"Ofiara bez twarzy" Stefan Ahnhem

03 lutego

Stefan Ahnhem. Czy kiedykolwiek słyszeliście o tym człowieku? Jeżeli nie, trochę wam pomogę. Od dwudziestu lat pracuje jako scenarzysta filmowy i telewizyjny. Autor scenariuszy do najgłośniejszych szwedzkich seriali kryminalnych. Nadal nic? A o Kurcie Wallanderze słyszeliście? 

Ahnhem tym razem postawił na coś innego, świeżego, zupełnie nowego dla siebie. Napisał thriller i właśnie dziś przedstawię wam ten fenomenalny debiut.

Recenzja, jak zwykle, bez spoilerów.



10/2017
Tytuł oryginalny: "Offer utan ansikte"
Wydawnictwo:Marginesy
Cykl: Fabian Risk (tom 1)
Kategoria: thriller
Liczba stron: 528
Cena okładkowa: 39,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 16-02-2016

Jeżeli jako tako śledzicie tego bloga, to wiecie już, że jakiś czas temu, dokładnie we wrześniu, pojawiła się tu recenzja Dziewiątego grobu. Tak, jak zwykle nie czytam serii po kolei, ponieważ ów książka jest drugim, po Ofierze bez twarzy, tomem cyklu o Fabianie Risku. Najciekawszy w tej sytuacji jest fakt, iż druga część jest prequelem debiutanckiej powieści Ahnhema. W praktyce oznacza to, że w zasadzie nieważne jest od którego tomu zaczniecie swoją przygodę z Riskiem. Po prostu można albo czytać historię w autentycznej kolejności, albo cofnąć się do wydarzeń, które rozgrywały się wcześniej.
Decyzja należy do nas.


O czym opowiada Ofiara bez twarzy?

Fabian Risk po nieprzyjemnych wydarzeniach, które rozegrały się w Sztokholmie, wraz z rodziną przenosi się do Helsinborga. Miejsca, w którym dorastał. Nie jest mu jednak dane cieszyć się przymusowym urlopem. W najmniej spodziewanym momencie zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Nauczyciel stolarstwa został brutalnie zamordowany. Okazuje się, że to jeden z jego dawnych kolegów z podstawówki. Niedługo potem staje się jasne, że to dopiero pierwsza ofiara, a będzie ich zdecydowanie więcej...

Do debiutów literackich większość z nas podchodzi z dystansem. Podświadomie czujemy, że to może być dobre, ale wiadomo... Niedopracowane, nie porwie nas za bardzo i tym podobne. 
Ahnhem zdecydowanie przełamuje ten schemat. Nawet przez moment nie czuć, że książka, która leży przed nami, jest jego debiutem.

Powieść ta kompletnie, kolokwialnie rzecz ujmując, nie "zalatuje" scenariuszem. Bałam się, iż wszelkie opisy uczuć bohaterów, przemyśleń itd. będą niezwykle okrojone, pomimo że Dziewiąty grób powalił mnie na kolana. Bardzo się myliłam i nie macie pojęcia, jak się z tego cieszę. 

Kilka słów o wydaniu, o tym czerwonym pasku krzyczącym "PROMOCJA" wspominałam już przy okazji recenzji drugiego tomu, więc nie będę się powtarzać.
Znowu przyczepię się do czcionki. Jest piękna, bo wydawnictwo nie poszło na łatwiznę, dając popularnego Romka, lecz jest zbyt drobna. Po dłuższym czytaniu (powiedzmy 2g), głowa i oczy tak bolą, że nie można kontynuować lektury. 

- No właśnie. Jestem pewna, że widziałam w środku skalpel.
- Bo widziałaś. Ale nie użyto go do wycięcia macicy, lecz do skonstruowania figurek Warhammer.
- Co to takiego?
- Zabawa dla mięczakowatych facetów. Obawiam się, że masz o dwie piersi za dużo i o jednego członka za mało, żeby pojąć to w skrócie, a wyjaśnianie tego przez telefon zajęłoby tyle, że nasz operator zrezygnowałby z oferty rozmów bez limitu, więc proponuję pogadać o tym przy innej okazji

Struktura powieści opiera się na aktach agresji uczniów wobec swoich rówieśników. W prawie każdej klasie spotkamy tzw. kozła ofiarnego. Agresja wobec niego może przybierać różne formy. Od zwykłego "dokuczania", zaczepiania, wyzywania, po najwymyślniejsze tortury psychiczne i fizyczne. Niestety większość osób nie zwraca na to uwagi, bądź po prostu nie chce tego widzieć. Nie chcą stać się obiektem zainteresowania agresywnych typów, co, nie oszukujmy się, jest naturalną ludzką cechą. Przetrwanie jest najważniejsze. Gorzej, jeżeli nauczyciele również nie reagują, tłumacząc sobie, że to "zwykłe dziecięce niesnaski". Jednak co z rodzicami? Nie widzą, że ich dziecko jest maltretowane? Tłuczone przez rówieśników? Tak, tłuczone, bo inaczej tego nazwać nie można. Jak mogą nie wiedzieć?! - zapytacie. No właśnie, to nie jest tak proste i również o tym traktuje ta opowieść.

Ahnhem ma naprawdę świetny styl. Jego tekst czyta się płynnie a szeroki wachlarz słownictwa jest godny pozazdroszczenia. Brawa, oczywiście, należą się także Pani Ewie Wojciechowskiej, która przetłumaczyła powieść. Warto zaznaczyć, iż wulgaryzmy są tu niebywale dobrze użyte. Często autorzy, którzy na co dzień nie bluzgają, mają problem z odpowiednim użyciem nieparlamentarnego słowa, bądź w ogóle ich unikają. A trzeba pamiętać, że w kryminałach czy thrillerach jedna "kurwa" wyraża więcej, niż tysiąc słów. 
Prawie jak w reklamie Merci. 


Ofiarę bez twarzy charakteryzują bardzo krótkie rozdziały. Trochę ponad 500-stronicowa książka skonstruowana jest z aż 110 rozdziałów, prologu i epilogu. Nadaje to niebywałej dynamiki fabule. Ahnhem dokładnie wie, kiedy skończyć fany fragment i chwilowo skupić się na innym bohaterze. Historię przerywa w takim momencie, że pozostawia czytelnika okrutnie zaintrygowanego, ale w żadnym wypadku sfrustrowanego. 
Powieść jest poprzetykana niezwykle licznymi zwrotami akcji, a domysły, które uznajemy za pewnik okazują się zupełnie nietrafione. Często łapałam się za głowę z okrzykiem "Co się od*ebało?!".

Co bardzo mnie cieszy, autor ten nie boi się zabijać bohaterów, chociaż oczywiście nikt nie przebije w tej dziedzinie George'a R. R. Martina. W historii tej trup ściele się gęsto. 

Książka na pewno spodoba się fanom literatury skandynawskiej, ale i nie tylko. Ahnhem odchodzi raczej od tego mroźnego stylu, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni. Tutaj mimo wszystko najważniejsze są intrygi i zagadki, a nie całe tło, chociaż utarczki polityczne i zawodowe są cudownym dopełnieniem powieści. Przy okazji recenzji Dziewiątego grobu wspominałam o nadzwyczaj brutalnych opisach morderstw, sekcji zwłok itp. itd., które lubi stosować autor i chwała mu za to. Tutaj również się bez nich nie obyło, choć były troszkę mniej krwawe niż w drugim tomie tego cyklu. 

Największe wrażenie zdecydowanie robią fragmenty pamiętnika osoby, która była w szkole okrutnie dręczona. Wyzwiska, szykanowanie, potrącanie - tego typu nieprzyjemności nawet nie zauważał. Spotykały go dużo gorsze rzeczy. Symulowanie stosunku oralnego, liczne pobicia graniczące z katowaniem, połamane żebra, wstrząśnienie mózgu, oblewanie moczem - to tylko kilka form okrucieństw, jakie były na nim stosowane.  

Nie brak tu jednak scen humorystycznych. Czasem śmiałam się w głos. Ahnhem ma takie poczucie humoru, które niezwykle u ludzi lubię i cenię. Przy tej książce można popłakać się i ze smutku i ze śmiechu.
Teraz dzieci zwykle wzbudzały w nim obrzydzenie. Smarki, pryszcze, świerzb, brodawki, egzemy, wszy - lista kojarzących mu się z dziećmi okropieństw nie miała końca.

Poprzednio bardzo narzekałam na główną postać tej serii, czyli Fabiana Riska. Policjant ten wydawał mi się ciapowaty i nijaki. W Ofierze bez twarzy był fantastyczny. Sprytny, błyskotliwy, trzeźwo myślący, był po prostu gwiazdą tej historii. Błyszczał jak nigdy i mam nadzieję, że do tego obrazu Riska autor wróci w trzecim tomie.
O. Właśnie dowiedziałam się, iż istnieje oficjalny klub: "Nie lubię Fabiana Riska i życzę mu rychłej śmierci" xD. Póki co nie należę do niego. W tej części naprawdę go polubiłam, choć w Dziewiątym grobie czasami doprowadzał mnie do szału.

Oczywiście większość bohaterów nie jest tu do końca dobra albo do końca zła. Tak, jak w życiu. Każdy ma zalety, ale nie należy zapominać o wadach, a niestety wielu autorów gloryfikuje wymyślone przez siebie postaci. Są one niezwykle zwinne, inteligentne, popularne, lubiane, charyzmatyczne, heroiczne etc. etc. W tej powieści nawet bohaterowie idealni popełniają błędy (lecz nie tak głupie, jak w niektórych młodzieżówkach) i nie dostrzegają spraw, które wydawałyby nam się oczywiste.

Teraz już słowem zakończenia. Z całego serducha polecam wam oba tomy cyklu o Fabianie Risku. To niesamowita przygodna, oryginalni bohaterowie i do bólu dopracowane intrygi i zagadki. Majstersztyk, a kolejny tom jest jeszcze lepszy. Widać, że autor się rozwija i aż boję się pomyśleć, co będzie przy dziesiątej jego książce.


Ofiara bez twarzy po prostu zawróciła mi w głowie!


Za książkę dziękuję:

http://www.marginesy.com.pl/

Zajrzyj również tu

34 komentarzy

  1. Kasieńka, ty już doskonale wiesz iż to dzięki Tobie Ahnhem i jego Dziewiąty Grób, został przeze mnie pochłonięty (wiem dziwnie to brzmi).
    Ofiarę bez twarzy też mam na liście (jest dłuuuuuga). I gdyby nie czas (a właściwie jego brak), już dawno byłby na półce jako zakupione i przeczytane. Jednak jak to mówią "co się odwlecze to nie usiecze", czy jakoś tak. W lutym planuję jednak wizytę w oczytanych i zgarnięcie kilku książek (nie znanych mi twórców), tak więc ta część jeszcze trochę poczeka.
    Uściski i uśmiechy ;)
    ____
    Pisane z telefonu, więc przepraszam za wszelkie zjedzone czy przestawione litery. Urok klawiatury dotykowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem <3
      Wiem, mam to samo. Tak wiele świetnych książek, ale kiedy to przeczytać?
      Ściskam również!
      Tak, to również znam ;/

      Usuń
  2. Znacy bo ja ten... Cykam się Ofiary bez twarzy niemalże równie bardzo, jak Ginekologów :D nastraszyłaś mnie łajzo tą recenzją! A miałam sobie gdzieś tam kiedyś poznać Ahrema, a tu... No może Dziewiąty grób kupię, ale tego cholerstwa nie. Może za lat kilka,bo inaczej będę sie cykać pójść do szkoły po prostu xD
    A to zdjęcie wnętrza książki i Ulla pieruńsko Marcina bawiło xD
    nie mam głowy do komentowania, wlazłam do ciebie w poszukiwaniu postów z treścią bo... no pokazywałam ci na co trafiam od jakichś 20 minut xD Lecę dalej się męczyć i szukać perełek. Odetchnęłam!
    Buziak ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej ale czemu? :<
      HAhahahhahahahha no tak xD Ja już przyzwyczajona do tego typu tematów - zboczenie zawodowe xD
      Kurna, nadużywam "xD", zdecydowanie.
      Mnie też bawi, uwierz :D
      Hahhahaha, u mnie zawsze dużo tekstu xD Buziaki i powodzenia w szukaniu xD :*

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o literaturę skandynawską to od dłuższego czasu planuję ją odkryć, może ta książka również wpadnie w moje ręce i mi się spodoba. Tematyka bardzo mnie zaciekawiła, więc tytuł sobie zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! Na pewno staniesz się fanką tych mroźnych klimatów :)

      Usuń
  4. Zapowiada się ciekawie, choć to nie moja tematyka. Okładka meeega mnie zachęca, ale ten styl, o którym wspomniałaś (przynajmniej w podanym fragmencie) nieszczególnie mnie ujął. Pewnie i tak nie sięgnę, bo mam 20832420 innych książek na mojej liście, ale będę mieć tę pozycję na oku ;)
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka o wiele lepsza, niż w przypadku Dziewiątego grobu :)
      Rozumiem, mam to samo xD Wcześniej też nie planowałam wziąć się za "tego Pana", a teraz go pokochałam <3
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam na recenzję tej książki, bo widziałam ją u Ciebie, ale szczerze mówiąc, nie zagłębiałam się w temat, chociaż tytuł zwrócił moją uwagę.

    Cieszę się, że bez spojlerów. Wiesz, zawsze mam pewne obawy, kiedy chcę się czegoś dowiedzieć o jakiejś książce - tak ogólnie, bez wnikania w sedno i okoliczne dziury. U Ciebie się nie nacięłam (jeszcze nigdy), dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy przeczytasz? Głowę daję sobie uciąc, że pokochałabyś tego autora!

      Hihi miło, że zauważyłaś :) Do tej pory stworzyłam tylko jedną recenzję, która posiadała minimalne, praktycznie niewidoczne spoilery, ale napisałam o tym ogromnymi literami na początku :)

      Usuń
  7. Fajnie, że wszystko idzie do przodu. Nie czytałam żadnej książki Ahnhem, trudno mi ocenić pióro czy warsztat. "Ofiara bez twarzy" to świetna propozycja na zimowe popołudnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, zdecydowanie! Nie tylko zimowe, ale też jesienne, letnie i wiosenne :D

      Usuń
  8. Ja pierdzielę, 110 rozdziałów? Brzmi... trochę przerażająco, za to cała reszta sprawia, że jestem bardzo na tak. Chociaż to zamieszanie w tomach/chronologii jest lekko śmieszne :D
    Nie przepadam za rzucaniem bluzgami w książkach (zwłaszcza gdy są używane "od czapy"), ale tutaj faktycznie wydają się być bardzo na miejscu (nie wierzę, że to piszę :D ).
    Trzymaj się, Kasiu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest cudowne! Dużo się dzieje! :D
      Ja też nie wierzę xD Ja uwielbiam, dobrze dobrane niesamowicie podkreślają klimat ksiązki :)
      Będę się trzymać i nie puszczać! :D

      Usuń
  9. Zaintrygowałaś mnie tą ksiażką i dopisuję ją do listy książek, które chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka może i zapowiada się fajnie, ale raczej nie jest dla mnie. Coś mnie od niej odpycha. Niestety :/
    http://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :/ Może kiedyś, w momencie jakiegoś przejściowego zaćmienia, bądź nietrzeźwości postanowisz wziąć się za tego typu thriller, wówczas koniecznie sięgnij po Ahnhema!

      Usuń
  11. Widziałam ją na półce w księgarni i ta okładka sprawiła, że natychmiast dodałam ją do listy must-read ! Mam nadzieję, że jak najszybciej znajdę czas, żeby ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, daj znać, czy Ci się podobała :D

      Usuń
  12. Oj, nie moje klimaty zdecydowanie. Ale widzę, że Ciebie nieźle wkręciła ta historia! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No i znowu piękne zdjęcia! A ten gif na końcu <3 <3
    Pierwszy raz słyszę, ale wygląda na to, że warto przeczytać :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana <3
      Podobno wyszedł trochę creepy, ale taki był zamiar :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Hm, ciekawy opis. Rzadko sięgam po takiego typu książki, ale na to być może się skuszę. :)

    https://karolina-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, jeżeli przeczytasz, to koniecznie daj znać, czy Ci się podobała :)

      Usuń
  15. Myślę, że ten pan ma już spore doświadczenie w opowiadaniu historii, skoro jest scenarzystą. Wszystko, czego musiał się nauczyć to warsztat literacki :) Dlatego ten debiut jest tak dobry. Ja nigdy nie czytałam jego książek, ale wydaje mi się, że tak to działa. Kiedyś czytałam już książkę napisaną przez scenarzystę i rzeczywiście byłby z tego dobry scenariusz, ale książce jako dziełu literackiemu dużo brakowało :)

    Chyba nigdy nie czytałam tak rozbudowanej recenzji kryminału (bo to kryminał, prawda?). Sporo się dowiedziałam o książce, tak że z miejsca jestem w stanie stwierdzić, czy jestem chętna do lektury. I jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, choć z drugiej strony wiesz jak to jest, to kompletnie dwie inne formy - scenariusz i taka "pełnometrażowa" ksiażka :)
      Sama widzisz!

      Thriller dokładniej :) Ooo, super <3 Już widzę Twoją recenzję tej ksiązki, coś czuję, że będzie dwa razy dłuższa od mojej! <3

      Usuń
  16. Skoro tak wychwalasz to chętnie przeczytam, aż nie wiem, po którą książkę teraz sięgnąć :D Czekam na recenzję Angelfall, jestem ciekawa czy tobie przypadnie do gustu równie mocno co mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, sama nie wiem, obie są fantastyczne xD
      Uwielbiam Angelfall, cudo! :D

      Usuń
  17. Ja czytałam te książki chronologicznie, tak jak powstawały, więc moja niechęć do Fabiana z czasem wzrosła. Szkoda, że nie przyłączysz się do klubu, ale będziemy na Ciebie czekać;)
    A ta część stanowczo podobała mi się bardziej, choć druga też miała swój urok (Malin!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Los Fabiana Riska zależy od kolejnej ksiażki... Mam nadzieję, że jednak nie wstąpię do tego klubu xD
      Uwielbiam ją <3

      Usuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail