"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" | DLACZEGO?!

29 maja

UWAGA!
Jeżeli nie macie jeszcze za sobą serii „Dary anioła” (a macie ją w planach), to nie czytajcie ani tej recenzji, ani książki, ani nawet zarysu jej fabuły, ponieważ „Opowieści z Akademii Nocnych Łowców” są jednym wielkim spoilerem do tego cyklu.
Spoilery w tej opinii nie dotyczą serii „Diabelskie maszyny” i "Mroczne intrygi".


35/2017
Tytuł oryginalny: "Tales from the Shadowhunter Academy"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: -
Kategoria: fantastyka/literatura młodzieżowa
Liczba stron: 656
Cena okładkowa: 39,00 zł
Oprawa: miękka
Premiera: marzec 2017

Jestem ogromną fanką serii o Nocnych Łowcach, wobec czego rzucę się na każdy ochłap, który rzuci mi Cassandra Clare, niestety po lekturze jej niedawno wydanej w Polsce książki, jestem zwyczajnie wściekła.

Ten zbiór opowiadań traktować miał o dalszych losach Simona Lewisa, który wstępuje do Akademii Nocnych Łowców, lecz tego bohatera tutaj praktycznie nie ma. Clare wraz z pomagierami zwyczajnie zanudza czytelników wynurzeniami z przeszłości, które niewiele mają wspólnego z aktualnymi wydarzeniami. Wykładowcy, którzy przychodzą do sali Simona i prowadzą bezbarwny monolog kończący się jakimś oczywistym morałem, byli po prostu niewiarygodni i sprawiali, że odbijało mi się kolacją z zeszłego wieczora.

Do tego oczywiste spoilery w postaci zbędnych dopowiedzeń zarówno z „Darów anioła”, jak i z „Diabelskich maszyn”, których jeszcze nie czytałam (oprócz „Mechanicznego księcia”). Oczywiście liczyłam się z tym, że dzięki tej lekturze dowiem się o faktach, o których dowiedzieć bym się nie chciała, lecz nie spodziewałam się tak durnych i oczywistych komentarzy. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby konkretne spoilery do innych serii były znaczące dla fabuły „Opowieści z Akademii Nocnych Łowców”, ale miały się one do aktualnych zdarzeń tak samo jak moje popołudnie do warunków połowu wietnamskiej pangi hodowlanej. Niepotrzebne, zdecydowanie. 


Szczytem absurdu była opowieść Tessy o „dochodzeniu”, które wraz z przyjaciółmi prowadziła w XIX wieku. Sprawa ta dotyczyła Kuby Rozpruwacza i była po prostu okrutnie denna i nieciekawa. Klimatem przypominała trochę polską produkcję „Belle Epoque” i nie, opowiastka ta nie była opisana jedynie na 2-3 stronach.

Na szczęście jeżeli już autorzy pozwalali nam na śledzenie sytuacji Simona, to przyznam, że czytało się bardzo przyjemnie. Lewis jest jedną z moich ulubionych postaci z całego uniwersum traktującego o Nocnych Łowcach i trochę szkoda, że po wszystkich zdarzeniach z Razjelem i tak dalej, skończył tak... zwyczajnie. Zafiksował się na punkcie swojej utraty wspomnień i tego, że bez nich jest po prostu nikim, by pod koniec książki stwierdzić: „Hej! Może jednak nie?”.

„Opowieści z Akademii Nocnych Łowców” opowiadają w sumie o niczym. O wiele bardziej przypominają mi obyczajówkę, niż młodzieżowe fantasy, do którego przywykłam czytając książki Clare. Dzięki tej lekturze dowiedziałam się chociaż, co się stało z Simonem, shipem Alec & Magnus, skąd wziął się Church i najważniejsze: kim do cholery naprawdę był brat Zachariasz. Ah, i jeszcze sprawa z Michaelem Waylandem, przez którą ojca Izzy po prostu znienawidziłam. Niestety w książce tej znajdziemy wiele opowieści dotyczących powstania Kręgu, a takżę osoby samego Valentine’a i bynajmniej nie były to historie mrożące krew w żyłach. Jedyne, co mi przez nie zmroziło to reszta moich szarych komórek (które na dobrą sprawę nie są szare, ale różowe, ale nobody cares).

Tym razem Clare (z innymi) skupia się (powiedzmy) na Simonie, kreując zgraną ekipę z zupełnie nowych dla nas osobistości. Niestety oprócz jednej, no może dwóch osób, żadna z nich kompletnie nie ma charakteru, byli dla mnie niczym Padma z serii o Harrym Potterze. Była, pogadała, poszła, fajnie.

Clare po raz kolejny (tym razem trochę na siłę) chciała zrobić z Simona bohatera i przez to ucierpiały absolutnie wszystkie inne postaci. Nocni Łowcy kreowani są tu wręcz na faszystowskie świnie, które zwykłych ludzi uważają za motłoch, ale przecież chronią ich nawet za cenę własnego życia, prawda? Szczególnie młodzi Nefilim są niebywale próżni i głupi, czym autorka doprowadziła mnie wręcz do szału i sytuacji nie ratował nawet wkraczający nagle Jace. 


Całe szczęście humor był i pozostał. To jeden z niewielu elementów, który mnie nie rozczarował podczas lektury „Opowieści z Akademii Nocnych Łowców”. Jace nadal jest sarkastyczny, Simon rzuca proste, acz śmieszne dowcipy, a humor sytuacyjny jest jak najbardziej na poziomie.

Jeżeli chodzi o samo wydanie, książka ta zaskoczyła mnie i zachwyciła kilkoma ilustracjami w mangowym stylu, które strasznie mi się podobały, a jednocześnie nie spoilerowały niczego. Zadziwiła mnie jednak ogromna liczba literówek, ponieważ Mag zwykle bardzo dopracowuje swoje pozycje, a tu taki zong.

Cóż, dzisiejsza opinia składa się głównie z „niestety...”, lecz nie żałuję tego, że przeczytałam tę książkę. Mimo tych wszystkich zgrzytów nadal cieszę się, że znów mogłam wniknąć do świata Nocnych Łowców. Jak już mówiłam – rzucę się na każdy ochłap od Clare i jeżeli jesteście tak wielkimi fanami Nefilim jak ja, to czytajcie śmiało, jednak przygotujcie się na brak zawrotnej akcji i okrutny spadek poziomu. 

Garść cytatów:

„ – Chcemy, żebyś opowiedział nam o wampirach.
- A co chcecie wiedzieć? Najstraszniejsza jest Eli w „Pozwól mi wejść”, najbardziej tandetny późny Lestat, najbardziej niedoceniany jest David Bowie w „Zagadce nieśmiertelności”. Najseksowniejsza jest zdecydowanie Drusilla, chociaż jeśli zapytasz dziewczynę, to pewnie powie, że Damon Salvatore albo Edward Cullem. Ale... – Wzruszył ramionami. – Znasz dziewczyny.
(...)
- Nie myślałam, że wiesz tak dużo! – wykrzyknęła Batriz. – To są... To są twoi przyjaciele?
- Pewnie, jesteśmy z hrabią Draculą o tak – powiedział Simon i skrzyżował palce. – I z hrabią Blinulą jesteśmy najlepszymi kumplami. To prawdziwy czaruś... – Urwał, kiedy zdał sobie sprawę, że nikt się nie śmieje. Co gorsza, nikt nie zorientował się, że Simon żartuje. – To postaci z telewizji – podpowiedział. – I z płatków śniadaniowych.”

„A szkolący się Nocni Łowcy? Większość z nich pewnie myślała, że manga to jakaś demoniczna odmiana grzybicy stóp.”

„Jon, Julie i inni z kursu dla elity, którzy byli załamani, bo ominął ich Wstęp do Spadania z Drzewa z Jace’em Herondale’em, wpatrywali się, jakby byli gotowi rzucić się na ratunek Jace’owi, wybawić go od złego towarzystwa, w które wpadł, ponieść go w lektyce z czekolady i róż i urodzić mu gromadkę dzieci.”

„- Działa mi na nerwy – powiedział. – Kto by chciał, żeby łaził za nim tajemniczy, małomówny i jasnowłosy Jace Herondale... No dobra, pewnie mnóstwo ludzi.”

„- Uprawiacie irlandzkiego hokeja w Szkocji? – odszepnął Simon. – Czym? Ziemniakami? Małymi dziećmi?”

„Magnus wierzył, że wiele dawnych rzeczy to dzieła o nieprzemijającej urodzie. Piramidy. „Dawid” Michała Anioła. Wersal. Sam Magnus.”

„Simon na własne oczy widział, jak bardzo małym nożem obcięła demonowi bardzo duży łeb, ale teraz sprawiała wrażenie przerażonej na samą myśl, że ktoś mógłby kazać jej wziąć na ręce dziecko.”

Książkę najtaniej kupicie na:

https://www.nieprzeczytane.pl/

Zajrzyj również tu

24 komentarzy

  1. Przyznam się bez bicia, że nie przeczytałam żadnej części Darów Anioła. Obejrzałam tylko film, który nawet mi się podobał i tyle. Jednak czy skusił mnie, żebym zabrała się za serię? Nie tak bardzo. xD Fantasy u mnie leży, tego gatunku czytam w jak najmniejszym stopniu, choć zaczynam się dopiero do niego przekonywać. xD Oczywiście nie skreślam na start DA. Może kiedyś faktycznie po nie sięgnę? Jednak teraz mam natłok innych książek, które koniecznie chcę przeczytać. xD
    Recenzja oczywiście mi się podobała i nie była dla mnie żadnym spoilerem, chociaż prawie nic nie wiem o tej serii. xD Przypomniałaś mi ją jednak i muszę ponownie się zastanowić i być może wcisnąć na listę do przeczytania. xD Jednak fatnasy to jak najdalej w czasie. xD
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOBIETO! Czytaj <3 Jedna z moich ulubionych serii :D Film zachęcił mnie do tego cyklu, chociaż sporo osób marudzi, że śmiaki, że owaki, że pozmieniali bla bla bla, a mnie się podobało i zaręczam Ci, że książki również byś pokochała! Kurde, przecież masz Lily na blogu pełno xD
      Hahaha xD Jak przeczytasz juz jakieś fantasy i spodoba Ci się, to daj znać, może będę w stanie Ci coś polecić :D W końcu ja też uwielbiam Naruto :D
      Pozdrawiam Cię cieplutko!

      Usuń
    2. Heheheh Lily na blogu mam pełno, bo to główna bohaterka! I tak, akurat jej na całym blogspocie z opowiadaniami jest pełno, choć wybrałam ją na bloga głównie przez film DA. Jednak za serial nigdy się nie wezmę, bo według mnie powinni być ci aktorzy, co grali w filmie. :D
      Przeczytałam już trylogię "Twierdza Magów" z gatunku fantasy. Nie żałuję, bo się zaciekawiłam, więc zamiast w ogóle to może od czasu do czasu coś z fantasy przeczytam. A co byś mi poleciła, kochana? :D
      Ooooo! Naruto!! ♥ Chociaż to nie jedynie anime, jakie oglądam, ale wspólne i to mnie cieszy. xD O anime mogłabym gadać godzinami. xDDD

      Usuń
    3. Hmmm a wolałabyś coś takiego bardziej wymagającego, czy taką typową młodzieżówkę tylko w klimacie fantasy?
      Hahahaha xD Ja rysowałam przez 4 lata postaci z mangi i anime :D Najbardziej zawsze lubiłam Naruto i Bleacha <3

      Usuń
    4. Hmm na sam początek to typową młodzieżówkę, po wymagające sięgnę trochę później, jak bardziej przywyknę. :D
      Oooo! Naruto to najlepsze anime! ♥ Ja jeszcze oglądam SAO, Króla Szamanów i Fairy Tail. xD

      Usuń
    5. Napisz do mnie maila, co? Wtedy będę Ci mogła coś polecić xD Ale przede wszystkim - zacznij sobie od "Darów anioła" - ja Ci mówię, pokochasz to <3

      Usuń
  2. W sumie lepiej, że nie sięgałam po tą książkę. Zresztą już od dawna staram się nie sięgać po dodatki wydawane do serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię dodatki, bo nie cierpię rozstawać się z bohaterami, ale tu nie wyszło to na dobre :/

      Usuń
  3. A ten tego... To jest dla facetów? Bo już po raz setny słyszę o tej serii (nie tylko u Ciebie :P) i niby brzmi spoko, ale tak kurde... kobieco. I młodzieżowo, a jak wiesz ja już mam swoje lata. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytałam grono fanów Darów anioła czy własnie komuś takiemu jak Ty spodobałaby się ta seria i niestety mamy wątpliwości :/

      Usuń
  4. O nie... Naprawdę jest tak źle? No coż, ja i tak przeczytam bo kocham tą serię <3 Ale liczyłam na to, że to też będzie takie super! Nawet jak Jace nie uratował tej książki to ja już nie wiem... Ale cgcę się dowiedzieć tych wszystkich rzeczy o których tam pisałaś w którymś akapicie i chociażby dlatego to przeczytam.
    Ale to dopero po Diabelskich maszynach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szału nie ma, naprawdę.
      Zdecydowanie! Nie czytaj przed DM ...

      Usuń
  5. Kocham wszystkie książki z cyklu Dary anioła, ale ja tej książki nie przeczytam. Zwyczajnie nie dam rady. Darzę taka niechęcią Simona, że nawet sobie nie wyobrażasz. Gościu zawsze rozwalał miłość mojej Clary do Jass'a, a tego się tak łatwo nie wybacza.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście lepiej trzymaj się od tej książki z daleka :D

      Usuń
  6. Toś pocisnęła tym porównaniem do Belle Epoque. Normalnie od razu Opowieści znalazłyby się na czarnej liście książek, których nie należy przeczytać, ale niestety, ja mam tak samo jak ty. Rzucę się na wszystko, co Clare na pisze także i tej pozycji sobie nie odpuszczę XD

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaa xD Czekam w takim razie na Twoją opinię :D
      Pozdrawiam ciepło :D

      Usuń
  7. Nie dziwię się Twojej złości w stosunku do Akademii :D
    Co prawda ja jestem taka, że wystawiłam dychę w ocenie, bo to w końcu Clare i tylko w stosunku do tej jednej autorki pozostaję nieobiektywna. Nie tylko rzucam się na wszystko co stworzy ta kobieta, ale zachwycam nawet najmniejszymi głupotami. Co nie zmienia faktu, że podczas czytania Akademii miałam wrażenie, że ogólny zarys fabuły podała Cassie, jednak styl i wykonanie należał do kogoś innego. Koniec końców mamy tutaj kilku współautorów, więc może to ich wina? W każdym razie mi osobiście strasznie podobało się opowiadanie o Malecu, bo Magnus jako jedyny został przedstawiony tak samo, jak w poprzednich książkach. Cieszyłam się jak głupia, gdy o nim czytałam xD (no dobra, może to też przez moją miłość do tego czarownika) Mam tylko nadzieję, że trylogia o nim, którą planuje wydać Clare, ukaże się bez żadnych 'pomocników', a Cassie da z siebie wszystko, pisząc książki na równym poziomie co DA i DM.

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również i podejrzewam, że i tak strasznie zawyżyłam ocenę i przymknęłam oko na zbyt wiele niedociągnięć, ale cóż. W sumie nie wiem, bo jednak nadal "śmierdzi" to Cassandrą, jednak nie wiem jak wielki wpływ na końcowy efekt mieli współautorzy :)
      To chyba jedyne, które miało jakiś sens i coś wnosiło, też mi się podobało :D

      Usuń
  8. Jak dla mnie, Nocni Łowcy od jakiegoś czasu są już jedynie maszynką do nabijania pieniędzy. Dary Anioła? Fajnie, choć przy czwartym tomie Cassie zaczęła przeginać. Diabelskie Maszyny? Okej, nawet fajna seria. Ale to, co ostatnim czasem dzieje się ze światem Nocnych Łowców, po prostu mnie przeraża. Mam do dzieł Clare niejaki sentyment, ale nawet nie zamierzam próbować swych sił, czytając Panią Noc, która swoją drogą, posiada niezwykle komiczny tytuł oraz tworu, który tutaj przedstawiłaś. Jeśli mam być szczera, to dla mnie za dużo. Po prostu nienawidzę, jak ktoś przegina, a Clare zrobiła to już jakiś czas temu.

    Pozdrawiam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam "Dary anioła" od trzeciego tomu ciągiem, więc trochę inaczej je odbierałam zapewne :)
      Pani noc świetna książka, czytałam ją jeszcze przed darami. W oryginalne brzmi o wiele lepiej "Lady Midnight" i w książce znalazło się wyjaśnienie tego tutułu :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Czytałam wszystkie książki Cassandry oprócz Mrocznych Intryg. Jednak ta jakoś nigdy do mnie nie przemawiała. Może zmienię zdanie, by dowiedzieć się więcej o Kręgu i poczytać o sarkastycznym Jacem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom Mrocznych Intryg był naprawdę świetny :)

      Usuń
  10. Kurcze, a mi się podobało! Jest inaczej, mniej niebezpiecznie ale dalej ciekawie! :)

    Pozdrawiam
    Ewelina z My fairy book world

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę, chociaż nie zmarnowałaś czasu :D
      Pozdrawiam!

      Usuń

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwuj przez e-mail