesz o czym mówię xDDD
    Wymieniasz tak te dziecinne nazwy i patrzę 'krwiodziej'. Chwila ciszy, już wiem że rozwiniesz ten wątek xDD
    Te więziosiostry to coś na wzór parabatai? Bo to pytanie mnie nurtuje - a jak na razie nie mam ochoty na bliższe spotkanie z tą książką.
    Po Wiedźmie taka czarodziejka miała nikłe szanse Ci przypasować :"D
    Buziakii :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja jestem szczera do bólu xD Od dziecka tak mam, dlatego ludzie albo mnie bardzo lubią, albo nienawidzą :D
      Tak, tak, domyśliłam się po czym ją całują :D Po rękach !
      O! To nawet ciekawe :D Napiszmy razem książkę - zamknięta w chorej grze babka ze specyfikami w palcach będzie uciekać przed psychopatami z piłami.
      Skąd wiedziałaś? xD
      Aaa no tak, z tą krwią to już mi się zboczenie zawodowe zrobiło, a ja tego nawet nie zauwazyłam -.-
      Niee, parabatai to i więź taka psychologiczna, ale i magiczna, a tutaj raczej z magią to nie ma nic wspólnego ;/ Tego też za bardzo autorka nie rozwinęła - jak wszystkiego innego ...
      O zdecydowanie! Jeszcze niedługo zabieram się za "Rok szczura" Gromyko - mam nadzieję, że uwiedzie mnie tak samo, jak swoją Wiedźmą :D
      Buziaki kochana :*

      Usuń
  12. Wiesz co, twoje recenzje to gwarancja humoru i szczerości czego od recenzji ja osobiście oczekuje :D Bo recenzja to nie tylko suchy tekst pisany w stylu: a to było tak i mi się podobało, a to tak i było słabe. Jeśli autor wtrąci swoje "3 grosze prywaty" to tekst zupełnie inaczej się czyta. Zazdroszczę talentu do takiego pisania :D
    Przechodząc do rzeczy... łał chyba jest to pierwsza recenzja, która przedstawia tą książkę w negatywny sposób. I kurczę nie wiem dlaczego, ale przemawiają do mnie argumenty które przedstawiłaś. Byłam gotowa w ostatnim czasie na zakup tej książki, ale dzisiaj pojawiło się czerwone światełko. Czy warto? Dałaś mi do myślenia, oj i to sporo i być może będę musiała przeczytać jeszcze parę innych opinii, aby przekonać się czy warto kupić czy nie.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło i dokładnie na tym mi zależy!
      Zdecydowanie zostanę przy mojej prywacie, bo w sumie dzięki temu czerpię radość z pisania na tym blogu :D Twoje czyta się równie cudownie!
      Zdecydowanie, zastanów się porządnie, bo sama byłam pod wrażeniem tych wszystkich cudownych wręcz opinii. Możliwe, że dostałam po prostu inną ksiązkę xD

      Pozdrawiam cieplutko! :D

      Usuń
  13. Ty masz talent do pisania recenzji, kobieto. U bawiłam się co niemiara, zresztą jak zwykle. Muszę ci powiedzieć że to pierwsza nie pozytywna recenzja tej książki jaką czytam. Jednak chyba mimo to po nią kiedyś sięgnę. No wiesz... Fanka fantasy chyba sobie nie może odpuścić. Intrygują mnie ci krwiodzieje. (Ja walę te nazwy są straszne).
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :D Wielu mi to mówi! Sama do tej pory nie widziałam żadnej niepochlebnej.
      Oczywiście, trzeba spróbować! :D Jeszcze krwiodzieja też jakoś mogłam przełknąć (Boże, jak to zabrzmiało), ale reszta rzeczywiście- dramat.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  14. Ooo, kolejny raz spotykam się z tą książką.
    Każdy ma o niej inne opinie. Raz chcę po nią sięgnąć, a raz nie.
    Uwielbiam sposób pisania przez Ciebie recenzji, naprawdę.
    Mam prośbę, sprawdź mejla :)
    Pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też atakuje z wielu stron !
      Bardzo mi miło i oby się to nigdy nie zmieniło :D
      Dobrze.
      Pozdrawiam cieplutko! :D

      Usuń
  15. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę. Słyszałam o niej tyle dobrego. No i SQN jest wydawnictwem, które wydaje same perełki, więc nie może być zła. Nie każdą książkę da się napisać z nutą humoru, wierzę, że w tej powieści był zbędny. Ale jak jest naprawdę, przekonam się niebawem ;)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze z tego wydawnictwa nie czytałam zbyt wielu ksiażek, ale też o tym słyszałam od wielu osób :)
      Wydaje mi sie, że właśnie autorka próbowała ów humor przemycić, ale no nie każdy ma talent do humorystycznych powieści :)
      Czekam w takim razie na recenzję!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Cóż... do tej pory nie wiedziałam o tj książce kompletnie NIC, oprócz tego, że przez cały czas źle czytałam wszędzie jej tytuł, uważając, że to ,,PRAWODZIEJKA" (dwa dni temu doznałam szoku, kiedy zorientowałam się, że to nie tak :D). Fabuła wydaje się całkiem ciekawa, oprócz tego, że wybucham śmiechem na samą myśl o tych komicznych nazwach, jakie przytoczyłaś. Śmiech na sali! Wszystkie poprzednie opinie na temat ,,Prawdodziejki", jakie słyszałam, były całkiem pozytywne, więc dobrze widzieć jakąś przeciwną opinię, żeby mieć porównanie. Myślę, że kiedyś sięgnę po tę książkę, kiedy trafi się okazja, ale bez przymusu i bez wielkich oczekiwań. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejną osobą, która to już mówi! :D
      Niestety tak ;/
      Ja czytałam JEDYNIE i to BARDZO pozytywne opinie na temat tej książki i sama byłam zaskoczona, że tak średnio mi się ona podoba ...
      Chyba tak będzie najlepiej :)
      Pozdrawiam kochana! :)

      Usuń
  17. O, pierwsza negatywna recenzja „Prawdodziejki” jaką czytam. Przyznam, że skutecznie ostudziłaś mój zapał do zapoznania się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie czytałam żadnej niepochlebnej xD
      Myślę, że miałabyś podobne zdanie do mojego niestety ;/

      Usuń
  18. I co? Jajco-hahahahhahahahahhaha :D Boże, jak ja za tym tęskniłam! :D

    Dobra przeczytałam całość i oprócz stwierdzenia, że bardzo brakowało mi Twojego narzekania, a podczas czytania tej recenzji uśmiałam się i to niejednokrotnie, to muszę powiedzieć, że skutecznie mnie do tej książki zniechęciłaś.
    Spotkałam się z samymi pozytywami na jej temat, a tu takie "Surprise,bitch!" :D

    Te "nowe słowa" faktycznie brzmią jakoś tak dziecinnie i do bólu głupio.
    Ciekawi mnie trochę tło polityczne powieści, ale nie będę po nią sięgała tylko dlatego.
    Ogólnie to nie spodziewałam się aż takiej negatywnej recenzji, jestem trochę zaskoczona, bo serio myślałam, że "Prawdodziejka" to będzie coś.
    No, ale przynajmniej oszczędziłam gdzieś ze 30 zł, więc mogę zainwestować w coś bardziej godnego uwagi.

    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze, bo chyba taka średnio kulturalna jestem xD
      Haha! Niestety - nie będę na potrzeby bloga czytać tylko niedobrych książek xD Chociaż przyznam - ciekawa perspektywa :D

      O bez brzydkich słów proszę! Nie no żartowałam, u mnie wszystko wolno :D

      Strasznie głupio ;/
      O widzisz! Możesz kupić mi jakiś prezent! Ostatnio widziałam taką piękną bluzę z napisem Herondale 91 - podjarałam się jak czarownica na stosie xD

      Buziaki :*

      Usuń
    2. HAHAHAHAHAHHAHAHAHAH :D Kasia! Ty jesteś genialna. Ja nie wiem skąd Ty bierzesz te wszystkie porównania, ale to o czarownicy rozwaliło system i autentycznie ryknęłam śmiechem na cały pokój!
      Z chęcią sama bym sobie taką bluzę kupiła XD ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Usuń
    3. A to akurat niestety nie mój autorski tekst, tylko Ulowy, ale kocham go :D
      huehuehuehuehue kupmy sobie! Niby Jace jeden, ale jest tak boski, że przynajmniej w dwóch osobach, więc możemy się podzielić :D

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Stało się tak dlatego, że ksiażka może się w sumie podobać i nie jest typowo "zła", jest dobra, ale tylko dobra :)

      Usuń
  20. Pierwsza negatywna opinia o tej książce, na którą trafiłam :)

    Pomimo wad, o których pisałaś i tak jestem bardzo ciekawa tej książki :)

    Pozdrawiam
    www.myfairybookworld.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jeszcze nie widziałam żadnej negatywnej!
      W takim razie czekam na recenzję, jestem bardzo ciekawa Twojej opinii na jej temat :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  21. Co jest, wykasowało mój komentarz? Co za wredny blogger. :v

    Jak dla mnie ta książka to idealna pułapka na utratę kilku dyszek z portfela. Nie czytałam, ale po recenzji widzę jak to musiało wyglądać. Jeśli książka pojawi się w bibliotece (w co wątpię, bo mieszkam na wiosze gdzie psy dupami szczekają) to wzięłabym ją, próbowała przeczytać, pewnie jeszcze obiła kilka razy o ścianę i naskrobała soczystą pseudo recenzję. W twojej brakowało mi śmiesznych gifów, które dodałyby do posta + 200 humoru. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to nie ja!

      Następnym razem koniecznie jakieś dodam :D

      No cóż, przekrzyczana książka, najśmieszniejsze, że nadal nie widziałam żadnej recenzji, w której ktoś zauważyłby choć jedną wadę, nie wiem, może ja dostałam inną książkę?

      No nic, próbuj - albo trafisz na dobrą dla siebie ksiazkę, albo chociaż recenzja będzie ciekawa :D

      Usuń
  22. Z recenzji wywnioskowałam, że książka Ci się mocno nie spodobała, dlatego to sześć plus mnie zaskoczyło. Mnie z kolei, książka dość mocno wciągnęła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, z tymi ocenami mam zawsze problem. Teraz już ich nie będę robić. Ta ksiązka kurde nie jest zła, jest po prostu dobra. Takie można przeczytać, ale za tydzień pamiętać nie będę i tak przebywam na rozdrożu :<

      Usuń
  23. Twoje recenzje są świetne! :D
    Jakoś do tej książki mnie nie ciągnie. Jeżeli nie będę miała co czytać, to po nią sięgnę. Na razie jednak nie zapowiada się na takie zdarzenie ^^
    Pozdrawiam! :* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3
      No i właśnie ta ksiązka tylko w takich momentach nadaje się do czytania, jak nie ma nic innego pod ręką i tak dalej :D
      Buziaki:* Muszę Cię w końcu odwiedzić, bo już dawno nie byłam!

      Usuń
  24. Niesamowicie ciekawa recenzja! :) Książka wydaje się całkiem ok, choć jak na razie nie mam na nią zbytniej ochoty. Wkrótce... kto wie :) Jak na razie sobie odpuszczam.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :D
      Jest ok i....tylko tyle ;/
      Jeżeli kiedyś przeczytasz to z chęcią zobaczę Twoją recenzję :D

      Usuń