"Las zębów i rąk" - Carrie Ryan

05 marca

Czy książka o zombie może być nudna?
Może.


*** Fabuła ***


Mary nigdy nie żyła w świecie pełnym mórz i oceanów. Wielkich budynków i latających machin. Od zawsze tylko las. Ciemny, gęsty i pełen Nieuświęconych. Martwych ludzi, którzy kiedyś mieli plany i marzenia, a teraz jedyną czynnością, którą wykonują jest walenie w siatkę, która otacza jedyną pozostałą przy życiu gromadę i nieustające jęczenie. Życie w osadzie rządzi się pewnymi prawami. Są Siostry, które pilnują porządku i służą Bogu, a także Strażnicy, którzy bronią wioski. Niestety po ziemi chodzi coraz mniej ludzi, więc małżeństwa zawierane są z przymusu, a nie z miłości. Jednak Mary nie chce żyć w ten sposób. Wkrótce poznaje pilnie strzeżone tajemnice Siostrzeństwa, które nigdy nie powinny wyjść na jaw... Nie ma jednak czasu rozmyślać, ponieważ na wioskę zostaje przepuszczony szturm Nieuświęconych, więc wraz z najbliższymi musi uciekać do mrocznego Lasu zębów i rąk...

*** Wydanie ***


19/2017
Tytuł oryginalny: "The Forest of Hands and Teeth"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Cykl: Las zębów i rąk (tom 1)
Kategoria: science fiction/fantastyka
Liczba stron: 350
Cena okładkowa: 33,90 zł
Oprawa: miękka
Data premiery: 20-04-2016

To naprawdę solidnie wydana książka w miękkiej oprawie ze skrzydełkami, dzięki którym rogi powieści pozostają nietknięte. Każdy rozpoczynający się rozdział jest oznaczony ilustracją, która odnosi się do treści. Najciekawsza jest jednak okładka. Sama w sobie jest dość estetyczna, choć trudno tu szukać oryginalności. Na pierwszym planie widać przypadkową dziewczynę, ale... No właśnie. Nie jest przypadkowa. Została wybrana w konkursie na pewnym portalu i dzięki temu znalazła się na okładce. Moim zdaniem to naprawdę świetny pomysł :).
No i oczywiście tytuł. Fantastyczny i niebywale intrygujący.


*** Opinia ***


Nie wiem, w jaki sposób się uchowałam, ale jeszcze nigdy nie czytałam książki o zombie. No i niestety mój pierwszy raz nie był zbyt satysfakcjonujący. Oczekiwałam powieści, w której trup ściele się na każdym kroku, akcja jest porywająca, a bohaterowie dynamiczni. Chciałam cysterny krwi i ciężarówki flaków, a dostałam książkę pełną rozważań  i kontemplacji. 

Styl autorki jest całkowicie poprawny. Moje laickie oko nie wychwyciło żadnych niezgodności czy niezamierzonych niedomówień, lecz całość... po prostu nie porywa. Czytelnik cały czas jest obok wydarzeń. Mnie samej było naprawdę ciężko wczuć się w rolę głównej bohaterki, mimo że Carrie Ryan posługiwała się narracją pierwszoosobową. Być może ktoś, kto preferuje rozległe przemyślenia w książkach, miałby inne zdanie na ten temat. 
Muszę zaznaczyć też, że "Las zębów i rąk" to debiut amerykańskiej autorki, który jednak podbił serce naprawdę wielu osób.

Jeżeli chodzi o sam pomysł na książkę, to cóż, trzeba przyznać, iż nie był zbyt innowacyjny. Wybucha epidemia (póki co nie wiadomo skąd się wzięła), choruje ogrom ludzi, którzy zamieniają się w żądnych ludzkiego mięsa zombie. Niedobitki próbują się gdzieś schronić i żyć w miarę normalnie.

Mało akcji, jeszcze mniej dialogów, a sama fabuła jest mocno rozciągnięta. Niestety pod koniec zdarzało mi się przeskakiwać co któreś zdanie, które nie wnosiło do historii kompletnie nic.

Zastanawiam się, czy istnieje świat okrutniejszy niż ten, w którym każe się nam zabijać ludzi, których kochamy.

Muszę jednak przyznać, że to książka, która niesie kilka naprawdę mocnych przesłań. Czytelnik sam zaczyna zastanawiać się nad własnym życiem i drogą, którą kroczy. Rozważa, czy naprawdę to, co teraz uważa za ważne, jest takie naprawdę. To niebywale przyjemna odmiana, gdy ciągle czyta się (nie oszukujmy się) bardzo proste i często głupiutkie historyjki, których jedynym przesłaniem jest to, że miłość może przetrwać wszystko. Motyw zombie i całej epidemii jest w zasadzie tłem dla rozmyślań nad sensem ludzkiej egzystencji, nad tym w którą stronę zmierzamy i czy dobro ogółu powinno się przedkładać nad dobro jednostki. 

Historia ta pokazuje, że marzenia są naprawdę ważne. Dzięki nim można wszystko. "Las zębów i rąk" w pewnym sensie przełamuje także mit szklanych domów, ponieważ pokazuje, że nawet z pozoru niemożliwe do spełnienia marzenia czasem się urzeczywistniają. Jednak nie wszystko jest takie piękne, jakby się wydawało. Bohaterka jest jakby anty-przykładem tej idei. Dąży do spełnienia swoich marzeń, nie bacząc po drodze na to, ilu ludzi krzywdzi. 

Skoro już jestem przy temacie głównej bohaterki, to muszę zaznaczyć, że bardzo ciężko ją polubić. Jest to wręcz niewykonalne. Skrajnie egoistyczna i samolubna introwertyczna i pesymistka. Ciężki charakter nadała Ryan ten postaci, choć jest ona naprawdę świetnie skonstruowana. 

My już nie żyjemy. Jesteśmy otoczeni przez śmierć każdego dnia. Człapiemy sobie przez życie, tak jak oni człapią przez swoje. Było nieuniknione, że wkroczą do naszego życia, tak jak dzisiaj, że zaatakują wioskę. Nie jesteśmy już częścią cyklu życia, Cass.

Bardzo przeszkadzał mi infantylny i drażniący trójkąt miłosny. Książka ta wydana została (w oryginalne) w 2009 roku, więc miało to miejsce na fali Belli, Edwarda i tego trzeciego kolesia, którego imienia za cholerę nie pamiętam i jakoś nie widzę sensu wypełnienia tej luki w mej pamięci. Jedna dziewczyna i dwóch osobników płci przeciwnej. Ona kocha jednego, a ten drugi kocha ją i wychodzi łańcuszek. 

Co zasługuje na pochwałę to oddane w punkt postaci zombie. Oczywiście opisy tych obleśnych, zatęchłych, zmurszałych, zgniłych i ohydnych trupów nie są zbyt krwawe (czego oczywiście żałuję), ale naprawdę dobrze uzupełniały całą historię i "robiły" odpowiedni klimat. Osobiście podobał mi się jeszcze motyw fanatyzmu, który niestety nieczęsto spotykam w książkach, a który daje ogromne pole do popisu autorom.

Samo zakończenie ciut mnie rozczarowało. Pozostało zbyt wiele niedomówień, nawet jak na pierwszy tom trylogii. 

Książkę, głównie ze względu na charakter głównej bohaterki, polecałabym szczególnie introwertykom. Ja niestety nie mogłam przy niej usiedzieć spokojnie i żądałam zabójczej akcji i chorych dewiacji. Podejrzewam, że właśnie takie osoby bardziej wczułyby się w rolę Mary i lepiej zrozumiałyby tę postać.

No cóż, ja osobiście za kolejne części dziękuję, ta jedna mi absolutnie wystarczy, już wiem, że to historia kompletnie nie dla mnie. Dajcie znać, czy was zaintrygowała, czy może będziecie obchodzić tę pozycję szerokim łukiem :)

Za książkę dziękuję:
https://ksiazka.net.pl/
https://www.papierowyksiezyc.pl/

Zajrzyj również tu

49 komentarzy

  1. Mój boże....jakie to jest nudne.
    Już nawet z samej recenzji jest nudna, widzę że obie trafiłyśmy na takie nudne książki, że olaboga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia, jest tyle ciekawych i oryginalnych książek o zombi a ty akurat trafiłaś na tą gdzie główną rolę odgrywały uczucia głównej bohaterki. Książka odrobinę kojarzy mi się (sam nie wiem czemu) z filmem "Wiecznie żywy".
    Jeśli chcesz coś gdzie zombie są bardziej wysunięta na pierwszy plan to polecam tobie "World War Z" autorstwa Maxa Brooksa, a jeśli coś bardziej z młodzieżówki to "Przegląd końca świata", z tym, że tu akurat czytałem tylko pierwszy tom czyli FEED, więc nie powiem Tobie nic więcej.
    Jeśli chodzi o to czy książka zasili moją biblioteczkę, to raczej nie. Nie dlatego, że nie intryguje mnie ukazanie świata z takiej perspektywy (nawet jeśli zbyt wiele filozoficznych rozważań), ale dlatego iż postanowiłem w marcu ograniczyć się tylko do kupowania tych dwóch serii które wybrałem spośród ukazujących w kioskach.

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie mów... Myślałam, że oszaleję. Chciałam krwi i flaków, a tu... eh...
      Akurat ten film bardzo mi się podobał, był zupełnie inny, choć ksiązka jest podobno dość kiepska ;/
      Nad "Feed" zastanawiam się już od dłuższego czasu :)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o zombie, to wolę zostać przy filmach i serialach (masz tu fankę "The walking dead", polecam gorąco XD). Jakoś nie umiem sobie wyobrazić wciągającej książki o tych stworach, wolę raczej to zobaczyć na ekranie. Poza tym ta książka nie wygląda na jakąś niesamowitą i po tym braku akcji, który tu opisujesz, jestem już pewna - temu tworowi mówię stanowcze "nie":) Też potrzebuję flaków do szczęścia.
    Pozdrawiam! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądam również :) Z tym, że dopiero od czwartego sezonu niestety...
      W biblioteczce mam "Wyspę zombie", słyszałam, że to dobra ksiażka, więc może chociaż ona uratuje ten gatunek w moich oczach :<
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. będę obchodzić szerokim łukiem, bo chociaż nie czytałam jeszcze książki o zombie (też się uchowałam) to wiem, że nie jest to moja tematyka :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że akurat mnie ten motyw się spodoba :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Uwielbiam książki o zombie (i właśnie taką czytam, drugi tom, bo pierwszy pochłonęłam w piątek). Prawda, że trudno tu nadać zombiakom jakieś indywidualne cechy, tchnąć w nie życie i podać jakąś niesamowitą genezę - to się będzie powtarzać, ale są takie historie o nieumarłych, które warto przeczytać. Mnie najbardziej podobała się "Apokalipsa Z" i teraz - książki polskiego autora -"Infekcja: Genesis" i Infeckja: Exodus". Tu ludzie są tłem do rozmyślań, a zombie wciąż szastają flakami. Nie poddawaj się i jeśli temat Cię interesuje, to spróbuj po prostu chwycić coś innego. O "Infekcji: Genesis" będę pisać we wtorek, więc zapraszam, bo może uda mi się Ciebie przekonać. ;)

    Pozdrawiam i na koniec dodam, że tytuł genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam iż skusiłaś mnie do bliższego zapoznania z infekcją. Mam pytanie. Czy akcja książki dzieje się na terenie Polski czy jakiegoś bliżej niesprecyzowanego kraju?

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę :)
      Tak, wszystkie wydarzenia mają miejsce w Warszawie (tom 1) oraz na terenie Polski (tom 2).

      Usuń
    3. Dziękuję za słowa otuchy! :)
      Na pewno wciąż będę szukać tych moich upragnionych flaków. Ogromne nadzieje pokładam w "Wyspie zombie", którą mam w domu.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Tak się teraz zastanawiam czy nie jestem jakimś ewenementem czy coś, bo mnie książka się spodobała i to bardzo, chociaż 2 część jest o wiele lepsza. Pozdrawiam :)

    inthefuturelondon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że po prostu oczekiwałas zupełnie czegoś innego od tej książki po prostu :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Nie! Nie i jeszcze raz nie! :p
    Po pierwsze, nie tylko Ty się uchowałaś nie czytając książki o zombi :p
    Narracja pierwszoosobowa wydaje się być ciekawa ale skoro fabuła się wlecze, a dialogi też są znikome to chyba mnie to nie przekonuje :p
    Zresztą.. ja nie lubię klimatów zombie :p
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak to możliwe w ogóle? :D
      Rozumiem :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  8. Nie, nie! Tym razem całkowicie odpuszczam :D
    Do tematyki o zombie nic nie mam, jest w porządku, ale ta pozycja nie jest dla mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Katarzyno! Póki pamiętam: ziomek od Belli i Edka miał na imie Dżejkop - to po pierwsze, a po drugie: "Rozważa, czy naprawdę to, co teraz uważa za ważne, jest takie naprawdę." <--- czytałam to zdanie 5 razy i kurna przypieprze ci sie - ono sensu nie ma :'(
    Chciałam czytać Las bo gdyż właśnie ja też o zombie czytałam póki co ino Pandore (spodobała by ci sie xD jest i krew i flaki i akcja... Jak film sie to czyta <3), no i miałam smaka na wincy żywych trupów. Ale jak bez krwi i flakow... To nie biere xD w końcu ja tak bardzo krew lubie xDDD
    Od tych rozmyślań najpewniej bym dostała fisia także... Marcin właśnie skreśla Las z listy chciejek, i wpisuje na nią to o aniołach ;p
    Buziak ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, rzeczywiście xD
      W sumie jak ja to czytam, to ma sens, ale ktoś z zewnątrz rzeczywiście może nie ogarnąć o co tam kaman ;/
      Nie bierz, nie spodoba Ci się xD
      Ooo cudownie <3
      Buziaki :*

      Usuń
  10. Balla, Edward i Jacob. Pamiętam, bo zawsze wolałam Jacoba od Edwarda. XD
    Może coś w tej książce jest. W sumie największa jej wadą jest ta główna bohaterka no i trójkąt miłosny, a tak, jak się psychicznie przygotuję, to może przeżyłabym. Zachęca mnie ten fanatyzm, ale z drugiej strony brak krwi i flaków lecących na ściany. :(
    W sumie to chyba też nie czytałam niczego o zombie. xD
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie pamiętam kogo wolałam.. Chyba też Jacoba, wolałabym się przytulać do kogoś cieplutkiego, niż do lodówki.
      Wątek fanatyzmu jest tak niewidoczny, że tylko dla niego nie warto czytać ;/
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  11. Powiem szczerze , nigdy nie czytałem książki o Zombie . Sadzę , ze pominę ten rodzaj literatury. Recenzja ciekawa , gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książek o zombie to ja jeszcze nie czytałam, ale jak na razie nie zamierzam tego zmieniać. xd
    Irytująca główna bohaterka i trójkąt miłosny całkiem zniechęca do tego. ;p

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego autorzy (dotyczy to zwłaszcza kobiet) uparli się na trójkąt. Nie dość, że motyw oklepany, to jeszcze w większości wątek poprowadzony jest nieudolnie ;/

      Usuń
  13. niestety i nie dla mnie jest ta książka, wiec po nią nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  14. HELOŁ! IC MI!!! :D :D

    Stęskniłaś się, prawda?? Chociaż trochę?

    Do zombie nigdy mnie nie ciągnęło. Jakoś ze wszystkich fantastycznych istot, te są dla mnie najmniej porywające. W całym życiu przeczytałam chyba tylko dwie książki, w których pojawiły się zombie (a i tak nie były one głównym wątkiem), a do tego jeszcze jedną, w której stwory ogarnięte epidemią przypominały w zachowaniu zombie, ale nimi nie były. Także no, moje doświadczenie jest ogromne...
    Co do "Lasu zębów i rąk" to może i bym się skusiła, ale:
    1) Książka o zombie, w której są kontemplacje i przemyślenia? To są jakieś jaja czy co?
    2) Mało akcji... No jak to książka bez akcji?
    3) Rozwleczona fabuła. Czyli opis z tyłu książki rozciągnięty na kilkaset stron. Super.
    4) Główna bohaterka, która pewnie sprawiłaby, że książka ta nauczyłaby się latać po moim pokoju
    5) Trójkąt miłosny na bazie Belli, Edłorda i Jacoba (wypełniam lukę w twojej pamięci :D )......To już ogromny minus.

    A więc widzisz, że książka kompletnie nie dla mnie. Wracam do mojej ukochanej fantastyki i wspaniałych Fae ♥

    Buziooole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, chciałam dalej Ci dośpiewać Adele, ale ni cholery nie wiem co tam dalej było po: "Heloł, ic mi".
      No ba! Nawet nie tylko trochę!
      No na dobrą sprawę nie są zbyt ekscytujące xD
      Hahhahahahahhah dokładnie xD
      Punkt 3 - dokładnie to! xD W sumie w opisie nawet działo się więcej...
      Tak, Fae <3 Znaczy Fae ogólnie takie se, ale Tamlin i Rhys, no to wiadomo :D
      Buziaki :*

      Usuń
  15. Jak dla mnie osobiście przeokropny tytuł i dlatego nawet nie spojrzałabym w jej stronę.
    Zombie to kompletnie nie dla mnie, chociaż w "Czarnym Wygonie" (właśnie przeczytałam pierwszy tom) występują twory podobne do jakiś dziwacznych zombiaków i to mi nie przeszkadzało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moim zdaniem też ładny nie jest, ale oryginalny na pewno :D

      Usuń
  16. Ja mowię zdecydowanie nie!
    Ja też się uchowałam bez książki o zombie, w sumie nawet mnei do nich nie ciągnie za bardzo, ale no nie wiem. Tym bardziej nie ciągnie mnie do tej książki bo skoro jest o zombie to jakąś akcję by wypadało zrobić, a tak no przemyślenia i różne wielkie refleksje... No nie xD Po za tym ten trójkąt jeszcze totalnie mnie zniechęca.... Grrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójkąt jest straszny :< Nie spodobałaby Ci się, więc nie czytaj, przeznacz czas na coś lepszego :D

      Usuń
  17. Jakoś mnie średnio ciągnie do zombie. Raz czytałam trylogię o zombie i nawet ok, ale do gry Dead Island jakoś nie mogłam się przekonać. Dwa razy podchodziłam i spasowałam. Nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojj, już po opisie widzę, że to zło, bo jakoś za takimi książkami nie przepadam i jak już pewnie wiesz, za zombie też nie. ;D A jak do tego dochodzi jeszcze beznadziejny trójkąt miłosny, to już w ogóle mówię pas.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejny trójkąt miłosny? Czy już naprawdę nie ma innych motywów?
    Książce mówię NIE, NIE i jeszcze raz NIE.
    Ale o zombiakach bym poczytała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie chyba nie ma xD
      Mam w domu "Wyspę zombie", jak przeczytam, to na pewno na blogu ukaże się opinia, może to będzie dobra ksiązka? :D

      Usuń
  20. Ooo... kiedy ja tą książkę czytałam - już nawet nie pamiętam :P Dawno to było i pamiętam, że wtedy mi się podobała, ale zdecydowanie też wolę książki gdzie jest więcej walki z zombiakami, krwi i flaków ;P Na pewno nasi polscy autorzy piszą o zombi w bardziej brutalny sposób - "Szczury Wrocławia" Szmidta oraz "Infekcja. Genesis" Wardziaka właśnie takie są.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy teraz również by Ci się podobała :)
      Słyszałam, byc może przeczytam!
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  21. A ja mimo wszystko czuję się zaintrygowana. Ale ja już tak mam - im bardziej ktoś odradza, to ja tym bardziej to chcę... :D

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie czytaj i daj znać, czy Ci się podobała! :D
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  22. Lubię książki i filmy o zombiakach, mają w sobie pewien chwytliwy urok, nie sięgam po nie za często, ale naprawdę zdarza mi się przy nich dobrze bawić. Szkoda, że akurat źle trafiłaś, może inna książka bardziej Ci się spodoba, świat zombi nie jest taki nudny, zazwyczaj. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Wyspa zombie", którą mam w domu, mnie nie zawiedzie :)

      Usuń
  23. Pamiętam, jak ją obchodziłam w empiku za starych dobrych czasów, gdy mamusia kupowała książki. Dzięki Bogu nigdy jej nie kupiłam i nie mam czego żałować

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Uuuu, dobrze, ze tu trafiłam, bo miałam ochotę na tę książkę... Szkoda, zapowiadało się fajnie :(
    Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń