"Rok szczura: Wędrowniczka" - Olga Gromyko [Bez spoilerów]

29 listopada

Gospodyni tego miejsca recenzję ogłasza i
w skromne swe progi waćpaństwa zaprasza.
Na wieś tradycyjną dziś wybędziemy.
Jedna Holga wie, dokąd doleziemy.
Wspomionę jedynie o zimy obrazach,
która nastała u mnie, na wieskowych krajobrazach.


Bać się nie musicie, gadać wierszem dziś nie będę już :D.
Mam nadzieję.
Wczoraj spadł u mnie pierwszy śnieg - taki, który trzyma się dłużej, niż 5 minut - dlatego chcę wam pokazać, jak pięknie jest teraz na prowincji <3. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe tego urozmaicenia.

***

55/2016

Tytuł oryginalny: "Год крысы. Путница"
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Cykl: Rok szczura (tom 2)
Kategoria: fantasy/fantastyka
Liczba stron: 425
Cena okładkowa: 42,90 zł
Oprawa: miękka 
Data premiery: 11-12-2015

Wydanie jest świetne, tak samo jak w przypadku poprzedniej części. Pomimo że książki wydane są w miękkiej okładce, to czyta się je bardzo wygodnie, ponieważ bez problemu można je rozłożyć na płaskiej powierzchni i powieść zostaje otwarta, bez potrzeby jej przytrzymywania. Okładka podoba mi się zdecydowanie bardziej, niż Widzącej. Chyba chodzi o kolorystykę, która nadaje całej ilustracji wyrazu i pazura, tamta natomiast była lekko zamglona, choć owo rozmycie nadawało jej tajemniczości.

W środku posiada te same ozdobniki, co poprzednia część tej serii. 
Podobno już niedługo będzie można kupić trzeci i ostatni tom tego cyklu, czyli Świecę.

***

Recenzja Widzącej TUTAJ
Rok szczura opowiada historię zwyczajnej, wiejskiej dziewczyny Ryski. Jako niechciane dziecko bez ojca trafia do majątku stryja, w którym ma pracować i mieszkać. 
W końcu okazuje się, że dziewczę wykazuje zdolności jasnowidzenia i wielu okolicznych mieszkańców zgłasza się do niej po radę.
Kiedy dojrzewa na swojej drodze napotyka bliskiego śmierci szczura, któremu może pomóc tylko ona. Jednak zwierzę tak w zasadzie szczurem nie jest...

To wszystko dzieje się w poprzednim tomie, żeby nie zaspoilerować wam nic ani z tej, ani z części pierwszej, powiem wam tylko, że Wędrowniczka przedstawia dalsze losy Ryski, Żara, no i oczywiście szczura - nie - szczura Alka.

***

Jestem wściekła. Wczoraj, gdy skończyłam czytać tę książkę, miałam ochotę cisnąć ją przez okno. Dlaczego? 
W połowie miałam kryzys i naszły mnie wątpliwości, czy w ogóle skończę tę powieść. Ta pół-obyczajówka (jak ostatnio ładnie ujął tę historię pewien bloger) zaczęła mnie po prostu ekstremalnie nudzić. Nie wiem, czy gdyby nie pomyłka księgarni, zaczęłabym czytać drugi tom. Być może kiedyś, ale nie od razu. 
Jednak potem... Dostałam obuchem w łeb (czuję klimat i nie mogę się opędzić od wiejskich powiedzonek; nie wspomnę już o tym, że gdy się zdenerwuję na usta ciśnie mi się: "Saszy z tobą!"). Przez dwa tomy czekałam na... pewien wątek i właśnie w połowie Wędrowniczki, autorka dała mi do zrozumienia, że moje nadzieje mogą iść się - ładnie rzecz ujmując - kochać. Wreszcie przy samym końcu Olga Gromyko zrobiła coś, za co jej nienawidzę. Kuźwa no! Będzie ten wątek! Nie mam wyjścia i muszę przeczytać kolejny tom, bo obecnie aż usiedzieć na miejscu z ciekawości nie mogę. 


Przy okazji recenzji części pierwszej, mówiłam wam o skupieniu się tej powieści na realiach wsi. Tutaj poznajemy jej inne elementy, m.in. zabobony i ogół obrzędów towarzyszących grzebaniu zmarłych. Jeden z moich ulubionych to wierzenie, według którego przejście obok trupa z niemowlęciem, odgoni od niego dziecięce krzyki i choroby. Nieboszczyk zabiera je ze sobą, czy coś takiego. No genialne. Na stypę przynosi się racuchy (koniecznie właśnie to danie), ponieważ z nimi "wychodzą" drobne problemy, a im więcej goście ich zjedzą, tym więcej ich wyjdzie. 

- Hej, białowłosy, masz mnie za smarkacza?!
- Wcale nie - zaprzeczył Alk uprzejmie. - Smarkacz to efekt czasowy i dający się naprawić. A ty jesteś po prostu kretynem.

Generalnie książka pokazuje nam dziesiątki różnych zabobonów. Nie jestem osobą, która specjalnie wierzy w przesądy, choć zdarzy mi się pluć przez lewe ramię czy brać na egzamin swój szczęśliwy długopis (być może dzięki giftowi z PKO na studiach nie miałam ani jednej poprawki), jednak niektóre przedstawione w Wędrowniczce zwyczajnie mnie szokowały. 

Bardzo się cieszę, że Gromyko nie poprzestała na przedstawieniu ówczesnej wsi, tylko poszła o krok dalej i zdecydowała się na ukazanie miasta. To dwa kompletnie różniące się od siebie światy, o których świetnie się czyta. 

Pierwszy śnieg i od razu 20 cm! Nie mogłam wam tego nie pokazać :)

Ryska jest do bólu przesądna i czasem aż ciężko uwierzyć w jej głupotę. W tej części przedstawiona zostaje jako mocno naiwne dziewczę, które musi odganiać się od zalotników. Z jednej strony jest niezwykle zależną - od swoich towarzyszy podróży - głuptaską, a z drugiej wyśmienitą gospodynią, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Alk co i rusz podkreśla jej skrajną prostolinijność, brak wykształcenia, obycia i ambicji, jednak bohaterka, która nie ukończyła wyższych szkół i często błyszczy swoją prostotą i deficytem podstawowych zasad zachowania, jest naprawdę przyjemną odmianą i cała powieść jest jeszcze bardziej "swojska". 

Ostatecznie mleko w kozie się skończyło (...)

Żar zyskał wiele w moich oczach. Do tej pory jawił się nam (w dorosłym życiu) jako bawidamek, któremu wszystko "klei się" do rąk. Tutaj rzucił się do bójki, kiedy pewien cham uderzył kobietę. Uwielbiam tego typu zachowania, gentelmani to gatunek powoli wymierający w nowoczesnych powieściach i bardzo miło jest móc czytać o mężczyźnie, który rozumie kobiece problemy, przymyka oko na zmiany jej nastrojów, a kiedy trzeba obije mordę temu, kto odważy się podnieść na nią rękę. Zmiana jego złodziejskiego sposobu życia, stała się misją życiową Ryski. Trzeba dodać, że Żar jest perfekcjonistą w swoim zawodzie. Nawet cyganom ukradł gitarę.


Wobec Alka mam lekko mieszane uczucia. Przez 150 stron po prostu działał mi na nerwy. Aż mnie nosiło i znienawidziłam go absolutnie. Potem... no cóż, zakochałam się, chociaż jego arogancja i wysublimowane grubiaństwo przekraczały wszelkie dopuszczalne normy. 

W tej części Roku szczura dzieje się zdecydowanie więcej. Pościgi, wyroki śmierci, ciągłe przemiany, zagadki, a to wszystko okraszone niewiarygodnym poczuciem humoru Olgi Gromyko. Ponownie żałuję, że było go tak mało. Apeluję do autorki: chcę więcej! 
Bardzo się cieszę, że w Wędrowniczce znalazłam więcej postaci Alka. Nadawał on ogromnej wyrazistości całej historii i pozwolił poznać nam trochę kulturę Sawrian, którzy bardzo mnie intrygują.

Ale Alk wrócił o zwykłej porze i wyglądał na całego, tylko zmęczonego, jakby ktoś przez cały dzień nim orał.

Nie spodziewałam się wprowadzenia na pierwszy plan innego bohatera, w dodatku raczej mało znaczącego robotnika z Majątku. Seria ta pisana jest w narracji trzecioosobowej, jednak dość osobistej, jak to ja mawiam. Główna bohaterka jest Ryska i to na niej najczęściej skupiona jest akcja, ewentualnie na Żarze czy Alku. Tutaj natomiast znalazły się rozdziały poświęcone Cyce (mianownik: Cyka), dzięki któremu dowiadujemy się o aktualnej sytuacji w kraju. W końcu już od dłuższego czasu wojna wisi w powietrzu, a teraz przekonujemy się o tym na własnej skórze. Nie zaprzeczam temu, aby były to zbędne fragmenty, jednak starałam się je przeczytać jak najszybciej, żeby wrócić do Ryski i jej kompanów. No dobra, przede wszystkim do Alka. Niesamowite emocje we mnie wzbudzał. Siedziałam i jak głupia trzymałam kciuki, żeby ten raz akurat nie był chamem i odpowiedział coś innego, niż można było się po nim spodziewać. 

Śnieg żarł xD

Także tutaj nie występuje wątek miłosny.

Generalnie uważam, że książka trzyma poziom poprzedniej części i jestem sfrustrowana tym, że chcę przeczytać kolejną, bo nie miałam tego w planach. Wczoraj pół wieczora siedziałam z fochem, bo nie mogłam uwierzyć, że moja ukochana Gromyko zrobiła mi coś takiego. W zasadzie nawet nie wiem czy doczekam się mojego upragnionego wątku, czy znów autorka zrobi mnie w bambuko. 

Nigdy nie przekonam się do obyczajówek, nawet fantasy. Jednak Olga Gromyko nawet ze znienawidzonego przeze mnie gatunku potrafi zrobić coś, co chcę czytać. Zadziwiająca autorka.


Za książkę dziękuję księgarni internetowej



Zajrzyj również tu

33 komentarzy

  1. Cześć! :) Nominowałam cię do LBA - http://recenzjeklaudii.blogspot.com/2016/11/lba-po-raz-trzeci-na-blogu.html
    Mam nadzieję, że odpowiesz na moje pytanka, pozdrowionka! ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O :D Dzięki bardzo, nie robię tagów na swoim blogu, ale na pewno odpowiem na Twoje pytania pod wpisem:D

      Usuń
  2. Nie chciałbym się powtarzać a większość mojego zdania jest takie jak w poprzedniej części. Dlatego skupię się na zdjęciach. Chciałbym Tobie napisać, że u mnie też taki śnieg jest ale niestety nie. Po pierwsze mieszkam na południu, niedaleko (zależy jak na to spojrzeć), granicy z Czechami. A dodatkowo w małym miasteczku i nie dość, że spadło może 5 cm śniegu to zaraz zniknął tak, że teraz nie ma po nim nawet wspomnienia.

    Dobra, miałem nie pisać o książce ale jak wspomniałaś "Saszy z tobą", to ja od razu "Nie no, Kasia. Takie ostre słowa. Dlaczego?"
    A gdy w jednym z cytatów było "białowłosy", to pierwsze co przyszło na myśl to "Geralt", wiem, wiem całkowicie nie ta bajka ale moje myśli chadzają własnymi ścieżkami i czasami ciężko za nimi nadążyć.

    Mam nadzieję, że już lepiej się czujesz i całe choróbsko sobie poszło ;)
    Uśmiechy i pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, Twoje "położenie geograficzne" nie ma wyłącznie wad - zawsze masz cieplej niż ja i nie pizga tak, jak u mnie:D

      Ha! Powiem Ci szczerze, że ów białowłosy strasznie kojarzył mi się z Geraltem! Jednak oczywiście na plus, tutaj Pan ten miał białe włosy do pasa i zółto- zielone oczy - czyli miks genialny :)

      Jest dużo lepiej,choć angina jeszcze nie chce mnie opuścić, no i strasznie osłabiona przez antybiotyki jestem ;/

      Pozdrawiam również! :D

      Usuń
  3. Książka chyba nie dla mnie, ale zdjęcia piękne! I piesek uroczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :)Dziękuję ślicznie! Moja mama ma fisia na punkcie tego psa xD

      Usuń
  4. Ten pies jest świetny, naprawdę!
    Pierwszej częsci jeszcze nie czytałam, więc no nie mogę się wypowiedzieć.
    Pozdrawiam i zapraszam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale pioruństwo niesamowicie niegrzeczne :D
      A masz ochotę przeczytać? :D
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. O, bardzo lubię opowieści tego typu, więc chętnie zainteresuję się tytułem ;)
    Wow, ile śniegu! U mnie niestety jeszcze ani razu nie padał. Mam nadzieję że to się zmieni, bo nie wyobrażam sobie kolejnych świąt bez niego...
    Uroczy piesek ♥
    Pozdrawiam i obserwuję
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mam nadzieję, że się spodoba :)
      Ja mam nadzieję, że tydzień przed świętami nie zniknie, bo już było tak nie raz...
      Zgadzam się, ale jest okropny!
      Super, pozdrawiam również! :D

      Usuń
  6. Myślę, że z ogromną chęcią dałabym jej szansę. Całej serii oczywiście. OBIECUJE - będę wypatrywała, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  7. Mam mieszane uczucia co d książki, ale jak znajdę chwilę przysiądę do niej.
    Pozdrawiam
    http://bibliotekatajemnic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam podobnie ;) Po czesci bardzo mi sie podobala, ale z drugiej strony to i tak ksiazka ta pozostaje obyczajowka xD
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. a ja bym sporbowala. czuje ze moglabym sie wcignac. nawet chyba o niej gdzie sslyszalam cos z tymi szczurami xD ale moze to co innego bylo? nie wiem :D pozdrawiam!!!!: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego juz nie wiem, choc sama chyba nie slyszalam o zadnej innej ksiazce ze szczurami w tytule :D Mam nadzieje, ze Ci sie spodoba!

      Usuń
  9. Nie jestem pewna, czy sięgnę po pierwszy tom. Jakoś do tej pory nie czuję się zainteresowana....

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w takim razie czytaj inne ksiazki, co do ktorych masz pewnosc, ze Ci sie spodobaja :) Jednak sprobuj kiedys jakiejs ksiazki Gromyko, to swietna autorka :)

      Usuń
  10. Lubię wydania Papierowego Księżyca, ale nie lubię ich błędów, więc nie sięgnę, o nie.
    Ja też chcę do cholery śnieg! A mam co? deszcz-,- Wyślij pocztą trochę xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, mialam napisac o kosmicznej ilosci literowek w tej czesci i oczywiscie zapomnialam, grrr...
      Dobra, da sie zrobic, kurierem w lodowce z wkladem chlodzacym i moze przetrwa :D

      Usuń
  11. Ni ciula pana nie chce mi się tego czytać. Czekam na 2 tom wiedźmy jak na szpilkach, ale wiejskie klimaty... jakoś mnie nie rajcują :D Może kiedyś mnie najdzie, albo babci kupię (tej drugiej, ona jest ze wsi-wsi więc pewnie się spodoba xD) i przy okazji obczaję :D
    Zimę masz wyjebaną, że tak powiem dosadnie. Ja dziś chciałam zrobić zdjęcia do posumowania, ale nie szło nigdzie książki położyć, takie mam bagno wkoło domu -,- A psa ci ukradne jak przyjadę w lecie bo jest śliczny <3
    *pilnuj zdjęcia!*

    Buziole :**
    Q.


    Otwórz Drzwi do innego wymiaru ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha wiem i nawet nie bede Cie do niej przekonywa, choc cos czuje ze ow bialowlosy moglby skrasc Twoje serce :D
      O no widzisz, w takim razie na moim blogu znalazlas inspiracje prezentu dla babci :D Tez czekam na te pierunska wiedzme, mam nadzieje ze wydawnictwo kolokwialnie rzecz ujmujac nie da dupy i wyrobi sie z terminem.
      Haha to bedziesz musiala odbyc sparing z moja mama, bo to jej pies, wiec lepiej juz zacznij trenowac, bo takie chuchro to ona zmiecie z powierzchni ziemi, nawet nie bedziesz wiedziala kiedy xdd
      Buziaki ;*

      Usuń
  12. O książce mało, bo już pisałam w komentarzu pod tamtą częścią...
    Ale ten śnieg! *.*
    U mnie zaraz topnieje i nawet kulki ulepić nie mogę!
    (a specjalnie noszę przy sobie rękawiczki xD )
    Nie! Ja się buntuję, jadę w Bieszczady, tam na pewno śniegu pełno!
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie musisz jechac w bieszczady, zapraszam do siebie na lepienie balwana i herbatke z pradem :D
      Pozdrawiam! Nie cieplo tym razem, tylko zimno, moze z tym chlodem przesle Ci troche tej zimy :D

      Usuń
  13. Też mam śnieg, taki zaśnieżony (chodzi o to, że dużo go xD) i no ulepiłam z młodszym bratem bałwana dzisiaj :)
    Szkoda, że trochę gorzej wypadła w stosunku do części pierwszej, ale fajnie, że mimo to, ci się podobała.
    Jeju jak powiedziałaś o tej bohaterce Cyce to ja taka myśl najpierw "co to jakiś erotyk? xD".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze sparafrazowalas mi to sformulowanie, bo czuje, ze moglabym miec spore klopoty z jego zrozumieniem xD
      Nie, z erotykiem ta ksiazka nie ma absolutnie nic wspolnego xD
      Tak, to dobra ksiazka, choc troche nie w moim guscie ;)

      Usuń
  14. A więc dopisuję trzecią książkę Olgi Gromyko do listy, a podejrzewam, że i jeszcze jedną będę musiała dopisać-pójdę z torbami.

    TAK! Uwielbiam czytać o zabobonach i o grzebaniu zmarłych (nie to, że czytam książki o grzebaniu zmarłych, ale na przykład w takich "Darach..." wątek grzebania Simona był bardzo, ale to bardzo....ciekawy xD). Cieszę się, że w pierwszej części możemy sobie poczytać o wsi, a tu mamy taką miłą odmianę. W zabobonu w sumie mało kto wierzy, ale każdy praktykuje. Ja np. mam zwyczaj plucia i mówienia "na psa urok" (najczęściej kiedy wracam z kościoła :P ).
    Bardzo ciekawią mnie postacie w tej książce, bo czuję, że są oni dobrze wykreowani, a Żar już zyskał moją sympatię przez to, że napisałaś: "Nawet cyganom ukradł gitarę." Hahahahahhahahahahhaha :D Jesteś okropna! Przez Ciebie rykłam śmiechem na cały pokój, aż się mama zapytała, co wyprawiam :P
    O JEJUJEJUJEJUJEJUJEJUJEJUJEJUJEJUJEJU!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ Twój pies!!!!!!!!!!!!! Kocham Go *.*

    Ślę buziaki jemu i Tobie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha xD Jesli moge Ci doradzic, to moze na poczatek zacznij od wiedzmy, bo Ro szczura moze Cie ciut zniechecic do tworczości tej autorki, a Wiedzma jest fenomenalna :D

      Niektorzy twierdza, ze mogliby go nie odkopywać i byloby lepiej xD

      Oj tam, nie powiem, zeby bylo mi przykro z tego powodu :D No co ja zrobie, ze ukradl im ja, serio tak bylo xdd

      Wpadnij w koncu na te obiecana oranzadke z pradem to sobie pokiziasz, on kocha wszelkie obiekty głaszczące xD

      Buziaki kochana, jak ja lubie czytac Twoje komentarze ;*

      Usuń
  15. Wiesz, że pierwsza część już mnie nie zainteresowała, więc tak raczej i po tę nie sięgnę, ale w takim razie pozachwycam się pieskiem, bo słodziaszczy jest! :D O ile w ogóle istnieje takie słowo. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :D Pfff, jak nie bylo, to juz jest! :D

      Usuń
  16. Po pierwsze skąd Ty wzięłaś tyle śniegu :) Nie czytałam nic z tej serii, ale zaciekawił mnie folkor wsi wpleciony w akcję powieści. Podoba mi się, widziałam wszystkie części na wyprzedaży w księgarni - a co mi szkodzi przeczytać :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Obiecałam sobie przeczytanie pierwszego tomu, więc zobaczymy, czy sięgnę też po drugi. Wszystko wskazuje na to, że jednak nie.
    PS Oddaj trochę śniegu! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha, ale Cię załatwiła Gromyko :p No nie wiem, może jednak się przekonam do tej serii :p Jak gdzieś upoluję w bibliotece, to chyba się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń