"Rok szczura: Widząca" - Olga Gromyko - czyli słowiańska wieś w klimacie fantasy

23 listopada

To znowu ja!
Wiem, nie spodziewaliście się.
Dziś opowiem wam o książce niebywale dziwacznej i zdumiewającej. Czym mnie tak zaskoczyła?
Swoją... zwyczajnością.



***

Rok szczura: Widząca opowiada historię zwyczajnej, wiejskiej dziewczyny Ryski. Jako niechciane dziecko bez ojca trafia do majątku stryja, w którym ma pracować i mieszkać. 
W końcu okazuje się, że dziewczę wykazuje zdolności jasnowidzenia i wielu okolicznych mieszkańców zgłasza się do niej po radę.
Kiedy dojrzewa na swojej drodze napotyka bliskiego śmierci szczura, któremu może pomóc tylko ona. Jednak zwierzę tak w zasadzie szczurem nie jest...

***

54/2016

Tytuł oryginalny:"Год крысы. Видунья"
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Cykl: Rok szczura (tom 1)
Kategoria: fantasy/fantastyka
Liczba stron: 488
Cena okładkowa: 42,90 zł
Oprawa: miękka 
Data premiery: 06-12-2014

Wydanie jest świetne, książkę można sobie otworzyć i sama się utrzymuje. Skrzydełka zapobiegną zaginaniu rogów. Czcionka standardowa. Okładka jest... no cóż, jakoś szczególnie mi się nie podoba, choć muszę przyznać, że jest niesamowicie adekwatna, podobnie jak tytuł - co się zbyt często nie zdarza.
Muszę jednak zwrócić uwagę na przepiękne zdobienia tej powieści w środku, sami zobaczcie jak pięknie to wygląda!


***

Po przeczytaniu książki Zawód: wiedźma wiedziałam, że muszę sięgnąć po kolejce powieści Olgi Gromyko. Jej styl wstrzelił się w moje głęboko ukryte poczucie estetyki, a poczucie humoru po prostu zwaliło z nóg. 

Rok szczura bardzo mnie zaskoczył, bo spodziewałam się czegoś kompletnie innego.

Na pierwszy plan w tej powieści wcale nie wysuwa się ani Ryska, ani szczury, ani nawet wątek fantasy.

Tutaj autorka najbardziej skupiła się na oddaniu realiów wsi. Sama mieszkam na prowincji, choć gospodarstwa nie mam, to sąsiedzi jak najbardziej, więc delikatnie orientuję się w temacie.

- Oż ty draniu! - uniosła się żona. - A jak mamusia ci pieniądze pożyczała na byka rozpłodowego, to żeś się kłaniał i po rękach całował!
- Ja jej ten dług oddałem już pięć lat temu! - odgryzł się Świstak [mąż], zeskakując z wozu. - Ciebie też bym zwrócił, ale nie chce zabrać...

Najwięcej informacji dostajemy na temat typowej pracy kobiet w gospodarstwie.
Co prawda poznajemy też kilku robotników, ale wiemy tylko co robią w swoim wolnym czasie - zajmują ich zwykłe uciechy: alkohol, kobiety i tym podobne ;)
Szukałam informacji na temat autorki - czy wychowała się na wsi, czy może mieszka na prowincji - jednak takowych nie znalazłam - bo niesamowicie oddała wiejski klimat. Gotowanie skomplikowanych i bardzo czasochłonnych potraw (w erze rozgrzewania pizzy w kuchence mikrofalowej czy "odklepania" obiadu w McDonaldzie, miło jest chociaż poczytać o strucli makowej pieczonej w dzień powszedni, czy plackach z jeżami - dobra to jest okropne, ale chodzi o samą ideę); ciągłe sprzątanie - zmywanie, trzepanie dywanów, podłogę trzeba było "zeszmacić" kilka razy dziennie; zbieranie warzyw w polu czy grzybów, jagód i poziomek w lesie; suszenie ziół, pielenie ogródka (jeżeli ktoś z was robił to chociaż przez godzinę, to wie jak można się natyrać), karmienie zwierząt hodowlanych i tak dalej.
Strąki fasoli leżące na strychu, aby się wysuszyły; zostawienie przy życiu jednego, najsilniejszego z miotu kociaka i topienie reszty (tak, wiem... jak o tym czytałam, to aż serducho pękało, ale tak się robiło na wsi swego czasu); niewinne zabawy w sianie; dachy ze słomy; wszędobylskie szczury, którymi nikt się nie przejmuje (chociaż roznoszą paskudne choróbska, zżerają zapasy i generalnie są obrzydliwe); wilki, przed którymi trzeba chronić owce; zafiksowanie mieszkańców wsi na punkcie religii; symboliczne przepędzanie czy to choroby, czy głodu, a nawet składanie ofiar swojej bogini; dziewczyny myślące o zamążpójściu w wieku 14-15 lat i wiele wiele innych cudów na kiju.

Masz na twarzy wypisane: nie rusz, kopnie!

Najbardziej fascynowało mnie to, że w tej powieści wszyscy, zamiast na koniach - jeździli na krowach :D Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tych grubaśnych, lśniących muciek z siodłem na grzbiecie. Macie to?

Ryska (imię głównej bohaterki brzmi jak skutek jazdy samochodem zbyt blisko krzaków jeżyn, a jej przyjaciel nazywa się Żar) - kiedy ją poznajemy - jest jeszcze dzieckiem. Niechcianym. Jej matka została zgwałcona podczas wojny przez wroga, więc każde spojrzenie na owoc zbrodni, przysparza kobiecie ogromnego cierpienia. Dziewczynka po godnym pogardy ojcu odziedziczyła żółto-zielone oczy, co bardzo wyróżnia ją spośród pobratymców. Jest trzymana na dystans nawet przez matkę i szykanowana przez rówieśników, co sprawia, że staje się dość zamkniętym, nieśmiałym, ale i bardzo empatycznym dzieckiem. Kiedy trafia do majątku stryja, daje z siebie wszystko, pracuje w pocie czoła całymi dniami i nie sprawia żadnych kłopotów. Zaprzyjaźnia się z dość miłym, aczkolwiek leniwym chłopcem, któremu wszystko klei się do rąk. Dzieciaki żyją z dnia na dzień - Ryska pomagając w gospodarstwie domowym, a Żar unikając jakiejkolwiek roboty jak ognia. Dziewczyna odkrywa swoje zdolności jasnowidzenia i kilka lat później na jej drodze staje wyjątkowo chamski, gburowaty i ordynarny szczur, który jak wspomniałam wcześniej - szczurem wcale nie jest. Wędrówka do celu gryzonia przebiega podobnie jak całe życie Ryski, trochę szczęścia, trochę kłopotów i duszenie grosza.

Modlik już od trzech lat marudził, że dach mu się trzyma na samych modlitwach, do pierwszej burzy.

Po Roku szczura spodziewałam się raczej zawrotnej akcji i ponadprogramowej dawki humoru, a dostałam coś na kształt obyczajówki z wątkiem fantasy. Wiecie dokładnie, że do tego typu literatury mam dość ambiwalentny stosunek, czyli generalnie strasznie mnie nudzi i szkoda mi na nią czasu. Jednak Olga Gromyko nawet z historii, w której (przyznajmy to szczerze) wiele się nie dzieje, potrafi zrobić powieść, którą czyta się jednym tchem.


Początek był dla mnie dość toporny, autorka w Widzącej posługuje się językiem mocno naznaczonym archaizmami. Na szczęście po jakimś czasie się do niego przyzwyczaiłam i myślę, że to był świetny zabieg, bo dzięki temu ten wiejski klimat został niesamowicie podkreślony.
Bardzo żałuję, że humor, który towarzyszył mi w książce Zawód: wiedźma (czekam jak na szpilkach, aż ukaże się ponownie wydany drugi tom), tutaj był bardziej subtelny, często sytuacyjny i było go zdecydowanie mniej. Wielka szkoda.

Każdy z rozdziałów poprzedzony jest fragmentem traktatu "O stworach ziemi, wody i powietrza", oczywiście każdy z nich prawi o szczurach. Zwłaszcza jeden z nich skradł moje serce:

Ze szczurzego ogona można uzyskać doskonały środek wymiotny.
Należy go wysuszyć, utłuc w moździerzu,
rozcieńczyć trzema częściami wody
i podać choremu, a następnie powiedzieć, co to było.

Ryska to dziewczę, które naprawdę da się lubić. Niegłupia, choć bardzo prosta. Odrobinkę naiwna i jak to bywa w tego typu powieściach - czasem ma zbyt wielkie zapędy zbawcze. Chce uratować cały świat. Przyznam, że jest jednak bardziej logiczna, niż zwykle bywają bohaterki książek. Nie leci na złamanie karku dopomóc każdemu, jednak twierdzi, że komu będzie w stanie - to pomoże, a może kiedyś ten ktoś uratuje kogoś innego, a ten wesprze ją - w końcu karma wraca.
Jest typem grzecznej dziewczynki, którą troszeczkę demoralizuje Żar. To chłopak, którego wręcz rozsadza energia, ciągle pakuje się w kłopoty i od małego ciągnie do płci przeciwnej. Niestety wraz z wiekiem stracił trochę mojej sympatii. Stał się zwykłym psem na baby i mógłby być bardziej wyrazisty, bo czasem wydawał mi się trochę mdły.
Alk to postać, której wręcz nienawidziłam - nie powiem wam kim jest, niech to będzie niespodzianka ;) Jednak pod koniec książki zaczęłam patrzeć na niego przychylniej i w zasadzie mogę czytać tylko o nim!

(...) złodziejskie zapędy Żara budziły poważne zastanowienie. W sumie dobry chłopak, nawet nie taki zachłanny, tyle że nie potrafił spokojnie przejść obok czegoś, co nie było przybite gwoździami.

Gromyko genialnie przedstawiła wiejskie "Panie". Tłuste, obrzydliwe, skrajnie niedopieszczone przez mężów i rozpieszczone przez życie. Tak, to się łączy w tym przypadku.

Przeciwnicy wątków miłosnych będą bardzo zadowoleni, ponieważ takowy tutaj nie występuje :)
Chociaż przyznam się wam w tajemnicy, że liczę na taki jeden, dość niekonwencjonalny...

Rok szczura: Widząca to książka, dzięki której przyjemnie spędzicie kilka wieczorów na tradycyjnej wsi. Znajdziecie w niej motyw przyjaźni, podróży, rozumienia mowy zwierzęcej, jasnowidzenia, złodziejstwa, oddania, a to wszystko okraszone humorem w niepowtarzalnym stylu Olgi Gromyko :)
Zaraz biorę się za drugi tom.
Książka naprawdę mi się podobała, choć niczego w moim życiu nie zmieniła i raczej dość szybko o niej zapomnę, w przeciwieństwie do powieści Zawód: Wiedźma. Starałam się nie porównywać tych dwóch pozycji, ale chyba nie bardzo mi to wyszło...


Za książkę dziękuję księgarni internetowej nieprzeczytane.pl :)

http://www.nieprzeczytane.pl/


Jak u was z pogodą?
U mnie niby piękna, ale tak się zmienia, że już czuję jak coś mnie bierze. Tego posta pisałam dziś z pół dnia, bo mój organizm skupia się na walce z przybywającą do mnie chorobą, a nie na opiniowaniu książki :D

Zajrzyj również tu

40 komentarzy

  1. Przyznam zaintrygowałaś mnie. Będę musiał zapamiętać sobie całą serię "Rok Szczura". Sądząc po oryginalnym tytule i imieniu głównej bohaterki, pisarka jest takiej samej narodowości jak Głuchowski, a u niego też pierwsze skrzypce grało miejsce akcji a nie żadna postać. Niestety nie wiem czy wszyscy pisarze tej narodowości się na tym skupiają. Nie wiem kiedy będę miał serie ponieważ mam kilka innych książek "na celowniku", ale na pewno dowiesz się o tym ;)

    Pozdrawiam, i przesyłam Tobie jak najwięcej energii do szybkiego wyzdrowienia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo sie ciesze :)
      Gromyko z tego co kojarze jedynie uczyla sie w Moskwie, jednak urodziła sie na Ukrainie.
      Autorka oczywiscie bardzo skupia sie na samej Rysce, jednak najbardziej charakterystycznym elementem tej powiesci sa realia wsi :)

      Bardzo dziękuję, bo bardzo sie przyda!

      Usuń
  2. To mi zalatuje trochę takimi... Wzbogaconymi o czary Chłopami xD Taki odświeżony Reymont w spódnicy, Boryna i te sprawy xD WIedźma była genialna, to juz ustaliłyśmy, i w sumie sama chciałam kiedyś poczytać Rok szczura, ale w sumie mi się po tej recce odechciało :') Skoro nie ma takich śmieszków, a do tego mordują małe kotki, to ja chyba nie chcę. (Ej spacja mi nie działa, więc wybacz, jak nie wyczaję jakichś posklejanych słów xD Głupi laptok)
    Ryska bardziej mi się skojarzyła z Ryśkiem bez polskich znaków :')
    A co do jazdy na krowie - praktykowałam za modu. Miałam lat 6... albo 5? Nie wiem w sumie, ale kuzyn wpadł na zaje*isty plan - posadzę cię na krowie i pójdę w diabły, a ty sobie młoda radź... Od tej pory krów się boję i omijam szerokim łukiem :')
    Niekonwencjonalny wątek miłosny? w sensie Ryska ze Szczurem, czy Szczur z jakąś mućką? XDD
    Buziaki i ubij choróbsko! Krzesłem go! xD

    Q. z Drzwi do innego wymiaru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No juz nie chcialam porownywac tej powiesci do Chlopow, bo mogloby sie tu podniesc swiete oburzenie, a jestem na celowniku kilku osob :D
      Mysle, ze warto abys poczekala na kontynuacje Wiedzmy, to zdecydowanie bardziej bedzie Ci lezec :)
      W sumie dobry kuzyn, zycia Cie uczyl xdd
      Juz Ci mowilam jaki ;)
      Nie chce sie cos odczepic dziadostwo ;<

      Usuń
  3. Niestety my obecnie marnotrawimy czas np. przy komputerach, a sprzęty AGD za nas wykonują większość prac. Na wsi kiedyś była zasada kto nie pracuje, ten nie je. A jeść trzeba, najczęściej płody rolne i wyroby własne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie niestety, nie zamieniłabym siedzenia przed kompem na tyranie w polu za żadne skarby świata! Nie zgłupiałam do reszty i chcę dożyć późnej starości w dobrym zdrowiu ;P No i kiedy miałabym czas na czytanie tych wszystkich fantastycznych książek?

      Usuń
    2. O! Brak czasu na czytanie ksiazek bardzo do mnie przemawia! No coz, wszystko ma swoje wady i zalety. Wowczas spedzano wiecej czasu z rodzina, z przyjaciolmi, lepiej sie jadlo, wiecej przebywalo na swiezym powietrzu, za to np. czesciej wystepowaly przeciazenia kregoslupa i ludzie byli mocno przepracowani.
      Z przebywaniem przy komputerach dzisiaj jest podobnie i nikaj rozstrzygnac co lepsze, a co gorsze :)

      Usuń
  4. Tyle się oczytałam mitologii egipskiej, rzymskiej greckiej, książek ogółem osadzonych na wszystkich możliwych kontynentach... a tu nagle taka niespodzianka o Słowianach! Bardzo mnie zachęciłaś i z pewnością przeczytam tę książkę ;)
    U mnie na podkarpaciu zaczyna robić się cieplej ( 11 stopni to luksus! ), choć czuję, że do mnie również zaczyna dobierać się choroba :/

    Pozdrawiam serdecznie,
    Cmentarz Zapomnianych Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam książki związane z mitologią, zwłaszcza z grecką <3 Chyba najmniej póki co spodobała mi się nordycka.
      Super, bardzo się cieszę :D W takim razie daj znać, czy przygoda z Gromyko się podobała :)
      Mnie rozłożyło na amen, wiec Tobie życzę o wiele więcej zdrowia i pozdrawiam gorrrrąco! :D

      Usuń
  5. Wyobraziłam sobie tę jazdę na krowie xD Szaleństwa to może i by nie było, ale brzmi tak... swojsko?

    Książki pewnie nie przeczytam, bo... jakoś nie, ale co mnie cieszy to te archaizmy, o których wspomniałaś - wychodzi tu moje zboczenie zawodowe - lubię takie zabiegi :)

    Dzisiaj piekę murzynka, wpadniesz? Nie z jeża, co prawda, ale własnymi łapkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpadam, nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić xD

      Oj ci poloniści... Powiem Ci, że świetnie się to czyta po pewnym czasie, ale ja też jakoś od zawsze lubiłam archaizację, no cóż, ale ja lubię Sienkiewicza ;)

      Ooo <3 Uwielbiam! A może coś podpowiem, znam kilka świetnych kuchennych myków :D

      Usuń
  6. Archaizmy kojarzą mi się ze szkołą i Sienkiewiczem xd. Ale brzmi całkiem ciekawie. Zapiszę sobie tytuł

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam "Ogniem i mieczem" i "Quo vadis" - to moje dwie miłości licealne <3
      W takim razie czekam z niecierpliwością, aż zakupisz i przeczytasz:D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Nie czytałam nic tej pisarki, o tej książce też nie słyszałam, ale może kiedyś ją przeczytam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, jeżeli nie zaczęłaś jeszcze przygody z Olgą Gromyko, polecam Ci serdecznie serię o Wolsze Rednej, zaczyna się powieścią "Zawód: wiedźma" - genialna księga :D
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  8. Jazda na krowie! xD
    Słowiańskie motywy mogą być naprawdę ciekawe i może po książkę z przyszłości sięgnę, lecz jak na razie "Zawód: wiedźma" bardziej mnie przekonuje.
    Bosz, to wydanie jest tak piękne *.*
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zacznij od Wiedźmy! Ona również jest tak pięknie wydana :D
      Miłego czytania w takim razie, bo wierzę, że kupisz ja w końcu kiedyś!
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  9. lubię, kiedy książkę można położyć i się nie zamyka. zdobienia stron śliczne <3 coś czuję, że humor wpisuje się również w moje upodobania :D na pomorzu niestety robi się zimno, ledwo zrobiłam te 23 km rowerem a teraz cały czas mi zimno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak, mamy nawet podobny gust czytelniczy, więc powinno Ci się spodobać. Jednak bardziej polecam książkę "Zawód: wiedźma" - umrzesz ze śmiechu xD
      Ledwo... yhy... Nawet tego nie skomentuję xD

      Usuń
  10. Słowiańskie fantasy lubię, i to nawet bardzo ;)
    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna książka tej autorki u Ciebie a ja jeszcze nic nie czytałam jej autorsta. Pora zabrać się naprawdę za lekturę jej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie możesz już dłużej czekać! Czytaj czym prędzej :D Polecam Ci zacząć od Kronik Belorskich :)

      Usuń
  12. A zawsze jak widziałam tę książkę na stronie na fb Papierowego księżyca, to się zastanawiałam, o czym to jest. :D I chyba miałam trochę inne wyobrażenia, niż jest to w rzeczywistości. Szkoda, że autorka tak się skupia na realiach wsi, bo akurat takich motywów nie lubię. ;/ No i fabuła mnie za bardzo nie przekonuje. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że ja też. Spodziewałam się kolejnej porywającej zwrotami akcji powieści fantasy, a tu o, książka, której fabułę można streścić w trzech zdaniach :)
      W takim razie spróbuj "Zawód: wiedźma" - ta na pewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  13. Właśnie mi przypomniałaś, że muszę kolejną część kupić! Mnie "Widząca" kupiła choćby właśnie ze względu na tę kwestię utworzenia z takiej półobyczajówki czegoś naprawdę ciekawego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Mam nadzieję, że jak najszybciej na Twoim blogu znajdę wrażenia po przeczytaniu "Wędrowniczki" - ja jestem w trakcie :)

      Usuń
  14. Bardzo zachęcają mnie te realia wsi, wprawdzie sam ten motyw wydaje się niezbyt ciekawy, ale jednak z pewnością zarysuje nietypowy klimat dla książki. A czy z ta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, ucięło mi komentarz :/ Czy z tą książką nie było jakiś czas temu jakiejś afery, że wydawnictwo nie ma zamiaru wydawać kolejnych tomów, albo przesunęło datę premiery kolejnej części? Chociaż nie wiem, możliwe, że coś mi się pomieszało, bo pamięć bardzo często mnie zawodzi :D

      Usuń
    2. Oj to nic :D
      Tak, Papierowy Księżyc podobno już kilka razy przesuwało premierę "Świecy" - teraz chyba w końcu ma się pojawić. Nie jestem za bardzo aż w temacie, bo w zasadzie wcześniej nie interesowałam się tą serią :)

      Usuń
  15. Mieszkam na wsi, więc chętnie poznam tę historię. Seria zapowiada się dość ciekawa. Jaka u mnie pogoda? Psuje mi plany. Miałam ubrać sukienkę - przybył mróz i nawet na zajęcia nie pojechałam z powodu dość gęstej mgły...
    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, na mróz też można wyjść w sukience :D
      Mam nadzieję, że zaczniesz czytać twory Olgi Gromyko, bo wszystkie warto :D
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  16. Kolejna książka tej autorki u Ciebie w recenzjach, ale tym razem jakoś jej "nie czuję". Tzn. poprzednia książka "Zawód wiedźma" jakoś tak od razu wiedziałam, że będzie ona fajna, pełna humoru i sama nie wiem. Po przeczytaniu recenzji wiedziałam i czułam, że chce ją przeczytać. Tutaj tego nie było. Nie przekonuje mnie malownicza wieś, dokładne opisy wiejskich prac (może właśnie one mnie odrzucają?) czy nawet jazdy na krowie(!). Książka może i jest dobra, ale mi brakuje tutaj elementu ŁAŁ, który sprawił by że niezwłocznie miałabym ochotę po nią sięgnąć.

    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zdecydowanie bardziej podobała się pierwsza ksiega Kronik Belorskich i tę na pewno polecam goręcej.
      Rozumiem, powiem Ci szczerze, że na mnie też nie wywarła tego efektu :) Aczkolwiek przeczytałam i podobała mi się :)

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  17. No czasami tak bywa, że czegoś się spodziewamy czy czegoś oczekujemy, a tu kipa;/ Śmieszy mnie wątek z krowami :D Nie jestem wstanie wyobrazić sobie krów które ... galopują ??? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszają się stępa, kłusują, galopują - wszystko xD
      Umierałam ze śmiechu przez całą powieść, tak mnie ten wątek bawił :D

      Usuń
  18. Jakby tak usunąć z okładki tą nawiedzoną kobietę, to szczur wyglądałby bardzo majestatycznie i z pewnością oprawa książki bardzo by mi się podobała, no bo wiesz-ja lubię dostojne szczury :D

    OOO! Uwielbiam, kiedy w książce opisane są zajęcia na wsi i to jeszcze tej wsi takiej sprzed 30 lat, kiedy robiło się te strucle makowe, szmaciło tą podłogę kilka razy dziennie i wypasło bydło. Nie wiem czemu, ale zawsze czuję wtedy taki niesamowity klimat, a mój duch przenosi się do tych czasów i mogę poczuć ciepło ognia na mojej twarzy lub krople deszczu na policzku i poczuć się taką prawdziwą mieszkanką wsi! Ach coś pięknego! Żałuję, że nie dorastałam w tych dawnych czasach, bo teraz to wieś jest bardzo unowocześniona :D
    Ej, czaisz to! Już bym wyszła za mąż! Hah :D Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać :P Ty pewnie miałabyś już z ośmioro dzieciaków, tuzin bydła i drobiu-taka perspektywa!

    Czekaj, czekaj-czy ten szczur to będzie chłopak? Błagam nie mów, że to będzie chłopak! Jakiś książę na białym koniu lub krowie, który wywróci życie Ryski do góry nogami, rozkocha ją w sobie i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwe w chatce z drewna! Błagam nie mów, że to tak!

    Fuuuj! Aż mi się cofło, jak przeczytałam to "zalecenie" odnośne środki wymiotnego :P Ty wiesz, że kiedyś ususzyłam dżdżownicę i skruszyłam ją kamieniem? Taaaaa, byłam okropnym dzieckiem :P O! A raz znalazłam jajko ptaka na ziemi i wzięłam je do domu, położyłam w wacie, żeby miało miękko jak w gnieździe i jak skorupka się zaczęła ruszać, to pobiegłam na pole szukać dżdżownic. Nazbierałam cały słoik z myślą, że będę karmić mojego małego pisklaka, ale pisklak zdechł i musiałam wszystkie wyrzucić. To taka mała dygresja odnośnie tych dżdżownic i ogona szczurów xD

    Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, no i oczywiście "Zawód: Wiedźmę" również! *.*

    U mnie coś tam wieje i śniegiem chyba sypie-takim drobnym, no i zimno jest jak cholera, więc bez czapki, rękawiczek i szalika z domu się nie ruszam.
    Zdrowiej, kochana!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lubię dostojne szczury" - no nie mogę xDDD Mówiłam kiedyś, że Cię kocham? :D
      Tak! Wiem, że uwielbiasz takie klimaty i coś czuję, że ta książka z tego względu bardzo by Ci się podobała!
      Hahahahhaha, hodowałabym trochę bydła, trochę drobiu, trochę dzieci :D

      Nie, nie powiem. Nie powiem, bo tak nie jest i nie będzie! W drugiej części nawet ją uderzył :< Ale spokojnie, dostał za to po dziobie od kogoś innego!

      Czekaj, czekaj. Co?
      Jesteś nienormalna xD A ja myślałam, że ja byłam dziwnym dzieckiem, bo jadłam płyn do mycia naczyń.

      Wiedźme czytaj czym prędzej kobieto! Ja Ci mówię, umrzesz ze śmiechu, a i grono Twoich mężów książkowych się powiększy <3

      Dziękuję Ci bardzo :**

      Usuń
  19. Jeju muszę to przeczytać! Ale chyba najpierw Zawód Wiedźma... Chociaż w sumie to co najpierw dostanę do rączek :) Bardzo mnie zaintrygowałaś i zachęciłaś!
    Ale... Jeździli na krowach? No nie moge xD Umarłam. Ja sobie nie wyobrażam jak miałabym jeździć na tym wielkim dupsku, to musiało by być straszne przeżycie. Chociaż może miałabym jakąś przyjaciólkę-krowę xD Fajnie by było...

    No muszę przeczytać :D Już tyle pozytywnych opinii słyszałam o Wieźmie, o tej książce słyszę po raz pierwszy ale też chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz mam przez Cb mętlik w głowie. Z uwagi na to, że kocham serię o Wiedźmie, chciałam sięgnąć i po te książki, ale chyba wybiłaś mi to z głowy... A myślałam, że będzie tak fajnie... Ach... Ciężko lekko żyć...

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail