"Piąta pora roku" - N. K. Jemisin - książka ekstremalnie oryginalna

09 stycznia

Książkę czytałam długo, naprawdę długo, jednak wcale nie dlatego, że mi się nie podobała. Wprost przeciwnie. Ten 400-stronicowy twór jest tak dziwny, że długo się po nim nie pozbieram.

W fantasy było już wszystko: wampiry, wilkołaki, gobliny, elfy, allomanci, feruchemicy, magowie, zmiennokształtni, smoki, syreny i cholera wie co jeszcze. Myślałam, że nikt nie wymyśli już nic nowego. Myliłam się i to bardzo. 

Słyszeliście kiedyś o górotworach?


 1/2017
Tytuł oryginalny: "The Fifth Season"
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Trylogia pękniętej ziemi (tom 1)
Kategoria: fantastyka/fantasy
Liczba stron: 440
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery (tego wydania): 23-11-2016

Jeżeli chodzi o wydanie, książka ta ma fantastyczną okładkę. Chodzi mi tutaj głównie o jej fakturę, która przypomina... skałę. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś podobnego. W dodatku to pół - mat, na którym nie zostawimy odcisków palców (wiem, że niektórych z was to irytuje). Jest bardzo estetyczna i na półce wygląda świetnie. Jeżeli chodzi o czcionkę, niestety bardzo mi przeszkadzała, mogłaby być trochę większa, bo gdy trafia się na kilka stron samych opisów, oczy po prostu wypływają. 

Świetną sprawą jest dość obszerny słowniczek pojęć, który mieści się NA KOŃCU książki. Oczywiście odkryłam go 50 stron przed jej ukończeniem. Zazwyczaj, gdy zaglądałam na ostatnią stronicę, serwuję sobie niesamowicie wielki spoiler, typu: " A potem się obudziłam" albo " i Pan X umarł", więc przestałam to robić. No i oczywiście, gdy teraz potrzebowałam większych wyjaśnień, musiałam żyć w niewiedzy, podczas gdy komentarz miałam pod nosem.

****

Koniec świata jest już blisko. Jednak czymże on jest? Dla każdego z nas czymś innym. Utrata pracy, zdrowia, życia. Jednak po naszej śmierci świat nadal będzie istniał, nawet gdyby z powierzchni Ziemi zostały zmiecione wszystkie żyjące organizmy. Świat się odrodzi. Zawsze to robi. 
Choć teraz... Nie jest to takie pewne.

Zbliża się piąta pora roku. Ze szczelin rozerwanej ziemi wydobywają się popioły; z nieba leją się kwaśne deszcze, które przeżrą wszystko, co stanie im na drodze; pszczoły padają, kwiaty przestają kwitnąć, a ludzie już niedługo stracą dostęp do warzyw i owoców. Powolna śmierć z głodu lub zimna. To czeka ludzkość.  Nie licząc tych najsilniejszych, którzy czerpią wiedzę z mądrości kamieni.

A wśród nich ona. Essun. Na pierwszy rzut oka kobieta zupełnie zwyczajna. Nie straszny jej koniec świata, bo właśnie zawalił się jej własny. Ukochany syn został brutalnie zamordowany przez swojego ojca, a jej męża. Córka została przez niego uprowadzona. Przemierzy walący się świat w pogoni za nim. W pogoni za zemstą.

*****

W książce tej znajdujemy historie trzech kobiet, które są górotworami: Essun, czterdziestodwulatka, o której wspomniałam wcześniej; Sjenit, która wybiera się na misję z innym górotworem; a także Damayi, małej dziewczynki, która przez swoje moce staje się postrachem własnej rodziny, aż wreszcie trafia do specjalnej szkoły. 

Wiosna, Lato, jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina.

Bardzo podobało mi się to, że autorka skupiła się właśnie na kobietach. Jednak to, co po prostu zerwało mi kapcie, to narracja drugoosobowa (stosowana wyłącznie w przypadku Essun), o której mówią wszyscy. Po raz pierwszy spotkałam się z takim zabiegiem i przyznaję, że jest to mistrzostwo. Kiedy zamiast standardowego: "Po cichutku zbliżam się do szafy" albo "Po cichutku zbliża się do szafy", czytacie "Po cichutku zbliżasz się do szafy", no to kolokwialnie rzecz ujmując: łeb urywa. Nie ma szans nie wczuć się w tę historię.
Jeżeli znacie jakieś książki, które pisane są właśnie z takiej perspektywy, to piszcie w komentarzach, na pewno przeczytam, bo jestem zachwycona.


Chylę czoła przed Panią Jemisin, której do tej pory nie znałam, ale mam zamiar to zmienić. Autorka skupiła się przede wszystkim na przestawieniu genialnie skonstruowanego świata, który jest niezwykle oryginalny i przede wszystkim ciekawy. 
Czym w ogóle są górotwory? Istotami, które potrafią manipulować kinetycznymi, termalnymi i innymi formami energii, dzięki czemu mają wpływ na zdarzenia sejsmiczne. Wykorzystywane są głównie do tłumienia wstrząsów. Ludzie ich nienawidzą, bo po prostu ich nie rozumieją. 

Opisy wszelkich procesów zachodzących w skorupie ziemskiej; najróżniejszych gatunków humanoidalnych; krain, wspólnot i domostw; głównych kast użytkowych; dzikich zwierząt, roślin i całego systemu zarządczego, są po prostu niewiarygodne. Autorka w swojej głowie stworzyła bardzo dopracowany świat i niebywale dojrzale go nam przedstawiła.

Na początku te popioły, wydobywające się z ziemi, skojarzyły mi się ze światem, który przedstawił Brandon Sanderson w cyklu Ostatnie Imperium, jednak bardzo szybko przekonałam się, że to zupełnie inna bajka. 

Okazuj honor w chwilach bezpieczeństwa, w zagrożeniu walcz zaś o przetrwanie.

Tempo akcji może nie jest zawrotne, ale w pełni satysfakcjonujące. Gdyby wszystko gnało na łeb na szyję, moglibyśmy się w tych wszystkich, nowych dla nas, zagadnieniach zwyczajnie pogubić. Jemisin nie podaje nam wszystkiego na tacy, jest to trochę bardziej wymagająca książka, która łamie część stereotypów. Historia jest bardzo przemyślana, wszystko ma swój porządek i nie ma tu miejsca na jakąkolwiek przypadkowość. To starannie skonstruowana powieść, która pod koniec robi nam sieczkę z mózgu. Punkt zwrotny, dzięki któremu wszystkie zdarzenia nabierają zupełnie innego znaczenia jest tak nieziemski i niesamowity w swej prostocie, że aż brak mi słów (jedyne, które przychodzą mi do głowy, to dwa wyrazy, bardzo brzydkie, pierwszy zaczyna się na j, a drugi na p - macie kalambury xD).

Autorka podbiła moje serce także swoją odwagą. Nie boi się żadnych tematów: homoseksualizm, biseksualizm, transseksualizm, poligamia i Bóg wie jeszcze jakie wariacje, nie są tu niczym dziwnym. Ja sama jestem bardzo tolerancyjna, wobec czego takie podejście do dość kontrowersyjnego tematu seksualności, zwłaszcza takiej, która w jakiś sposób odstępuje od ogólnie przyjętych norm, jest mi bardzo bliskie. Uwielbiam, gdy autorzy wplatają w swoje historie tego typu wątki i traktują to jako coś zupełnie normalnego. Do tego Jemisin nie używa eufemizmów, jak coś jest chu*owe, to takim to nazwie i już. Cudowne jest to, że wulgaryzmy nie skupiają na sobie uwagi czytelnika, tylko pomagają budować klimat, czy to sytuacji, czy wypowiedzi, idealnie wpasowują się w kontekst.

W końcu to ci, których kochamy, najbardziej nas krzywdzą.

Miałam problem z odnalezieniem się w tej rzeczywistości górotworów, zjadaczy kamieni, nieruchomych i tak dalej. Tak naprawdę w historię "wkręciłam się" dopiero około 200 strony, a prolog zwyczajnie mnie zanudził. Teraz jednak mam ochotę przeczytać go jeszcze raz, z większą uwagą.


Jeżeli chodzi o minusy tej książki, to wobec treści nie mam żadnych zarzutów, jednak bardzo przeszkadzała mi budowa tej powieści. Mianowicie są to zbyt długie rozdziały. Czasem czytając mamy ochotę zrobić sobie herbatę, pójść po coś do przegryzienia, czy cokolwiek innego, ale wolimy zrobić to po dokończeniu rozdziału. No cóż, tutaj możemy paść z głodu, zanim tego doczekamy, więc trzeba przerywać w połowie. Bardzo tego nie lubię. 

Piąta pora roku  nie jest zwyczajną książką z gatunku fantasy. To mieszanka sci-fi, fantastyki, powieści fabularnej i przygodowej, może ciut kryminału. Jeżeli miałabym ją opisać jednym słowem: dziwna. Poważnie. W jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. To jedna z najdziwniejszych książek, jakie w życiu przeczytałam, a bardzo takie lubię :). Znajdziemy w niej tylko śladowe ilości humoru, z czego zdałam sobie sprawę dopiero, gdy ją skończyłam. Absolutnie mi to nie przeszkadzało, choć znacie moje upodobanie do humorystycznych powieści.

Bardzo polecam wam tę książkę. Szczerze? Ciężko było mi nawet cokolwiek o niej napisać. Dlaczego? Bo o tej książce nie ma sensu mówić, ją po prostu trzeba przeczytać. 

Za książkę dziękuję:

http://www.wsqn.pl/


Zajrzyj również tu

51 komentarzy

  1. Jak dla mnie była to jednak dobra książka. Nie zawodzi, ale spodziewałem się czegoś lepszego po tym, że dostała nagrodę Hugo :)
    Królowie Dary w mojej ocenie zdecydowanie biją na głowę Piątą porę roku, może nie jest to tak oryginalna książka, to jednak zdecydowanie bardziej do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie spodziewałam się tego, co dostałam, więc mam tak dobrą opinię na jej temat :)
      Zastanawiałam się nad tą powieścią, ale jakoś mnie zaintrygowała mnie wystarczająco, a póki co mam jeszcze 200 nieprzeczytanych na półce, więc mam co czytać :D

      Usuń
  2. Kasia, jak tak dalej pójdzie to mój portfel będzie Ciebie nienawidzić tak samo jak mnie :D
    Bardzo lubię fantastykę a wolniejsza akcja mi nie przeszkadza gdyż można wtedy lepiej chłonąć wykreowany świat. Coś takiego jest w niektórych częściach Świata Czarownic gdzie tak naprawdę na pierwszym planie nie było postaci a właśnie świat przedstawiony (styl narracji był inny ale to pryszcz), oczywiście A. Norton w swoich dziełach (głównie przez ich ilość), niby w każdej części koncentrowała się na którejś z postaci ale i tak pierwsze skrzypce grał świat.
    Ale odbiegam od tematu. Recenzja przekonała mnie do nabycia książki (ebook), ale jeszcze nie zdecydowałem z której księgarni ją wezmę. Spoko nie spieszy się ;)
    Dodatkowo gdy dałaś pierwszy cytat to moja myśl "Fajna fraszka", tak wiem jestem dziwny.

    Pozdrawiam i oby Twa miłość do fantastyki była potęgowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, jest już kilka osób, które mnie nienawidzą z tego powodu :D
      Bardzo się cieszę, że Cię przekonałam, bo myślę, ze ksiązka ta bardzo Ci się spodoba :)
      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  3. Ekhmm! A mówiłam, że się bujnie i że ci zryje banie na końcu? XD A ty jojczałaś i jojczałaś XD

    W sumie nie wiem co mam ci skomentować bo zgadzam się z wszystkim absolutnie co żeś napisała :D Czułam się jakbyś mi w myślach czytała, ale to już też wiesz :p Także dziś się nie rozpisze, zrecenzuj mie coś innego, to pogadamy :D

    W ogóle jest dopiero 19.40, więc jakoś komentuje mi się niekomfortowo. o 3 nad ranem mam większą wenę do tego xD

    BuziaQ ;*

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówiłaś, aczkolwiek nie oszalałam na jej punkcie tak, jak Ty xD
      Muszę wreszcie zobaczyć tę Twoją recenzję, bo aż jestem ciekawa xD Znaczy, że na szczęście mamy podobny gust :D Ja czekam aż wreszcie Mistborna przeczytasz <3
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tb w 100 % :P no może poza nudnym epilogiem, bo jak tylko otworzyłam książkę, to nie mogłam jej zostawić :D jedyna, przy której złamałam swoją żelazną zasadę zaglądania "dalej". Polecam wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zobaczyć też Twoją recenzję, bo mówiłaś, że też nie wiedziałaś, co napisać :D

      Usuń
  5. Kasiuu! :D
    Co? Wybuchowa mieszanka. Nie wiem co pisać xD Trudno się pozbierać po przeczytaniu nawet recenzji. Zwykle w jednej książce nie występuje tak dużo postaci fantastycznych. Wow!
    I ta narracja drugoosobowa. Powala na kolana. ,,Zbliżasz się...'' xD Jestem jej ogromnie ciekawa, czy spodobałaby mi się.
    Długie rozdziały mogą nieco przeszkadzać, ale nie dużo.
    Co mi zostało? Zabrać się za tę książkę! Kocham powieści, w których bohaterowie posiadają jakieś zdolności, czy tutaj panowanie nad energią, coś w ten deseń. Cudo! <3
    Pozdrawiam!
    Martyna z bloga magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynooo! :D
      Hihi super <3
      To jest najlepszy element tej książki, łeb urywa normalnie. Trochę przeszkadzają, ale tak w połowie już można się przyzwyczaić :D
      Super, czkam na Twoją recenzję!
      Buziaki :*

      Usuń
  6. też nie lubię zaglądać na ostatnią stronę, ale pozwalam sobie spojrzeć na numerację stron na końcu, wzrok nie odbiega mi na tekst na szczęście :D okładka jak skała? słyszałam już pieśni wychwalające tę książkę, ale dopiero ten argument mnie przekonał XD pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj sobie pierdyknęłam piękny spoiler przez to. Jak nie mam zaglądać, to zaglądam, a jak mam zaglądać, to tego nie robię. Eh...
      Jest ekstra, nie wiem jak to inaczej ująć xD Fakturą przypomina skałę, jak się ją pomizia :D
      Pozdrawiam ciepło :D

      Usuń
  7. Narracja, o której wspominasz jest w "Imagines" ;)
    Wiesz, że do tej pory wydawało mi się, że ta książka to thriller? :D Lekko się zdziwiłam i chociaż zwykle nie czytam fantastyki to po tę chyba jednak sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście! Słyszałam o tym :D To już w ogóle dziwna książka, bo to podobno zbiór fanfiction :D
      Miłej lektury życzę w takim razie!

      Usuń
  8. Przemawia do mnie taka dziwna, ale przyznaję, że kusząca mieszanka. Czytałam już kilka opinii o te książce i, co cieszy, większość jest bardzo pozytywna, więc zobaczymy - pewnie się skuszę, skoro tu też takie pochwały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bardzo by Ci się podobała, mamy dość podobny gust :)

      Usuń
  9. NO nie wiem... może kiedyś się skuszę ;) a co do zaglądania na ostatnią stronę - robię tak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  10. (Udało mi się zrobić kalambury!)
    Książka bardzo mnie ciekawi. Fajnie wykreowany świat, ciekawi bohaterowie- to czego trzeba fantastyce.
    Poza tym ciekawi mnie narracja drugoosobowa (no i może jeszcze trochę tych "wariacji" seksualnych, bo ostatnio z każdej strony przytłaczają mnie książki z typowymi miłosnymi wzorcami, nawet jeśli to homoseksualizm, to zawsze geje, przecież można napisać dobrą książkę z lesbijkami!).
    To doczytwanie do rozdziałów. U mnie zawsze kończy się tak, że zanim idę po tę herbatę czy spać to przeczytam jeszcze parę bez przerw, bo nie mogę się oderwać. xD
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla Ciebie, wygrywasz nowe Audi A1293210392839021! :D
      No powiem Ci, że mało jest takich ksiązek, które traktują o lesbijkach, a szkoda, bo to temat ciekawy, a mało rozwijany w beletrystyce.
      No tak xD Zawsze możesz sobie doczytać ten "jeszcze jeden rozdział", ale tylko w przypadku tych krótszych, bo jak trafisz na taki 40-stronicowy, to jest słabo;/
      Pozdrawiam ciepło! :D

      Usuń
  11. Ja również zawsze próbuję się powstrzymywać przed zerknięciem na ostatnią stronę i mam taki mindfuck, kiedy kończę czytać, a tu nagle słowniczek xD
    Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się jeszcze z narracją drugoosobową w książce! Ale domyślam się, że nie przesadzasz z tym szałem wobec niej - nawet to przykładowe zdanie z powieści, które podałaś, zabrzmiało jak z jakiejś gry, rzeczywiście można się poczuć tak, jak gdybym to ja sterowała postacią, jak gdybym była bohaterką. Wydaje mi się to pociągające i jednocześnie odrobinę dziwne :D No cóż, mam nadzieję, że będę mogła przekonać się, jaka jest na własnej skórze, skoro tak zachwalasz.
    A na długie rozdziały jest sposób, trzeba po prostu przygotować sobie wcześniej górę jedzenia i umieścić ją obok siebie. Problem z głowy :D Przynajmniej jeśli chodzi o jedzenie, z innymi rzeczami mogłoby być ciężej xD

    Pozdrawiam ♡ Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku powinni napisać informację, że z tyłu jest słowniczek, to by nam, czytelnikom, bardzo ułatwiło sprawę xD
      To znaczy, te akurat wymyśliłam, ale chodziło mi o przekazanie formy :D O tak! Ta ksiązka to jedno wielkie dziwadło, ale to dobrze, brakuje oryginalnych historii :)
      No tak, to jest jakiś patent xD
      Pozdrawiam gorąco! :D

      Usuń
  12. Niemalże za każdym razem serwuję sobie taki "mały spojler" czytające ostatnią stronę, a czasami bywa, ze nawet kilka ostatnich. Inaczej nie potrafię czytać...
    Okładka jak skała? Ciekawe... Myślę, że po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to ciekawe. Ja nie cierpię spoilerów, chociaż czasem nie mogę się opanować i zerkam na koniec rozdziału, a potem takie: kurde, Kasia, po co to zrobiłaś?
      Świetna jest :D

      Usuń
  13. Dla samej tej narracji bym z ciekawosci przeczytala :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo tutaj nowości z którymi wcześniej nie miałam do czynienia. Narracja drugoosobowa to coś co zdecydowanie wiedzie prym w tej kategorii. Zastanawiam się jak sama odebrałabym książkę pisaną taką metodą. Wydaje mi się to dość intrygujące i chętnie przeczytałabym książkę pisaną w taki sposób. Może faktycznie wpłynęłaby ona na lepszy odbiór powieści? Nie przekonam się póki nie spróbuję :D Kolejna nowość to górotwory pierwsze słyszę o czymś takim, a to duży plus. Fajnie, że są autorzy, którzy mogą zaskoczyć nas czymś nowym. Z tego co piszesz książka wydaje się ciekawa, dobrze napisana i przemyślana, więc chyba się nią zainteresuję w najbliższym czasie.
    Co do długości rozdziałów to wszystko zależy od książki. Jeśli jest dobra to nawet nie zauważam czy są one krótkie czy długie. Po prostu siedzę i czytam jak zahipnotyzowana! Jeśli zaś książka jest nieco nudniejsza to wtedy faktycznie może to przeszkadzać. Ja na szczęście nie mam takiego problemu jak ty, bo podczas lektury nic nie jem i rzadko mi się zdarza coś pić. Jak już to robię zaopatrzenie wcześnie xD

    Okej, kończę już ten mój wywód.
    Fajna recenzja by the way!
    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta narracja zrobiła na mnie ogromne wrażenie :)
      Na początku nie mogłam się w nią wciągnąć, potrzebowałam 200 stron, żeby poczuć ekscytację i naprawdę "być" w tej historii, ale to dobrze, czasem mam dość tych wszystkich "lekkich, łatwych i przyjemnych" lektur.
      Ja jem i piję i w ogóle wszystko xD Zwłaszcza zupy jem często przy czytaniu xD
      Dziękuję! Btw xD
      Buziaki! :D

      Usuń
  15. Cieszy mnie to, że książka nie jest welurowa (ja tak to nazywam) - nie znoszę tego i nie chodzi o odciski palców, ale o jak dotykam takiej okładki to od razu się wzdrygam i dostaję nieprzyjemnych dreszczy. Zaciekawiłaś mnie tą fakturą skały - chyba przy okazji, jak będę w jakiejś księgarni, to ją sobie pomacam ;P Wkrótce pewnie ją kupię, ale zapewne nie w formie papierowej. Na początku w ogóle nie byłam zainteresowana, ale książka coraz bardziej mnie intryguje. No i ta narracja mnie kusi. Jestem jej ciekawa ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie każdy mówi na nie inaczej, welurowa, zamszowa, ja mówię:"gumiasta" xD
      Pomacaj koniecznie! :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Boje się sci-fi bo to totalnie nie mój gatunek. O tej książce oczywiście słyszałam (jak mżna o niej nie słyszeć) ale wiesz umiesz przekonywać. Zawsze jak cos polecasz to sobie to do mojej wydłużonej już listy bo naprawdę już braknie mi na niej miejsca. Pewnie jak wpadnie mi w łapy ta książka to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podciągałabym tego pod sci-fi (którego też nie lubię), to zdecydowanie fantasy :)
      Hihi to dobrze :D

      Usuń
  17. (Jak zwykle) przecudne zdjęcia! <3
    O książce słyszałam i mam na nią straszną ochotę. Właśnie wszyscy mówią, że to strasznie oryginalny pomysł, choć mi PPR z czymś się kojarzy, choć oczywiście nie mam pojęcia z czym. Masz może pomysł o co może mi chodzić? Błagam! xD
    Kiedy tylko wydany zostanie ostatni tom lecę do księgarni i tracę kontakt ze światem na następny tydzień! :D
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi dziękuję! :D
      No nie, niestety nie wiem z czym xD Choć jak pomyślę o tych skałach to też mi się coś tłucze po głowie, hmm...
      Okej :D Trochę jeszcze poczekasz niestety, ze dwa lata pewnie xD
      Pozdrawiam ciepło! :D

      Usuń
  18. Jeśli mówisz, że warto to warto. Na pewno gdy będę miała okazję to zapoznam się z nią :D Na dodatek pomysł na książkę i tematyka wydają się bardzo oryginalne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba i to jak! :D
      Miłego czytania :D Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  19. Kurczeeee dlaczego mi to robisz? A ja tak się opierałam, żeby ta książka mnie nie zaciekawiła. A tu wychodzi wręcz przeciwnie i teraz ją bardzo chcę przeczytać

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, nie chciałam xD
      Myślę, że Ci się spodoba :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Haha górotwory? Zdecydowanie jeszcze o nich nie słyszałam. :D
    Nie znoszę przymałej czcionki, po takiej lekturze moim oczom trudno dojść do siebie. Tak to zazwyczaj bywa z tymi słowniczkami, nie mam pojęcia czemu po prostu nie dają go na samym początku :p
    Właściwie nie wiem co sądzić. Widzę, że ta książka ma kilka aspektów które mnie ciekawią, ale piszesz też o takich których ja osobiście nie
    znoszę.
    Podoba mi się też to o czym piszesz. Że dla autorki nie ma tematów tabu. :)
    Zastanowię się nad nią,
    buziole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nikt jeszcze o nich nie słyszał :D
      Ooo, a czego nie znosisz?
      Zastanów się, to miła odmiana :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  21. No nie wiem czy to książka dla mnie :D chyba jednak podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna przygoda czytelnicza, doskonale wpasowała się w to, co tak lubię w świecie fantasy, z niecierpliwością czekam na kolejny tom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, bardzo się cieszę, że Ci sie spodobała! :D

      Usuń
  23. Powszechny zachwyt tą książką, a ja nie czytałam. ;c Ale kurczę, chciałabym nadrobić, tylko teraz za dużo się dzieje, żeby kombinować nowe zakupy, bo i tak od tygodnia dorzucam coś do wirtualnego koszyka, a nie ma motywacji, żeby zakupy sfinalizować (no dobra, tak naprawdę trochę szkoda mi kasy, bo niezła sumka się tam uzbierała i będę musiała z czegoś pewnie zrezygnować XD). Ale jeszcze może nadrobię, w końcu nie codziennie czyta się o górotworach! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz to zmienić!
      O Boże, ja już nie robię takiej wirtualnej "chciejki", bo potem mi wychodzi z 500 zł xD
      Polecam Ci ją z całego serducha! :D

      Usuń
  24. Już tyle razy widziałam jej pozytywne recenzje, że po prostu nie wypadałoby nie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na pewno będę jej szukać! Przekonała mnie do siebie nowym pomysłem, ale mówię wielkie TAK dla narracji! :)Super!:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam, jednak mnie aż tak nie porwała. I ta narracja, która tak Ci się podoba, mnie osobiście irytowała. Nie cierpię takiej formy ;) Ale ogólnie historia świetna i ta klamra zaskakująca :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Od wczoraj "Piąta pora roku" gości i na mojej półce :D Cieszę się, że Ci się podobało. Zapowiada się fantastycznie, chociaż staram się tak na wszelki wypadek nie obiecywać sobie za dużo. No i uwielbiam tą okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oh, planuję przeczytać tą książkę już od jakiegoś czasu! (tak samo jak pozostałe 70 tytułów...) Wydaje się niesamowita i oryginalna :D
    No i śliczna oprawa bloga, obserwuję!
    Pozdrawiam,
    http://friends-with-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail