"Każdy jej strach" - Peter Swanson

24 lutego

Co mają ze sobą wspólnego Ted Bundy, Jeffrey Dahmner i Andriej Czikatiło?
Oczywiście - są seryjnymi mordercami. Jednak każdy z nich działał w pojedynkę i z powodów osobistych. Jednak co w przypadku, gdy w serię morderstw ktoś wciąga was za pomocą manipulacji?



16/2017
Tytuł oryginalny: "Her Every Fear"
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: -
Kategoria: kryminał/thriller
Liczba stron: 342
Cena okładkowa: 37,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 15-02-2017

"Każdy jej strach" opowiada o Kate Priddy, która na pół roku zamienia się z kuzynem na mieszkania. Do tej pory to Londyn i dom rodziców był jej alkową. Jednak teraz pomimo traumatycznych doświadczeń stara się zacząć żyć na nowo. Boston zdaje się być wspaniałym miastem, jednak wszystko zmienia się, gdy w mieszkaniu obok Kate zostaje znaleziona zamordowana kobieta. Sytuacja staje się jeszcze dziwniejsza, gdy na jaw wychodzi romans jej kuzyna z zabitą Audrey. Czy mężczyzna ma coś z tym wspólnego? Czy dlatego chciał czym prędzej wyjechać? Kate stara się nie panikować, jednak w mieszkaniu jej kuzyna zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Do tego ci sąsiedzi... Każdy kolejny, którego poznaje jest jeszcze dziwniejszy od poprzedniego... Czy rzeczywiście coś jej grozi, czy tylko sobie wyobraża?

Zacznę najpierw od wydania. Okładka jest fantastyczna. Niestety nie udało mi się oddać jej atrakcyjności na zdjęciu i wyszła mi okropnie niebieska - niestety na dworze panuje paskudna pogoda i światło jest beznadziejne :<. Mocno wykontrastowane połączenie czerni i turkusu daje oszałamiający efekt. Do tego całość wygląda jak plakat filmowy. Gdy będziecie w księgarni koniecznie jej poszukajcie, chociaż aby móc na nią popatrzeć. Czcionka niestety odrobinę męczy oczy - przydałaby się większa. Książkę czyta się wygodnie, a dzięki skrzydełkom nie ma możliwości pozaginania rogów.

W przypadku tej książki ciężko sprecyzować gatunek, do którego należy. Zawiera wiele elementów zarówno kryminału, jak i thrillera. W końcu mamy do czynienia z pewnym dochodzeniem, cały czas, jako czytelnicy, próbujemy się dowiedzieć kto stoi za brutalnymi morderstwami, jednak akcja bardziej skupia się na głównej bohaterce, która funkcjonariuszem nie jest i nie bada śladów, nie przesłuchuje sąsiadów itp. 

Jednak za typowy thriller powieści tej uważać nie można Głównie ze względu na jej specyficzną budowę. Bowiem  mamy jakieś konkretne zdarzenie. Śledzimy całą sytuację aż do końca, po czym cofamy się do jej samego początku, a nawet wcześniej i wówczas widzimy ją jeszcze raz, jednak z perspektywy kogoś innego. To naprawdę ciekawy zabieg, dzięki któremu można na spokojnie monitorować akcję i poznawać coraz to więcej szczegółów. Jednak przez to akcja nie ma piorunującego tempa i nie trzyma czytelnika za te przysłowiowe "jaja".

"Każdy jej strach" nazwałabym thrillerem obyczajowym.  

Szczególnie polecałabym osobom, które chcą rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem, a nie są gotowe na krwawy kryminał/thriller w wykonaniu Ahnhema, Slaughter czy Gerritsen. Pozwala to na odbycie małego "before party" przed właściwą imprezą z mistrzami gatunku.

W zasadzie nie palę. Rzuciłem. Ale znalazłem tego papierosa w szufladzie i pomyślałem, żeby go wypalić i przypomnieć sobie, jakie to okropne.

Styl autora jest naprawdę lekki i przyjemny. Książka zawiera kilka mocniejszych scen, jednak jak już wspominałam, jest to powieść nawet dla ludzi o wrażliwych żołądkach. Wierzę, że nie jest to szczyt możliwości Swansona, jednak całość wypada naprawdę dobrze i co najważniejsze: autor nie rozciąga nadmiernie fabuły.

Jeżeli chodzi o humor, to jest tu go naprawdę mało, choć nie przeszkadza to w odbiorze historii. Podobnie jak wątek miłosny - w zasadzie go tu nie ma, z czego na pewno ucieszą się przeciwnicy tego motywu. 

Na uwagę zasługuje świetnie oddany klimat Bostonu, autor zwrócił ogromną uwagę na oddanie realiów tego miasta i naprawdę mu się to udało. Wszelkie knajpy, wystrój, jedzenie, wygląd ulic - to wszystko zostało tu oddane w najmniejszych szczegółach. To wielka zaleta tej książki, bo właśnie dzięki takim powieściom czytelnicy mogą podróżować po całym świecie, bez wychodzenia z domu.

Niestety z bohaterami mam pewien, malutki zgrzyt. Ciężko się z nimi zżyć w jakikolwiek sposób. Wszechwiedzący narrator utrzymuje ich na dość spory dystans, wobec czego cały czas czułam, że czytam książkę, a nie, że przenoszę się do tej historii. Czuje się po prostu, że to fikcja, choć wielce prawdopodobna.  Najlepiej opisany zostaje tu Corbin, kuzyn Kate, z czego bardzo się cieszę, ponieważ w tej powieści gra sporą rolę. Świetną postacią jest również detektyw Roberta James. Rzadko się zdarza, aby jakikolwiek funkcjonariusz policji miał taką intuicję, a przy tym naprawdę słuchał ludzi i nie dążył tylko do zamknięcia sprawy.

Fani kociarzy znajdą również coś dla siebie, bo pewien kocur odgrywa w tej historii naprawdę ogromną rolę :).

Jeżeli chodzi o Kate, to dość specyficzna postać. Od dziecka cierpi na zaburzenia lękowe, które wzmogły się po pewnym traumatycznym doświadczeniu, związanym z jej byłym już chłopakiem. Jest to naprawdę ciekawa bohaterka, która próbuje zmierzyć się ze swoimi fobiami i słabościami - czasem idzie jej lepiej, czasem gorzej - jak to w życiu bywa. 

Właśnie dzięki niej, powieść ta stała się historią o walce ze swoimi przypadłościami. Przyznam,  że czasem, kolokwialnie mówiąc, książka ta ryje banie. Jako czytelnicy wiemy, że Kate cierpi na różne fobie, więc trochę przejaskrawia niektóre wydarzenia, po czym okazuje się, że jej wyobrażenia były niczym w porównaniu z rzeczywistością, bo tak naprawdę miejsce miały jeszcze gorsze rzeczy...
Gdybym tylko miała przestrzeń pod łóżkiem, to sprawdzałabym ją co pięć minut. 

Przyczepić mogę się jedynie do błędów natury kryminalistycznej. No nie do końca wszystko grało w tym temacie. Wyobraźmy sobie sytuację: pewna osoba zabija kobietę, w książce wyraźnie napisane jest, że "krew utworzyła czerwoną taflę" na powierzchni podłogi, a podobno na miejscu zbrodni nie znaleziono żadnych śladów? To byłoby możliwe jedynie wówczas, gdyby morderca miał na stopach specjalne ochraniacze (choć i one zostawiają ślady i przede wszystkim nie są do końca szczelne - łatwo pękają), bądź starł wszelkie pozostałości po zajściu (wówczas i tak musiałby wykorzystać amoniak itp.), a nic takiego miejsca nie miało. Jednak rozumiem, że nie każdy autor musi mieć w małym palcu zasady kryminalistyki :).

No i jeżeli chodzi o same morderstwa, to jest to naprawdę ciekawy wątek, na temat którego nie mogę wam powiedzieć praktycznie nic, aby nie spoilerować wydarzeń rozgrywających się w tej książce. Zdradzę jedynie, że cała ideologia okaleczeń ofiar mordercy jest naprawdę intrygująca. Najciekawsze w tej powieści jest to, że poznajemy także motywy działań zabójcy i w zasadzie na nich skupia się większa jej część.

No cóż, słowem podsumowania. Jest no naprawdę dobry kryminał/thriller, który może nie zapada zbyt głęboko w pamięć, jednak wart jest przeczytania. Już teraz wiem, że nie jest to moje ostatnio spotkanie z tym autorem i mam ochotę na "Czasem warto zabić", choć mój chłopak nie bardzo chce, bym miała do czynienia z tą książką. Ciekawe dlaczego? :D

Dajcie znać, czy będziecie czytać "Każdy jej strach" i czy ostatnio mieliście do czynienia  z jakimiś thrillerami czy kryminałami, na które warto zwrócić uwagę :).

 Za powieść dziękuję:

http://www.marginesy.com.pl/


Zajrzyj również tu

22 komentarzy

  1. Ciekawe :) właśnie ostatnimi czasy poszukuję czegoś nieco 'mocniejszego', bo dawno w dłoniach nie miałam kryminału, a na półce mam tylko Millenium (które kocham i wychwalam za każdym razem) ;)
    PS. będę pamiętała, by mieć 'na wszelki wypadek' ze sobą amoniak xD
    Całkiem prawdopodobne, że sięgnę po tę książkę ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście Millenium ciężko uznac za coś mocniejszego. Muszę wreszcie dokończyc tę serię, bo mam za sobą dopiero pierwszy tom :<
      Koniecznie xD Bardzo pomaga w zacieraniu śladów xD
      Czekam więc na opinię, buziaki kochana! :)

      Usuń
  2. Zapowiada się naprawdę interesująco. Ja lubię kryminały i thrillery, ale czytam mniej niż oglądam seriale kryminalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki są zdecydowanie lepsze :) Polecam Ci je gorąco :)

      Usuń
  3. Faktycznie, okładka wygląda dosyć ciekawie, mignęła mi już kilka razy na tablicy na Facebooku i chyba nawet zamówiłam już tę książkę w bibliotece :)
    Lubię thrillery, więc może to być książka dla mnie. Przyznam Ci się, że wszyscy polecają mi Gerritsen, a ja dalej się nie przekonałam. Ostatnio wzięłam na tapetę Nesbo i się zawiodłam, i teraz mam problem z próbowaniem tego, co wszyscy polecają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chyba ją zamówiłam" - rozbawiłas mnie xD
      Gerritsen jest fantastyczna, okrutnie krwawa i w ogóle. No cóż, cięzko mi się wypowiedzieć na temat Nesbo, bo niby mam jego książki w domu, ale jeszcze nie czytałam ;/
      Tess to jedna z moich ulubionych autorek, absolutna królowa thrillerów medycznych :)

      Usuń
  4. Zaintrygowałaś mnie. :D A okładka rzeczywiście świetna! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zdecydowanie może być ciekawa. I ta okładka- cudo. <3
    Do tego kotek, jeju jestem kupiona! Choć wczoraj poznałam pewnego małego potworka, który okropnie mnie podrapał. Dobrze, że maluch nie miał wielkich pazurków. ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu wyszła mi do bani, ale ostatnio jest tak katastrofalne światło, że nie potrafię tego ogarnąć :<
      Haha jest kot i wszyscy kupieni xD
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Napisałaś o tych błędach... Często gdy czytam książki to zastanawiam się, jak Autor to wszystko spamiętał i nie zaplątał się we "własnych zeznaniach". Serio, ale nie jest chyba łatwo wciąż wracać do tego, co się już powiedziało, a z pewnością do własnych kłamstw. Kłamstw tak w przenośni oczywiście, bo mam na myśli to, że historia jest wymyślona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jedną powieść tego pana, "Czasem warto zabić", i Noe mogę powiedzieć, bym była zachwycona. To raczej przeciętne czytadełko, dlatego stwierdziłam, że odpuszczę sobie jego najnowszy kryminał. A co do Bostonu i oddawania jego klimatu, to nikt nie zrobi tego lepiej, niż Dennis Lehane. Nikt! Jeśli jeszcze nie znasz jego powieści, polecam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, bo chcę ją przeczytać...
      Nie znam, na pewno sie zorientuję :)

      Usuń
  8. Powieść wydaje się być ciekawa :D Ja na razie czytam Mroza i muszę stwierdzić, że nie wiem dlaczego dopiero teraz zaczęłam czytać jego książki. Dziś skończyłam czytać "Ekspozycję i końcówka mnie totalnie zmiażdżyła :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mróz jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo, jak Tobie :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Hm, z jednej strony to chyba jednak nie do końca moje klimaty, ale z drugiej strony mam ostatnio fazę na sięganie po pozycje, które kompletnie nie wpisują się w moje czytelnicze gusta. :) Kto wie, może kiedyś się zbiorę i po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzieś mi mignęła już ta książka, ale nie przyglądałam się jej bliżej i... szkoda, bo zapowiada się interesująco. Lubię bohaterów, którzy mają ze sobą jakiś problem - im większym, tym ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że sięgniesz, jestem ciekawa opinii :)

      Usuń
  11. Brzmi ciekawie, no i spodobało mi się rozwiązanie z poznawaniem motywów zabójcy, ale nie wiem, czy na razie sobie nie odpuszczę tego tytułu. Raczej na razie sięgam po coś luźniejszego. ;)

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail