"Zabójczy żart" Peter James | Tak, ten żart mnie zabił.

16 kwietnia

Za tą książką biegałam przez dwa lata. Wszędzie dostępna była jedynie jej wersja kieszonkowa, której za cholerę nie chciałam. Wystarczająco męczę swoje oczy czytaniem, a czcionka, którą zwykłam pisać ściągi do szkoły, mnie nie bawi. W końcu nadarzyła się okazja i kupiłam. Przeczytałam i co? I jestem wściekła.

29/2017
Tytuł oryginalny: "Dead Simple"
Wydawnictwo: Capricorn
Cykl: Roy Grace (tom 1)
Kategoria: thriller
Liczba stron: 382
Cena okładkowa: 24,90 zł
Oprawa: miękka

Miałam ogromne oczekiwania wobec tej książki. W końcu to obecnie swego rodzaju biały kruk, ale od początku. Ten bestseller ukazał się także pod tytułem "Pogrzebany", o czym przez rok nie wiedziałam. Potem okazało się, że wydano także wersję "pełnometrażową", czyli właśnie "Zabójczy żart". Po dwóch kolejnych latach upolowałam aukcję na allegro i kupiłam ją za cenę okładkową, choć była używana. Jeszcze wtedy wierzyłam, że jest tego warta. 

O czym książka opowiada? 
Michael, młody hulaka i żartowniś, za trzy dni  żeni się ze wspaniałą kobietą i miłością swojego życia. Jego najbliżsi przyjaciele podczas wieczoru kawalerskiego postanawiają się zemścić za wszystkie okrutne dowcipy, których doświadczyli. Wrzucają pijanego w sztok przyszłego pana młodego do trumny i zakopują w ziemi. Oczywiście dla uprzyjemnienia czasu umieścili w niej wcześniej gazetę dla panów, butelkę whiskey, krótkofalówkę i rurkę do oddychania, po czym jadą zabawić się w pobliskim barze. Niestety po drodze dochodzi do wypadku, w którym wszyscy giną i zdaje się, że nikt poza nimi nie wiedział, gdzie jest Michael. Od tego momentu rozpoczyna się walka z czasem. Tylko Roy Grace, policjant po wielu przejściach, może mu pomóc... Jednak czy zdąży?

Wszystko brzmi cudnie, prawda? Wydaje się, że będzie to książka, która nie da nam ani chwili wytchnienia, a przez liczne zwroty akcji zrobi nam z mózgu sieczkę. Nic bardziej mylnego.

Książka jest po prostu obrzydliwie nudna. Można ją opisać pewnym schematem: [nuda, nuda, nuda, nuda, nuda, o ku*wa co tu się stało?!, nuda, nuda, nuda, nuda, ohydna nuda, nuda].
Tak, w powieści tej znalazłam tylko jeden moment i jeden wątek wart uwagi, nic więcej. Myślałam, że to przełom i będzie coraz lepiej, lecz szybko otrząsnęłam się z tej nadziei.

Oczekiwałam krwi, potu, żalu i wstrząsającego napięcia. W końcu kogoś dla żartu pochowano żywcem, prawda? 
Po pierwsze: samych scen z pogrzebanym było jak na lekarstwo. Przez większą część książki musiałam śledzić do bólu nudne śledztwo i przygłupich policjantów.
Po drugie: cała ta historia jest naciągana bardziej niż stringi ciotki Gertrudy, która na śniadanie wcina kilogram ciastek. Wszystkie zdarzenia są tak niewiarygodne i połączone ze sobą w tak absurdalny sposób, że zdarzenia mające miejsce w "50 twarzach Grey'a" zdają się naprawdę logiczne.

Styl tego uznanego na całym świecie autora mnie po prostu nie powalił. Sposób, w jaki opisano wszystkie wydarzenia, był drętwy i nieciekawy. Niestety ta książka skutecznie zniechęciła mnie do sięgnięcia po kolejne twory tego autora.

Na szczególną naganę zasługują policjanci. Takiej lipy to nawet nasi funkcjonariusze nie odwalają, serio. Samochód po wypadku, w którym zginęło czterech mężczyzn, a piąty gdzieś się "zagubił" stoi sobie na jakimś odkrytym parkingu przez kilka dni. Po co go badać, no po co? Nieważne, że leży tam łopata, a wuj jednego z żartownisiów ma zakład pogrzebowy i zginęła mu jedna trumna. No pewnie, po co się tym przejmować. Detektyw, który prowadzi sprawę idzie sobie na piweczko z kumplem pogadać o starych czasach, pewnie, nieważne, że człowieka nie ma chwilę przed własnym upragnionym ślubem.
Idiotyzm goni idiotyzm. Szczytem absurdu był cały, CALUTKI rozdział poświęcony grze w karty, w którym nie działo się absolutnie NIC. Nie padło tu nawet pół ważnej dla dalszej fabuły kwestii. Null.

Znalazł się mały plus. Intryga, która się tu zawiązała, była dość ciekawa i nieco zaskakująca. To właśnie ten jeden ciekawy moment ów powieści. "Zabójczy żart" to historia o zdradzie, zazdrości i podłości ludzkiej, która czasem mnie przerastała i stała się bodźcem do wszelkiego rodzaju refleksji.

Niestety intryga ta rozwiązana została już chyba w połowie książki i to by było na tyle z napięcia. 
Do szewskiej pasji doprowadził mnie jednak dopiero udział wróżek w śledztwie. Po co analizować dowody, skoro można polecieć do jasnowidza i zawierzyć jego paranormalnym zdolnościom?

Jak widzicie, "Zabójczy żart" dosłownie mnie zabił. Podczas czytania tej powieści miałam kilka(dziesiąt) momentów zwątpienia i chciałam uciec z krzykiem po każdym rozdziale. Zakończenie tej historii po prostu woła o pomstę do nieba i wolałabym o nim zapomnieć. W zamierzeniu miałam w ogóle nie pisać o tym bestsellerze, ale stwierdziłam, że ktoś was musi przed nim przestrzec. To zwykła strata czasu i przeznaczcie swoje wolne wieczory na coś mniej nijakiego... Pomysł świetny - wykonanie paskudne.
To oczywiście tylko moje zdanie, więc jeżeli komuś z was książka ta się podobała, to bardzo się cieszę, bo chociaż nie zmarnowaliście swojego cennego czasu, ja niestety oczekiwałam czegoś kompletnie innego...

Zajrzyj również tu

22 komentarzy

  1. Stringi ciotki Gertrudy mnie rozniosły na łopatki jak nic :D
    Nawet nie znam tej pozycji ale wiem że już nie poznam :P ( dzieki ci Panie, że Kasia jest i czyta ). :D
    Recenzja super, takiego banana na ryju to nie miałam jeszcze jak teraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zerknęłam na komentarze, bo napisałabym praktycznie to samo (tak, o stringach też) :D książkę będę omijać szerokim łukiem, co chyba nie będzie trudne :D

      Usuń
  2. Mnie w sumie zaintrygowałaś bardziej niż zniechęciłaś. Poczytam jeszcze inne recenzje i może sięgnę... chociaż może rzeczywiście jeśli jest tak nudna jak mówisz to nie warto. Przemyślę to.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za ostrzeżenie. Chciałem napisać "duże oczekiwania=duże rozczarowanie", ale wiesz. Tak naprawdę stęskniłem się za twoim pazurem przy słabszych produkcjach, może i tutaj nie poszłaś na całość (szkoda), ale zawsze coś po wielu książkach które zostały dopisane na listę "do przeczytania". Jeśli chodzi o książkę to ja czytałem tylko "Pogrzebany", i muszę przyznać, że skrócona wersja jest lepsza.
    Nawet nie widziałem, że jest jakaś rozbudowana wersja. Ale wiesz nie będę go szukał ;)

    Wiesz, życzyłbym Tobie samych udanych książeczek ale może lepiej zabrzmi.
    Oby każda książka po jaką sięgniesz miała w sobie coś oryginalnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. To musiała być naprawdę zła książka, bo takiej kwiecistej wiązanki epitetów pod adresem jakiejś historii jeszcze nigdy nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ja wiem, czy opis wiele obiecuje? Osobiście po samym opisie bym nie sięgnął po "Zabójczy żart". Takie tam... Jak tysiące innych. Jedynie opinie by mnie mogły skusić, bo czasami blurby i inne opisy informują o czymś przeciętnym lub wręcz dennym, a okazuje się, że jednak zostało świetnie zrobione. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już myślałam po opisie, że to będzie świetna książka, a tu znowu lipa XD
    Sam pomysł z trumną jest mega ciekawy, bo tak się składa, że to mój największy koszmar i nadal jestem przerażona na samą myśl o tym, więc szkoda, że wykonanie to beznadzieja. Poza tym w ogóle nie jarają mnie karty, muszę sobie chyba odpuścić ten twór XD Dzięki za przestrogę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę zainteresował mnie opis tej książki, ale czytając dalej stwierdziłam, że jednak nie zamierzam jej czytać. xd Poprawiłaś mi humor w tej recenzji. :DD Gertruda XD
    Pozdrawiam ;)
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio coraz częściej czytam tego typu książki, ta bardzo mnie zaciekawiła więc na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy przeczytałam opis tej książki naprawdę się zaciekawiłam, ale po reszcie recenzji wiem, że po nią nie sięgnę. Współczuję czasu straconego na poszukiwania jej, ale w sumie dzięki temu wiesz, jaki to gniot. :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Cholercia, to okropne uczucie, kiedy jesteś tak bardzo napalona i nie możesz się doczekać aż przeczytasz jakaś książkę, jesteś gotowa dać za nią niemałe pieniądze, a tu wychodzi z niej taki niewypał... :(

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczaczki. A opis jest mega! Ale... po tym co tu piszesz, to na książkę nawet nie zamierzam tracić czasu

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, nasi policjanci to nawet nosa z komisariatu nie wyściubią :D
    Już wiem, że na pewno nie sięgnę po tę książkę, a skoro to taki biały kruk, to tym bardziej szkoda mi na nią pieniędzy.
    Aż jestem ciekawa, czy tym razem pojawi się kolejna burzliwa dyskusja w komentarzach, w końcu znowu napisałaś negatywną recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Opis wydawał się taki ciekawy, że od razu przyszła mi myśl, że to będzie świetna książka z dużą ilością humoru :D Szkoda, że autor nie wykorzystał tak dobrze tego pomysłu. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej książce, ale jeśli znajdę ją w bibliotece, z pewnością przeczytam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, dopiero zaczynam.
    http://papierowexmiasto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Żart z pana młodego - fabuła przypominająca "Kac Vegas". xD Nigdy nie słyszałam o tym tytule, ale na pewno już po niego nie sięgnę. Dzięki za ostrzeżenie. :)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. przestrzegłaś, będę omijać :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja o tej pozycji po taz poerwszy słyszę, ale chyba nie mam zamiaru usłyszeć więcej :D Zdecydowanie mnie odstraszyłaś i cóż... Nie mam zamiaru marnować na nią czasu. Chociaż ja tam nawet po samym opisie bym na nią się chyba nie skusiła.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  18. No, to wiem, czego nie tykać. Nie lubię nudy, tzn. czasem można, ale szkoda mi czasu na takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, pewnie gdybym wcześniej zobaczyła gdzieś ten opis, sama zaczęłabym wszędzie szukać tej książki. Naprawdę brzmi świetnie! Współczuję zmarnowanego czasu. I takiego rozczarowania, musiało boleć. :( Teraz chociaż wiem, że mam tego nie kupować xD

    OdpowiedzUsuń
  20. A ostatnio mi przemknęła ta pozycja i się nad nią zastanawiałam. Teraz wiem, że nie jest warta dopisania do mojej listy.

    www.worldbysabina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie, historia zapowiada się wyśmienicie, szkoda tylko, że wyszło, że to jednak jaki batonik, który ładnie wygląda w opakowaniu, a po otworzeniu się okazuje, że jest po terminie. XD

    OdpowiedzUsuń