"The Call. Wezwanie" - Peadar O'Guilin | Jedna z bardziej oryginalnych książek, z którymi miałam do czynienia.

29 kwietnia

Ostatnio nie dodaję zbyt wielu opinii o książkach, a to ze względu na jakąś dziwną chandrę, która złapała mnie już jakiś czas temu. Niestety nie mam ani pomysłów, ani chęci na pisanie czy cokolwiek innego. Macie jakieś metody na taki dość słaby czas? 
Całe szczęście, że mogę opowiedzieć wam o tak świetnej książce jak "The Call" :)


*** Wydanie ***

Tytuł oryginalny: "The Call"
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: -
Kategoria: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 349
Cena okładkowa: 36,90 zł
Oprawa: miękka
Premiera: 11 kwietnia 2017

Na początek kilka słów o wydaniu. "The Call. Wezwanie" czytałam w formie e-booka i okładka w tej wersji była czerwona. Nie macie pojęcia, jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, iż egzemplarz finalny jest... różowy xD. Mimo to całość wygląda fantastycznie. Te urocze czaszki w tle rozczuliły mnie niebywale :D. Matowa, zamszowa okładka w połączeniu z tytułem, który mieni się pod różnymi kątami, usatysfakcjonuje każdą srokę okładkową. Najbardziej jednak intryguje mnie ta dziura w środku. Lubię dziury. Donuty mają dziury. 

*** Fabuła i opinia ***


Co byś zrobił, gdybyś we wczesnym dzieciństwie dowiedział się, że być może już niedługo zostaniesz Wezwany do mrocznego świata, w którym doświadczysz jedynie, wykraczającego poza wszelkie granice, bólu oraz dojmującego strachu i paniki?
Twoje zadanie byłoby z pozoru proste: przeżyć jeden dzień w Szaroziemi, który odpowiada jedynie trzem minutom w naszym świecie. Po tym czasie wracasz do rodziny cały (bądź nie) i (niekoniecznie) zdrowy.
Tak na pocieszenie dostaniesz informację, że Wezwanie przeżywa tylko 10% dzieci.

Nie zapowiada się różowo, prawda?
Zwłaszcza dla Nessy, która przez swój niedowład nóg została skreślona na starcie prawie przez wszystkich. Nie może poruszać się bez kul, co w Szaroziemi oznacza śmierć. Długą i bolesną. Jednak dziewczyna nie daje za wygraną i uczy się wszystkiego, co może pozwolić jej przeżyć w świecie wygnańców. 

Vanessa jest naprawdę ciekawą postacią. Harda i zacięta, a do tego nie podejmuje idiotycznych decyzji i unika zbędnego ryzyka. Przeważnie. Czasem jej rozum leci na urlop, zwłaszcza gdy widzi Anto, chłopaka, który przyprawia ją o szybsze bicie serca. Przyznam, że akurat ta relacja średnio mi się podobała. Stety/niestety autor nie rozwinął za bardzo postaci, nie nadał im głębi, a raczej większość charakterów opisał "po łebkach". Sama nie wiem czy to wada, czy zaleta. Z jednej strony - chciałoby się dostać pełnokrwistych bohaterów, bardzo rozbudowanych i tak dalej, a z drugiej akcję, która pędzi niesłychanie i nie pozostawia czytelnikowi ani minuty na oddech. Myślę, że właśnie dzięki takiemu potraktowaniu postaci, w książce tej cały czas coś się dzieje i nie ma mowy o nudzie. 

Przejdę teraz do najlepszego punktu tej książki, czyli świata przedstawionego. Realia Szaroziemi opisane zostały w sposób tak przejmujący, tak realistyczny i tak obrzydliwy, że wciąż i wciąż chciałam więcej. Sama dziwię się, że powieść kierowana do młodzieży może być tak ekstremalnie brutalna, krwawa i niegodziwa. Uwierzcie, że opisy zmasakrowanych zwłok, powykręcanych resztek ludzi, pól na których posadzone były wrzeszczące o litość głowy ludzkie, drzewa z... Uhh, do dziś to wszystko mną wstrząsa, a sami wiecie, że uwielbiam tego typu powieści. O'Guilin nie dość, że wspaniale (a może bardziej "wspaniale") opisał ów świat, to jeszcze pozostawił ogromne pole dla wyobraźni. Sama przed snem często myślałam o tym, co, mówiąc kolokwialnie, autor miał w głowie, że wymyślił coś tak niesłychanego.
Jest to najlepsza, najciekawsza, najbardziej intrygująca część tej książki i na pewno was ona usatysfakcjonuje pod tym względem. Wątek Szaroziemi jest baardzo rozwinięty, więc nie bójcie się, że traficie na dwa czy trzy ciekawe opisy na krzyż. Nie wiem, co z ludźmi o słabych nerwach i żołądkach. Może być różnie, czytacie na własną odpowiedzialność :D.

 
Jakiś czas temu, już po lekturze "The Call" (cały czas nie wiem, skąd wzięła się ta moda na umieszczanie na okładce zarówno tytułu oryginalnego, jak i przetłumaczonego), wzięłam się za kolejne tomy serii "Angelfall" i cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pewien motyw stał się podstawą do napisania "Wezwania". Jeżeli czytaliście tę serię, to podpowiem, że chodzi mi tu o opisy Otchłani, która bardzo przypominała mi Szaroziemie. Oczywiście nikogo nie posądzam tu o plagiat, czy jakiekolwiek sugerowanie się czyimś dziełem, lecz nie mogę przestać o tym myśleć, bowiem "The Call" jawiło mi się książka okrutnie oryginalna, będąca niesamowitym tajfunem świeżości, podczas gdy natrafiłam już na coś podobnego. 

W każdym razie dla mnie to nie problem. Zawsze bawią mnie te głosy oburzenia, jakoby jakieś tam książki były do siebie podobne. Nawet jeżeli są, to co z tego? Oczywiście plagiat nie wchodzi w grę i sama uważam to za świętokradztwo, ale nie popadajmy w skrajności. Może w ogóle powinno się wprowadzić patenty na konkretne motywy? No bez jaj ;).

Przyznam, że na początku miałam problem z "wbiciem" się w akcję. Autor używa naprawdę bardzo prostego języka, co w połączeniu z nikłą ilością ciekawych zdarzeń, dawało średni efekt. "The Call" to naprawdę dziwny twór, który jednocześnie przyciąga i odpycha czytelnika. Dostarcza ogromnego zastrzyku adrenaliny i niebywałej dozy tajemnic. Czekamy jak na szpilkach na moment Wezwania, a jednocześnie odwlekamy go jak najbardziej. Cały czas chcemy odkrywać świat, do którego nas wrzucono i rozwiązywać liczne intrygi.

W tego typu dystopiach jest coś takiego, co uwielbiam. Mianowicie moment, w którym okazuje się, że nie zawsze ci mroczni bohaterowie są tak źli do szpiku kości, jak można było wnioskować na początku. Bardzo to lubię i chyba za to tak pokochałam "Igrzyska śmierci" :).

Polecam wam tę książkę. Polecam jak jasna cholera, bo być może ją pokochacie, być może znienawidzicie, ale na pewno dzięki niej przeżyjecie coś niezwykłego. Osobiście byłam i nadal jestem zachwycona "The Call", mam też nadzieję, że podbije także wasze serducha :).

Za możliwość zapoznania się z tak świetną książką dziękuję:
http://www.wydawnictwopoznanskie.com/

Zajrzyj również tu

26 komentarzy

  1. Ciekawie się zapowiada. Szczególnie zachęcił mnie do jej przeczytania fragment o zlych bohaterach, ktorzy nie sa do konca zli.Uwielbiam takie motywy!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również :) Nie lubię, gdy autorzy walą czytelnika po głowie niezawoalowanymi insynuacjami, jakoby ten konkretny bohater był cacy, a drugi beee. Samemu trzeba ocenić :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Książka w moich klimatach, więc jak najbardziej, bo czuję, że by mi się spodobała, więc chętnie. Zresztą jestem ciekawa tego świata.
    Aczkolwiek do tej pory słyszałam ciągle, że w powieści, jest dużo podobieństwa do innych książek, ale cóż przeczytam zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo no proszę, ja nie czytałam jeszcze żadnej recenzji, żeby nie sugerować się opiniami, ale teraz na pewno pogrzebię za takowymi :)

      Usuń
  3. U mnie dzisiaj też pojawiła się recenzja tej książki :) Zgrałyśmy się. Powiem tak świat przedstawiony i pomysł to coś wspaniałego. Chciałabym przeczytać jeszcze jakaś historię umiejscowioną w tym świecie. A jednak poziom emocji leży tu i kwiczy. Zabrakło mi rozwinięcia relacji, jakiegoś takiego większego przejęcia, które w końcu powinno towarzyszyć tak brutalnemu "przeznaczeniu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam właśnie i szkoda, że nie do końca Ci się podobała, bo ja byłam zachwycona :<
      Powiem Ci szczerze, że jakoś mnie tu ten element nie irytował, bo po prostu skupiłam się na świecie przedstawionym w tej książce, który po prostu był niesamowity :)

      Usuń
  4. Łohoho i kolejna pozytywna recenzja tej książki XD
    Nie no - musze ją przeczytać! Tym bardziej, że opis mnie ciekawi i czuję że to bedzie coś genialnego! :D
    Hahah i właśnie jestem w trakcie jedzenia kanapki a tu takie piękne zdania o zmasakrowanych zwłokach. xDD
    Pozdrowionka! ;)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja czekam, aż w końcu to zrobisz! :D
      Eeee, i tak się ograniczam, uwierz. Często dostawałam wirtualny łomot za te moje krwawe wywody, więc zaprzestałam xD
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Ty wiesz, co czytać! xD Akurat nie byłam pewna, czy "The Call" przypadnie mi do gustu, choć myślałam nad tym długo. Nie chciałam się zawieść obiecująco zapowiadającą książką. Na całe szczęście odwodzisz mnie od tego swoją opinią. :P Być może to był celowy efekt, żeby właśnie nie opisywać całkowicie bohaterów. Akcja pędząca jak szalona + rozpisywanie się na ich temat nie wychodzi w wielu książkach. xD
    W każdym razie lubię nadmiar akcji, a te opisy Szaroziemi, o których wspominasz... To książka stworzona dla mnie . xD
    Teraz na sto procent wiem, że mój portfel mnie znienawidzi jeszcze bardziej, ale zakupu tego cudeńka nie mogę sobie odmówić. Na tym gifie okładka wygląda po prostu genialnie!
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Trzeba spełniać życzenia swoich czytelników, nawet te niewypowiedziane :D
      No właśnie o to chodzi, nie wychodzi, a człowiek się potem irytuje xD
      Wykreowany w tej książce świat po prostu wymiata, to najlepszy element tej książce i w zasadzie dla niego warto ją przeczytać :)
      Wybacz :<
      Jest cudowna, miziałam ją przez dwa dni, gdy juz przyszła.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Kolejna książka do przeczytania ;P Musze przyznać, że najbardziej zachęca mnie ta brutalność, w książkach młodzieżowych autorzy raczej tego unikają, a przynajmniej starają się za drastycznie nie pisać, ale ja to naprawdę lubię, bo to dodaje autentyczności i wyzwala emocje. Poza tym ci źli bohaterowie, którzy nie do końca są tacy negatywni, jakby się na początku wydawało też są plusem. Najgorsi są czarno-biali bohaterowie.
    Już zapisuje i z pewnością przeczytam :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ją przeczytasz, myślę, że Ci się spodoba :D.
      Też nie lubię takich :<
      Czekam na Twoją recenzję!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Opis jest interesujący, na pewno przeczytam tą książkę tylko kiedy, kiedy? xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka kusi sobą jak nic ^^
    No cóż, jeśli tylko będę miała okazję, to przeczytam :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i czekam na Twoją opinię! :)

      Usuń
  9. Książka kupiona, czeka na przeczytanie, więc jestem ogromnie ciekawa, jak mi się spodoba. ;D Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo już przy zapowiedziach byłam zaintrygowana tym tytułem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok! W końcu książka, która też Cię zaintrygowała :D

      Usuń
  10. Też uwielbiam w dystopiach moment, kiedy zły bohater okazuje się mieć w sobie jakąś cząstkę dobra. To idealnie obrazuje prawdziwy świat, w którym nic nie jest całkiem czarne, ani całkiem białe. The Call zainteresowało mnie już kiedy zostało wydane i spodobała mi się nie tylko okładka, ale też sam pomysł na fabułę. Chyba lubię takie dziwne i inne książki, więc jest to coś dla mnie. Mam nadzieję, że niedługo gdzieś złapię tą powieść :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten element spodobał się po lekturze "Igrzysk śmierci" i teraz wręcz obsesyjnie poszukuję go w innych książkach :D
      Też uwielbiam dziwne książki, nie cierpię, gdy książka jest nijaka, przeciętna, zwykła... Wolę nawet jakieś paskudne, ale "jakieś".
      Ściskam! :D

      Usuń
  11. Okładka faktycznie jest inna niż wszystkie, co jeszcze bardziej zachęca do przeczytania tej książki. Opis i Twoja opinia również zachęca, więc pozycja obowiązkowa! :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak najszybciej przeczytasz i oczywiście - spodoba Ci się :)

      Usuń
  12. Jestem w trakcie czytania i zupełnie nie zgadza mi się wiek dzieciaków. Ja tam widzę 16-17-latków i nic na to nie poradzę.

    Czy gdzieś dalej jest wytłumaczone po kiego grzyba są rozdzielani miesiącami urodzin, skoro i tak nie wiadomo, czy zostaną wezwani w wieku 14 czy np. 16 lat?

    Przeczytałam już połowę i nie czuję się powalona na kolana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzieleni zostali według miesięcy i roczników z tego względu, że chodziły do specjalnych "szkół przetrwania", że tak je nazwę. W kolejnych latach po prostu uczono ich czegoś innego i stąd ten podział ;)
      Może dalej Ci się spodoba, gdy Szaroziemia się przed Tobą otworzą.

      Usuń
    2. Rozumiem podział na roczniki i ideę samych szkół, ale nie rozumiem, dlaczego przydzielano dzieciaki do konkretnych szkół na podstawie miesiąca ich urodzin, a nie np. regionu, w którym mieszkają.

      Z treści wynikało, że np. brat Liz trafił do innej szkoły, ponieważ ma urodziny w innym miesiącu. Więc dlaczego akurat w tej szkole były dzieciaki z końca września i początku października (czy jakoś tak), skoro wcale nie jest powiedziane, że będą wezwani w okolicy swoich urodzin? Ani nawet, że zostaną wezwani w konkretnym wieku, bo jak wiadomo, zdarza się, że niektórzy czekają aż do siódmej klasy.

      Wygląda to trochę tak, jakby autor chciał pokazać różne akcenty z różnych regionów, żeby zwiększyć walory folklorystyczne książki. A to oznacza, że w jednym miejscu musiały się skupić dzieci z różnych części Irlandii. No więc wymyślił sobie podział na miesiące urodzin, który nie ma absolutnie żadnego przełożenia w fabule książki.

      Szaroziemia już się przede mną otworzyła, bo w szkole zostało niewiele osób, których wezwanie można by omówić. Chociaż pewnie zostały te najciekawsze :)

      Usuń
  13. Ja miałam skojarzenia bardziej z "Igrzyskami śmierci" niż "Angelfall". Może dlatego, że elfy też sobie robiły swego rodzaju "igrzyska" z polowania na młodych Irlandczyków. Ale fakt, pomysł z Otchłanią faktycznie może budzić takie skojarzenia.

    Ale mam zarzuty co do opisanego świata. Jakby autor rzucał nam ochłapy, a nie pełnoprawne opisy. Za mało szczegółów... zarówno o Irlandii jak i Szaroziemi. Wydaje mi się, że ta dziwna, oszczędna narracja mogła być powodem, dla którego miałaś problem z "wbiciem się" w akcję. Tak jakby wpadamy w nią w środku.
    I też miałam pewne wątpliwości co do zasadności podziału na szkoły.

    Jeszcze parę zarzutów miałam co do głównej bohaterki, ustosunkowałam się do nich u siebie w recenzji :) Pozdrawiam, Ewelina z "Gry w Bibliotece"

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail